Kiedyś wart 150 mln euro, teraz... dwa i pół. Od lutego na bezrobociu. Bolesny zjazd
Letnie okno transferowe zamknęło się w większości europejskich lig, ale sprowadzać wciąż można piłkarzy z kartą w ręku. A takowych nie brakuje. Na liście zawodników bez przynależności klubowej nadal są prawdziwe gwiazdy.
Za nami niezwykle emocjonujący Deadline Day, podczas którego teoretycznie ostatnie ruchy tego lata wykonywały kluby z czołowych lig Starego Kontynentu. Nie brakowało transferów wielkich, padł choćby rekord Premier League po przenosinach Enzo Fernandeza z Chelsea do Manchesteru City, ale były też transakcje mniej oczywiste i bardziej zaskakujące.
Nowych pracodawców próbowali znaleźć ponadto ci, którzy od jakiegoś czasu pozostają bez klubu. Niektórym się to udało, inni nadal są do wzięcia. I to właśni im chcemy się dziś przyjrzeć. Wyselekcjonowaliśmy kilka najciekawszych naszym zdaniem nazwisk.
Jadon Sancho
Angielski skrzydłowy tego lata rozstał się z Manchesterem United i już od ponad dwóch miesięcy pozostaje bez klubu. W ostatnich dniach media obiegła informacja, że 26-latek trafi do Palmeiras, co jednak okazało się… żartem jednego ze streamerów, który podał się ze dziennikarza Marki. Nadal wiemy zatem niewiele o przyszłości zawodnika, który swego czasu robił furorę w Borussii Dortmund, przechodził do Manchesteru United za 85 mln euro, grał też regularnie w reprezentacji Anglii. Ostatnie doniesienia mówią o zainteresowaniu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale póki co warto potraktować je z przymrużeniem oka. Niezależnie od tego, gdzie ostatecznie trafi Sancho, trzeba pisać i mówić o naprawdę sporym zjeździe w jego karierze. Z jednej strony wciąż jest młody, z drugiej od dawna nie prezentuje już poziomu z czasów swojej świetności. W ostatnim sezonie na wypożyczeniu do Aston Villi mocno zawiódł. Chociaż rozegrał 39 spotkań, uzbierał tylko jednego gola i trzy asysty.
Riyad Mahrez
Choćby podczas ostatniego mundialu widzieliśmy, że Mahrez nadal potrafi bardzo dobrze grać w piłkę. Przeciwko Austrii strzelił dwa gole, z Jordanią zaliczył asystę. Na karku ma już 35 lat, ale wciąż może być dla wielu klubów łakomym kąskiem. Tym bardziej, że jako aktualnie bezrobotny gracz jest do wzięcia bez kwoty odstępnego. Na początku lipca Algierczyk rozstał się z saudyjskim Al-Ahly, w którego barwach strzelił 37 goli i zaliczył 50 asyst w 122 meczach, a ponadto dwukrotnie wygrywał Azjatycką Ligę Mistrzów. Jaki będzie kolejny krok w jego karierze? Jak informuje Nicolo Schira, Mahrez jest blisko innego klubu z Arabii Saudyjskiej - Al-Shabab.
Karim Benzema
Chyba najbardziej elektryzujące nazwisko z tego zestawienia. Zdobywca Złotej Piłki z 2022 roku i prawdziwa legenda Realu Madryt. Ostatnie lata Benzema, podobnie jak wspomniany Mahrez, spędził w Arabii Saudyjskiej. Chociaż w barwach Al-Ittihad i Al-Hilal miał różne momenty, to swoje osiągnął. Wywalczył mistrzostwo i dwa krajowe puchary, łącznie w 99 meczach zanotował świetny bilans 64 goli i 22 asyst. Nie jest już młodzieniaszkiem, w grudniu skończy 39 lat, ale nie powinien mieć problemu ze znalezieniem nowego pracodawcy, o czym zresztą informował ostatnio hiszpański AS. Francuzem mają interesować się przede wszystkim inne kluby Saudi Pro League oraz przedstawiciele MLS. Powrót do Europy? Mało prawdopodobny.
