Kuriozalna kampania przed Złotą Piłką. "Praktycznie błaga o nagrodę"

Kuriozalna kampania przed Złotą Piłką. "Praktycznie błaga o nagrodę"
Pressfocus.pl
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 09:29
Ruszyła kampania, igrzyska wystartowały. Kylian Mbappe niedługo wyskoczy nam z lodówki, ogłaszając wszem i wobec, że zasłużył na Złotą Piłkę. Ewentualny triumf Francuza byłby jednak sporego kalibru niespodzianką. Pewnie nawet nieporozumieniem.
W poprzednim tygodniu ogłoszono listę 30 nominowanych do Złotej Piłki. Oczywiście znalazł się na niej Kylian Mbappe, który był jednym z najlepszych zawodników poprzedniego sezonu. Może trzecim, może piątym. Raczej nie pierwszym. Po statuetkę nie może, a przynajmniej nie powinien sięgnąć ktoś, kto nie spełnia jednego z trzech głównych kryteriów, czyli sukcesów drużynowych i wpływu na zdobyte trofea. 27-latek nijak się w to nie wpisuje, bo zespoły z nim w składzie po prostu niczego nie wygrały.
Dalsza część tekstu pod wideo
Napastnik zdaje się tym zupełnie nie przejmować. W ostatnich dniach potężnie zwiększył aktywność medialną, meldując się na konferencji przed meczem z Interem oraz udzielając wywiadów dla L’Equipe i CBS Sports. Troszkę wspomniano o Realu, może słówko o jakichś meczach, ale temat przewodni był inny. Ja, ja, moje gole, moje osiągnięcia, nagroda dla mnie. Taki przekaz płynie z ust Mbappe, który najwyraźniej wykorzysta każdą okazję, aby podbudować własną kandydaturę w wyścigu o miano najlepszego.

Samochwała

Czytając wypowiedzi Mbappe, niczego nieświadomy kibic mógłby uznać, że Francja jest mistrzem świata i okolic, a Real na pewno wygrał w tym roku Ligę Mistrzów albo przynajmniej zdominował krajowe podwórko. Dobrze wiemy jednak, że rzeczywistość napisała zupełnie inny scenariusz. Kylian został oczywiście królem strzelców La Liga, Champions League i mundialu, natomiast jego bramki nie przełożyły się na nic konkretnego z perspektywy “Trójkolorowych” i “Królewskich”. Dla samego zainteresowanego najwyraźniej nie stanowi to najmniejszego problemu.
- Na kogo zagłosowałbym w plebiscycie Złotej Piłki? Na siebie. To trofeum indywidualne, patrzy się na to, co zawodnik osiągnął indywidualnie. Ludzie mówią, że nie wygrałem żadnego pucharu? Cóż, nigdy nie widziałem triumfatora Ballon d’Or, który zostałby wybrany jednogłośnie. Był ktoś, kto dostał maksymalną liczbę głosów? Nie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto może powiedzieć, że na to nie zasługuję. Bycie najlepszym strzelcem w historii mundiali to coś, co elektryzuje, przykuwa uwagę. To najważniejsze rozgrywki, gdzie grają sami najlepsi piłkarze. Wychodzę z założenia, że historia musi być nagrodzona. Patrząc na konkurencję, na argumenty, spoglądam na siebie i uważam, że mój triumf nie byłby żadną kradzieżą - powiedział Mbappe na łamach L’Equipe.
- W poprzednim sezonie nie było nikogo lepszego ode mnie. Zawsze uważałem, że Złota Piłka powinna być dla naprawdę wyjątkowego zawodnika. Oczywiście, że jest tu element zespołowości, bo piłka to sport drużynowy. Ale to wyróżnienie indywidualne. Moja wizja Ballon d’Or to ta z ery Messiego i Ronaldo. To nagroda nie dla zwykłych graczy, ale dla wyjątkowych. Sądzę, że w tym roku dokonałem wyjątkowych rzeczy i dlatego wierzę, że mogę wygrać - dodał.
Szczerze mówiąc, dziwi, żeby nie powiedzieć szokuje, podnoszenie argumentu pt. miano najskuteczniejszego piłkarza w historii mundiali. Pewnie, że tytuł króla strzelców tegorocznych MŚ działa na korzyść Mbappe. Natomiast jakie znaczenie mają gole sprzed czterech i ośmiu lat? Elektorzy mają na niego zagłosować, bo w finale w Katarze wbił trzy sztuki Argentynie? Gol przeciwko Peru z 2018 roku powinien być brany pod uwagę, bo m.in. przez niego akurat o jedno trafienie Mbappe wyprzedza Messiego w historycznej klasyfikacji? Miroslav Klose w 2014 roku pobił rekord goli na mundialach, mało tego, wygrał wtedy cały turniej. A jednak to nie wystarczyło do Złotej Piłki.
Słowa Mbappe o tym, że nie widział w poprzednim sezonie lepszego zawodnika od siebie, tak naprawdę działają na jego niekorzyść. Skoro jest numerem jeden i góruje nad wszystkimi, to dlaczego nie zdobył nic na polu drużynowym? Koledzy byli za słabi? Trudno w to uwierzyć, patrząc na liczbę gwiazd w składach Realu i Francji. Dyspozycja dnia? Można w ten sposób odpaść z mundialu czy Ligi Mistrzów, ale już ligę wygrywasz konsekwencją i powtarzalnością. A może trofea zespołowe w ogóle nie są potrzebne Kylianowi. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że on sam jest w pełni zadowolony z poprzedniego sezonu. Indywidualnie był najskuteczniejszym piłkarzem w najważniejszych rozgrywkach, a cała reszta to didaskalia.

