"Król, lider, światowa sensacja". Tak, to o 19-latku. Kumpel Yamala wymiata
Ma 19 lat i dopiero debiutuje na mistrzostwach świata. Prezentuje się jednak tak, jakby to był jego czwarty mundial, a w futbolu widział już wszystko. Wie, co zrobić, jak się zachować, czego potrzebuje drużyna i jak zneutralizować rywali. Pau Cubarsi stał się jednym z liderów reprezentacji Hiszpanii.
To nie jest normalne. Wszystko, co robi Pau Cubarsi, zdaje się wymykać prawom rządzącym światem piłki. Mogliśmy przyzwyczaić się do tego, że coraz młodsi piłkarze przebijają się na topowy poziom i nie uznają hierarchii opartej na cyferkach w metryce. Zwykle tzw. wonderkidy objawiają się jednak na pozycjach ofensywnych. Skrzydłowym, napastnikom czy “dziesiątkom” pozwala się na więcej, oni mają możliwość popełniania błędów, na których się uczą. Gwiazdor z ataku potrafi zepsuć dziewięć akcji, ale w dziesiątej strzeli gola i zostanie wyniesiony na piedestał. W obronie sytuacja jest zgoła odmienna. Możesz rozgrywać mecz ocierający się o perfekcję, o którym nikt nie będzie pamiętał, jeśli przytrafi się jedna jedyna pomyłka. Zawodnicy z bloku defensywnego nie mają marginesu błędu.
Tym bardziej należy docenić klasę nowej ostoi reprezentacji Hiszpanii. Cubarsi do niedawna nie miał zagwarantowanego miejsca w składzie, w eliminacjach Luis de la Fuente potrafił wystawiać Robina Le Normanda czy Deana Huijsena kosztem gracza Barcelony. Wraz ze startem turnieju zniknęły jednak wszelkie wątpliwości w kwestii kolejności do gry. 19-letni stoper na razie w każdym meczu MŚ zagrał od deski do deski, pomagając zachować komplet czystych kont. “La Roja” wszystkim z dotychczasowych rywali wybiła z głowy myśl o strzeleniu gola. A przecież stara piłkarska prawda mówi, że atak wygrywa mecze, a obrona trofea.
Zwodnicza metryka
Cubarsi jest marzeniem każdego pracodawcy. To ten typ człowieka, który jako 19-latek ma na koncie kilka fakultetów i co najmniej 15 lat doświadczenia w branży. Delikatnie przesadzamy, ale imponować musi nie samo to, że obrońca przebił się do Barcelony i reprezentacji, ale fakt, iż utrzymuje się na topowym poziomie od prawie trzech lat. Już po sezonie 2023/24 był poważnym kandydatem do wyjazdu na EURO. Przyjechał na ostatnie zgrupowanie i tuż przed startem turnieju dostał informację, że jednak nie zmieści się w 26-osobowej kadrze. De la Fuente przyznał wówczas, że był niesprawiedliwy wobec Cubarsiego, ale sprawiedliwy wobec pozostałych zawodników. Podkreślał, że przy takim pokładzie talentu musiał kogoś pominąć, ale czas wychowanka La Masii na pewno nadejdzie. Właśnie nadszedł.
- Przyszedł na pierwszy trening i nie popełnił ani jednego błędu. Jego każde podanie było celne. To było coś niesamowitego. Jest znacznie bardziej doświadczony i dojrzały niż wskazywałby na to wiek - mówił De la Fuente przed startem mundialu. - Chcieliśmy naciskać Barcelonę wysokim pressingiem, ale to było prawie niemożliwe ze względu na Cubarsiego. On zagrał bezbłędnie - stwierdził Ernesto Valverde, kiedy w poprzednim sezonie Barcelona pokonała Athletic. - Kiedy Pau dostaje piłkę, jestem spokojny. Wiem, że podejmie dobrą decyzję - to już słowa Xaviego z debiutanckiej kampanii obrońcy na poziomie seniorskim.
