Artykuł sponsorowany
Niewypał z Ekstraklasy podbije Europę? Zostały dwa kroki. Wart już 22 mln euro
Już w maju minie 15 lat, odkąd Braga osiągnęła swój zdecydowanie najlepszy wynik na arenie międzynarodowej i awansowała do finału Ligi Europy. Dziś “Arcybiskupi” mogą powtórzyć tamten sukces, a w Portugalii po cichu liczą nawet na upragniony triumf w całych rozgrywkach. I te nadzieje wcale nie są takie płonne.
W XXI wieku na trzech najważniejszych szczeblach europejskich pucharów (Liga Mistrzów, Puchar UEFA/Liga Europy oraz Liga Konferencji) mieliśmy w sumie 19 finałów, w których o tytule decydował wewnętrzny pojedynek dwóch ekip z tego samego kraju. Najwięcej takich przypadków dotyczy Hiszpanów (siedem) i Anglików (pięć), ale zdecydowanie najbardziej zaskakującym składem w tym zestawieniu był ten z sezonu 2010/2011 Ligi Europy. O ile bowiem w Dublinie mogliśmy spodziewać się FC Porto, którego gwiazdami już wtedy byli Radamel Falcao, Hulk czy James Rodriguez, o tyle awans Sportingu Braga był sporą niespodzianką. Choć od tamtego czasu klub ten stał się etatowym uczestnikiem tych rozgrywek, już ani razu nie udało mu się zbliżyć do tamtego rezultatu. To może jednak zmienić się w ciągu najbliższego tygodnia, jeśli w półfinałowym dwumeczu pokona Freiburg.
Wolą pozostać w cieniu
“Arcybiskupi”, jak nazywa się ich z uwagi na fakt, że Braga to jedno z najstarszych miast w Portugalii i kolebka katolicyzmu w tym kraju, przez lata żyli w cieniu wielkiej trójki tamtejszego futbolu, czyli Benfiki, Sportingu i FC Porto. Choć w latach 60. zdobyli krajowy puchar, to ich złote czasy miały nastąpić dopiero w nowym milenium. Najpierw Braga znalazła się w gronie ośmiu miast-gospodarzy EURO 2004, dzięki czemu w mieście powstał nowiusieńki stadion, który pomimo swoich wysokich kosztów funkcjonowania i małej funkcjonalności jest dziś przez wielu traktowany jako ikoniczny. Chwilę później rządy w klubie objął za to Antonio Salvador. To za jego rządów Braga na stałe dołączyła do ligowej czołówki, w 2010 roku sięgnęła nawet po wicemistrzostwo Portugalii, a sezon później dotarła do wspomnianego finału Ligi Europy, w którym musiała uznać wyższość “Smoków” (0:1).
- Tamta i obecna Braga znacznie się od siebie różnią. Jeszcze w latach 90. to był dość mały klub na poziomie innych ekip spoza ligowej czołówki. W 2011 roku wciąż przechodził przez proces transformacji i dopiero stawał się czwartą siłą portugalskiego futbolu. Spore w tym zasługi prezydenta Antonio Salvadora, który rządzi tam już od ćwierćwiecza. Kiedy Braga po raz pierwszy awansowała do finału Ligi Europy, było to traktowane poniekąd jako taki cud. Szczególnie że wtedy do LE spadały jeszcze drużyny z Ligi Mistrzów, dlatego mniejszym ekipom takim jak Braga było trudniej zajść tak daleko. Obecnie jest to klub o wiele lepiej zorganizowany, a z uwagi na powiązania z PSG, może też liczyć na więcej pieniędzy i współpracę dotyczącą budowy zespołu - opowiada nam Soares da Silva, dziennikarz radia Renascenca, a także komentator portugalskiego DAZN.
Wspomniane 15 lat temu sukces ekipy prowadzonej przez Domingosa Paciencę - choć poparty wicemistrzostwem rok wcześniej - był mimo wszystko ogromnym zaskoczeniem. Pozwolił klubowi sporo zarobić i sprawił, że ten już na dobre zadomowił się w ścisłym czubie tabeli. Dość powiedzieć, że od czasu finału z Porto, Braga tylko dwukrotnie zakończyła ligowy sezon poza pierwszą czwórką. W tym czasie wypromowała kilku niezłych piłkarzy, takich jak Rafa Silva, Pedro Neto czy Francisco Trincao, a także trenerów - to stamtąd na szerokie wody wypłynęli Sergio Conceicao, Leonardo Jardim i Artur Jorge. To ten potencjał dostrzegli Katarczycy z Qatar Sports Investments (QSI), którzy w 2022 roku przejęli 21,67 procent udziałów w klubie. A Braga, choć zyskała kolejny impuls i stała się europejska, to pozostała też swoja, wciąż z dala od blichtru towarzyszącego jej rywalom z Lizbony czy Porto.
