Koszmar gwiazdy. Nie jedzie na mundial. "Życie bywa okrutne. Jestem zdruzgotany"
Za niecały miesiąc rozpoczną się mistrzostwa świata. Niestety coraz większa liczba uznanych piłkarzy już wie, że pomimo awansu swoich reprezentacji nie weźmie udziału w turnieju. Prawdziwą zmorą gwiazd stają się kontuzje. Oto XI rekonwalescentów, którzy na pewno obejrzą mundial w telewizji. Grono to może się oczywiście w najbliższym czasie powiększyć.
Wkroczyliśmy w ten etap sezonu, w którym długość kontuzji coraz rzadziej podawana jest w tygodniach. Liczy się jedna informacja - czy poszkodowany zawodnik zdąży na mistrzostwa świata, czy jego marzenia legły w gruzach. W USA, Kanadzie i Meksyku powinno zameldować się ok. 1250 piłkarzy, jednak już teraz wiemy, że w tym gronie zabraknie co najmniej kilku naprawdę głośnych nazwisk. Długotrwałe urazy nigdy nie są niczym przyjemnym, ale diagnoza o wielomiesięcznej absencji przed najważniejszym turniejem czterolecia brzmi jak wyrok.
- Im bliżej mundialu, tym więcej zawodników próbuje ominąć ostatnie mecze w klubach, w kiedy stawka sportowa nie jest duża. Za kulisami piłkarze są przerażeni ryzykiem kontuzji, zwłaszcza w świetle doniesień o Gnabrym, Yamalu i innych - opisał Romain Molina.
Marc-Andre ter Stegen (Niemcy)
Czekał na szansę całą karierę. I jeszcze sobie poczeka. Chociaż trudno w to uwierzyć, nigdy nie rozegrał meczu na wielkim turnieju reprezentacyjnym. Na ponad dekadę miejsce w pierwszym składzie niemieckiej kadry zostało zabetonowane przez Manuela Neuera, który po EURO 2024 zakończył karierę reprezentacyjną, jednak teraz ma zmienić zdanie. Media zza naszej zachodniej granicy podają, że 40-latek z Bayernu wróci i będzie pierwszym wyborem na mundial. Jeszcze rok temu sytuacja była inna, Julian Nagelsmann mówił wówczas, że Ter Stegen to jego “jedynka”. Na drodze stanęły kwestie zdrowotne.
Wychowanek Gladbach stał się bardzo podatny na kontuzje. Większość poprzedniego sezonu stracił przez uszkodzone kolano, a latem przeszedł operację pleców. W styczniu został wypożyczony do Girony, gdzie rozegrał dwa mecze, po czym doznał urazu mięśniowego uda. 34-latek najwcześniej wróci na murawę na początku rozgrywek 2026/27, chociaż nie wiadomo, w jakich barwach. Raczej nie “Blaugrany”.
Juan Foyth (Argentyna)
Jeden z mistrzów świata na pewno nie obroni tytułu. Foyth nie odegrał wielkiej roli podczas triumfu Argentyny w Katarze, chociaż złapał wówczas minuty w półfinale z Chorwacją. Lionel Scaloni zwykle powoływał gracza Villarrealu ze względu na jego wszechstronność. Warto mieć w kadrze kogoś, kto w razie potrzeby zabezpieczy praktycznie każdą pozycję w bloku obronnym. 28-latek wypadł jednak z grona kandydatów do wyjazdu na mundial, kiedy w styczniu zerwał Achillesa w rywalizacji z Realem Madryt. A skoro o “Królewskich” mowa…
Eder Militao (Brazylia)
Niebywały pechowiec. W dwóch poprzednich sezonach dwukrotnie zrywał więzadło krzyżowe. Od grudnia do marca pauzował z powodu urazu uda. Tuż po powrocie strzelił gola z Mallorcą, po czym w kolejnych meczach utrzymywał naprawdę wysoki poziom. Wyglądało to tak, jakby seria poważnych kontuzji zupełnie nie wpłynęła na jego boiskowe zdolności. I znów krach. 21 kwietnia Militao w meczu z Alaves przy próbie strzału zerwał mięsień dwugłowy uda. Pauza potrwa około pięć miesięcy. Carlo Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z jednego ze swoich zaufanych żołnierzy.
