Ten trener będzie idealny dla Liverpoolu. Heavy metal wraca na Anfield

Ten trener będzie idealny dla Liverpoolu. Heavy metal wraca na Anfield
stefanodeang / shutterstock
Radosław  - Przybysz
Radosław PrzybyszDzisiaj · 17:30
Andoni Iraola zostanie nowym trenerem Liverpoolu. I choć Mohamed Salah sam już tego nie doświadczy, to pod wodzą Baska prawdopodobnie ziści się jego marzenie o powrocie do słynnego "heavy metal football" z czasów Juergena Kloppa. Ale nie od razu...
- Kolejna porażka - to boli i nie na to zasługują nasi kibice. Chcę, by Liverpool wrócił do bycia ofensywną, heavy metalową drużyną, której rywale się boją i która zdobywa trofea. Taki futbol znam i taką tożsamość trzeba przywrócić. To nie powinno podlegać negocjacjom i każdy, kto przychodzi do klubu, powinien się do tego dostosować - napisał Mo Salah w social media, gdy Liverpool pod koniec sezonu zaliczył kolejną porażkę i gdy nadal nie było pewne, czy dostanie się do przyszłorocznej Ligi Mistrzów.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ostatecznie doczłapał się do niej, mimo dwóch punktów w ostatnich czterech meczach, z przewagą tylko trzech "oczek" nad rewelacyjnym Bournemouth, które pod wodzą Andoniego Iraoli awansowało do europejskich pucharów pierwszy raz w historii i nie przegrało od 20. kolejki (żaden klub w tym sezonie nie zaliczył dłuższej serii bez porażki).

To nie miało sensu

Salah pisząc te słowa wiedział już, że po sezonie odchodzi z Liverpoolu, ale nie omieszkał jeszcze raz głośno wyrazić swoich obaw o dobro klubu. I między wierszami podkopać autorytet Arne Slota, z którym miał na pieńku od dawna. Media szybko podłapały, którzy piłkarze polubili ten jednoznaczny wpis. Wniosek był jasny: Slot stracił nie tylko wsparcie trybun (już dawno), ale i autorytet w szatni. Choć sam Holender przed ostatnim meczem w sezonie opowiadał jeszcze o planach naprawy drużyny latem, to dla jego szefów wreszcie stało się jasne, że nie ma sensu tego kontynuować. Zwłaszcza, że na rynku pojawił się idealny zastępca.
Iraola to obecnie jedno z najciekawszych trenerskich nazwisk na rynku. Po pierwsze, jest Baskiem. A to w lidze, w której świetnie radzą sobie Mikel Arteta i Unai Emery, już jest znakiem jakości. Tym bardziej, że kolejny baskijski kandydat - Xabi Alonso - przeszedł Liverpoolowi koło nosa podpisując kontrakt z Chelsea. A na poważnie, były piłkarz Athletiku zapracował na renomę świetnymi wynikami z Rayo Vallecano i Bournemouth, ale też atrakcyjnym stylem gry i imponującym rozwijaniem piłkarzy.
W rzeczywistości Iraola wydaje się bardziej pasować do obecnego Liverpoolu niż Alonso, nawet jeśli ten drugi był przed laty ulubieńcem trybun na Anfield jako piłkarz. Odchodzący z Bournemouth szkoleniowiec nie ma też takiego doświadczenia w pracy w największych klubach, ale to nie przypadek, że w ostatnich tygodniach o jego podpis zabiegały drużyny od Anglii (Crystal Palace), przez Niemcy (Bayer Leverkusen), aż po Włochy (AC Milan). Żaden z nich nie jest jednak takim gigantem (po tym sezonie uśpionym) jak Liverpool. To naturalny krok.

Ujarzmił chaos

- Pod względem stylu gry, którego oczekują na Merseyside, to idealny wybór - uważa komentator BBC Radio, Jordan Clark. - Jego Bournemouth grało intensywnie, ekscytująco i ofensywnie. W meczach zawsze działo się coś ciekawego. W każdym drużyna walczyła o zwycięstwo, często nawet w doliczonym czasie. Oglądanie tej drużyny to była czysta jakość - mówi. W Anglii mówią, że to "wysokooktanowe granie".
Iraola określał swoją taktykę jako "kreowanie kontrolowanego chaosu". To nowoczesna, widowiskowa gra, która wymaga od zawodników dużej intensywności, wysokiego pressingu i szybkiego atakowania po przejęciu piłki, ale którą świetnie się ogląda i która doskonale pasuje do realiów obecnej Premier League. Nie ma przypadku w tym, że Pep Guardiola ponad rok temu wskazał właśnie na Bournemouth jako drużynę grającą w nowoczesny sposób, wyznaczającą obecne trendy.
Odkąd Iraola przyszedł do Anglii, nikt w Premier League nie oddał więcej strzałów po odebraniu piłki w tercji ataku niż "Wisienki". Przez te trzy sezony tylko jeden klub oddał więcej strzałów po szybkich atakach (co ciekawe, tym klubem jest właśnie Liverpool). Nikt nie atakował szybciej (w przeliczeniu liczby pokonanych metrów na czas akcji). I tylko jeden zespół zaliczał mniej podań na akcję (Everton). Cel jest prosty - jak najszybciej oddać strzał.
- Pierwsze, co chcemy zrobić po odzyskaniu piłki, to dostarczyć ją do napastników. Bo to zwykle jest moment, w którym rywal nie jest jeszcze dobrze ustawiony i łatwiej jest znaleźć wolne przestrzenie - tłumaczył Bask w 2024 roku w rozmowie ze Sky Sports. W ostatnim sezonie zdarzały się jednak chwile, gdy zespół zdejmował nogę z gazu i schodził do średniego lub niższego pressingu.
Liverpool za Slota grał wolniej i spokojniej (a ostatnimi czasy wręcz nudno albo nie wiadomo jak), ale i tak ten skład zdaje się pasować do wizji nowego trenera. W zeszłym sezonie "The Reds" strzelili najwięcej goli po wysokich odbiorach (10) w lidze. Więcej bezpośrednich ataków przeprowadziło tylko Bournemouth.
Porównanie statystyk Kloppa, Slota i Iraoli
tntsports.co.uk
Kibice na Anfield nie będą się nudzić. W meczach ekipy Iraoli padało dużo goli. Pod względem średniej bramek w jej spotkaniach (w obie strony) była to czwarta drużyna ligi, a pod względem xG + xGA - druga (za Man City). Pod względem sumy strzałów na mecz - trzecia (za Man Utd i Liverpoolem).

