Jeden mecz mundialu ustawił go do końca życia. Przebił już... Szczęsnego

Jeden mecz mundialu ustawił go do końca życia. Przebił już... Szczęsnego
IMAGO / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 09:30
Niezwykłe historie potrzebują niezwykłych bohaterów, aby raz na zawsze zapisać się w pamięci kibiców. Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka, która w pierwszej kolejce mistrzostw świata sensacyjnie zatrzymała Hiszpanię, na niedostatek w tym względzie zdecydowanie nie może narzekać.
To nie był najbardziej porywający mecz mistrzostw świata, ale dla wielu neutralnych kibiców najlepszy z dotychczasowych. Bo chociaż skończyło się bezbramkowym remisem, istotne jest, kto tego dokonał. Hiszpanię, jednego z głównych kandydatów do zdobycia tytułu, zatrzymała Republika Zielonego Przylądka. Niewiele spotkań na całym mundialu miało wyraźniejszego faworyta. A jednak pozbawiona ikry "La Furia Roja" nie była w stanie złamać defensywy wyspiarzy.
Dalsza część tekstu pod wideo
Podopieczni Bubisty zagrali naprawdę dobre spotkanie. Jasne, Hiszpanie powinni wygrać, gdyby nie fatalna skuteczność Ferrana Torrresa. Mimo tego warto docenić swoistą nonszalancję ekipy z Afryki - jak strzał zza połowy, który miał przelobować wysuniętego Unaia Simona. Albo tę główkę w drugiej połowie, kiedy golkiper Hiszpanów został wezwany do odpowiedzi. Swoje zrobili również Lopes Cabral, a następnie Joao Paulo. Lewi obrońcy, pierwszy będący rezerwowym w Benfice, drugi starterem FCSB, nie spękali w starciach z Laminem Yamalem.
Wielkie poruszenie w social mediach zrobił stoper Roberto Lopes. Jego historia w gruncie rzeczy jest trudna do uwierzenia. Otóż Lopes, mający na karku już 33 lata, od początku swojej kariery gra w Irlandii, gdzie się zresztą urodził. Długo był związany z Bohemians, natomiast dla Shamrock Rovers stał się legendą, również ze względu na łatwość w zdobywaniu bramek. W 2011 roku Lopes zagrał nawet dla irlandzkiej młodzieżówki, do dorosłej kadry nie był powoływany.
W 2018 roku po obrońcę zgłosili się Kabowerdeńczycy. Okazało się, że ojciec Lopesa pochodzi z Wysp Zielonego Przylądka, zatem zawodnik może grać dla "Blue Sharks". Kontrakt z piłkarzem był utrudniony, postanowiono skorzystać z social mediów. Lopes otrzymał wiadomość na LinkedIn, ale problem w tym, że po portugalsku. Lopes, nieznający języka, uznał, że to spam. Kilka miesięcy później federacja wysłała jeszcze jedną wiadomość, tym razem po angielsku. "Pico" zrozumiał swój błąd, ofertę zaakceptował i w 2019 roku zadebiutował w starciu z Togo (2:1). W tej chwili ma już 46 meczów w narodowych barwach, a w 2024 roku okazjonalnie pełnił funkcję kapitana. Gość powołany przez LinkedIn stanowi fundament reprezentacji, która powstrzymała Hiszpanię z Pedrim, Yamalem, Torresem, Rodrim, Cucurellą. Jak tu nie kochać piłki?