- Bycie w cieniu w pewnym sensie pomaga Bradze. To nie jest klub, który może poszczycić się ogromną grupą kibiców. Zwykle nie zapełniają zresztą swojego stadionu. Dzięki temu nie muszą zmagać się z tak sporą presją jak Benfica, Sporting czy Porto. W tym sensie to na pewno gra na ich korzyść. Do tego ich sytuacja w lidze jest już prawie jasna, bo są już niemal pewni tego, że znowu skończą na czwartej pozycji. Choć celem jest, aby co roku być jak najbliżej podium, w tym sezonie już w styczniu można było przewidzieć, że są już pogodzeni z losem na arenie krajowej. I to dlatego Carlos Vicens mógł bez problemu rotować składem, w lidze dawał szansę zmiennikom, a swoje gwiazdy oszczędzał na mecze pucharowe - tłumaczy nasz rozmówca.
***
W Polsce transmisje Ligi Europy oraz Ligi Konferencji UEFA są dostępne w telewizji i online. W obecnym sezonie prawo do emisji 342 meczów ma Grupa Polsat Plus – można je oglądać w Polsat Box i online w streamingu w Polsat Box Go - wszystkie na kanałach Polsatu. Spotkania dostępne są online w pakiecie Premium Sport, na dowolnym urządzeniu i w dowolnym miejscu. Faza pucharowa potrwa do 27 maja w przypadku Ligi Konferencji i do 20 maja w Lidze Europy.
***
Skrojeni pod wielkie mecze
Najnowszym trenerskim odkryciem Bragi jest właśnie Vicens, który przed objęciem sterów w Portugalii przez osiem lat pracował w roli asystenta Pepa Guardioli w Manchesterze City. W 2022 roku miał się już usamodzielnić i objąć Heracles Almelo, ale po spadku tej drużyny z Eredivisie temat upadł. Hiszpan po czasie chyba nie żałuje, bo ubiegłego lata wylądował na Estadio Municipal de Braga i zaczął pisać przepiękny rozdział w historii “Arcybiskupów”. W lidze udało mu się utrzymać stabilną, czyli czwartą pozycję w tabeli, ale przede wszystkim zaimponował grą w Lidze Europy. Po męczarniach na samym starcie eliminacji z Lewskim Sofia, później zespół parł już jak burza. Awansował do fazy ligowej, a w niej zajął wysokie, bo szóste miejsce.
Prawdziwym testem dla Vicensa i jego podopiecznych miała być jednak wiosna. Braga od finału z Porto nie potrafiła przebrnąć przez ćwierćfinał LE. Wydawało się, że teraz wyłoży się już na pierwszej przeszkodzie w fazie pucharowej. W pierwszym meczu 1/8 finału przegrała z Ferencvarosem na wyjeździe 0:2, ale w rewanżu u siebie rozegrała prawdziwy koncert i wygrała z mistrzem Węgier 4:0. Jeszcze większy thriller swoim fanom zgotowała w kolejnej rundzie. Przed własną publicznością zremisowała z Betisem 1:1. W rewanżu na La Cartuja przegrywała już 0:2, ale znowu w porę zdołała się otrząsnąć i ostatecznie wygrała z ekipą z La Liga 4:2.
- Kluczem do sukcesu Bragi w obecnym sezonie jest sposób, w jaki grają. Vicens jako były asystent Pepa Guardioli w Portugalii kultywuje jego podejście do futbolu i jest wielkim fanem posiadania piłki. Za jego kadencji zespół znacznie ciekawiej prezentuje się z tymi teoretycznie lepszymi rywalami, a więcej problemów miewa w spotkaniach z drużynami grającymi w niskim pressingu. Dlatego tak dobrze wyglądają w europejskich pucharach, w których częściej mierzą się przeciwko zespołom grającym ofensywnie. Do tego trio w ataku - Pau Victor, Rodrigo Zalazar i Ricardo Horta - zapewnia zespołowi wysoki poziom w grze do przodu - opowiada Soares da Silva.
Im lepsi rywale, tym… łatwiej
Victor to piłkarz, któremu nie wyszło w Barcelonie. Horta swego czasu mimo wszystko odbił się od Malagi. Zalazar jeszcze pięć lat temu kopał się po czole w… Koronie Kielce, częściej grając w trzecioligowych rezerwach niż pierwszej drużynie “Złocisto-Krwistych”. Dziś to gwiazda drużyny i piłkarz wyceniany przez Transfermarkt na 22 mln euro. W tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki, zanotował bilans 23 goli i siedmiu asyst. Dostaje nawet powołania do reprezentacji Urugwaju.
