Koszmar Cristiano Ronaldo. Wszystko się posypało. "Wysyła czytelny sygnał"

Koszmar Cristiano Ronaldo. Wszystko się posypało. "Wysyła czytelny sygnał"
IMAGO / pressfocus
Wojciech - Klimczyszyn
Wojciech KlimczyszynDzisiaj · 20:00
Które topowe drużyny znajdują się dziś w kryzysie? Większość z nas na pewno wymieniłoby Real Madryt, niektórzy nieśmiało wspomnieliby o Liverpoolu, może jeszcze o PSG. Poza Europą zaś wzrok kieruje się na klub Cristiano Ronaldo. Al Nassr miało się bić o mistrza, jak co roku. I znów skończy się tylko na zapowiedziach i ambicjach.
Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że 70-letni Jorge Jesus będzie skazany na sukces. Że pod koniec trenerskiej odhaczy następny cel, a Al-Nassr wreszcie sięgnie po mistrzostwo, na które czeka dość długo, jak na standardy tego klubu, bo już osiem lat. Utrzymując się na szczycie tabeli przy kapitalnej serii 10 zwycięstw z rzędu, portugalski szkoleniowiec prowadził drużynę z poczuciem pewności siebie. Zmierzał prosto po upragniony skalp. Zostawiając rywali daleko w tyle. I wtedy znów sprawy w swoje ręce wziął los.
Dalsza część tekstu pod wideo

Sytuacja nie do odwrócenia

Jesteśmy w drugiej połowie stycznia, a nastrój wokół Al-Nassr zmienił się o 180 stopni. Z pełnej wiary w zdobycie złota, do frustracji i otwartego buntu na trybunach. Po poniesionej 12 stycznia druzgocącej porażce 1:3 z odwiecznym rywalem - Al-Hilal, drużyna Cristiano Ronaldo i Jesusa nie tylko została zrzucona z piedestału, ale, czego nikt by przed rozpoczęciem roku nawet nie zakładał, wdała się w upokarzającą walkę o miejsce w czołowej czwórce.
Przełom roku przyniósł dramatyczną zmianę. W trzech styczniowych meczach ekipa Al-Nassr poniosła trzy kolejne porażki. Impet opadł, a strata do lidera niepokojąco powiększyła się aż do siedmiu punktów. Praktycznie nie do odrobienia w lidze, gdzie kluczowa jest regularność, a kilka drużyn z topu bardzo rzadko potyka się w starciach z “biedniejszą” częścią rozgrywek. Co gorsza, zespół najwidoczniej nie będzie wzmocniony nowymi nabytkami. Po stronie 10-krotnego mistrza Arabii nie widać żadnego ruchu na rynku transferowym.
Również i dla Cristiano Ronaldo pierwsze dwa tygodnie 2026 roku były dalekie od spokojnych. Okres ciągłego napięcia i niepewności, tak dalekiego uczucia dla kogoś, kto w Arabii Saudyjskiej miał tylko nakręcać swoje indywidualne liczby, zarabiać kupę pieniędzy i nie przejmować się niczym. Jednak dewastująca porażka w derbach Rijadu podniosła w supergwieździe stan gniewu i bezsilności. Uwaga opinii publicznej w kontekście ligi arabskiej skupiła się teraz na Ronaldo, któremu znów oddala się cel poboczny: tytuł w kraju, w którym gra już czwarty rok.