Marcelo Brozović
Mogłoby się wydawać, że to kolejny prawdziwy weteran, ale na dobrą sprawę Brozović ma “tylko” 33 lata. W porównaniu choćby ze wspomnianym Benzemą jest stosunkowo młody. I wciąż może okazać się jakościowym wzmocnieniem nawet dla silnych klubów. Kiedyś klasę potwierdzał przede wszystkim w Interze i reprezentacji Chorwacji, ostatnie trzy lata spędził już natomiast u boku Cristiano Ronaldo w Al-Nassr. Całkiem niedawno wraz z kolegami mógł w końcu świętować zdobycie mistrzostwa Arabii Saudyjskiej. Miał w tym sukcesie oczywiście swój udział, rozegrał 29 ligowych spotkań, zaliczył cztery asysty. Liczbami nie powalił na kolana, ale wiemy też, że ich notowanie nie należy do jego najważniejszych obowiązków. Co dalej? Podobno chciałby wrócić do Włoch, ale ma duże oczekiwania finansowe, co skłoniło go m.in. do odrzucenia oferty Fiorentiny. W grze jest też Al-Ittihad.
Dani Carvajal
Kolejna z legend Realu Madryt. Carvajal, nie licząc krótkiego epizodu w Bayerze Leverkusen, całą dotychczasową karierę spędził w klubie z Santiago Bernabeu, gdzie rozegrał 451 spotkań i zdobył praktycznie wszystkie możliwe trofea. Latem przyszedł jednak czas na bolesne pożegnanie, po którym aż do teraz 34-letni Hiszpan nie znalazł sobie nowego pracodawcy. Jak informuje David Marchante, sześciokrotny triumfator Ligi Mistrzów chciałby przenieść się na Bliski Wschód i tam kontynuować karierę w klubie z Arabii Saudyjskiej lub Kataru. Póki co nie ma jednak zadowalających go ofert, przede wszystkim pod kątem finansowym.
Mauro Icardi
Ostatnie kilka sezonów Icardi spędził w Turcji, gdzie w barwach Galatasaray spisywał się znakomicie. Cztery razy święcił zdobycie krajowego mistrzostwa, wygrywał też tamtejsze puchary, był królem strzelców. W 134 meczach strzelił 77 goli i dorzucił do tego 25 asyst. Z czasem coraz częściej musiał jednak godzić się z rolą zmiennika, bo na największą gwiazdę drużyny wyrósł Victor Osimhen. Argentyńczyk, który w swoim CV ma Inter czy PSG, po sezonie 2025/26 spakował więc walizki i od kilku tygodni, a w zasadzie już nawet miesięcy, szuka nowego klubu. Jego usługami zainteresowane było Lazio, ale sam napastnik miał zbyt duże wątpliwości. Jak informuje Nicolo Schira, 34-latek chce postawić na najlepszy dla siebie projekt sportowy i klub, w którym spędzi kolejne kilka lat. Pieniądze ponoć nie są tu priorytetem.
Raheem Sterling
Nie wyszła próba ratowania kariery w Rotterdamie. Sterling swego czasu był wielką gwiazdą Premier League, najpierw w barwach Liverpoolu, potem Manchesteru City. Po przenosinach do Chelsea mocno spuścił jednak z tonu, ostatecznie lądując nawet w klubowym klubie kokosa. Przez wiele długich miesięcy w ogóle nie grał w piłkę i można było zastanawiać się, czy to nie zmierzch jego kariery. Szansę dał mu w końcu Feyenoord, ale Holandii były już reprezentant Anglii niestety nie podbił. Zagrał w ośmiu meczach, zaliczył jedną asystę, a po sezonie został bez żalu pożegnany. Ostatnio więcej mówi i pisze się o wyczynach pozaboiskowych 31-latka. W maju miał prowadzić auto po zażyciu środków psychoaktywnych, co zakończyło się uderzeniem w barierę. Dziś Sterling ma już nawet postawione zarzuty. A co z karierą? Stanęła w miejscu. Trudno trafić nawet na jakieś doniesienia o potencjalnym transferze.
