Koszmar gwiazdy tuż przed MŚ. Nici z mundialu i wielkiego transferu?
Ma za sobą fantastyczny sezon. Gdyby dołożył do tego udane występy na mistrzostwach świata, pewnie zostałby bohaterem transferu za grube miliony. Na razie marzenia Eza Abde muszą zostać odłożone na później.
Nigdy nie ma dobrego momentu na kontuzję. Ale jeden z najgorszych scenariuszy, to doznanie urazu w przededniu najważniejszego piłkarskiego turnieju. Szczególnie, jeśli twoja reprezentacja ma realną szansę na odniesienie sukcesu. Maroko tym razem nie jedzie na mundial jedynie jako Kopciuszek z potencjałem. Cztery lata temu “Lwy Atlasu” zapisały się w historii jako pierwsza afrykańska drużyna, która dotarła do półfinału mistrzostw świata. W ciągu trzech i pół roku w kadrze doszło do wielu zmian, na ławce trenerskiej nie ma już Walida Regraguiego, minęły czasy Hakima Ziyecha, Youssefa En-Nesyriego czy Sofiane’a Boufala. Ale w ich miejsce pojawili się młodsi i może nawet lepsi następcy.
W 2022 roku Ez Abde był jedynie zmiennikiem Boufala, rozgrywając w Katarze raptem 91 minut. Z biegiem czasu wychowanek Herculesa Alicante stał się podstawowym elementem marokańskiej układanki. Gotowość do rywalizacji na najwyższym poziomie potwierdził w ostatnim sparingu z Norwegią, kiedy już w ósmej minucie posłał asystę do Brahima Diaza. Niestety, jeszcze w pierwszej połowie sielanka zamieniła się w koszmar. Przy rzucie rożnym dla Skandynawów Chadi Riad przypadkowo wpadł na kolegę z kadry. Abde doznał kontuzji kolana eliminującej go z gry na MŚ.
Talent do oszlifowania
Kibice Barcelony mogą przecierać oczy ze zdumienia, widząc to, w jaki sposób rozwinęła się kariera Abde. W sezonie 2021/22 rozegrał on 12 spotkań w pierwszej drużynie “Blaugrany”, pozostawiając po sobie mieszane odczucia. To były ciemne czasy dla katalońskiej ekipy, w której linię ataku potrafili tworzyć właśnie Ez, Ferran Jutgla, Ilias Akhomach czy Luuk de Jong. Cules raczej nie chcieliby wrócić do tamtej ery.
Marokańczyk już wtedy wyróżniał się szybkością i dynamiką, ale brakowało mu boiskowej ogłady. Jak ulał wpisywał się w charakterystykę skrzydłowego, który zasługuje na miano jeźdźca bez głowy. Raczej nikt na Camp Nou nie ronił łez, kiedy w 2023 roku został on sprzedany do Betisu za 7,5 mln euro. Początki w stolicy Andaluzji? Takie sobie. W swoim premierowym sezonie na Benito Villamarin spędził na murawie tylko 1629 minut. Pierwszym wyborem Manuela Pellegriniego był znacznie lepszy wówczas Ayoze Perez. Targani problemami finansowymi “Verdiblancos” sprzedali Hiszpana do Villarrealu za 4 mln euro. W międzyczasie awansowali do Ligi Konferencji, co otworzyło nominalnym zmiennikom bramy do regularnej gry. Abde perfekcyjnie wykorzystał szansę.
Marokański skrzydłowy był jedną z twarzy znakomitej kampanii Betisu na arenie europejskiej. Podopieczni Pellegriniego dopiero w finale Ligi Konferencji natrafili na lepszego rywala od siebie, czyli Chelsea. Abde w półfinałowym dwumeczu z Fiorentiną strzelił dwa gole, a przeciwko “The Blues” dołożył kolejne trafienie. Niestety nie dokończył spotkania we Wrocławiu z powodu kontuzji mięśniowej. Zszedł przy prowadzeniu 1:0, ostatecznie Londyńczycy wygrali 4:1.
- Kontuzja w finale Ligi Konferencji zmieniła wszystko. Zrozumiałem, że muszę mieć inne nastawienie, bardzo ciężko pracowałem, aby wrócić silniejszy i ograniczyć w przyszłości kolejne urazy. Teraz robię wszystko, aby każdego dnia stawać się chociaż trochę lepszy - podkreślał.
Za słowami poszły konkretne czyny. Latem ubiegłego roku Abde powiększył sztab trenerów indywidualnych. Zatrudnił psychologa, rozpoczął treningi boksu, w trakcie okresu przygotowawczego wyraźnie przybrał na masie, stając się po prostu silniejszym piłkarzem. 12 miesięcy temu dla kibiców Betisu najważniejsza była kwestia potencjalnego zatrzymania Antony’ego. Tymczasem na drugim skrzydle wyrósł równie dobry, jeśli nawet nie lepszy gracz od Brazylijczyka.
Cyrulik Sewilski
Rozwój Abde przebiega w modelowym tempie. W pierwszym sezonie w Betisie wykręcił pięć goli. W drugim zebrał już dziewięć trafień i pięć asyst. W minionym zaliczył wzrost w praktycznie każdym aspekcie gry, notując 15 bramek i 13 asyst w 43 meczach. Średnio co 113 rozegranych minut brał udział przy golu. Względem poprzedniego roku poprawił się też, jeśli chodzi o skuteczność wygrywanych pojedynków (z poziomu 4,6 na mecz do 6,7), ograniczając przy tym liczbę strat (z 13 do 11,5). Kiedy w ostatnich miesiącach na Benito Villamarin piłka trafiała do gracza z “dychą” na plecach, kibice już wiedzieli, że stanie się coś wyjątkowego.
