Kosmiczny wyczyn gracza Wisły Kraków. "Najlepszy w karierze"

Kosmiczny wyczyn gracza Wisły Kraków. "Najlepszy w karierze"
Krzysztof Porebski / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 16:30
Po meczu Wisły Kraków z Jagiellonią można piać z zachwytu w zasadzie nad większością graczy spod Wawelu. Trudno jednak nie poświęcić nieco więcej uwagi Marko Boziciowi, który siał prawdziwe spustoszenie w szeregach ekipy z Białegostoku. Austriak wyrasta obecnie na czołowego skrzydłowego całej ligi.
Kilka tygodni temu, po meczu Wisły z Pogonią, trener “Portowców” porównywał go do samego Arjena Robbena. Różni ich co prawda preferowana noga i strona boiska, na której czują się najlepiej, ale mają podobny atut. Potrafią zejść ze skrzydła do środka, po czym stworzyć wielkie zagrożenie. Rywale - choć spodziewają się takiego scenariusza - i tak są bezradni.
Dalsza część tekstu pod wideo
Bozić zdecydowanie nie jest typem skrzydłowego-szybkościowca, ale to chyba jego... atut. Zdając sobie sprawę z pewnych deficytów w tym wymiarze, stawia przede wszystkim na technikę i grę kombinacyjną. Przyspieszyć też potrafi, ale raczej na krótkim dystansie. Do tego ma świetnie ułożoną nogę przy strzale, a i z dośrodkowania jest w stanie zrobić odpowiedni użytek, co pokazał choćby w miniony piątek.

Koncertowy występ

28-letni Austriak maczał palce przy obu golach dla Wisły w meczu z Jagiellonią. Najpierw idealnie dograł z lewego skrzydła na głowę Angela Rodado, a już w drugiej połowie tak groźnie uderzył na bramkę, że wspomniany Hiszpan musiał tylko dobić futbolówkę po interwencji Sławomira Abramowicza
Co ciekawe, przy obu trafieniach Bozić pokazał zupełnie inne atuty. Asystę zaliczył wyjątkowo swoją słabszą nogą, dośrodkowując po krótkim wypuszczeniu sobie piłki do boku, natomiast chwilę przed drugim golem zagrał już w swoim stylu - zszedł do środka i huknął na bramkę. Ograniczanie jednak oceny jego występu przeciwko “Dumie Podlasia” do tych dwóch akcji byłoby sporym niedopowiedzeniem.
Jak zauważył w platformie X Karol Michalak, Bozić przez cały mecz stoczył aż 21 (!) pojedynków ofensywnych, z czego wygrał 12. To najlepszy wynik w jego karierze. Austriak jest zresztą pod tym względem na szczycie PKO BP Ekstraklasy.
Skrzydłowy Wisły w piątkowy wieczór brylował też w innych statystykach. Oddał osiem strzałów, najwięcej wśród wszystkich piłkarzy. W tej statystyce, licząc całą ligę, w kampanii 2026/27 wyprzedzają go jedynie Karol Czubak, Maksym Chłań i Angel Rodado. Przeciwko “Dumie Podlasia” Austriak miał też najwięcej kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika. Zabrakło mu centymetrów, by skompletować dublet, co mógł zrobić w dość nietypowy dla siebie sposób, bo głową, po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu. Niestety dla niego piłka uderzyła w poprzeczkę.
Numerem jeden był też m.in. pod względem liczby dryblingów, dryblingów skutecznych czy wywalczonych rzutów wolnych po faulach przeciwników, a w kluczowych podaniach minimalnie wyprzedził go jedynie kolega z zespołu, Julius Ertlthaler.
Bozić w najlepszy możliwy sposób odpowiedział na krytykę, jaka spotkała go po niedawnym meczu pucharowym. Wtedy za brutalny faul otrzymał czerwoną kartkę, a grająca w osłabieniu drużyna posypała się i przegrała z pierwszoligową Odrą Opole. Na szczęście zdecydowanie częściej 28-latek wyróżnia się udanymi zagraniami. W obecnej kampanii strzelił dwa gole i zanotował dwie asysty, a licząc całą jego przygodę z “Białą Gwiazdą”, miał bezpośredni udział przy 13 trafieniach w 28 rozegranych meczach. Bardzo solidnie.

Inni też w formie

Wisła jeszcze w swojej pierwszoligowej erze trafiła więc w dziesiątkę z transferem byłego gracza m.in. Mariboru czy Frosinone. Bozić zupełnie nie przejął się teoretycznie większą skalą trudności po awansie do Ekstraklasy. Wręcz przeciwnie - można odnieść wrażenie, że gra mu się nawet łatwiej. Na lepszych murawach, przeciwko drużynom grającym mniej zamknięty futbol (jak Jagiellonia), jest w stanie jeszcze bardziej skorzystać ze swoich największych atutów. Słowa te można zresztą przypisać większości zawodników Wisły.
Po takim wyczynach Bozicia, ale też naprawdę dobrym występie grającego na drugiej flance Eliego Youana, należałoby pewnie stwierdzić, że Wisła skrzydłowymi stoi. Pytanie jednak kim obecnie nie stoi? Imponują boki, ale imponuje też choćby środek pola z Kacprem Dudą, Jamesem Igbekeme i Ertlthalerem. Coraz pewnie wygląda defensywa, która na początku sezonu mocno przeciekała, a teraz w ostatnich trzech spotkaniach ligowych pozwoliła rywalom na strzelenie tylko jednego gola. W znakomitej formie jest Alan Uryga, rozkręca się Darijo Grujcić, a Raoul Giger i Jakub Krzyżanowski nie tylko świetnie zabezpieczają boki, ale potrafią też dać coś z przodu.
Ostatni z wymienionych rozwija się po prostu kapitalnie. Gra w obronie, która niegdyś była jego słabszą stroną, teraz wygląda o niebo lepiej, co widać nie tylko gołym okiem, ale też w liczbach. To właśnie Krzyżanowski jest numerem jeden Ekstraklasy pod względem liczby odbiorów. Tuż przed… Kacprem Dudą. Innym młodym graczem z Reymonta. Jeśli obaj znacząco nie spuszczą z tonu, mogą być nie tylko przyszłością Wisły, ale nawet reprezentacji Polski. Potencjał w obu przypadkach jest ogromny.

Nikt nie tęskni za Jordim

Humorów w Wiśle nie zmąciło nawet nieoczekiwane odejście Jordiego Sancheza. Odpowiedzialność za strzelanie goli znów, który to już raz, wziął na siebie Angel Rodado, który wyraźnie odżył po przesunięciu pięterko wyżej, z pozycji numer dziesięć na dziewiątkę.
W najbliższy piątek na Reymonta przyjedzie Śląsk Wrocław, osłabiony brakiem lidera w postaci Piotra Samca-Talara. I choć futbol może oczywiście napisać scenariusz nieoczekiwany, to na papierze szykuje nam się starcie drużyny rozpędzonej do granic możliwości z zespołem mającym spore problemy, będącym świeżo po ligowych dwóch porażkach. Jeśli Wisła potrafiła wrzucić na karuzelę wcześniej rozpędzoną Jagiellonię, to strach pomyśleć, co może zrobić Wrocławianom.

Dyskusja

Przeczytaj również