W Cubarsim niezwykle imponuje jego dojrzałość, opanowanie i umiejętność błyskawicznego przełączania trybu gry. Jest jednocześnie skutecznym obrońcą, jak i pierwszym rozgrywającym. W czterech meczach mundialu utrzymywał celność podań na poziomie kolejno 98%, 99%, 98% i 92%. Na 372 próby zagrania aż 361 dotarło do partnerów. Krytycy mogliby powiedzieć, że grać tylko do najbliższego i podawać w poprzek to każdy potrafi. Sęk w tym, że to właśnie te pozornie bezpieczne wybory obrońcy nadają Hiszpanii rytm i możliwość zepchnięcia rywali do głębokiej defensywy. 19-latek jest metronomem sprawnie działającej orkiestry.
Nie do przejścia
Nigdy wcześniej nastoletni stoper nie występował w pierwszym składzie Hiszpanii na mistrzostwach świata. Nawet na poprzednim EURO De la Fuente raczej stawiał na doświadczenie, budując blok obronny w oparciu o duet Laporte - Le Normand. Tym razem selekcjoner nie mógł jednak pominąć zawodnika, który swoją grą zdaje się nieco zakrzywiać czasoprzestrzeń. Cubarsi w żadnym razie nie wygląda, jakby miał na koncie zaledwie 16 występów w seniorskiej kadrze.
Wysoka forma obrońcy przekłada się na spektakularne liczby drużyny. Na tym turnieju rywale Hiszpanii oddali tylko trzy celne strzały, wykręcając łącznie 0,9 oczekiwanego gola w czterech meczach. “La Roja” jest liderem MŚ pod względem średniego posiadania piłki (68%), celnych podań na mecz (631) i różnicy w statystyce expected goals (7,2 na plusie). Mistrzowie Europy robią dokładnie to, z czego są znani, czyli przejmują inicjatywę, kontrolują boiskowe wydarzenia i klepią, aż nie znajdą luki w zasiekach przeciwników. Teoretycznie za rozgrywanie odpowiadają Pedri i Rodri, ale Cubarsi też potrafi zagrać niczym rasowa “szóstka”. Przeciwko Austrii posłał 72 celne podania, siedem zagrań w ofensywną tercję, a do tego wygrał cztery pojedynki i miał pięć udanych interwencji w obronie. 68-letni Ralf Rangnick pewnie widział w karierze już wszystko, ale nawet on mógł być zaskoczony, jak młokos radzi sobie z jego podopiecznymi.
- Cubarsi jest królem. Gra jak weteran zamknięty w ciele nastolatka. Jego współpraca z Laporte układa się równie znakomicie jak wcześniej z Inigo Martinezem. System Flicka, w którym każdy błąd obrońcy jest surowo karany, idealnie go zahartował - zachwycał się Denis Iglesias z dziennika Sport. - Cubarsi to obecnie najlepszy stoper na mundialu. Gra, jakby to był jego trzeci albo czwarty mundial. Jest szybki, wygrywa pojedynki, skutecznie broni nawet na 70. metrze od swojej bramki. Ma charakter i jest liderem. Niezwykły 19-latek - wtórował Pablo Lopez. - Cubarsi staje się światową sensacją. Jego gra wskazuje na to, że przejął rolę lidera defensywy w kadrze. Skutecznie broni, ogranicza rywali, a kiedy Rodri lub Pedri potrzebują wsparcia, to on wkracza do akcji i nadaje tempo grze Hiszpanii - podkreśliła Marca.
Oczywiście, że Hiszpania jeszcze nie zagrała na tych mistrzostwach z żadnym gigantem. Testy wagi ciężkiej dopiero nadejdą. Trudno jednak deprecjonować tak udaną serię występów w wykonaniu nastolatka, który rozgrywa pierwsze mecze na wielkim turnieju reprezentacyjnym. W ciągu sześciu godzin spędzonych na murawie nie popełnił praktycznie żadnego błędu, nie wykonał ani jednego fałszywego kroku. Będąc w wieku studenckim, sam zaczął dawać wykłady z przysposobienia obronnego.