Abde jest przykładem na to, ile w piłce znaczą zaufanie i cierpliwość. Według medialnych doniesień po pierwszym sezonie w Sewilli dostał ofertę z Arabii Saudyjskiej, którą poważnie rozważał. Odbył wtedy rozmowę z Pellegrinim, który zapewnił go, że może stać się jednym z liderów jego drużyny. Posłuchał trenera, odrzucił wszelkie propozycje odejścia i faktycznie wyrósł na bohatera Betisu, który przeżywa rewelacyjny okres. Po raz pierwszy od 21 lat “Verdiblancos” zagrają w Lidze Mistrzów. Ten sukces nie byłby możliwy bez Marokańczyka, który swoimi bramkami i asystami zapewnił drużynie 16 dodatkowych punktów.
- Abde zrobił ogromny postęp. Kiedy przychodził, zdawaliśmy sobie sprawę z jego potencjału, ale też pracy, którą musi wykonać. On dojrzał, a to dlatego, że słucha innych. Jest otwarty na wskazówki, podpowiedzi, ale też słowa krytyki. Dzięki temu gra coraz lepiej. Wcześniej często dochodził do sytuacji, ale niewiele z nich kończyło się piłką w siatce. Teraz strzela znacznie więcej i wiem, że dzień po dniu pracował nad tym na treningach - mówił niedawno Pellegrini, cytowany przez portal ABC. - Zawsze będę wdzięczny trenerowi za to, w jaki sposób mi pomógł. Dysponuje ogromnym doświadczeniem, a ja mam szczęście, mogąc korzystać z jego wiedzy. Będę mu wdzięczny do końca życia. Nie było ani jednego momentu, w którym żałowałbym swojej decyzji o przenosinach do Betisu - odpowiadał zawodnik.
Abde oczywiście nie jest jeszcze skrzydłowym idealnym. Nadal ma pewne braki, czasami zdarza mu się pójść o jeden drybling za daleko. Chociaż częściej trafia do siatki, to mógłby jeszcze lepiej nastawić celownik. W ostatnim sezonie ligowym jedynie 36% jego strzałów leciało w światło bramki. Tu wciąż jest pole do poprawy. I znając jego ambicje, można spodziewać się, że w kolejnych rozgrywkach ujrzymy jeszcze lepszą wersję. Jeśli tylko zdrowie mu na to pozwoli.
Bolesny zwrot akcji
- Doskonała forma Abde w połączeniu z nadchodzącą szansą występów na mundialu sprawiają, że jego transfer staje się coraz bardziej prawdopodobny. Betis czuje, że klauzula w wysokości 60 mln euro może zostać aktywowana. Dyrekcja sportowa już przygotowuje listę kandydatów, którzy mogliby zastąpić Marokańczyka, jeśli ten zaakceptuje ofertę innego klubu - pisał parę tygodni temu Daniel Lagos z dziennika AS.
24-latek wzbudził konkretne zainteresowanie na rynku. Portal Teamtalk oraz źródła z Hiszpanii informowały, że znalazł się on na celowniku Newcastle United. “Sroki” potrzebują lewoskrzydłowego po sprzedaży Anthony’ego Gordona. Patrząc na bezpośredni i bezkompromisowy styl gry Marokańczyka, można domniemywać, że odnalazłby się w Premier League. A zwolennikami przenosin gwiazdy Betisu na St. James’ Park z pewnością byli włodarze Barcelony. Katalończycy dostaną bowiem 20% wpływów z kolejnego transferu, Deco i Joan Laporta mogli zatem zacierać ręce przed mistrzostwami świata. Wtedy pojawiła się konkretna przeszkoda.
Abde w niezwykle pechowych okolicznościach stracił szansę występu na mundialu. Przy rzucie rożnym dla rywala raczej nie spodziewasz się, że kolega z drużyny przypadkowo wpadnie w twoje kolano. Zderzenie z Chadim Riadem okazało się bardzo kosztowne dla zawodnika, który miał być jednym z filarów Maroka na turnieju.
- Badania Abde wykazały skręcenie więzadła wewnętrznego w kolanie. Diagnozy zakładają, że będzie pauzował 3-4 tygodnie. Sztab medyczny przekazał, że piłkarz pozostanie na zgrupowaniu, mając niewielkie nadzieje na to, że uda się postawić go na nogi. Ogromny cios dla Maroka - podał Hanif Ben Berkane z Footmercato.net.
Ostatecznie Abde został zastąpiony w kadrze przez Amine’a Sbaia. Świat oczywiście nie kończy się na mistrzostwach świata. Jeśli nie dojdzie do żadnych komplikacji, Abde powinien być w pełni gotowy na okres przygotowawczy przed kolejnym sezonem. Nie można też wykluczyć, że tego lata wróci jeszcze temat potencjalnego transferu. Źródła z Sewilli podkreślają, że Betis nie będzie negocjował poniżej kwoty 60 mln euro zapisanej jako klauzula odstępnego. Na dziś wydaje się, że jest to delikatnie wygórowana suma, ale kto wie, czy np. wspomniane Newcastle nie zdecyduje się na to, jeśli odpadną inne opcje do zastąpienia Gordona.
W Barcelonie się nie przebił, w Betisie zaczynał jako rezerwowy. Na swoim pierwszym mundialu też był zmiennikiem, na drugi pewnie poczeka kolejne cztery lata przez kontuzję. Ez stanowi żywe zaprzeczenie zwrotu nomen omen. Ale chociaż jeden z “Lwów Atlasu” nie miał tak łatwo, to jeszcze pokaże pazury w wielkiej piłce.