Kadrowa rewolucja w Barcelonie?! 11 nazwisk. W tym wielkie gwiazdy

Kadrowa rewolucja w Barcelonie?! 11 nazwisk. W tym wielkie gwiazdy
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:40
FC Barcelona stoi u progu koniecznej rewolucji kadrowej. Bieżący sezon zbyt mocno uwidocznił pewne braki tej drużyny. “Blaugrana” powinna pozbyć się około 10 piłkarzy, którzy wnoszą zbyt mało lub nie wnoszą w zasadzie nic.
Trwający sezon teoretycznie nie jest zły w wykonaniu Barcelony. Katalończycy w styczniu wygrali krajowy superpuchar, a obecnie są na pole position w wyścigu o mistrzostwo Hiszpanii. Wiele wskazuje jednak na to, że ponownie “Blaugrana” okaże się niewystarczająco dobra, aby móc powrócić na europejski tron. W pierwszym ćwierćfinale Ligi Mistrzów przegrała 0:2 z Atletico, a szanse na odwrócenie wyniku w Madrycie nie są szczególnie duże. Nawet jeśli wielka remontada dojdzie do skutku, to nie zmieni całościowego obrazu poszczególnych piłkarzy.
Dalsza część tekstu pod wideo
Wielu podopiecznych Hansiego Flicka po prostu nie wnosi obecnie wystarczającego wkładu w poczynania drużyny. Do tego dochodzi konieczność wzmocnień, marzenia o topowym stoperze i nowej “dziewiątce”, które sprawiają, że najpierw klub będzie musiał odchudzić kadrę. Aby kupować, trzeba sprzedawać, prosta ekonomia. Bez większych problemów można zaś wskazać co najmniej kilku kandydatów do opuszczenia Camp Nou w najbliższym okienku.

Andreas Christensen - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Na początku kwietnia Camp Nou odwiedził Jonas Vingegaard, topowy duński kolarz. Przy tej okazji zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie ze swoim rodakiem, Andreasem Christensenem. I pół żartem, pół serio, tą fotografią stoper w ogóle przypomniał kibicom, że wciąż jest związany z Barceloną. Długie miesiące rozbratu z piłką sprawiły, że część fanów mogła po prostu zapomnieć o 30-latku.
Stan zdrowia Christensena uniemożliwia mu regularną grę. W dwóch ostatnich sezonach spędził na murawie zaledwie 774 minuty. Od momentu przejścia do Barcelony w 2022 roku, z powodu różnorakich kontuzji ominął 98 meczów. Niedługo przekroczy “setkę”, ponieważ uszkodzone kolano sprawia, że nie wróci do gry w tym sezonie. 30 czerwca wygaśnie kontrakt Duńczyka i nie ma właściwie ani jednego argumentu przemawiającego za kontynuowaniem tej współpracy. “Barca” nie może dłużej opłacać piłkarza, który przez większość sezonu po prostu nie jest do dyspozycji trenera. Obrońca inkasuje około 6 mln euro netto, zatem naprawdę da się te pieniądze zainwestować lepiej.

Alejandro Balde - rozwój wsteczny

Boki obrony nie są mocną stroną Barcelony w tym sezonie. Tak naprawdę zarówno Jules Kounde, jak i Alejandro Balde spisują się poniżej oczekiwań. Żaden z nich nie powinien mieć statusu nietykalnego. Na tę chwilę więcej przemawia za sprzedażą lewego defensora. Z kilku powodów. Od trzech lat regularnie wypada on w rundzie wiosennej. Kounde też niedawno leczył kontuzję, ale jego kartoteka zdrowotna jest mniej opasła. Do tego dochodzi kwestia znalezienia zastępcy. Rynek prawych obrońców nie oferuje wielu sprawdzonych opcji.
Na lewej flance sytuacja prezentuje się ciekawiej. Barcelona ma wykazywać zainteresowanie Alejandro Grimaldo, niedawno Marc Cucurella przyznał, że trudno byłoby mu odmówić, gdyby dostał telefon ze stolicy Katalonii. A gotowe rozwiązanie być może już znajduje się na Camp Nou. Joao Cancelo w ciągu kilku miesięcy pokazał więcej niż Balde przez całą rundę jesienną. W bieżących rozgrywkach Hiszpan zaliczył trzy asysty w meczach Barcelony, a Portugalczyk wykręcił gola i cztery otwierające podania. Co więcej, chociaż 31-latek ma łatkę słabego defensora, to statystyki pokazują nieco inną prawdę. W tym sezonie ligi hiszpańskiej Cancelo w porównaniu z Balde jest lepszy pod względem wygranych pojedynków (4,9 na mecz do 3,9), odzyskanych piłek (4,5 do 3,7) czy skutecznych wślizgów (1,8 do 1,4). Być może “Blaugrana” powinna podjąć próbę spieniężenia 22-latka, aby zgromadzić budżet do wykorzystania na innych pozycjach.
- Sprzedaż Balde nie jest priorytetem Barcelony, ale jeśli pojawi się atrakcyjna finansowo oferta, to klub na pewno ją rozważy. Hiszpan wzbudził zainteresowanie kilku drużyn z Premier League, w tym Manchesteru United, City i Aston Villi. Na razie były to zapytania, a nie konkretne propozycje. Wiek, warunki fizyczne i jakość sprawiają, że wychowanek La Masii może być atrakcyjną opcją dla ekip z Premier League - przekazał niedawno Ferran Martinez z Mundo Deportivo.