Cristiano na cenzurowanym

Ronaldo nie mógł winić siebie o wynik. To prawda, że skupia się głównie na sobie, na indywidualnych statystykach, ale to nie znaczy, że nie zależało mu na wynikach drużyny. Strzelił gola w derbach, przedłużając imponującą strzelecką serię i kontynuując marsz po bramkę numer 1000 w karierze. Potwierdził tym samym, że mimo upływu lat wciąż dysponuje elitarnym wykończeniem akcji, choć dawno stracił atuty, który podkreślały jego fantastyczny piłkarski profil: szybkość i przebojowość.
Teraz obraz sytuacji przedstawia coś znacznie smutniejszego niż to, że CR7 nie potrafi przedryblować rywala czy strzelić potężnie z dystansu. Historia ostatnich tygodni pokazuje, że jego gole nie mają żadnego znaczenia w kontekście walki Al-Nassr o cele zespołowe. A to odbija się również na Portugalczyku, coraz rzadziej cieszącym się z własnych trafień. Mowa ciała stała się ekspresyjna: uniesione ręce w poczuciu niezadowolenia, wymowne spojrzenia w kierunku sędziów, widoczna irytacja wymalowana na twarzy. To wszystko rysuje portret człowieka bardzo świadomego upływu czasu i faktu, że znowu coś wymyka mu się z rąk. A całość tych frustracji osiągnęła apogeum w 90. minucie meczu z Al Hilal.
Reakcja Ronaldo po trzecim golu dla przeciwnika musiała być obliczona na to, by wywołać kontrowersje. Jeśli tak, napastnikowi udało się to idealnie. Siedząc na ławce rezerwowych dał się złapać kamerze, gdy wykonywał gest palcami, który media zinterpretowały tylko w jeden sposób: że jego drużyna została “przekręcona”. Że sędziowie okradli go i jego kolegów z trzech punktów i szans na mistrzostwo kraju.
Nagranie szybko stało się wiralem w mediach społecznościowych, ale też podzieliło kibiców na dwa obozy. Niektórzy gest piłkarza nazywali naturalną reakcją na kontrowersyjne decyzje sędziów, a jest tajemnicą poliszynela, że poziom arbitrów w lidze saudyjskiej, mówiąc najbardziej delikatnie jak się da, nie należy do najwyższych.
Krytycy z kolei, do których można przypisać władze rozgrywek, uznali wyskok CR7 za obraźliwy i ostrzegli, że będzie skutkował konsekwencjami dyscyplinarnymi. Podobne przypadki w przeszłości oznaczały zawieszenia i kary finansowe. O ile grzywna nie stanowi dla klubu ani piłkarza większego kłopotu, to opuszczenie spotkań byłoby katastrofą dla drużyny.
Jeśli władze ligi zastosują najsurowszą sankcję, Ronaldo mógłby zostać zawieszony na cztery mecze. Wszystkie są kluczowe. Jego absencja zmniejszyłaby i tak iluzoryczne szanse Al-Nassr na nawiązanie walki o tytuł do samego końca. Czasowa banicja wpłynęłaby oczywiście na przyszłość samego piłkarza, który poprzez swoje otoczenie od jakiegoś czasu wysyła dość czytelny sygnał: nie czuję się w Arabii Saudyjskiej najlepiej.

Gorący fotel

Krytyka postawy Cristiano Ronaldo to jedno, ale też większość komentatorów przyznaje, że zawodnik, który za trzy tygodnie skończy 41 lat, dźwiga drużynę niemal samodzielnie. Pojawiają się natomiast pytania o warsztat trenera. Jorge Jesus przybył do klubu w lipcu 2025 roku świeżo po zdobyciu tytułu z Al-Hilal. Obiecywał wtedy, że “zrobi wszystko” wraz ze swoim rodakiem w linii ataku.
Dziś wygląda na zrezygnowanego, przegranego, pozbawionego pomysłów. Zespół, co było widać także w trakcie spotkania z jego poprzednim pracodawcą, nie jest w stanie uzyskać przewagi w środku pola. To powtarzający się motyw w ostatnich tygodniach. Trudno zrzucić to na karb zawodników. Ale jest coś jeszcze.
- Straciliśmy tożsamość - cytuje informatora z otoczenia szatni portal Footytimes. - Pewność z pierwszych dziesięciu meczów w sezonie zniknęła jak kamfora. Rywale bezwzględnie wykorzystują nasz błąd, to widać po wynikach, to widać po naszej pozycji w tabeli.
A presja na trenerze stopniowo się zwiększa. Najbardziej żywo formę Al-Nassr komentują portugalskie media. Sugerują, że kluczowe postacie, a więc nie tylko Ronaldo, ale też Joao Felix, Wesley czy Inigo Martinez, są rozczarowane pracą 70-letniego szkoleniowca i jego metodami treningowymi. Sesje mają być ponoć zbyt intensywne i niedopasowane do napiętego harmonogramu spotkań. W obliczu zbliżającej się fazy pucharowej Azjatyckiej Ligi Mistrzów, zarząd może być zmuszony do szybkiego działania, aby uchronić klub i Cristiano Ronaldo rzecz jasna przed zakończeniem sezonu bez ani jednego tytułu. To byłby dramat. Przypomnijmy, mowa o zespole, który w swoich szeregach ma szereg gwiazd. Poza tymi wymienionymi wyżej, to także Sadio Mane, Marcelo Brozović czy Kingsley Coman.

Przeczytaj również