Mohammed Salisu (Ghana)
To nie jest dobry okres dla reprezentacji Ghany. Czterokrotni mistrzowie Afryki nie awansowali na ostatni PNA, co zdarzyło im się po raz pierwszy od 2004 roku. W eliminacjach nie wygrali nawet jednego meczu. Znacznie lepiej poszło im w kwalifikacjach mistrzostw świata, gdzie zgarnęli 25 punktów w 10 kolejkach. Jednym z architektów awansu był Mohammed Salisu, który strzelał gole z Czadem i Republiką Środkowoafrykańską. Podczas poprzedniego mundialu zdobył zaś bramkę w wygranym 3:2 starciu z Koreą Południową. Najlepszy ghański obrońca przegapi nadchodzący turniej z powodu zerwania więzadła krzyżowego.
Takumi Minamino (Japonia)
Zawodnicy Monaco ewidentnie przyciągają zrywanie więzadeł krzyżowych w kolanie. Identyczna kontuzja przytrafiła się Takumiemu Minamino, przez co Japonia straciła jednego ze swoich liderów. Ofensywny pomocnik jest 73-krotnym reprezentantem, w barwach narodowych brał udział przy 37 bramkach. W eliminacjach strzelił cztery gole, w poprzednim roku dołożył trafienie w prestiżowym sparingu z Brazylią. Absencja 31-latka to naprawdę spory cios dla Kraju Kwitnącej Wiśni. A nie jest to jedyne osłabienie, ponieważ z powodu urazu na mundialu nie zagra też Kaoru Mitoma.
Xavi Simons (Holandia)
Tottenham wciąż walczy o utrzymanie w Premier League. Sytuacja drużyny z pewnością byłaby lepsza, gdyby nie plaga kontuzji, która trwa właściwie od początku sezonu. Trudno znaleźć mecz, w którym “Kogutom” nie brakowałoby co najmniej pięciu ważnych piłkarzy. Do końca roku Londyńczycy będą musieli radzić sobie Xaviego Simonsa, który zerwał więzadło krzyżowe podczas rywalizacji z Wolverhampton. Tydzień wcześniej rozegrał doskonałe spotkanie z Brighton, w którym zaliczył gola i asystę. Miał papiery, aby stać się kluczowym elementem w układance Roberto De Zerbiego. Na razie tak się jednak nie stanie.
- Życie bywa okrutne i teraz się o tym przekonuję. Szczerze mówiąc, jestem zdruzgotany, to wszystko nie ma żadnego sensu. Pragnąłem jedynie walczyć dla tej drużyny, pojechać na mundial, a teraz wszystko stracone. Po prostu przepadło. Jeszcze trochę minie, zanim pogodzę się z tym. Teraz muszę kroczyć ścieżką wiary, siły i odporności. Odliczam dni, kiedy wrócę na boisko - podkreślił wychowanek La Masii.
Fermin Lopez (Hiszpania)
Latem 2024 roku rozbił bank. Na przestrzeni miesiąca został mistrzem Europy i mistrzem olimpijskim. W imponującej kolekcji brakuje mu jeszcze medalu mistrzostw świata. W tym roku na pewno go nie zdobędzie, ponieważ w niedawnym starciu z Betisem złamał kość śródstopia. Barcelona potwierdziła, że pomocnik przejdzie operację, po której ma pauzować przez około trzy miesiące. Mówimy tu o ogromnym pechu, ponieważ doznał kontuzji w spotkaniu, w którym nie było właściwie żadnej stawki na szali. “Blaugrana” już wcześniej zapewniła sobie tytuł, a “Verdiblancos” mieli pewny awans do Ligi Mistrzów. Nawet w takich okolicznościach może jednak dojść do indywidualnych dramatów.
Serge Gnabry (Niemcy)
Od początku rozgrywek słusznie zachwycaliśmy się magicznym tercetem Michael Olise - Harry Kane - Luis Diaz. Warto także pamiętać o czwartym muszkieterze, który dokładał swoje trzy grosze do sukcesów Bayernu. W tym sezonie Gnabry zanotował 10 bramek i 11 asyst w 37 spotkaniach. Vincent Kompany przemodelował nominalnego skrzydłowego w znakomicie funkcjonującą “dziesiątkę”, wypełniając lukę po odejściu Thomasa Muellera i kontuzji Jamala Musiali na Klubowych Mistrzostwach Świata. “Bambi” wrócił już do gry, za to Gnabry wypadł w niecodziennych okolicznościach. Doznał kontuzji mięśnia przywodzicieli, wykonując rzut karny na treningu. Ma pauzować jeszcze przez trzy miesiące.
- Ostatnie dni były dla mnie bardzo trudne. Marzenia o mistrzostwach świata niestety dobiegły dla mnie końca. Jak reszta kraju, będę wspierał naszych zawodników z domu - skomentował.