***
Oglądaj mecze polskich drużyn w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA w Polsat Box Go:
- w pakiecie Premium Sport w Polsat Box Go w cenie 55 zł/30 dni, który oferuje blisko 200 kanałów online, w tym 24 topowe kanały sportowe, a wśród nich: Polsat Sport, Polsat Sport Premium, TVP Sport, Eurosport, Eleven Sports i in.
- dostęp na stronie polsatboxgo.pl oraz w aplikacji na urządzeniach mobilnych z systemami Android, iOS i Harmony OS, w wybranych Smart TV, Android TV, za pośrednictwem Apple TV i Amazon Fire TV,
- funkcje Chromecast i AirPlay umożliwiające przesyłanie obrazu z telefonu lub tabletu np. na ekran TV,
- można oglądać na 3 urządzeniach jednocześnie i tworzyć aż 5 profili do konta,
- mecze dostępne są z funkcją Tryb Pro AI, która błyskawicznie generuje skróty z najciekawszymi momentami meczu oraz automatyczne, natychmiastowe powiadomienia wideo na telefon o ważnych akcjach na boisku.
***
Przykładów piłkarzy Bragi, którzy odrodzili się po trudniejszych okresach, jest zresztą więcej. Fran Navarro nie przebił się w Valencii i Porto, Victor Gomez w Espanyolu. Oczywiście gdzieś pomiędzy nimi w szatni krząta się weteran Joao Moutinho, który na stare lata postanowił wrócić do ojczyzny, ale nie zmienia to faktu, że Braga oparta jest na graczach głodnych udowodnienia swojej wartości. Dwumecz z Freiburgiem, piątą siłą poprzedniego sezonu Bundesligi, będzie dla nich wszystkich kluczowym testem.
- Braga przeciwko Niemcom musi zagrać na swoim najwyższym poziomie. W tym sezonie zdarzało im się, że w jednym meczu zagrali naprawdę słabo, a w kolejnym byli niesamowici. Zresztą widzieliśmy to choćby w ćwierćfinałowym rewanżu z Betisem, w którym zdołali zanotować niesamowity comeback i awansowali do najlepszej czwórki. Vicens w meczach z Freiburgiem musi liczyć na swoje największe gwiazdy. W dużej mierze to właśnie od tego, jak zaprezentują się tacy piłkarze jak Horta, Zalazar i Victor będzie zależeć, czy Braga znów zamelduje się w finale. Jeśli dochodzisz do takiego etapu, to wszystko jest przecież możliwe - uważa Soares da Silva.
W 2011 roku Braga po drodze do Dublina wyeliminowała Lecha Poznań, Liverpool, Dynamo Kijów i Benficę. Na tle tych rywali Freiburg to marka, która jakoś nie powala, chociaż pozory mylą, a Brazylijczycy z Breisgau to pewnie jedna z bardziej niedocenianych ekip w stawce. Jej doświadczenie w europejskich pucharach jest jednak mimo wszystko znacznie mniejsze niż “Arcybiskupów”. Nie wiadomo, czy ten aspekt ostatecznie przeważy na korzyść Bragi, ale na to z pewnością liczy wiele osób w jej ojczyźnie. W tym sezonie wszyscy przedstawiciele Ligi Portugal dotrwali do fazy pucharowej europejskich pucharów, a to pozwoliło jej jeszcze mocniej poprawić swoją sytuację w rankingu UEFA i przeskoczyć w nim Eredivisie. Triumf w Lidze Europy byłby swoistą wisienką na torcie.
- Atmosfera panująca aktualnie w Bradze jest trudna do opisania. Wiele wskazuje na to, że mecz z przedstawicielem Bundesligi zostanie wyprzedany, a na trybunach obok kibiców gospodarzy pojawią się też mieszkający tu fani Porto czy Benfiki, którzy po prostu sympatyzują również z tym zespołem. Na trybunach klimat z pewnością będzie szalony. To też ważny moment dla całego portugalskiego futbolu, dla którego ten sezon już i tak jest bardzo dobry. Dlatego teraz, jako że pozostałe portugalskie ekipy odpadły już z pucharów, a Braga raczej nie wywołuje wśród kibiców tych zespołów negatywnych emocji, cały kraj będzie trzymał za nią kciuki - podsumowuje nasz rozmówca.
Artykuł powstał we współpracy płatnej z Polsat Box Go.