Marc Casado - szary koniec hierarchii

- Dopóki mogę, będę z dumą bronił tych barw. Noszenie tej koszulki od zawsze było moim priorytetem. Spełniam marzenie z dzieciństwa, będąc częścią Barcelony. Mam nadzieję, że jeszcze przez długi czas będę mógł się tym cieszyć - mówił Casado w styczniu.
Nikt nie odmówi mu miłości do Barcelony. To Katalończyk z krwi i kości, w większości drużyn młodzieżowych pełnił funkcję kapitana. W pierwszym zespole miał udane momenty, które w większości nastąpiły jesienią 2024 roku. Wtedy notował asysty w ważnych spotkaniach z Bayernem, Realem Madryt czy Espanyolem. Z biegiem czasu jego pozycja w hierarchii Flicka uległa pogorszeniu. Obecnie jest on ostatnią opcją do gry w pomocy.
22-latek w tym roku spędził na murawie tylko 540 minut. Siedem z ostatnich 12 meczów w całości przesiedział na ławce. A przecież w międzyczasie Pedri czy Frenkie de Jong zmagali się z urazami. Trener wyżej ceni jednak umiejętności Marca Bernala, czasami woli przesuwać Erica Garcię do środka pola. Gavi wrócił po prawie półrocznej absencji i w krótkim odstępie czasu zaczął dostawać więcej szans od Casado. Wydaje się, że transfer wyjdzie każdemu na dobre. Klub nieco zarobi, a piłkarz w słabszym zespole będzie miał więcej okazji na pokazanie umiejętności.
- Barcelona rozważy oferty za Casado. Piłkarz też rozważa różne opcje, ponieważ chciałby grać zdecydowanie więcej. Myślę, że wszystkie strony biorą pod uwagę możliwość transferu, ponieważ w tym momencie nie ma dla Casado zbyt wiele miejsca w zespole - informował Matteo Moretto na łamach dziennika Marca.

Marcus Rashford - bolesna nieskuteczność

To miał być jego moment. Kontuzja Raphinhi w trakcie marcowego zgrupowania sprawiła, że Rashford dostał wymarzoną szansę na pokazanie, iż warto zapłacić za niego 30 mln euro. I na razie jej nie wykorzystał. W ligowym starciu z Atletico strzelił gola, ale już w Lidze Mistrzów zaprezentował się z bardzo słabej strony na tle tego samego rywala. Miał na nodze co najmniej trzy okazje, które mogły odwrócić losy rywalizacji na Camp Nou. Ale zagrał w swoim stylu, czyli niechlujnie, niezbyt dokładnie, jakby nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jaka odpowiedzialność na nim spoczywa.
Rashford jest dobrym zawodnikiem, to nie ulega wątpliwości. Jednak 30 mln euro kwoty wykupu oraz pensja na poziomie 14-15 mln euro to byłoby naprawdę duże obciążenie dla budżetu mistrzów Hiszpanii. A przecież i tak docelowo mówimy o zmienniku Raphinhi, który raczej odzyska skład, kiedy wróci do zdrowia. Im bliżej końca sezonu, tym więcej można znaleźć podobieństw między Anglikiem i Joao Felixem. Obaj byli niechciani w swoich klubach, więc przyszli do Barcelony na wypożyczenie. Mieli momenty, wykręcili kilkanaście G/A, ale nie dali wystarczającej liczby powodów za zatrzymaniem ich na zasadzie transferu definitywnego.

