Król strzelców topowej ligi pominięty! Nie zagra na mundialu. "Podwójnie skrzywdzony"

Król strzelców topowej ligi pominięty! Nie zagra na mundialu. "Podwójnie skrzywdzony"
PSNEWZ/SIPA / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 21:00
Masz za sobą fantastyczny sezon, najlepszy w karierze. Zdobywasz tytuł króla strzelców w jednej z najsilniejszych lig świata i... nic. Żadnych nagród, żadnego powołania. Odstawiony na boczny tor bez wyraźnego powodu.
Esteban Lepaul w dopiero co zakończonym sezonie francuskiej Ligue 1 został królem strzelców. Zdobył 21 bramek, natomiast będący za jego plecami Mason Greenwood i Joaquin Panichelli 16. Jeszcze dalej są Folarin Balogun czy Odsonne Edouard. Lepaul, którego Rennes wyciągnęło latem za niemałe pieniądze, nigdy nie rozegrał tak wspaniałego sezonu. Zapewne też nigdy nie pomyślał, że to nie wystarczy do czegokolwiek.
Dalsza część tekstu pod wideo
Wcześniejsi królowie strzelców Ligue 1 zawsze znajdowali uznanie w oczach selekcjonerów. Ousmane Dembele, Kylian Mbappe, a wcześniej Edinson Cavani i Zlatan Ibrahimović nie tyle otrzymywali powołania, co byli absolutnymi gwiazdorami swoich reprezentacji (oraz PSG). Lepaul zaś na zaproszenie do drużyny narodowej liczyć nie może.
Pierwszy od ponad 10 lat indywidualny król strzelców ligi francuskiej nie pojedzie na mistrzostwa świata. Nie znalazł się w kadrze ogłoszonej przez Didiera Deschampsa, wyżej stały akcje Jeana-Philippe'a Matety czy też Marcusa Thurama. To zaskoczenie, ale o tyle mniejsze, że selekcjoner nigdy nie widział piłkarza Rennes w swojej układance. Chociaż 26-latek strzela równo - najdłuższa przerwa wyniosła cztery spotkania, a od lutego raptem jeden mecz - telefon nie zadzwonił.
Od listopada zaś szanse od Deschampsa otrzymali między innymi Randal Kolo Muani oraz Christopher Nkunku. Pierwszy nie potrafi odnaleźć się w słabiutkim Tottenhamie (jeden gol w Premier League!), natomiast drugi nie zachwyca w Milanie. Przed występami z Azerbejdżanem, Islandią i Ukrainą, Nkunku nie miał na koncie żadnej bramki w Serie A.
- Powołanie do kadry to Święty Graal. Wspaniale, jeśli je dostanę. Jeśli nie, będę pracował każdego dnia, aby na to zapracować - mówił napastnik, cytowany przez GFFN, chwilę przed ogłoszeniem powołań "Trójkolorowych". Szybko okazało się, że dalej musi czekać. Zbawieniem może okazać się zmiana na stanowisku selekcjonera.

Koniec epoki

Jednoznaczne ocenienie kadencji Deschampsa wymyka się możliwościom nawet Francuzów. Szkoleniowiec prowadzi drużynę narodową od 14 lat i zdobył z nią mistrzostwo świata, wygrał też Ligę Narodów, jednak druga z nagród nie jest traktowana zbyt poważnie w świetle możliwości "Trójkolorowych". O zespole 57-latka mawia się, że jest w stanie uformować trzy, cztery niesamowicie silne składy. Deschamps jednak w bardzo ograniczonym stopniu dopuszcza świeżą krew, a wyniki niekoniecznie go bronią.
Na pierwszych mistrzostwach odpadł w ćwierćfinale, na EURO przegrał finał, na kolejnych mistrzostwach triumfował, na EURO 2020 odpadł już w 1/8, na Mistrzostwach Świata 2022 został poskromiony przez Argentynę, a na ostatnich mistrzostwach Europy przygoda dobiegła końca na etapie półfinału. Na sześć wielkich turniejów trzy finały, przy czym dwa przegrane. Dla jednych imponująco, dla pozostałych niewystarczająco.
Od wielu lat nad Sekwaną toczy się dyskusja o zakończeniu kadencji Deschampsa. Kilkukrotnie było rzekomo blisko, ale trener zawsze otrzymywał nową umowę od wiecznie trwającego Noel Le Graeta. Do zmiany dojdzie dopiero podczas rządów Philippe'a Diallo. Według ESPN francuska federacja już dogadała się z wyczekującym w blokach startowych "Zizou". Zinedine Zidane był przymierzany do roli, od kiedy zakończył drugą współpracę z Realem Madryt, ale na zwolnienie Deschampsa nikt się nie odważył, a on sam nie zamierzał odchodzić. Teraz, w obliczu wygasającej umowy, obecny selekcjoner najprawdopodobniej zmierza na swój ostatni mundial.
Przed nim trudne zadanie odejścia w glorii, musi nie tylko dbać o wyniki, ale zarządzać bałaganem dookoła Mbappe. Jeśli się uda, nikt nie będzie rozpamiętywał o wątpliwościach dotyczących powołań lub stylu gry, który, delikatnie mówiąc, na kolana nie rzuca. Jeśli jednak Francuzom znów powinie się noga, zakończenie kadencji Deschampsa zostanie przyjęte ze sporą ulgą. Tym bardziej wobec wyczekiwanego powrotu Zidane'a i nadziei, jaką wiąże z tym wielu zawodników. Między innymi Lepaul.

Podwójnie skrzywdzony

Zawodnik Rennes znalazł się w naprawdę dziwnym miejscu. Nie chodzi tylko o brak powołania do reprezentacji, w programie Rothen s'enflamme Christophe Dugarry przekonywał, że Deschamps prędzej postawi na Kolo Muaniego lub Floriana Thauvina (ostatecznie nie powołał żadnego z nich). Ponadto, co jeszcze bardziej zaskakujące, Lepaul nie znalazł uznania w oczach samych graczy biegających po boiskach Ligue 1.
Union Nationale des Footballeurs Professionnels, zrzeszające zawodowych piłkarzy nad Sekwaną, znów wręczyło swoje nagrody. Dla Lepaula nie znalazło się miejsce w żadnej z kategorii. W drużynie sezonu wyróżnieni zostali Thauvin, Dembele oraz Greenwood. Najlepszym zawodnikiem uznano Dembele. To o tyle ciekawe, że zdobywca Złotej Piłki rozegrał w lidze... 35% możliwych minut. Strzelił ponad dwa razy mniej goli niż Lepaul. Oczywiście, pod względem czysto piłkarskim przewyższa gracza Rennes, ale chyba nie o to chodzi w różnej maści plebiscytach podsumowujących dane zmagania.
- Czy rozumiem, dlaczego UNFP mnie nie nominowało? Nie. Ale nie będę się tym przejmował - stwierdził 26-latek, cytowany przez Actu Foot.

Dyskusja

Przeczytaj również