W cieniu kolegi
Może to ryzykowna teza, ale Cubarsi wciąż zdaje się być nieco niedoceniany. A to z prostej przyczyny - w klubie i kadrze gra u boku innej młodej gwiazdy, która skupia na sobie blask reflektorów. Lamine Yamal stał się w futbolu symbolem młodego pokolenia. Miliony kibiców czekają na to, co magicznego zrobi z piłką, kiedy przyjmie ją na prawym skrzydle. Popisy widowiskowo grających skrzydłowych zawsze będą wzbudzać większe emocje niż solidna harówka obrońców. Jednak patrząc na skalę talentu, różnica między Yamalem i Cubarsim nie musi być wcale duża. Jeśli w ogóle istnieje.
- W Hiszpanii dużo mówi się o Yamalu, ale moim zdaniem powinno się częściej zwracać uwagę na Cubarsiego. On może naznaczyć epokę w Hiszpanii - stwierdził Marco Materazzi na antenie DAZN. - Aby rozegrać tyle meczów na wysokim poziomie w wieku 19 lat, musisz być wyjątkowy. Widać, że to bardzo profesjonalny, poukładany i skoncentrowany piłkarz. Ma przed sobą świetlaną przyszłość, a przecież już teraz widzimy, ile potrafi - dodał Fernando Hierro.
Pech Cubarsiego polega na tym, że w klubie gra pod maksymalną presją. Styl gry Hansiego Flicka sprawia, że najmniejsze potknięcie wysoko ustawionej defensywy zwykle skutkuje golem dla przeciwnika. Bronienie w obecnej Barcelonie przypomina chodzenie po linie nad przepaścią. Dlatego najbardziej pamiętną akcją 19-latka z poprzedniego sezonu mogła być czerwona kartka z Atletico w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Sfaulował wówczas pędzącego Giuliano Simeone, który mógłby stanąć oko w oko z Joanem Garcią. Jedno nieudane zachowanie nie może jednak przykryć dziesiątek czy setek innych, w których defensor zagrał jak należy. Zwłaszcza, że po każdej tego typu wpadce zdaje się wracać jeszcze silniejszy.
Mundial ma to do siebie, że różnorakie tezy potrafią mieć bardzo krótki termin przydatności. Wczorajsza rewelacja jutro może być poza turniejem, jednego dnia jesteś czarnym koniem, drugiego siedzisz na lotnisku z biletem powrotnym do domu. Pochwalisz kogoś, bo jest za co, po czym jego drużyna przegra i narracja zmienia się o 180 stopni. Przy czym wynik nie powinien całkowicie determinować oceny pojedynczego piłkarza. Weźmy właśnie przykład Cubarsiego, który w pierwszych czterech meczach mistrzostw grał rewelacyjnie, otarł się o perfekcję. Czy to wszystko pójdzie do kosza, jeśli np. Portugalia wyeliminuje Hiszpanię? Nie. Wciąż można, a nawet należy chwalić zawodnika, szczególnie tak młodego, który dotychczas bez zarzutu radził sobie z tremą debiutanta. Zasłużył na miano weterana w ciele juniora.
Futbol nie jest na tyle zerojedynkowy, aby wychodzić z założenia - drużyna A wygrała, więc jej piłkarze są wspaniali, zespół B przegrał, zatem jego członkowie są do kitu. Może Cubarsi znajdzie sposób na zatrzymanie Ronaldo, czym potwierdzi wyjątkową skalę talentu, a może to starszy o 22 lata weteran znów oszuka czas i trafi w fazie pucharowej MŚ. Niezależnie od wszystkiego, kibice kadry Hiszpanii powinni być spokojni. Jej przyszłość nie jest zabezpieczona na lata, ale dekady. I to nie tylko za sprawą Lamine’a Yamala.