Klub Ekstraklasy szaleje z transferami! Nigdy przedtem tyle nie wydał. "Rozbijają bank"

Chociaż letnie okno transferowe na dobrą sprawę dopiero się zaczęło, dla Korony Kielce już teraz jest z kilku względów przełomowe. Złocisto-Krwiści wydali najwięcej w swojej historii, a wiele wskazuje na to, że będą ten wynik śrubować. Mają też za sobą najwyższą w dziejach transakcję.
Na przestrzeni lat Korona Kielce przyzwyczaiła do tego, że albo na transfery nie wydaje wcale, jak choćby w sezonach 2019/20 i 2020/21, albo wykłada na stół raczej skromne środki. Zmieniło się to jednak mniej więcej rok temu. Wówczas Złocisto-Krwiści w trakcie letniego okna transferowego sprowadzili piłkarzy za łączną kwotę w granicach 1,8 mln euro. Najwidoczniej spodobało im się tak bardzo, że teraz chcą iść za ciosem. W Kielcach trwa rekordowe lato. Nie tylko pod względem temperatur.
Przekonali gwiazdę ligi
O tym, jak wielkie ambicje mają dziś włodarze Korony, przekonaliśmy się kilka tygodni temu, gdy absolutnie sensacyjnie kontrakt z klubem podpisał Patrik Hellebrand. Jeden z najlepszych pomocników poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy zamiast zostać w Zabrzu, gdzie mógłby liczyć na grę w europejskich pucharach, ewentualnie postawić na transfer do jeszcze mocniejszego klubu, wybrał właśnie Koronę, czyli 11. siłę kampanii 2025/26 na polskich boiskach.
Co skłoniło go do takiego ruchu? Oczywiście pieniądze. Sam zawodnik o swoim podejściu mówił już wcześniej, gdy pojawiły się doniesienia o zainteresowaniu Widzewa.
- Widzew? To historycznie wielki klub, tak jak Górnik. Mam już 27 lat i oferta finansowa, której nie mogę odrzucić i która odmieni moje życie, może pojawić się lada dzień. Czas szybko mija. Miałem 20 lat… Nie będę kłamał. Im jesteś starszy, tym bardziej patrzysz na pieniądze - stwierdził w rozmowie z iSport.cz.
Lukratywna propozycja faktycznie przyszła. Chyba nikt nie spodziewał się jednak, z jakiego kierunku. O zawodnika postanowiła powalczyć Korona Kielce, która zaproponowała Czechowi bajońską wręcz umowę. Jak informował Łukasz Olkowicz z Przeglądu Sportowego, Hellebrand ma zarabiać 65-70 tysięcy euro miesięcznie. To niemal trzykrotna podwyżka względem pensji z Górnika.
Kielecki klub musiał liczyć się nie tylko z ogromną gażą Czecha, ale też koniecznością zapłacenia klauzuli odstępnego za wykupienie pomocnika z Zabrza. Ta wynosiła 1,7 mln euro. Tym samym Złocisto-Krwiści pobili swój transferowy rekord. Wcześniejszy należał do sprowadzonego przed rokiem Tamara Svetlina, który wówczas kosztował 800 tysięcy euro.
Młodzi Polacy na pokładzie
Dziś Svetlin nie jest już natomiast nawet zawodnikiem dwa na liście, bo Korona poszła za ciosem i zagięła parol na Kamila Jakubczyka. 21-letni pomocnik, który w minionym sezonie z bardzo dobrej strony pokazał się jako zawodnik Arki Gdynia, nie mógł narzekać na brak zainteresowania. Chciały go m.in. Widzew, Raków, Jagiellonia czy GKS Katowice. Tu znów jednak, jak w przypadku Hellebranda, najbardziej konkretny i zdeterminowany okazał się klub z Kielc.
- Nie ukrywam, że to jest profil zawodnika, który mi się podoba. Tutaj znowu wchodziły w grę kwestie wymagań finansowych. W dużej mierze myślę, że to one zadecydowały o tym, że poszukujemy innych opcji - przyznał trener Widzewa, Aleksandar Vuković, na kanale Meczyki.
Doszliśmy zatem do momentu, w którym bogaty i wydający w ostatnich miesiącach ogromne pieniądze Widzew nie był w stanie spełnić oczekiwań finansowych piłkarza. A spełniła je Korona. Niebywałe. Jakubczyk miał kosztować mniej więcej milion euro. W podobnym czasie Korona połowę tej kwoty wydała też na kolejnego młodego Polaka, 23-letniego Ariela Mosóra, który tym samym pożegnał się z Rakowem Częstochowa.
Rekordowe okno
Trzy nowe nabytki Złocisto-Krwistych pochłonęły, licząc tylko kwoty odstępnego, ponad trzy miliony euro. Już teraz można zatem pisać i mówić o rekordowym oknie transferowym w całej historii Korony. A być może to jeszcze nie koniec. Polskie kluby mogą przecież sprowadzać nowych piłkarzy aż do 9 września.
- Korona Kielce rozbija bank, ma duże ambicje i aspiracje - dowodem na to, jakie ambicje i zasoby finansowe ma Korona, jest to, że wygrywa rywalizację z Jagiellonią i Widzewem, który nie wiem, czy nie odpuścił tematu Hellebranda. Mówi się, że nawet ponad 3 mln euro będą mieć do dyspozycji w tym okienku transferowym - mówił niedawno Tomasz Włodarczyk, redaktor naczelny Meczyki.pl.
Historia, nawet ta z ostatnich miesięcy, pokazała już, że samo wydawanie dużych pieniędzy niekoniecznie musi mieć potem przełożenie na wyniki sportowe, o czym dobitnie przekonały się Legia czy Widzew. Trzeba jednak przyznać, że Korona nie szasta kasą na lewo i prawo, tylko na papierze dokonuje naprawdę przemyślanych i rozsądnych ruchów. Z jednej strony sprowadza młodych Polaków z potencjałem, także tym sprzedażowym, z drugiej natomiast zgarnęła absolutną gwiazdę ligi, wartą więcej niż klauzula odstępnego, którą trzeba było zapłacić. Tu wszystko, przynajmniej w teorii, naprawdę się spina.
Kadra coraz mocniejsza
Czy Korona w nadchodzącym sezonie będzie czarnym koniem Ekstraklasy? Na takie stwierdzenia bez wątpienia jeszcze za wcześnie. Trzeba jednak przyznać, że w Kielcach rodzi się bardzo ciekawy i jakościowy zespół. Sam środek pola, który stworzyć mogą teraz Hellebrand, Jakubczyk i Tamar Svetlin (pozostający w Kielcach mimo zainteresowania innych klubów) wygląda na wyjątkowo silny.
Z dużą dozą uwagi będziemy przyglądać się temu, co będzie działo się w stolicy województwa świętokrzyskiego. Kolejny silny zespół w stawce może tylko umocnić naszą ligę.