22:0. Znany trener stworzył potwora. Zostaną mistrzami świata?

22:0. Znany trener stworzył potwora. Zostaną mistrzami świata?
fifg / shutterstock
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 08:23
To już ostatni artykuł z naszego cyklu, w którym dzień po dniu analizowaliśmy wszystkie grupy nadchodzących mistrzostw świata, biorąc pod lupę poszczególne drużyny, ich charakterystykę i przede wszystkim możliwości. Komu trzeba przypiąć łatkę faworyta do pierwszej lokaty? Kto powinien wyjść z drugiej, a może i trzeciej pozycji? Jaka drużyna na papierze wydaje się outsiderem?
Przez ostatnie kilkanaście dni przyglądaliśmy się, grupa po grupie, wszystkim uczestnikom rozpoczynających się już w czwartkowy wieczór mistrzostw świata. Oto w zasadzie ostatni odcinek tej przygody, choć jeszcze w dzień startu imprezy na naszym portalu pojawi się ogólny ranking faworytów do zdobycia złota. Potem oczywiście mundialowych treści wciąż będzie pojawiało się mnóstwo.
Dalsza część tekstu pod wideo
Teraz natomiast czas na ostatnią z 12 grup, a więc grupę L. W niej dwóch przedstawicieli Europy i mające swoje ambicje ekipy z Ameryki Północnej oraz Afryki.

4. Panama

Osiem lat temu Panama zaliczyła swój pierwszy i jak dotąd jedyny występ na mistrzostwach świata. Rosji wówczas nie podbiła, w grupie zajęła ostatnie miejsce, nie zdobyła nawet punktu. Teraz, bogatsza o tamte doświadczenia, będzie chciała pewnie pokazać się z lepszej strony, choć patrząc na wylosowanych rywali - może być o to trudno. Sam awans na czempionat oczywiście trzeba docenić, pamiętając natomiast przy tym, że było o niego wyraźnie łatwiej niż w przeszłości. Panamczycy w grupie wyprzedzili Surinam, Gwatemalę i Salwador. No nie brzmi to jak szczególnie skomplikowana droga. W jej trakcie i tak zresztą pogubili trochę punktów. Daleko idące wnioski trudno wyciągać ponadto z ich tegorocznych sparingów. Były porażki z Brazylią (2:6) i Meksykiem (0:1), remisy z RPA (1:1), Bośnią (1:1) czy Boliwią (1:1), ale też zwycięstwa w drugim meczu z RPA (2:1) i starciu z Dominikaną (4:2).
Wbrew pozorom Panama ma w swojej kadrze trochę ciekawych nazwisk. Amir Murillo gra dla Besiktasu, Jose Cordoba dla Norwich, Andres Andrade reprezentuje ekipę nowego mistrza Austrii - LASK. Są ponadto przedstawiciele np. MLS czy ligi meksykańskiej. Atutem Panamczyków jest też bez wątpienia ich selekcjoner. Thomas Christiansen w przeszłości prowadził choćby Leeds czy Royale Union Saint-Gilloise, a obecną funkcję pełni od lipca 2020 roku.

3. Ghana

Ghana regularnie melduje się na kolejnych mundialach, wyjątek w XXI wieku stanowił jedynie turniej z 2018 roku. Cztery lata temu na katarskiej ziemi “Czarne Gwiazdy” odpadły natomiast już na etapie fazy grupowej, zdobywając tylko trzy punkty po zwycięstwie nad Koreą Południową. Teraz celują w znacznie lepszy wynik i wydaje się, że na papierze są trzecią siłą w grupie. A jak wiadomo, taka lokata daje spore szanse na awans do fazy pucharowej. Przez eliminacje Ghańczycy przedarli się bez większych problemów, zajęli pierwsze miejsce z bezpieczną przewagą, choć rywali mieli raczej nieszczególnie groźnych, bo tak trzeba określić Madagaskar, Mali czy Komory. To, co bez wątpienia martwich kibiców z Ghany, to na pewno dyspozycja ich reprezentacji w meczach towarzyskich z ostatnich miesięcy. Pięć porażek (z Japonią, Koreą Południową, Austrią, Niemcami, Meksykiem) i ugrany kilka dni temu remis przeciwko Walii. A dodać warto, że “Czarne Gwiazdy” nie awansowały nawet na tegoroczny Puchar Narodów Afryki.
Za największą gwiazdę dopiero 74. ekipy rankingu FIFA musi uchodzić Antoine Semenyo z Manchesteru City. Nawet “niedzielni” kibice kojarzą też pewnie doświadczonych Jordana Ayew, Thomasa Parteya czy Inakiego Williamsa. Młodsi piłkarze też oczywiście w tej kadrze są. Przykład? Kamaldeen Sulemana mimo 24 lat na karku zwiedza już trzecią topową ligę, aktualnie reprezentując Atalantę Bergamo. Co ciekawe, Ghana trzy miesiące temu zmieniła selekcjonera. Kolejne porażki w meczach towarzyskich pogrążyły Otto Addo, którego zastąpił niezwykle doświadczony Carlos Queiroz. Póki co zdążył on poprowadzić zespół w zaledwie jednym meczu. Trudno mówić więc w przypadku Ghany o jakiejkolwiek stabilizacji.