Gole to nie wszystko

O tym, w jaki sposób Mbappe postrzega futbol, wiele mówi wypowiedź przed meczem z Interem. Na konferencji został zapytany o to, czy wraz z Viniciusem muszą poprawić grę w pressingu. Dziennikarz podał przykłady Ousmane’a Dembele i Raphinhi, którzy są wzorem napastników pod kątem pracy w obronie.
- Oczywiście, że musimy się poprawić, to zupełnie naturalne. Ale mógłbym udawać głupiego i powiedzieć, że strzelam więcej goli niż łącznie dwójka, którą wymieniłeś i że to oni muszą zdobywać więcej bramek, żeby być jak ja. Każdy jest inny. Nie lubię się porównywać, bo myślę, że robię wiele rzeczy, których inni nie robią. Jeśli wejdziemy głębiej w ten temat, ta debata nie będzie miała końca - odparł Kylian, cytowany przez dziennik AS.
Widać zatem, że dla 27-latka ważne są gole, gole i jeszcze więcej goli. Dopóki strzela, jest zadowolony. Trudno przy tym pominąć fakt, że liczba trafień, nawet hurtowa, w pewien sposób odbija się na poczynaniach drużyny. Od dłuższego czasu w mediach przewija się kwestia dotycząca tego, że Francuz strzela jak szalony, ale jednocześnie w ogóle nie pomaga w obronie. Real broni w dziesięciu, bo napastnik nie doskakuje do rywali, nie pracuje w pressingu, magazynuje siły na moment, kiedy to jego zespół przejmie piłkę.
I podkreślmy, że ten temat nie jest żadnym novum. Przecież już w trakcie sezonu 2023/24 świat obiegł filmik, na którym Luis Enrique tłumaczy Mbappe, że musi harować w defensywie, ma być jak Michael Jordan, który wylewał siódme poty po obu stronach parkietu. Nauki “Lucho” dosłownie poszły w las. Nie przez przypadek Hiszpan tuż po odejściu gwiazdora powiedział, że jego PSG będzie teraz mocniejsze zarówno w obronie, jak i ataku. Efekt? Dwie Ligi Mistrzów z rzędu zdobyte przez zespół, w którym ciężar obowiązków jest równomiernie rozłożony. Teraz to Real stał się drużyną, w której jeden zawodnik strzela 50 goli i generalnie nie interesuje go nic więcej. W Madrycie jest solista otoczony ludźmi od noszenia fortepianu. W Paryżu każdy potrafi jednocześnie dźwigać instrument i grać na nim najpiękniejsze etiudy.

