Idealny transfer do Realu Madryt. Sam wyraził gotowość. "Mourinho kocha takich zawodników"

Idealny transfer do Realu Madryt. Sam wyraził gotowość. "Mourinho kocha takich zawodników"
SPP / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:50
Real Madryt potrzebuje zmian. I to nie tylko na ławce trenerskiej, ale też w środku pola. Jest jeden zawodnik, który mógłby rozwiązać wiele problemów “Królewskich”. To Rodri Hernandez.
“Ta ostatnia niedziela” - mogli 24 maja po cichu nucić kibice Manchesteru City. Tamten weekend na Etihad stał pod znakiem rozstań z niezwykle zasłużonymi postaciami. Przy okazji meczu z Aston Villą z klubem pożegnali się Pep Guardiola, Bernardo Silva oraz John Stones. Exodus raczej nie zakończy się tylko na tych trzech nazwiskach. Kolejnym kandydatem do opuszczenia szeregów “Obywateli” może być Rodri.
Dalsza część tekstu pod wideo
W ostatnich latach pomocnik przy wielu okazjach sugerował, że byłby otwarty na możliwość powrotu do Hiszpanii. Rozdział w Atletico uznaje za zamknięty, a Barcelona raczej nie potrzebuje wzmocnień w drugiej linii. Można zatem wskazać tylko jeden, dosłownie realny kierunek. “Królewskim” brakuje dokładnie takiego gracza, jak triumfator Złotej Piłki z 2024 roku. To on mógłby stać się jednym z symboli pilnie poszukiwanego odrodzenia “Los Blancos”.

Puszczone oczko

Plotki transferowe są codziennością w świecie piłki. Sporą część z nich można z miejsca włożyć między bajki. Wiadomo jednak, że coś jest na rzeczy, kiedy to nie dziennikarz, a sam piłkarz wychodzi z inicjatywą i między wierszami mówi o potencjalnej zmianie barw. Dokładnie to zrobił Rodri podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej. Chwilowy wylot z Anglii zakończył się jasnym wykazaniem chęci powrotu na Półwysep Iberyjski.
- Mój kontrakt jest jeszcze ważny przez rok. W pewnym momencie będziemy musieli usiąść i porozmawiać o tym, co dalej. Chociaż grałem dla Atletico, to nie zamknąłbym drzwi przed Realem. Nie można odwrócić się plecami do największych klubów. Na razie jestem szczęśliwy w Manchesterze, ale chciałbym kiedyś wrócić do La Liga, nadal śledzę te rozgrywki. Gra na Bernabeu? To niesamowity stadion - powiedział w rozmowie z Radio Estadio.
Intencje 29-latka są jasne i zrozumiałe. Trudno bowiem wyobrazić sobie lepszy moment na zamknięcie rozdziału w City. Klub już i tak stoi u progu rewolucji ze względu na odejścia Guardioli i Bernardo Silvy. Nowym trenerem zostanie Enzo Maresca, który z pewnością będzie chciał wprowadzić pewne nowinki. Florian Plettenberg i inni dziennikarze podawali, że pierwszym życzeniem Włocha ma być próba sprowadzenia na Etihad Enzo Fernandeza, z którym współpracował w Chelsea. Sufit Argentyńczyka jest zawieszony na tyle wysoko, że bez problemu mógłby przejąć rolę lidera drugiej linii “Obywateli”. A to otwiera Rodriemu furtkę do odejścia.
- Znam intencje Rodriego, klubu, moje. Nie widzę też prawie żadnego zawodnika, który odrzuciłby możliwość gry w Realu, więc doskonale go rozumiem. Życzyłbym sobie, aby został w City jak najdłużej, bo to piłkarz najwyższej klasy, absolutnie topowy, ale każdy jest panem swojego losu - mówił kilka tygodni temu Guardiola, cytowany przez dziennik AS.

Wachlarz zalet, jedna wada

Na papierze Rodri jest wszystkim, czego Real potrzebuje w drugiej linii. Ostatnie dwa sezony dobitnie pokazały, że na Bernabeu brakuje pomocnika, który łączyłby w sobie umiejętności kreacji i destrukcji. Fede Valverde przejął numer osiem po Tonim Kroosie, ale nie zdołał przejąć obowiązków Niemca w zakresie rozegrania. Aurelien Tchouameni pod względem sportowym zwykle trzymał fason, ale na koniec rozgrywek dał się zapamiętać głównie za sprawą odesłania kolegi z Urugwaju do szpitala. Francuz zapewne pozostanie w klubie, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby dokooptować mu klasowego partnera.
- Zespoły Pepa w dużej mierze polegają na “szóstkach”. Na mnie spoczywa odpowiedzialność za prawidłowe łączenie obrony z atakiem. Drużyna cierpi, kiedy brakuje jej takiego łącznika. Jednocześnie ja czy Nico musimy być bardzo elastyczni i wszechstronni. W różnych fazach gry przejmujemy rolę “ósemki” czy “dziesiątki”. Celem jest bycie pomocnikiem kompletnym - analizował Rodri kilka tygodni temu.
29-latek doskonale rozumie futbol i wie, w jaki sposób wykorzystać swoje atuty. Inteligencją taktyczną nadrabia pewne braki szybkościowe, to on nadaje w City płynność, wyznacza kierunek gry w danych fazach meczu. Według danych portalu DataMB w tym sezonie Premier League był drugim najlepszym pomocnikiem pod kątem skuteczności podań i trzecim w średniej liczbie wygranych pojedynków. Może nie gra już tak wybitnie, jak w sezonach 2022/23 i 2023/24, kiedy zapracował na Złotą Piłkę, ale wciąż jest to piłkarz ze ścisłego topu.
Tak naprawdę w przypadku Rodriego jedynym znakiem zapytania pozostaje stan zdrowia. Pamiętamy, że przez zerwane więzadło krzyżowe stracił prawie cały sezon 2024/25. W mijających rozgrywkach z powodu drobniejszych urazów pauzował przez ponad 130 dni. Głównie w rundzie jesiennej, ponieważ od stycznia ominął tylko sześć spotkań, a zwykle grywał od deski do deski. Zainteresowane nim kluby naturalnie mogą mieć obawy, czy kłopoty z kolanem nie wrócą. Ale wydaje się, że jest to ryzyko, które warto podjąć.

