Górnik wyłowił perełkę? Co za transfer! Koledzy go bronią, kibice wkurzeni
Górnik nie bije się już o Ligę Mistrzów, ale właśnie dopiął transfer skrojony pod granie o elitę. Jeśli chodzi o Paulo Bernardo, jest tylko jedno "ale".
W poprzednim sezonie Lech sprowadził z Celticu Luisa Palmę. Reprezentant Hondurasu z miejsca podbił serca kibiców "Kolejorza", a co najważniejsze przekonał też sztab szkoleniowy. Palma został wykupiony za rekordowe cztery mln euro i ponownie otworzył szlak wiodący ze Szkocji do Polski. W letnim okienku Wisła sprowadziła Eliego Youana z Hibernian, natomiast Górnik sięgnął po Paulo Bernardo z Celticu właśnie.
Już ściągnięcie Francuza robiło spore wrażenie, natomiast Portugalczyk z miejsca został określony hitem transferowym rodzimego rynku. Bernardo w istocie wygląda dobrze - czy to na pierwszy, czy na drugi rzut oka. Zabrzanie zdecydowali się na wypożyczenie z opcją wykupu - w razie jej aktywacji pomocnik podpisze kontrakt do 2031 r. W Glasgow odejścia Bernardo nie przyjęto dobrze. Jeśli zapowiedzią tego, jak bardzo udany może być to transfer, jest reakcja kibiców byłego klubu zawodnika, Górnik trafił w sam środek tarczy.
Tak dobry, tak niewykorzystywany
Jedyny oczywisty minus, o którym trzeba powiedzieć wprost, to bardzo mała liczba występów Portugalczyka w poprzednim sezonie. 24-latek go właściwie stracił, uzbierał raptem 18 spotkań na wszystkich frontach, co przełożyło się na 448 minut. Wyżej w hierarchii szkockiego giganta stali Alex Oxlade-Chamberlain, Reo Hatate, Benjamin Nygren oraz Luke McCowan. Cała czwórka została w Celticu, wobec czego pozycja najmłodszego z graczy pozostawała zagrożona. To tłumaczy, dlaczego zdecydowano się wypożyczenie. Chociaż, jako się rzekło, kibice woleliby raczej widzieć wzmocnienia, zwłaszcza w świetle istnego exodusu. Z Celtic Park pożegnało się już ośmiu zawodników. W gronie tym znajduje się Maik Nawrocki, któremu, podobnie jak Bernardo, sztab nie pozwalał grać.
W Bernardo upatrywano tego, który zasłużył na więcej. To wniosek wyciągnięty na podstawie wcześniejszych dokonań Portugalczyka. Na Wyspy trafił już w 2023 roku i bardzo szybko okazał się istotną postacią. Szczególnie dobre miał sezony 2022/23 i 2023/24, wybiegał kolejno 1272 i 908 minut w samej lidze.
Jakość Portugalczyka dostrzegali też koledzy z szatni. Jeszcze przed transferem do Górnika, ale już w momencie, gdy Bernardo głównie siedział na ławce, obrońca Stephen Welsh miał stwierdzić, że "Bernardo to jeden z najlepszych zawodników na każdym treningu". W drużynie nie za bardzo rozumiano, dlaczego 24-latek tak rzadko wchodzi na boisko. Wspominana konkurencja wcale nie rzucała na kolana, jeśli chodzi o jakość występów. A Bernardo wyróżniał się na tle całej ligi.
W sezonie 2024/25 Portugalczyk strzelił dwa gole i miał trzy asysty w lidze szkockiej. Ale jego największą zaletą nigdy nie było zdobywanie bramek. Jeśli coś wyjątkowo dobrze działało na ocenę piłkarza, to raczej rozegranie. Bernardo wypadał lepiej niż większość zawodników Premiership w długich podaniach, wygranych pojedynkach powietrznych, odbiorach i przechwytach czy kontaktach z piłką w polu karnym. Jego umiejętność rozegrania, posłania podania otwierającego i ogólnego asystowania została zaś określona jako "elitarna". Podane wyniki nie są jednostkowym przypadkiem, w rozgrywkach 2023/24 wiele wartości stało na poziomie bardzo zbliżonym.
- Jestem zachwycony, że udało nam się go wykupić. Chcieliśmy go tutaj, już wniósł dużo w rozwój klubu. Miał wpływ w kluczowych momentach, jesteśmy pewni, że pomoże nam w kolejnych latach - cieszył się Brendan Rodgers, gdy Portugalczyka wykupiono z Benfiki za cztery mln euro. Irlandczykowi trudno było się dziwić.
Wyraźnie słabiej wychowanek Benfiki radził sobie w jedynie dwóch aspektach. Nie jest piłkarzem, który zabierze piłkę i pociągnie z nią kilkadziesiąt metrów. Kiedy już dostanie futbolówkę, szuka podania, w ostateczności dryblingu. Rzadko przyspiesza. Bliżej mu do "10" niż "6", chociaż najpewniej scharakteryzować go jako "8". To właśnie na tej pozycji powinien w Zabrzu mieć wiele okazji do zaprezentowania niezaprzeczalnych umiejętności.
Zabrzańskie ambicje
Wspomniany Rodgers, który słowami malował długą i udaną współpracę z Bernardo, przestał stawiać na piłkarza. Bo chociaż sezon 2024/25 zawodnik miał świetny, jeśli chodzi o liczby, Irlandczyk coraz częściej nie widział dla podopiecznego miejsca w pierwszym składzie. Szkoleniowca regularnie pytano o taką decyzję, ale Rodgers zasłaniał się dużą konkurencją w środku pola oraz kontuzją kostki, która w 2025 roku wykluczyła Portugalczyka na pięć tygodni. Kibice pozostali nieprzekonani, a finalnie niezadowoleni, gdy 24-latka wypuszczono do Zabrza.
Na Śląsku panują zupełnie inne nastroje. Bo chociaż klub sprowadził już Kacpra Urbańskiego, który zaliczył znakomite wejście do zespołu, konieczność wzmocnienia środka pola nie ulega wątpliwości. Wobec kontuzji Jarosława Kubickiego ściągnięty niedawno Maximilian Dietz musiał z miejsca wejść do podstawowego składu, nie miał żadnej okazji do spokojnego wdrożenia się w drużynę. Póki co Amerykanin zbiera raczej słabe recenzje. Podobnie zresztą z Lukasem Sadilkiem. Wiele wskazuje na to, że Bernardo powinien wskoczyć właśnie za Czecha.
Ani Sadilek, ani Dietz nie wyglądają rewelacyjnie z piłką przy nodze. Dla Bernardo możliwość rozgrywania jest zaś jednym z największych atutów. Jednocześnie Portugalczyk kompetentnie wyglądał w defensywie, co pozwala wierzyć, że zespół zyska odpowiedni balans. Urbański, wykorzystywany w Zabrzu do wszystkiego, najpewniej wciąż będzie miał sporo swobody w defensywie, Dietz lub Sadilek skupią się na destrukcji, natomiast Bernardo stanowi pomost. W teorii wszystko wygląda dobrze, daje nadzieję, że wicemistrzowie Polski pograją jeszcze w Europie.
Urbański i Bernardo stanowią potwierdzenie sporych ambicji Lukasa Podolskiego. Nowy właściciel naprawdę chce zbudować silny Górnik i to nie na sezon lub dwa. Jednocześnie, w przeciwieństwie do wielu kolegów po fachu, nie zamierza przepłacać tak dla zasady. Bernardo może ustanowić transferowy rekord Górnika, ale tylko wtedy, jeśli na to zapracuje.