2. Chorwacja

W ostatnich latach wybitnie turniejowa drużyna. W 2018 roku Chorwaci zdobyli podczas mundialu srebro, cztery lata później dorzucili do tego brąz. W obu przypadkach raczej mało kto widział w nich kandydatów do medali. I teraz jest podobnie. Znów wydaje się, że tym razem już się nie uda. Historia pokazała jednak, że tej ekipy po prostu nie można skreślać, bo jest w stanie pokonać każdego. Przez eliminacje przedarła się w imponującym stylu - wygrała siedem spotkań, zremisowała jedno, zajęła pierwsze miejsce z przewagą aż sześciu punktów nad drugimi Czechami. A potem w kratkę grała podczas sparingów. Z jednej strony pokonała Kolumbię (2:1) i Słowenię (2:1), z drugiej musiała uznać wyższość Brazylii (1:3) oraz Belgii (0:2).
Liderem Chorwatów nadal jest nieśmiertelny, 40-letni już Luka Modrić. Powołania dostali też inni weterani - Ivan Perisić, Andrej Kramarić, Mario Pasalić czy Mateo Kovacić. Są jednak też młodsze i dopiero wschodzące gwiazdy. To choćby Josko Gvardiol z Manchesteru City, Petar Sucić z Interu, Josip Stanisić z Bayernu czy znany z boisk polskiej Ekstraklasy - Luka Vusković, formalnie gracz Tottenhamu, ostatnio wypożyczony do HSV, a wcześniej m.in. do Radomiaka. Za losy chorwackiej kadry nadal, już od 2017 roku, odpowiada ten sam selekcjoner - Zlatko Dalić.

1. Anglia

Jeden z największych faworytów do złota. Możne rzecz - jak zwykle. Anglicy czekają na wygranie mundialu od 1966 roku, nie dopięli swego nawet wówczas, gdy na początku XXI wieku posiadali złote pokolenie. Przez ostatnie lata też dysponują zresztą niebywale mocną kadrą, ale licznik tyka. W 2018 roku zajęli czwarte miejsce, ostatnio w Katarze odpadli już w ćwierćfinale. W międzyczasie dwa razy docierali do wielkiego finału mistrzostw Europy, ale w nich dali się ograć Włochom i Hiszpanom. Teraz kolejną próbę powiększenia gabloty podejmą za oceanem. Przez eliminacje przeszli jak taran. Osiem meczów, osiem zwycięstw, bilans bramek 22:0. Nieco gorzej wyglądało to później w sparingach, przydarzyła się porażka z Japonią i remis z Urugwajem, ale trudno wyciągać z tych spotkań wielkie wnioski.
Spore nadzieje angielscy kibice wiążą na pewno z Thomasem Tuchelem, który co prawda doświadczenie reprezentacyjne ma wciąż niewielkie, ale jako trener klubowy osiągał wielkie sukcesy, wygrywając m.in. Ligę Mistrzów z Chelsea. Póki co do pracy z “Synami Albionu” podchodzi bardzo ciekawie - nie boi się odważnych decyzji. Widać to po powołaniach na mundial, bo w domu zostać będą musieli m.in. Phil Foden, Cole Palmer czy Trent Alexander-Arnold. Jak silna musi być kadrowo Anglia, że rezygnuje z gwiazd takiego kalibru? Odpowiedź zna chyba tylko sam selekcjoner. Można spodziewać się, że pierwsze skrzypce będą grać tacy piłkarze jak Harry Kane czy Declan Rice. Jude Bellingham? Pewnie też, choć akurat on w ostatnim czasie nie zawsze cieszył się wielkim zaufaniem Niemca.
TUTAJ znajdziesz wszystkie artykuły z cyklu, w którym oceniamy siłę poszczególnych uczestników MŚ 2026. Grupa po grupa, drużyna po drużynie.

Dyskusja

Przeczytaj również