Jabłko dla najpiękniejszej

Czy Mbappe jest najbardziej utytułowanym piłkarzem w tym roku? Nie, bo jego drużyny nie zdobyły żadnego pucharu. Czy był najbardziej decydującym zawodnikiem? Nie, ponieważ zwykle strzelał w meczach o mniejszym ciężarze gatunkowym. W Lidze Mistrzów aż 13 z jego 15 goli padło w fazie ligowej. Trafiał tam z Marsylią, Kajratem, Olympiakosem, Monaco i Benficą, aczkolwiek już z Juventusem i Liverpoolem notował puste przeloty. W lidze w tym roku nie zagrał z Barceloną, a przeciwko Atletico wszedł w końcówce, wracając po urazie. Na mundialu punktował jak szalony, bił rekordy, pisał historię na nowo. Aż przyszedł półfinał, w którym został schowany do kieszeni przez Laporte’a i Cubarsiego.
Idąc dalej, czy Kylian jest najlepiej grającym zawodnikiem świata? To kwestia absolutnie subiektywna, która zależy w dużej mierze od tego, na co kibic zwraca największą uwagę. Fani efektowności i spektakularnych akcji częściej będą włączać mecze dla skrzydłowych pokroju Olise i Yamala, którzy wychodzą na murawę, aby zbierać gole, asysty, a przede wszystkim robić show. Znajdą się też zwolennicy napastników brylujących pod kątem boiskowej inteligencji i skuteczności. Ta grupa wyżej będzie cenić Mbappe czy Kane’a.
Dochodzimy tu do kolejnej ważnej kwestii. Głównym, żeby nie powiedzieć jedynym argumentem Francuza są bramki. Ale nawet w tej konkretnej kategorii nie był numerem jeden. W sezonie 2025/26 Mbappe rozegrał w klubie i kadrze 60 meczów, notując w nich 58 goli. Kane w tym samym okresie zebrał 65 występów i 73 trafienia. W samym Bayernie zdobył więcej bramek (61) niż konkurent w Realu i Francji. Do tego zdobył z “Die Roten” krajowy dublet, zaszedł dalej w Lidze Mistrzów i wrócił z MŚ z brązowym medalem. W czym Anglik był gorszy od wychowanka Monaco? Otóż w niczym.
- Kampania Mbappe, żeby załapać się na Złotą Piłkę, wydaje mi się być strasznie toporna. Poza tym, że w ogóle na nią nie zasługuje, takie kampanie zwykle organizował klub i wszystko przebiegało bardziej naturalnie. A co robi Kylian? Praktycznie błaga o nagrodę trzy razy w ciągu czterech dni (konferencja prasowa, wywiady w CBS i L’Equipe), a przy okazji psuje sobie wizerunek w oczach kibiców - opisał Jorge Picon, dziennikarz zajmujący się Realem Madryt.
- Nie podobają mi się te wywiady Mbappe. Na mundialu wydawało się, że już zrobił krok w dobrą stronę, że poczuł ducha zespołowości i skupi się na grze dla drużyny. Wrócił do Madrytu i znów popadł w założenie: “ja i 10 ludzi do moich usług”. Jego sposób postrzegania piłki mnie zadziwia. Rozumiem, że jest ambitny, że jego celem są gole, ale naprawdę nie podoba mi się ten przekaz - wtórował Daniel Riolo z RMC Sport.
W przypadku Mbappe można zrozumieć wysokie ego. Gdyby nie wiara w to, że góruje nad wszystkimi, być może nigdy nie zaszedłby w piłce tak daleko. Ważne jest to, aby znać umiar. Czym innym jest wewnętrzne przekonanie o własnej jakości, a czym innym rundka po mediach z przekazem: “Jeśli jeszcze nie wiecie, to ja zasłużyłem na Złotą Piłkę, ja byłem najlepszy, ja napisałem historię”. Kylian naprawdę ma potencjał, aby zgarnąć Ballon d’Or, to nie ulega wątpliwości. W poprzednim sezonie nie zrobił jednak wystarczająco wiele. Jeśli mimo wszystko zostanie nagrodzony, najgorzej będzie to świadczyło o samym plebiscycie.

Przeczytaj również