Klub Ekstraklasy z rekordowym oknem transferowym! "Muszą walczyć o tytuł"

Jagiellonia Białystok, choć w ostatni latach wskoczyła w Polsce do ligowej czołówki i godnie reprezentuje nasz kraj w Europie, nie przyzwyczaiła do wydawania dużych pieniędzy na transfery. Tego lata minimalnie zmieniła jednak swoje podejście. Choć wciąż nie szasta kasą na lewo i prawo, pod względem wydatków na wzmocnienia i tak zalicza właśnie rekordowe okno w swojej historii.
W sezonach 2022/23 i 2023/24 Jagiellonia nie wydała na transfery choćby złotówki. Potem, po historycznym sukcesie, jakim było zdobycie mistrzostwa Polski, oczekiwania i możliwości poszły w górę, ale klub z Białegostoku wciąż nie zamierzał szaleć na zakupach. Licząc oba okna kampanii 2024/25 - wydał 275 tysięcy euro. W sezonie 2025/26 kwota ta wzrosła do niespełna 1,3 mln euro, głównie za sprawą rekordowego wówczas dla “Dumy Podlasia” transferu Kajetana Szmyta (700 tys. euro).
Kibice Jagi momentami narzekali trochę na skromność klubu w poczynaniach transferowych, czasami mówili czy pisali nawet o pewnym skąpstwie. Klub wychodził najwidoczniej z założenia, że skoro za darmo lub za niewielkie pieniądze potrafił sprowadzić większość architektów mistrzostwa Polski, na czele z Afimico Pululu, Jesusem Imazem, Nene, Kristofferem Hansem czy Dominikiem Marczukiem, to nie musi przepłacać i może dalej podążać podobnym torem.
Rekordowe okno
Tego lata oglądamy natomiast ewidentny przełom. Chociaż początek okna zwiastował raczej mocne osłabienie kadry po odejściu Pululu czy Bartosza Mazurka, to potem decydenci z Białegostoku zakasali rękawy i ruszyli na imponujące zakupy. Po części takie podejście może wynikać z faktu, że “Duma Podlasia” zapewniła sobie udział w fazie ligowej europejskich pucharów (dziś wiemy już, że będzie to Liga Europy), co jest nie tylko kolejnym sukcesem sportowym, ale też zapewnia odczuwalny zastrzyk gotówki. A ta w ostatnich miesiącach pojawiła się też przecież dzięki sprzedaży Oskara Pietuszewskiego czy wspomnianego Mazurka, flagowych produktów akademii.
Jagiellonia ma co wydawać. I wydaje. Okno w Polsce jeszcze trwa, ale na ten moment “Duma Podlasia” zapłaciła za pięciu nowych piłkarzy, wydając łącznie 2,45 mln euro (dane: Transfermarkt). To historyczny rekord klubu. Do tej pory nie tylko w żadnym oknie transferowym, ale nawet w całym sezonie Białostoczanie tak głęboko nie sięgali do portfela.
Nowi już się spłacają
Wystarczyła na dobrą sprawę jedna akcja, by spłacił się sprowadzony za łącznie 1,35 mln euro duet Anders Klynge - Nik Prelec. W kluczowym meczu z Rangersami na Ibrox pierwszy z wymienionych kapitalnie dośrodkował, a drugi trafił do siatki, co ostatecznie przesądziło o awansie Jagiellonii. Nie były to natomiast pojedyncze wyskoki wspomnianej dwójki, bo obaj po prostu notują bardzo udane wejście do “Dumy Podlasia”. Norweski pomocnik, za którego zapłacono rekordowe w historii klubu 800 tysięcy euro, wciela się w rolę dyrygenta środka pola. Słoweński napastnik świetnie wypełnia natomiast w ataku lukę po Pululu. W dziewięciu meczach zdobył już cztery bramki i dorzucił do tego asystę.
Przebłyski ma też Rodrigo Conceicao, wykupiony z portugalskiej Tondeli za 400 tysięcy euro. 26-latek dostaje sporo szans w podstawowym składzie, może obskoczyć kilka pozycji (bok obrony czy skrzydło), zaliczył już asystę, wywalczył też rzut karny. Jego start w Białymstoku trzeba uznać za jak najbardziej obiecujący.
Grono piłkarzy sprowadzonych tego lata do Białegostoku za kwoty odstępnego uzupełniają Michał Perchel (300 tysięcy euro z Puszczy Niepołomice) i Hampus Finndell (400 tysięcy euro z Djurgardens). Pierwszy z wymienionych, 19-letni bramkarz, ma być jednak przede wszystkim melodią przyszłości i póki co czeka jeszcze na swoją szansę. Drugi z kolei przyszedł zaledwie kilka dni temu, jest już po dwóch krótkich występach, ale na ocenę jego przydatności trzeba będzie poczekać.
Wypożyczenia robią wrażenie
W przeszłości Jagiellonia naprawdę dobrze wychodziła już na wypożyczeniach do klubu. Jasne, bolały potem takie rozstania, jak choćby te z Darko Czurlinowem czy Enzo Ebosse, ale wielu piłkarzy, właśnie na takiej zasadzie trafiających do Białegostoku, po prostu z miejsca dawało dużą jakość. Nic zatem dziwnego, że “Duma Podlasia” patrzy też w takim kierunku.
Tego lata do Jagi wypożyczeni zostali już Jeremy Agbonifo, Ousmane Sow, Aleksandar Cirković i Bartłomiej Wdowik. Najdłużej w klubie jest ten pierwszy i trzeba przyznać, że to zawodnik z papierami na duże granie. Pozyskany z Hacken skrzydłowy błysnął głównie w meczu z Iberią, w którym strzelił gola i wywalczył rzut karny.
Pozostała trójka to natomiast zawodnicy mocno sprawdzeni w bojach na polskich boiskach. Wdowik wypożyczony był już w poprzednim sezonie, a wcześniej, jeszcze przed przeprowadzką do Portugalii, robił prawdziwą furorę w mistrzowskim sezonie “Dumy Podlasia”. Sow znakomicie radził sobie w Górniku Zabrze, Cirković naprawdę nieźle w Lechii Gdańsk. Na papierze to bardzo ciekawe ruchy białostockiego klubu.
Taką Jagę stać na wszystko
Adrian Siemieniec ma dziś z czego rzeźbić. Często współczuliśmy trenerowi Jagiellonii, bo tracił kolejnych ważnych piłkarzy, a nie bardzo dostawał w zamian jakościowych następców, ale teraz - przynajmniej na papierze - “Duma Podlasia” została wzmocniona wręcz imponująco.
Cel musi być więc jeden - mistrzostwo Polski. Nikt w Białymstoku nie powie pewnie o tym głośno, ale na ten moment to właśnie Jagiellonia wydaje się najgroźniejszym rywalem faworyzowanego Lecha Poznań. Obie ekipy spotkały się zresztą w czwartkowy wieczór i zobaczyliśmy bardzo wyrównane starcie, wygrane przez “Kolejorza” 2:1 po golu w samej końcówce. “Duma Podlasia” na pewno nie powiedziała jednak ostatniego słowa.