Doświadczenie w cenie

Rodri łączy w sobie wysokie umiejętności, cechy przywódcze i spore doświadczenie. Jose Mourinho kocha takich zawodników. Hiszpan mógłby też pasować do taktyki trenera, który od lat ustawia swoje zespoły w systemie 4-2-3-1. Tak było za czasów pierwszej kadencji w Realu, kiedy środkiem pola zarządzali Xabi Alonso z Samim Khedirą, ale też podczas ostatnich przygód w Fenerbahce i Benfice. Zmieniają się kluby, ale preferowana przez Portugalczyka struktura gry ulega jedynie nie tak dużym korektom.
Jeśli “Mou” pozostanie wierny własnym ideom, Real będzie musiał zainwestować w klasową “szóstkę” do gry u boku Tchouameniego. Mijający sezon zweryfikował negatywnie Eduardo Camavingę. Z kolei Thiago Pitarch miewał pozytywne przebłyski, ale na razie jest melodią przyszłości, a nie gwarantem sukcesów. Nie przez przypadek nowy trener ma być zwolennikiem ściągnięcia dodatkowego pomocnika. Niektóre źródła donosiły o zainteresowaniu Mortenem Hjulmandem ze Sportingu, ale coraz głośniej robi się właśnie w temacie Rodriego.
- Rodri chciałby grać w Realu, a odejście Guardioli tylko pomaga otworzyć drzwi, które przez lata były zamknięte. To niespełnione marzenie “Królewskich”, klub myślał o nim,odkąd Toni Kroos ogłosił przejście na emeryturę. City wcześniej nie brało pod uwagę sprzedaży, ale kontekst się zmienił. Między Pepem i Rodrim istnieje szczególna więź, wyjątkowa relacja oparta na szacunku, podobnym rozumieniu gry i obsesji na punkcie taktyki. Od lat zawsze byli razem, ale to już się skończyło. Trener odchodzi, a piłkarzowi coraz bardziej podoba się pomysł powrotu do kraju. Nazwisko Rodriego znów rezonuje w biurach Valdebebas - opisał niedawno Joel del Rio z dziennika Marca.
Real mógłby udowodnić, że wyciągnął wnioski. W poprzednim letnim okienku “Los Blancos” wydali ponad 160 mln euro, ale na razie trudno uznać tamten zaciąg za szczególnie udany. Najlepiej prezentował się Trent Alexander-Arnold, czyli ten najbardziej doświadczony z nowych nabytków. Dean Huijsen, Alvaro Carreras oraz Franco Mastantuono zdecydowanie potrzebują ogrania, aby spełniać oczekiwania w tak wielkim klubie. Argentyńczyk ma być kandydatem do odejścia na wypożyczenie, “Los Blancos” liczą na równie udaną transakcję, jak w przypadku Endricka. Te przypadki pokazują, że czasami wydanie sporych kwot na nastoletnie gwiazdy nie gwarantuje natychmiastowych efektów. Czasami lepiej przeznaczyć konkretne sumy na kogoś, kto nie jest “kotem w worku”.
Potencjalne przenosiny 29-latka do Realu miałyby sens niemal na każdej płaszczyźnie. Manchester City mógłby otworzyć nowy rozdział i wykorzystać właściwie ostatnią okazję na spieniężenie gracza, któremu za rok wygaśnie kontrakt. Hiszpan stanąłby przed szansą na upragniony powrót do ojczyzny, gdzie ewidentnie chciałby spędzić ostatnie lata kariery. Z kolei “Los Blancos” po prostu dostaliby gotowego piłkarza. Pewniaka. Pomocnika, którego wystawiasz w ważnym meczu i raczej nie musisz obawiać się, że zagra poniżej pewnego pułapu. Najlepsze transfery to te, na których korzystają wszystkie zainteresowane strony. Takim byłby powrót Rodriego do Madrytu, ale już białej, a nie czerwono-białej części.

Dyskusja

Przeczytaj również