NBA daleko w tyle

Na to samo pytanie odpowiedź próbuje znaleźć 40-letni Vozinha. Zawodnik mający za sobą 80 meczów w barwach portugalskich klubów, ale nieznany nikomu, kto nie jest prawdziwie zafascynowany iberyjskim futbolem. Nigdy nie grał w pierwszej lidze portugalskiej, sporą część kariery spędził w ojczyźnie, Mołdawii, na Cyprze i Słowacji. Z polskimi klubami się nie mierzył, ale ekstraklasowy wątek i tak się znajdzie. W Trenczynie dzielił szatnię między innymi z Samuelem Kozlovskim, piłkarzem Widzewa.
Po zakończeniu sezonu 2025/26 Vozinha odszedł z Chaves, jego umowa nie została przedłużona. Weteran, jak tysiące innych zawodników, miał rozglądać się za nowymi miejscami pracy. Poza wiekiem nie wyróżniało go wiele, nawet nie social media. Dość powiedzieć, że przed meczem z Hiszpanią bramkarza obserwowało jakieś 50 tysięcy osób na Instagramie, co jest wynikiem niezłym, lecz stanowczo za małym, aby mówić o światowej rozpoznawalności. Mistrzostwa świata spadły Vozinhi z nieba. A on, czujny, wyciągnął ręce i pewnie chwycił.
Jeszcze 16 czerwca, dzień po potyczce z Hiszpanią, golkipera obserwowało 7,4 mln użytkowników. Teraz, 19 czerwca, mówimy już o 14 mln osób. To rezultat nokautujący dla wielu największych zawodników NBA na czele z Victorem Wembanyamą. Ale nie tylko koszykarze zderzyli się z potęgą futbolu. Piotra Zielińskiego śledzi raptem milion, Wojciecha Szczęsnego 7,3 mln. Vozinha z samych kontraktów reklamowych będzie w stanie żyć na komfortowym poziomie. Skala fascynacji, jaką jest w stanie rozbudzić tylko mundial, to rzecz trudna do pojęcia.
Vozinha w jednym momencie stał się bohaterem światowej piłki. Przez 90 minut powstrzymywał Hiszpanię w najlepszy możliwy sposób. Odbił próbę Pedriego z dystansu, dwa strzały Torresa, ale też groźną główkę Laporte'a. Łącznie miał aż siedem interwencji. To najstarszy debiutant, który zachował czyste konto na mundialu. Mówimy o zawodniku, który na zawodowstwo przeszedł dopiero w 2011 roku. Ostatnio zaś łączył futbol z uczeniem siatkówki w szkółce Instituto Reis.
- Pracujemy dla takich chwil. Mam już 40 lat, ale nie byłem profesjonalnym zawodnikiem do 25. roku życia. To nagroda za całą tę drogę - powiedział golkiper Republiki Zielonego Przylądka zaraz po spotkaniu, gdy otrzymał statuetkę MVP.

Mundial pod znakiem zakazu

Vozinha świętował, tańczył ze łzami w oczach. Były to tyleż łzy radości, co żalu, że celebrować nie może z bliskimi. Okazało się, że do Stanów Zjednoczonych (grupowe spotkania Cabo Verde rozgrywane będą wyłącznie w USA) nie mogła przylecieć matka zawodnika. Zbyt duży problem stanowiły kosztowne wizy.
- Płakałem, ponieważ dorastałem z moimi dziadkami, a nie mogli tu być. Odeszli. Moja mama też nie mogła tu być z powodu problemu z wizą i pieniędzy, które musieliśmy za nią zapłacić. Nie zdołaliśmy tego załatwić na czas - powiedział golkiper.
To niesamowite, że te mistrzostwa świata oferują wiele pięknych momentów, ale jednocześnie są rujnowane przez politykę. Wiza turystyczna dla mieszkańców Republiki Zielonego Przylądka wiąże się z koniecznością zapłacenia kaucji w wysokości nawet 15 tysięcy dolarów! Słowa Vozinhi, nagle zawodnika bardzo medialnego, odbiły się szerokim echem i raz jeszcze negatywnie wpłynęły na PR nie tylko USA, ale też FIFA. Nic więc dziwnego, że postanowiono działać.
W CNN czytamy, że trwają prace nad tym, aby matkę golkipera sprowadzić na mistrzostwa świata. Ewentualny problem ma stanowić brak ważnego paszportu, ale już zabrano się za uzyskanie odpowiedniego dokumentu.
- Departament Stanu USA nie ma żadnych informacji o ubieganiu się przez tę osobę o wizę. Wszyscy krewni zawodników mają prawo do zwolnienia z obowiązku kaucji wizowej, a Departament aktywnie kontaktuje się z rodziną tego zawodnika, aby uzyskać pomoc w uzyskaniu wizy - powiedział jeden z urzędników.
Czas pokaże, czy formalności uda się załatwić w ciągu najbliższych dni. W nocy z niedzielę na poniedziałek ekipa Bubisty zagra z Urugwajem, natomiast 27 czerwca z Arabią Saudyjską. Kolejne trzy punkty wystarczą, aby dokonać niemożliwego i wyjść z grupy.

Dyskusja

Przeczytaj również