Roony Bardghji - marnowanie kariery

Nie ma większego sensu, aby Szwed spędzał kolejny sezon na Camp Nou. Wygryzienie ze składu Lamine’a Yamala jest absolutnie niemożliwe. Flick niechętnie stosuje też manewr z tą dwójką na boisku. Zdecydował się na niego właściwie tylko w meczu z Betisem, kiedy 18-latek operował jako “dziesiątka”. Na co dzień Yamal okupuje jednak prawe skrzydło, co sprawia, że wychowankowi Kopenhagi pozostaje zapuszczenie korzeni na ławce. W tym sezonie rozegrał zaledwie 615 minut. Zaliczył w tym czasie dwa gole i cztery asysty, co jest dość solidnym wynikiem. Jednak nawet po udanych występach z Betisem i Athletikiem jego sytuacja nie ulegała zmianie. Nadal 20-latek większość spotkań ogląda w całości z wysokości ławki. On musi odejść w poszukiwaniu minut.

Ferran Torres/Robert Lewandowski - konieczna zmiana

Jeden z najgorętszych tematów zostawiliśmy na deser. W hiszpańskich i polskich mediach od dawna toczą się debaty Ferran vs Lewandowski. I tak naprawdę żaden z nich jej nie wygrał. Obaj w większości spotkań nie prezentują poziomu, którego należy wymagać od “dziewiątki” Barcelony. Po porażce z Atletico w Lidze Mistrzów Polak znalazł się pod ostrzałem w katalońskich mediach, ale gra Torresa też nie powalała wtedy na kolana. W weekend przełamał się, kompletując dublet z Espanyolem, jednak warto podkreślić, że były to jego pierwsze trafienia od 31 stycznia. Taka posucha nie przystoi ofensywnemu zawodnikowi “Dumy Katalonii”.
- Komentarze, że Lewandowski nadaje się do gry w rezerwach... Kto ma być w obrębie zainteresowania Flicka wśród napastników? Ferran, który w tym roku jest beznadziejny? - powiedział Sebastian Chabiniak na kanale Meczyki.
Barcelona musi latem kupić klasową “dziewiątkę”, jeśli chce powalczyć o coś więcej w Europie. Aby transfer mógł dojść do skutku, jeden z obecnych napastników powinien odejść. I tu wiele zależy od Lewandowskiego, któremu wygasa kontrakt. Roger Torello z Mundo Deportivo podał, że klub złożył ofertę rocznej prolongaty i czeka na odpowiedź. Jeśli Polak ją odrzuci, to odejdzie na zasadzie wolnego transferu, a wówczas Ferran zostałby jako zmiennik. W przypadku przedłużenia kontraktu z “Lewym”, to wychowanek Valencii powinien trafić na listę transferową. Tak czy inaczej, “Barca” potrzebuje nowego snajpera - nie na ławkę, nie do rotacji, a do wyjściowego składu.

Marc-Andre ter Stegen, Inaki Pena, Hector Fort, Ansu Fati - zbędny wagon

Na sam koniec grupa wypożyczonych zawodników, która pod żadnym pozorem nie pokazuje, że zasługuje na kolejną szansę w Barcelonie. Hector Fort od grudnia nie gra w Elche z powodu kontuzji. Ter Stegen na początku lutego doznał urazu, przez który być może nie wystąpi już w Gironie. Inaki Pena jest zdrów jak ryba, ale po prostu przegrywa rywalizację z Matiasem Dituro.
Jakiekolwiek pozytywne słowa można skierować w stronę Ansu Fatiego, który strzelił dziewięć goli w 25 występach dla Monaco. Dziennik L’Equipe podał, że klub z Księstwa jest gotów aktywować opcję wykupu za 11 mln euro. Transfer zależy od tego, czy Hiszpan zgodzi się na obniżkę swojej pensji. Wydaje się, że 23-latek powinien zaakceptować nieco mniejsze pieniądze, aby móc dalej grać w klubie, gdzie ma szansę na odbudowę kariery. Ostateczna decyzja jednak dopiero zapadnie. Barcelona z pewnością nie pogardziłaby przelewem na ponad 10 milionów ze Stade Louis II.

Dyskusja

Przeczytaj również