Lech Poznań gotowy jak nigdy. Ale czy tym razem będzie inaczej?

Lech Poznań gotowy jak nigdy. Ale czy tym razem będzie inaczej?
Paweł Jaskółka/Press Focus
Dawid - Dobrasz
Dawid DobraszDzisiaj · 09:18
Lech Poznań 16 lipca rozpoczyna kolejny sezon, w którym oczekiwania wobec drużyny i klubu jeszcze idą do góry. W końcu w mieście dwukrotnych z rzędu mistrzów Polski realnie myślą o awansie do Ligi Mistrzów. I te oczekiwania wcale nie są zbyt wygórowane.
"Kolejorz" jest w swoim najlepszym momencie od wejścia do klubu rodziny Rutkowskich, a to sprawia, że pierwszy raz w Poznaniu realnie oczekuje się walki o Ligę Mistrzów do ostatniej rundy - w końcu nigdy przy Bułgarskiej nie było hymnu Ligi Mistrzów. Lech jest po dwóch mistrzostwach Polski z rzędu, ma już doświadczonego w ekstraklasie oraz pucharach trenera, najmocniejszą kadrę w historii klubu oraz rozstawienie w każdej z rund.
Dalsza część tekstu pod wideo
Oczywiście - nie mogło być za cukierkowo, ale czy w sumie... nie jest?
Na pewno trzeba przyłożyć pewną miarę do specyficznego lechowego czasu, jakim jest okres pomistrzowski. To zazwyczaj wtedy na klub spadają plagi egipskie i niesamowicie pechowe sytuacje. Nie będziemy wracać do dalekiej historii, bo wszyscy pamiętają zeszły rok, kiedy klub nawiedziły masowe kontuzje, a i losowanie (to jedno się nie zmienia), też nie było idealne, bo w Lidze Mistrzów Lech trafił na Crvenę zvezdę, a w play-offach Ligi Europy na będący wtedy poza zasięgiem Genk.
Teraz? Jak na Lecha jest sielanka. Największy problem ostatniego lata to brak przyjazdu na czas Andego Parslowa (asystenta Nielsa Frederiksena), który przez moment, w którym nie mógł wjechać do Polski, kierował swoimi zadaniami w drużynie... zdalnie, poprzez komunikatory wideo. Do Parslowa doszedł temat braku wizy Allahyara Sayyadmanesha, co sprawiło, że piłkarz podpisał kontrakt z Lechem 19 czerwca, a do klubu trafił na ostatni dzień obozu we Wronkach - 10 lipca. Dodatkowo doszły kwestie poboczne, takie jak niekontrolowany wywiad Mikaela Ishaka u Żurnalisty, brak koszulek w odpowiednim terminie czy gniew Frederiksena na temat braku przedstawienia przez PZPN nowych zasad sędziowania w ekstraklasie.
Z perspektywy śledzenia Lecha - szczególnie w okresie po mistrzostwie - ktoś by powiedział: i już? I tyle? Nie doznała kontuzji żadna gwiazda? Nikt nie wymusił transferu?
Właściwie, jak na standardy Lecha, przed startem jest pełna sielanka. Rywalizacja w bramce? Być może największa w historii klubu. Palma? Zatrzymany. Milić? Okej, nie dogadali się, przyszedł Yegbe i jest od początku na czas. Ktoś powie - a gdzie wzmocnienia? I tu faktycznie można by się zastanowić, ale jednak Lech przed startem grania o Superpuchar Polski, jest przygotowany do niego jak nigdy.
To może sprawiać przekonanie u fanów, że start sezonu będzie udany. A przynajmniej nie zakończy się totalnym rozczarowaniem, bo tak trzeba byłoby nazwać powtórzenie wyniku sprzed roku, czyli - w tym wypadku - tylko awansu do Ligi Konferencji, dodając także przegrany superpuchar.
Działacze zrobili wszystko (albo prawie wszystko), żeby trener miał gotową kadrę na pierwsze mecze, a z drużyny nie odeszły gwiazdy. To wszystko sprawia, że kibice Lecha mogą mieć przekonanie, że tego lata będzie więcej pozytywów niż negatywów.
Jedno się w ostatnich latach zgadza. Lech nie ma szczęścia w losowaniach, bo mimo rozstawienia - trafił w eliminacjach Ligi Mistrzów najgorzej jak mógł - na mistrza Danii z Aarhus. Stąd pełna koncentracja jest potrzebna już od samego początku. Nie tylko na dzisiejszy mecz o Superpuchar Polski z Górnikiem, prowadzonym przez Michala Gasparika, którego "Kolejorz" w pucharach już kilka razy nie potrafił pokonać, ale na cały początek kampanii 2026/27.
Wypadałoby zacząć od wygrania trofeum na swoim stadionie, bo po mistrzostwie Polski w XXI wieku Lech tylko raz wygrał Superpuchar - w 2015 roku. Ostatnie dwie batalie o to trofeum przy Bułgarskiej zostały przegrane, a ewentualna wygrana nie dość, że byłaby siódmym takim trofeum (1990, 1992, 2004, 2009, 2015, 2016), to jeszcze dałaby odpowiedni zastrzyk pozytywnej energii przed Aarhus. Potwierdziłaby, że wykonana praca i decyzje personalne były odpowiednie.

Dyskusja

Przeczytaj również