Rodrygo (Brazylia)
Kolejny gracz Realu, który nie będzie do dyspozycji Carlo Ancelottiego. Rodrygo to jeden z ulubieńców Carletto, dostawał powołania nawet wówczas, kiedy ewidentnie był pod formą. W jednym z wywiadów selekcjoner przyznał, że znalazłby dla niego miejsce w najlepszej XI Brazylii w historii. A wiemy przecież, ilu piłkarskich geniuszy wychował ten kraj. Gdyby nie zerwane więzadło krzyżowe w marcowym meczu z Getafe, wychowanek Santosu na pewno dostałby powołanie. Zwłaszcza, że rywalizacja na skrzydłach będzie mniejsza także z powodu kontuzji Estevao.
- Jeden z najgorszych dni w moim życiu, zawsze bardzo bałem się tej kontuzji. Może życie ostatnio było dla mnie trochę okrutne. Nie wiem, czy na to zasługuję, ale czy na pewno mogę narzekać? Bo ile doświadczyłem wspaniałych rzeczy, na które również nie zasługiwałem? W moim życiu i karierze pojawiła się poważna przeszkoda, która na jakiś czas uniemożliwia mi robienie tego, co kocham najbardziej. Jestem wykluczony z reszty sezonu z moim klubem. Nie zagram też na mundialu, więc nie spełnię marzenia, które każdy wie, jak wiele dla mnie znaczy. Wszystko, co mogę zrobić, to być silny, jak zawsze - podsumował Rodrygo.
Hugo Ekitike (Francja)
PSG to przeklęty zespół dla Ekitike. Najpierw zmarnował tam 1,5 roku, będąc głębokim rezerwowym. W Eintrachcie i Liverpoolu stał się gwiazdą, po czym na drodze znów stanęli Paryżanie. 14 kwietnia napastnik “The Reds” zerwał Achillesa w pierwszej połowie rywalizacji z mistrzami Francji. Według L’Equipe absencja potrwa 8-9 miesięcy, przy czym we francuskich mediach zaznaczono, że skutki tak poważnej kontuzji niestety potrafią być odczuwalne do końca kariery.
Joaquin Panichelli (Argentyna)
Rewelacja tego sezonu. Strasbourg dokonał fantastycznej inwestycji, pozyskując Argentyńczyka z Alaves za 17 mln euro. Napastnik wkroczył do Ligue 1 z drzwiami, o czym świadczy dorobek 16 bramek w 27 kolejkach. W listopadzie zadebiutował w kadrze “Albicelestes” i w marcu znów został powołany przez Lionela Scaloniego. Niestety podczas treningu kadry zerwał więzadło krzyżowe. Wielka szkoda, ponieważ 23-latek naprawdę miał szansę na to, aby nieco namieszać w ofensywnej hierarchii mistrzów świata.
- Kontuzja Joaquina bardzo nas dotknęła, to miało wpływ na grupę. Przeżyliśmy trudny moment i to odbiło się na na naszym występie. To smutne, nie życzę nikomu takiej kontuzji. Ten chłopak świetnie trenował, rozgrywał bardzo dobry sezon i zasłużył na wszystko, co najlepsze, a nie na taki uraz - mówił Scaloni w marcu po zwycięstwie 2:1 nad Mauretanią.
***
Jest też grupa piłkarzy, którzy walczą z czasem ze względu na urazy mięśniowe. Cristian Romero powinien zdążyć na mecz z Algierią w pierwszej kolejce fazy grupowej. Z kolei Lamine Yamal prawdopodobnie ominie spotkanie z Wyspami Zielonego Przylądka, ale złapie minuty przeciwko Arabii Saudyjskiej i Urugwajowi. Pozostając w temacie mistrzów Europy, pod znakiem zapytania stoją występy Mikela Merino, a także Pablo Barriosa. Spośród pomocników Atletico na turnieju nie zagra Johnny Cardoso, który przeszedł operację stawu skokowego. Na mundialu na pewno nie zobaczymy też Samu Aghehowy znajdującego się na finiszu rehabilitacji po zerwanym ACL-u, czyli prawdziwej zmorze dla piłkarzy.
- Piłkarze znaleźli się w strefie zagrożenia. Jedna średniotrwała kontuzja może złamać serca i zabrać szansę występu na mundialu. Zbliżający się mecz otwarcia (11 czerwca) nie daje czasu na rehabilitację. Każde naciągnięcie czy dyskomfort nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście startu turnieju, który jest tuż za rogiem - opisał Philip Buckingham z The Athletic.
Pozostaje wierzyć, że grono kontuzjowanych zawodników nie ulegnie nadmiernemu zwiększeniu w najbliższych tygodniach. Oby o losach mistrzostw świata decydował przede wszystkim poziom sportowy, a nie dostępność gwiazd.