Goncalo Feio pokazuje swoją Legię. Gwiazda kluczem do sukcesu. "Piłkarz pełną gębą"

Goncalo Feio pokazuje swoją Legię. Gwiazda kluczem do sukcesu. "Piłkarz pełną gębą"
Marta Badowska / pressfocus
Samuel - Szczygielski
Samuel Szczygielski29 Oct 2024 · 15:40
Legia Warszawa zaczyna grać swoje. I teraz gołym okiem widać, co w przypadku drużyny Goncalo Feio oznacza ’’grać swoje”. Gra bez piłki, cierpliwość, skuteczność w działaniach i zwiększona rola lewego obrońcy w rozgrywaniu akcji. Bo Ruben Vinagre jest kluczowy, to piłkarz pełną gębą.
Legia zaczęła się czuć komfortowo, gdy nie ma piłki. Jest cierpliwa i pewna. W meczu z Baćką Topolą to rywale mieli 70 procent posiadania piłki, ale okazji na pokonanie Kacpra Tobiasza tyle, co nic. A Legia wygrała 3:0. W fazach przejściowych jest konkretna i wyuczona schematów zaimplementowanych przez sztab Goncalo Feio, co widzieliśmy już w Motorze Lublin, gdy z każdym miesiącem drużyna Portugalczyka - mimo że potrafiła być przewidywalna - wykonywała swój plan na tak wysokim poziomie, że rywal nie był w stanie temu zaradzić.
Dalsza część tekstu pod wideo

Ruben Vinagre - człowiek do wykupienia

Kiedy Ruben Vinagre był sprowadzany na lewą stronę boiska, kibicom Legii trudno było się nie obawiać, że Portugalczyk może okazać się powtórką swojego rodaka Gila Diasa - mocne kluby w CV, gorszy sezon przed transferem do Ekstraklasy i zawód w Warszawie. Ale to tylko niepoparte większą analizą przypuszczenia, które dziś brzmią jak żart. Rola Portugalczyka w Legii jest bowiem niebagatelna.
25-latek razem z Bartoszem Kapustką jest najlepszym piłkarzem drużyny Goncalo Feio od początku sezonu. Zadebiutował w pierwszej kolejce Ekstraklasy wejściem z ławki, a potem we wszystkich spotkaniach ligowych był już w wyjściowej jedenastce, tak jak i w Europie w dwumeczach z Broendby i Dritą oraz w fazie ligowej Ligi Konferencji z Betisem i Backą Topolą. Nie można napisać, że na swojej pozycji nie ma konkurencji, ale jest bezkonkurencyjny. Od jego przyjścia rola w drużynie Patryka Kuna zmalała do znikomej, rozegrał 220 minut we wszystkich rozgrywkach. Na tym samym etapie poprzedniego sezonu miał ich 1520.
Sam Vinagre zaliczył już 1542 minuty w barwach Legii i absolutnie nie widać po nim zmęczenia. Ale ma na to wpływ zarządzanie siłami, ostatnio z "GieKSą" opuścił plac tuż po zdobyciu przez Rafała Augustyniaka bramki na 4:1, gdy wynik stał się już pewny. Legia ma opcję wykupienia Portugalczyka, ale drogo. Czy ponad siły klubu? Jeśli masz takiego człowieka w składzie, to nie możesz oddać go po sezonie od tak, bo to 25-latek, na którym można jeszcze nieźle zarobić.

Nowe siły w środku pola

Sensownie zaczął wyglądać także środek pola. Bartek Kapustka wysoki poziom trzyma już od tygodni, Ryoya Morishita po zmianie pozycji jest coraz mniej pogubiony i choć zdarza mu się podejmowanie błędnych decyzji czy zagranie piłki niecelnej, za plecy kolegi, to dołożył konkrety w postaci trzech trafień i siedmiu asyst w bieżącym sezonie. Ale problemy były głównie za nimi. Claude Goncalves i Juergen Celhaka zawiedli na początku sezonu i pozycję defensywnego pomocnika wskazywano jako zapalnik w systemie Legii. Dziś są tam już dwa solidne i zróżnicowane rozwiązania.
Pierwszym jest Maxi Oyedele, który błyszczał i zadziwiał każdym kolejnym występem, aż trafił do reprezentacji Polski Michała Probierza. Ale ostatnio wypadł z powodu kontuzji kostki, nie poleciał do Serbii, a w spotkaniu z GKS był na ławce, ale nawet intensywnie się nie rozgrzewał. A to dlatego, że - jak tłumaczył na konferencji pomeczowej trener Feio - nie było takiej potrzeby. Może w spokoju wracać, bez ryzyka odnowienia urazu, bo na jego miejscu jest ktoś inny.
Mowa oczywiście o Rafale Augustyniaku. Ten nie tylko strzelił pięknego gola z dystansu, ale przede wszystkim udowadnia, że w drugiej linii może być wartością. To on wedle pomysłu Kosty Runjaicia i braków innych opcji trenował cały zimowy okres jako defensywny pomocnik, ale były trener Legii wycofał się z tego pomysłu już w przerwie pierwszego wiosennego meczu z Ruchem Chorzów. I ponownie wystawiał go w obronie.
U Goncalo Feio Augustyniak to inaczej nastawiony defensywny pomocnik. Czyli wchodzący pomiędzy dwójkę stoperów, jest wtedy bardzo dobrze zabezpieczona, a Radovan Pankov i Steve Kapuadi są przyzwyczajeni do gry bliżej odpowiednio prawej i lewej linii po wielu spotkaniach rozegranych jako boczni w trójce obrońców. Gdy Legia musi zejść niżej broni systemem 1-5-4-1, a jeśli niżej, to 1-4-4-2.
Wydaje się, że danie czasu Goncalo Feio i pozostawienie go na stanowisku po remisie w Białymstoku to najlepsza decyzja Legii. Sytuacja w Lidze Konferencji jest bardzo dobra i trudno wyobrazić sobie brak bezpośredniego awansu do fazy pucharowej. Natomiast priorytetem musi być Ekstraklasa, gdzie Lech Poznań ma dziewięć punktów przewagi. Do nadrobienia, ale już bez marginesu błędu.

Dyskusja

Przeczytaj również