Cierpliwości

Wspomniane wcześniej 18 kolejnych meczów bez porażki tej wiosny to najlepsza passa w erze Premier League innego klubu niż Arsenal, Chelsea, Liverpool, Manchester City i Manchester United. Odkąd Iraola objął Bournemouth w 2023 roku, lepiej punktowały tylko Arsenal, City, Liverpool, Aston Villa, Chelsea i mające dużo większe możliwości finansowe Newcastle. A przecież Bask swoją pracę w Anglii zaczął od kolejnych dziewięciu meczów bez zwycięstwa.
Zapewne w Liverpoolu też początkowo będą musieli wykazać się cierpliwością, zanim drużyna w pełni zrozumie i będzie umiała pokazać na boisku jego koncepcje. Taktyka Iraoli wymaga świetnego zrozumienia drużyny i podejmowania decyzji dotyczących np. skoków pressingowych w ułamku sekundu.
Jednocześnie ten trener znakomicie dostosowuje się do kadry, którą dysponuje. Nie trzyma się kurczowo jednego ustawienia. Sprawdza piłkarzy na różnych pozycjach. Rozwija nieoczywistych graczy. Za jego kadencji na najwyższy poziom w swojej karierze weszli choćby Marcus Tavernier, Ryan Christie, James Hill czy niezwykle utalentowany Alex Scott. Ten ostatni wydaje się idealnym kandydatem do wzmocnienia drugiej linii Liverpoolu.
Bournemouth to klub ambitny, ale bazujący na sprzedaży najlepszych piłkarzy. Iraola musiał więc radzić sobie z odejściami, między innymi, Dominica Solanke, Milosa Kerkeza, Deana Huijsena, Ilii Zabarnego, Kepy Arrizabalagi czy wreszcie Antoine'a Semenyo w środku ostatniego sezonu. I radził sobie świetnie, a następcy zwykle okazywali się jeszcze lepsi. Piłkarze "The Cherries" w wywiadach chwalili relacje, jakie Bask buduje w zespole i spokój, jaki do niego wprowadza. Pokażcie mi drugą drużynę, która od odejścia swojego najlepszego gracza nie przegrywa meczu. I to w tak wymagającej lidze.
Tabela Premier League za ostatnie trzy sezony
The Analyst
Grafika: Opta
Klub z południa Anglii ma też jednak świetny dział rekrutacji, a na dobrych graczy nie szczędzi grosza. W miejsce Solanke wskoczył Evanilson. W miejsce Kerkeza - Adrien Truffert. W miejsce Semenyo - rewelacyjny Rayan. Liverpool, gdzie za transfery odpowiada ściągnięty właśnie z Bournemouth Richard Hughes, nie ma ostatnio takiej historii zakupowych sukcesów. Stawia zatem na trenera, który wyciska z dostępnych piłkarzy maksimum i który jest przyzwyczajony do ścisłej współpracy z pionem sportowym. Rozumie hierarchię i publicznie nie narzeka na brak wzmocnień.
- Staram się dowiedzieć jak najwięcej o piłkarzu, którego ściągnięcie rozważamy. Wydaję swoją opinię i służę radą. Ale na koniec zostawiam to ludziom, którzy wiedzą więcej i poruszają się na rynku sprawniej ode mnie. 95 procent pracy przy transferach należy do nich - mówił latem w rozmowie z The Athletic.

Znaki zapytania

Oczywiście nie ma gwarancji sukcesu. Iraola pierwszy raz będzie pracował w tak wielkim klubie, pod taką presją i pierwszy raz będzie łączył grę w lidze z europejskimi pucharami. Nie będzie miał całego tygodnia, by przygotować zespół na kolejnego przeciwnika. Kadra LFC dziś jest na pewno za wąska - szczególnie zdaje się brakować jakościowych skrzydłowych i dobrze wyprowadzających stoperów. Wyzwaniem będzie też plaga kontuzji, z jaką mierzy się klub i na którą na razie nie znalazł remedium.
Rodak Xabiego Alonso też był bardzo dobrym piłkarzem, ale nie tego kalibru co były mistrz świata czy Europy. Na razie nie ma też tak wypełnionej gabloty jak mistrz Niemiec i finalista Ligi Europy. Idzie swoją drogą, ale przejmując Liverpool musi się liczyć z porównaniami do nowego trenera Chelsea. Po tak nieudanym sezonie presja szybkiej poprawy wyników będzie duża. Na plus - nie będzie się już musiał mierzyć z ego i karcącym osądem Mo Salaha.

Dyskusja

Przeczytaj również