Historyczny fart Manchesteru United, pechowe Leicester. Premier League króluje w niechlubnym rankingu
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google
Gole samobójcze to nieodłączna część piłki nożnej. Okazuje się jednak, że dziś zdarzają się znacznie częściej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Potwierdza to nasza dogłębna analiza zmagań w czołowych ligach Europy. Gdzie pada najwięcej “swojaków”? Która drużyna w jednym sezonie potrafiła zdobyć dzięki rywalom 11 bramek? Zawodnicy jakiego zespołu najczęściej pakowali piłkę do własnej siatki? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w naszym artykule.
Na wstępie wspomnimy tylko, że przeanalizowaliśmy pięć topowych lig Starego Kontynentu. Zajrzeliśmy do Anglii, Hiszpanii, Włoch, Niemiec oraz Francji i wzięliśmy pod lupę wszystkie sezony począwszy od rozgrywek 2000/01 aż do obecnie trwającej kampanii. A teraz wykładamy już kawę na ławę. Na początek jedno z najciekawszych podsumowań liczbowych.
Premier League i La Liga w każdym z analizowanych sezonów grały po 38 kolejek. Minimalnie różni się tylko liczba spotkań rozegranych w bieżących rozgrywkach, ale nie wpływa ona znacząco na wyniki. Francuska Ligue 1 jedynie w kampaniach 2000/01 i 2001/02 rozgrywała 34 serie gier, a przed rokiem zakończyła zmagania na 28 kolejkach przez wybuch pandemii. Poza tym ekipy znad Sekwany też grały po 38 razy.
Podobnie wygląda to w przypadku Serie A. Tam 34 kolejki miały miejsce w sezonach 2000/01, 2001/02, 2002/03 i 2003/04. Później powiększono ligę i każdy zespół zaczął rozgrywać 38 spotkań. Jedynie Bundesliga w całym analizowanym okresie zawsze była ligą z 18 drużynami.
Liczba “swojaków” rośnie
Choć w teorii gole samobójcze zależą przede wszystkim od przypadku, liczby pokazują, że bywają one groźną bronią w rękach wybranych drużyn. “Swojaków” pada coraz więcej. I to we wszystkich wspomnianych ligach. Podzieliliśmy bowiem tego typu trafienia na dwie kategorie czasowe. Od sezonu 2000/01 do 2009/10 i od 2010/11 do 2019/20. Wyłączyliśmy statystyki z trwającej właśnie kampanii. W ten sposób zyskaliśmy bardziej miarodajne porównanie. 10 sezonów vs 10 sezonów. Tak przedstawiają się wyniki.
Premier League
- Gole samobójcze w sezonach 2000/01 - 2009/10 - 324
- Gole samobójcze w sezonach 2010/11 - 2019/20 - 363
La Liga
- Gole samobójcze w sezonach 2000/01 - 2009/10 - 231
- Gole samobójcze w sezonach 2010/11 - 2019/20 - 268
Serie A
- Gole samobójcze w sezonach 2000/01 - 2009/10 - 151
- Gole samobójcze w sezonach 2010/11 - 2019/20 - 290
Bundesliga
- Gole samobójcze w sezonach 2000/01 - 2009/10 - 201
- Gole samobójcze w sezonach 2010/11 - 2019/20 - 225
Ligue 1
- Gole samobójcze w sezonach 2000/01 - 2009/10 - 219
- Gole samobójcze w sezonach 2010/11 - 2019/20 - 295
Trend ten jest więc zauważalny we wszystkich pięciu topowych ligach. Najbardziej szokuje chyba dysproporcja na Półwyspie Apenińskim, gdzie w ostatnich dziesięciu sezonach padło prawie dwa razy więcej goli samobójczych niż w dziesięciu wcześniejszych. Różnica jest jednak widoczna wszędzie.
Rekordowe rozgrywki
Do historii przeszedł już sezon 2009/10 w angielskiej Premier League. To właśnie wówczas napis “own goal” wyświetlał się na tamtejszych tablicach aż 52 razy! Duża w tym zasługa Manchesteru United. “Czerwone Diabły” ustrzeliły w całej ligowej kampanii 86 bramek. Aż 11 z nich zdobyli dla ekipy z Old Trafford rywale. Gdyby “samobój” był wtedy u Sir Alexa Fergusona zawodnikiem, zająłby trzecie miejsce wśród najlepszych strzelców. Za Waynem Rooneyem (26 goli) i Dimitarem Berbatowem (12 goli).
Sezony w ligach TOP 5 z największą liczbą bramek samobójczych:
1. Premier League 2009/10 - 52
2. Premier League 2012/13 - 47
3. Premier League 2013/14 - 45
4. Premier League 2006/07 - 38
5. Premier League 2011/12 - 38
Premier League jak widać nie dopuściła nikogo do czołówki. W Anglii ewidentnie lubią strzelać do własnej bramki. W trwającym teraz sezonie to zresztą również liga angielska wiedzie pod tym względem prym wśród topowych rozgrywek (22 gole samobójcze, z kolei Ligue 1 - 20, La Liga - 18, Serie A - 17, Bundesliga - 15).