David Alaba
Legenda Bayernu i piłkarz, który po przenosinach do Realu Madryt początkowo był naprawdę ważnym punktem drużyny. Potem jednak, głównie przez poważne problemy zdrowotne, mocno spuścił z tonu, coraz rzadziej w ogóle meldując się na murawie. Ostatni sezon to zaledwie 11 występów ligowych i kilka spotkań rozegranych w innych rozgrywkach. Nawet mimo to Alaba poleciał jednak tego lata na mundial i był podstawowym ogniwem kadry, która dotarła do fazy pucharowej. Na pewno nie powiedział więc ostatniego słowa. Obecnie trenuje indywidualnie, co widać choćby w jego mediach społecznościowych, natomiast nadal czekamy na wieści ws. jego nowego pracodawcy. W mediach przewijają się takie kierunki jak Katar (Al-Sadd), Turcja (Besiktas) czy MLS.
Philippe Coutinho
Coutinho jest bezrobotny już nieco dłużej. W lutym rozstał się z brazylijskim Vasco da Gama, które reprezentował, z różnym skutkiem, od 2024 roku. Sam poprosił o rozwiązanie umowy, bo wyjątkowo mocno dotykała go krytyka ze strony kibiców. Dziś mamy już wrzesień, a 34-letni pomocnik nadal nie znalazł sobie nowego klubu. I niewiele wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Trudno trafić na jakiekolwiek informacje dotyczące potencjalnego zainteresowania byłym graczem Liverpoolu czy Barcelony. Z piłkarza wartego kiedyś 150 mln euro, kupowanego przez Barceloną za 135 mln euro, pozostał już raczej tylko wrak.
Paul Pogba
Pogba w minionym sezonie wrócił na zieloną murawę po niespełna dwuletniej dyskwalifikacji za doping (pierwotnie miała trwać cztery lata), ale w AS Monaco, które dało mu szansę, nie potrafił zaistnieć. Rozegrał tylko sześć spotkań, miał też kolejne problemy z kontuzjami. Najpierw dokuczała mu łydka, potem udo. Ostatecznie Francuz rozstał się z klubem za porozumieniem stron, choć pierwotnie umowa miała obowiązywać także przez sezon 2026/27. Temat wciąż jest stosunkowo świeży, bo o zakończeniu współpracy dowiedzieliśmy się 18 sierpnia. I wydaje się, że mimo sporej wyrwy w karierze, nazwisko byłej gwiazdy Juventusu czy Manchesteru United nadal przyciąga. Fabrizio Romano informował ostatnio o zainteresowaniu ze strony klubów z MLS czy Arabii Saudyjskiej.
Jamie Vardy
Legenda Leicester City, legenda Premier League. Vardy przez lata zachwycał kibiców na angielskich boiskach, ale w poprzednim sezonie nieoczekiwanie obrał kierunek na Półwysep Apeniński. Dołączył do Cremonese, gdzie dalej potrafił radzić sobie naprawdę nieźle. Z siedmioma golami był drugim najlepszym strzelcem drużyny, która ostatecznie nie uchroniła się przed spadkiem. Po sezonie doszło więc do rozstania i 39-latek jest dziś do wzięcia za darmo. Co ciekawe, nawet mimo tak słusznego wieku nadal cieszy się sporym zainteresowaniem. I to ze strony poważnych klubów. Nicolo Schira donosił w ostatnim czasie, że napastnikiem interesują się West Ham czy Sao Paulo. Najnowsze informacje mówią natomiast o możliwym transferze do Wrexham, klubu z Championship.
James Rodriguez
Ostatnie lata klubowej kariery nie są dla Jamesa szczególnie udane. Kolumbijczyk stał się prawdziwym obieżyświatem. Od momentu rozstania z Evertonem, gdzie miał kapitalne momenty, grał kolejno dla Al-Raayan, Olympiakosu, Sao Paulo, Rayo Vallecano, meksykańskiego Leon i Minnesoty z MLS. Jeśli gdzieś potwierdzał klasę, to raczej w reprezentacji, dla której do dziś jest ważnym ogniwem, co widzieliśmy choćby podczas ostatniego mundialu czy eliminacji do mistrzostw świata, które 35-latek zakończył jako najlepszy asystent. Gdzie poniesie go teraz? Trudno powiedzieć. Na ten moment medialne doniesienia są mało konkretne.