"Kibice chcą transferów? To niech dołożą do budżetu". Święta prawda od twórcy polskiej potęgi

"Kibice chcą transferów? To niech dołożą do budżetu". Święta prawda od twórcy polskiej potęgi
NORBERT BARCZYK / PRESSFOCUS / pressfocus
Janusz - Basałaj
Janusz BasałajDzisiaj · 17:00
O wyrównanym finiszu sezonu na boiskach Ekstraklasy, a także podejściu właścicieli polskich klubów do wydawania pieniędzy na wzmocnienia - pisze Janusz Basałaj w kolejnym odcinku cyklu na Meczyki.pl.
Kroniki Piłkarskie Janusza Basałaja to zbiór felietonów, w których doświadczony dziennikarz Meczyki.pl komentuje bieżące wydarzenia ze świata futbolu.
Dalsza część tekstu pod wideo
Kochamy dominację w piłce nożnej. Mocny klub rządzący w Ekstraklasie czy pierwszej lidze, bijący wszystkich i już pod koniec kwietnia (patrz Bayern Monachium) zapewniający sobie mistrzostwo czy awans, może cieszyć tylko swoich wiernych kibiców, ale przecież nie w naszym wesołym kraju. Tu zaraz podniosą się głosy, że liga jest słaba, byle jaka i dała się zdominować jednemu zespołowi… To ponoć źle rokuje późniejszemu udziałowi naszych klubów w europejskich pucharach i źle to świadczy o postępie klubowej piłki. Oszaleć można!
Nie cierpię też określeń z lubością powtarzanych przez ludzi mediów - "Wyścig żółwi" albo "Nikt nie chce zdobyć mistrzostwa Polski". Jest jak jest i nic na to nie poradzimy. To dotyczy sezonu 2025/26. Redaktor Meczyków, Dawid Dobrasz, celnie określa końcówkę sezonu. Według Dawida ostatnie kilka kolejek Ekstraklasy to po prostu "Puchar Maja". Kto z czołówki najlepiej rozegra ostatnie pięć kolejek, ten mistrzem i już! Tyle tylko, że dotyczy to pięciu, może sześciu zespołów. Wyrównana stawka, mnóstwo niespodzianek w każdej kolejce, zacięte mecze, nie oznaczają, że wymarzony krok do przodu na polskich boiskach jest słuszny.
Czy możemy jednak zarzucać Lechowi Poznań, że spokojnie, skrupulatnie, z przemyślanym planem walczy o mistrzostwo, ale tu i teraz? Nie chce pompować sztucznie budżetu, z szablą iść na Ligę Mistrzów. Nie tak… Mam wrażenie, że odpowiada właścicielom Lecha bycie królem własnego podwórka, a nie życie złudzeniami o zawojowaniu Europy. Do Poznania ściąga się zza granicy zdolnych Skandynawów, wypożycza bardzo dobrych piłkarzy, wprowadza się zdolnych wychowanków, a mimo to trzeba się bardzo spocić w tym wyścigu o mistrzostwo.
Ambicje kibiców czy dziennikarzy, by wzmocnić klub, poszaleć na rynku transferowym, wydać miliony, sprowadzać gwiazdy, nie interesują rodziny Rutkowskich. Nikt bowiem nie ma prawa, by zarządzać ich pieniędzmi. Kłania się przy okazji twórca potęgi Wisły Kraków, Bogusław Cupiał, który przy takich namowach, by wydawał na Wisłę więcej kasy, czasami powtarzał: “Kibice chcą dodatkowych transferów? To niech mi się do budżetu dołożą…”. Prawda? Prawda, a nawet święta prawda. Tyle tylko, że za właściciela swego ukochanego klubu uważa się były piłkarz, albo wieloletni trener, wierny kibic-szalikowiec i na końcu ktoś, kto wydaje swoje ciężko zarobione pieniądze na piłkę nożną. Wielu tych właścicieli, choć tylko nieliczni podpisują faktury i przelewy, i wyjątkowo często zaglądają do klubowego excela.
Przykład Widzewa Roberta Dobrzyckiego jednak wyjątkowo studzi prezesów innych klubów. Miliony euro nie dadzą łódzkiemu zespołowi ani mistrzostwa Polski, ani pucharów, co więcej mogą zapewnić paradoksalny zjazd do pierwszej ligi. To, że pieniądze nie grają, a budżety nie zdobywają mistrzostw, wiemy od dawna, ale widzewska przestroga jest znamienna. Za wcześnie na analizę sytuacji w tym zasłużonym klubie, bo uważam, że Widzew się uratuje przed spadkiem. Nawet nie chcę szukać racjonalnych przesłanek. Pozostanie wiara w odpowiedzialnego trenera, zdolnych zawodników i ekshumację, a może lepiej odrodzenie legendarnego widzewskiego charakteru…
Więc proponuję cieszyć się ciekawą ligą z bardzo, ale to z bardzo emocjonującą końcówką. Że nie ma takich poważnych lig w Europie? Z tak małą różnicą punktową wśród zespołów połowy tabeli? Chyba nie ma… Pamiętajmy, że rozprawiamy o sytuacji w najwyższej piłkarskiej klasie rozgrywkowej w kraju, który nie będzie miał swojej reprezentacji w finałach wielkiej imprezy futbolowej (tym razem mistrzostwa świata). Po raz pierwszy od 10 lat! To jest problem, a nie to, że nikt nie chce zdominować naszej ligi. Mistrzowi, kto by nim był (najlepiej z różnych względów Lech lub Jagiellonia - moje prognozy i pragnienia…) należy się szacunek.

Dyskusja

Przeczytaj również