W tym przypadku także rządzą ekipy z Premier League. Co jednak ciekawe, nie tylko te czołowe, zdobywające na ogół wiele bramek. A kto znajduje się na szczycie rankingu traconych bramek samobójczych?
W kilku przypadkach “swojaki” zrobiły tu naprawdę duże krzywdy. Leicester w sezonie 2003/04 spadło z Premier League, tracąc do bezpiecznej pozycji sześć punktów. Gdybyśmy odjęli “Lisom” tracone w ten sposób bramki, mieliby siedem oczek więcej. Z Bundesligą po kampanii 2015/16 pożegnał się też Stuttgart, czyli drugi “lider” niechlubnego zestawienia. Niemiecki zespół tracił jednak gole samobójcze w meczach, w których dostawał srogie lanie. Nawet gdybyśmy te bramki jakimś cudem anulowali, Stuttgart nie zyskałby choćby punktu.
Z kolei po sezonie 2004/05 z angielską elitą pożegnać musiało się Southampton, które straciło wówczas sześć goli samobójczych. Do zapewnienia sobie bezpiecznego bytu “Świętym” zabrakło zaledwie dwóch punktów. Gdyby magicznie wyjąć z ich ówczesnych rezultatów tracone gole samobójcze, mieliby cztery oczka więcej i - przynajmniej w teorii, bo wiadomo, że wówczas mecze mogły potoczyć się inaczej - zostaliby w Premier League. O krok od degradacji z La Liga (dokładnie o punkt) był też w sezonie 2006/07 Athletic Bilbao, który przecież nigdy wcześniej i nigdy później nie opuścił najwyższej klasy rozgrywkowej. Wtedy było blisko, a swoją rolę w historycznym spadku mogło odegrać aż sześć straconych bramek samobójczych.
“Samobóje” w wielkich finałach
Na przestrzeni XXI wieku “swojak” nie padł jeszcze nigdy w finale Ligi Mistrzów. Zdarzył się natomiast dwukrotnie podczas decydującego starcia o Puchar UEFA czy Ligę Europy. Ostatnio całkiem niedawno. Kilka miesięcy temu Sevilla pokonała Inter 3:2 i sięgnęła po trofeum. Decydujący okazał się gol samobójczy Romelu Lukaku. Belg na kilkanaście minut przed końcem meczu niefrasobliwie dołożył nogę do piłki i pokonał swojego bramkarza.
“Samobój” zadecydował także o losach finału z 2001 roku. Szalony mecz rozgrywały wówczas Liverpool i Deportivo Alaves. W 117. minucie dogrywki było aż 4:4. Wtedy jednak do własnej bramki futbolówkę skierował Delfi Geli i “The Reds” mogli świętować.
W tych przypadkach bramki samobójcze zamykały wielkie finały. Na rozgrywanym w 2018 roku mundialu w Rosji takiego gola kibice zobaczyli natomiast na otwarcie decydującego meczu. Mario Mandżukić po dośrodkowaniu z rzutu wolnego trafił wówczas do bramki. Pech chciał, że do swojej. Francja objęła prowadzenie, a ostatecznie cały finał wygrała z Chorwacją 4:2.
Goli samobójczych nie zobaczyliśmy natomiast w wielkich finałach turniejów o mistrzostwo Europy. Przynajmniej tych rozgrywanych w XXI wieku. Powyższe przykłady pokazują jednak, że czasami waga takich niefortunnych bramek bywała ogromna. Prowadziła do spadków, wygranych pucharów, a momentami miała też tragiczne lub zaskakujące skutki. Andres Escobar przez gola samobójczego stracił życie. Mariusz Jop takim trafieniem zabrał Wiśle Kraków mistrzostwo Polski, a lata później stał się z tego powodu bohaterem w utworze hip-hopowym.
Gole samobójcze napisały w przeszłości wiele historii. Pięknych, szokujących, czasami dramatycznych. I będą pisać ich więcej, bo jak pokazują statystyki, piłkarze coraz częściej trafiają do własnej bramki. Zasługa to zapewne nie tylko pecha, ale i dużo dokładniejszych wskazówek od trenerów, które - wbrew pozorom - też mogą zmusić rywala do błędu. Mocne wstrzelenia piłki w pole karne coraz częściej zastępują wiszące w powietrzu dośrodkowania. Jeśli użytku nie zrobi z nich piłkarz atakujący, jest szansa, że pomyli się zawodnik, który broni.
Bramkarze muszą mieć się na baczności. Ich klubowi koledzy coraz częściej są w natarciu.
***
* Biorąc pod uwagę statystyki warto pamiętać, że w niektórych sytuacjach kwestia uznania gola jako samobójczego lub strzelonego przez zawodnika atakującego zależy od ludzkiego oka i interpretacji. Wielokrotnie decyzje są później zmieniane. Pokazał to ostatnio przypadek Jana Bednarka, któremu początkowo przypisano bramkę samobójczą w meczu z Newcastle, a następnie uznano jednak, że autorem trafienia był zawodnik rywali.
** Podstawowe dane liczbowe dotyczące goli samobójczych zaczerpnięto z portalu "Transfermarkt".
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł
Dodaj do źródeł Google