"Zarabia osiem milionów, a nie zasługuje na dwa". Te słowa obudziły bestię. Gra jak z nut

"Zarabia osiem milionów, a nie zasługuje na dwa". Te słowa obudziły bestię. Gra jak z nut
IPA / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 12:48
Rasowy skrzydłowy przemienił się w klasyczną “dziewiątkę”. Kiedyś ciągle dryblował, był niemal przyklejony do linii bocznej, nieustannie szukał pojedynków z obrońcami. Dziś ograniczył popisy na rzecz skuteczności i efektywności. Rafael Leao jest nową, lepszą wersją siebie.
AC Milan od dawna ma problem ze znalezieniem klasowego snajpera. Złote czasy Andrija Szewczenki czy Zlatana Ibrahimovicia już dawno minęły. Christopher Nkunku po przenosinach na San Siro głównie zawodzi. Santiago Gimenez od kilku tygodni leczy kontuzję, a Niclas Fuellkrug dopiero wdraża się do drużyny. Przy czym trudno spodziewać się, żeby zawodnik z West Hamu miał zbawić ofensywę “Rossonerich”. Biorąc to wszystko pod uwagę, Massimiliano Allegri musiał “wymyślić” sobie nowego napastnika. I zrobił to. Rafael Leao, który zdecydowaną większość kariery spędził na skrzydle, powoli staje się pierwszą strzelbą mediolańczyków.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Leao nie gra już bardzo szeroko, co rozwiązuje jeden problem, ponieważ nie trzeba pilnować go na skrzydle. Jednocześnie stwarza kolejny kłopot, ponieważ jest bliżej bramki, a tam czuje się bardzo dobrze. To świetny zawodnik - ocenił trener Daniele De Rossi. - Występ Leao? Strzelił gola, a napastników ocenia się na tej podstawie. Reszta nie ma znaczenia - dodał Allegri po wyrwanym remisie 1:1 z Genoa.

Konieczność adaptacji

Poprzedni sezon nie był szczególnie udany w wykonaniu Leao. Bronił się liczbami (12 goli i 13 asyst), ale często zawodził w najważniejszych meczach. Nie potrafił utrzymać formy w dłuższym okresie, co musiało wzbudzać spore wątpliwości. Można było uznać, że skoro Paulo Fonseca i Sergio Conceicao nie potrafili wydobyć maksimum ze swojego rodaka, to ta sztuka nie uda się nikomu. Kolejne znaki zapytania pojawiły się w momencie zatrudnienia Massimiliano Allegriego. 58-latek znany jest bowiem z tego, że nie akceptuje lenistwa i gry na pół gwizdka. Jeśli zawodnik nie daje z siebie wszystkiego, to nie ma szans na przetrwanie u trenera z Livorno. A wychowanek Sportingu potrafił dość frywolnie podchodzić do swoich obowiązków, zwłaszcza tych stricte defensywnych.
Współpraca tego tandemu rozpoczęła się w słodko-gorzki sposób. W pierwszym meczu sezonu Leao strzelił gola z Bari, ale już w 17. minucie musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Problemy z łydką wyeliminowały go na półtora miesiąca. Kiedy wrócił do zdrowia, wiadomo było, że nie może już grać na lewym skrzydle. A to z prostej przyczyny - ta pozycja zniknęła w systemie Allegriego, który konsekwentnie korzysta z ustawienia opartego na wahadłach. Problemy Nkunku i Gimeneza sprawiły zaś, że zwolnił się wakat na środku ataku. Portugalczyk został przekwalifikowany na “dziewiątkę”. Eksperyment okazał się absolutnym sukcesem.
Kiedy Leao po raz pierwszy w tym sezonie ligowym znalazł się w wyjściowym składzie, ustrzelił dublet z Fiorentiną. W następnej kolejce znów wpisał się na listę strzelców. Z każdym kolejnym tygodniem lepiej rozumiał wymagania związane z grą w centralnej strefie. Z biegiem tygodni można zauważyć progres, jeśli chodzi o poruszanie się w polu karnym i dochodzenie do sytuacji. Widać też ewidentną zmianę w aspekcie mentalnym. 26-latek zrozumiał, że może wpływać na losy drużyny niekoniecznie poprzez dryblingi i szczyptę magii, którą oferował jako gracz przyklejony do linii bocznej.
- Dzisiaj najważniejsze w piłce są gole. Dlatego chcę robić różnicę głównie bramkami, a nie dryblingami. Trener Allegri zmienił moje nastawienie, przesunął bliżej bramki, dzięki czemu mam więcej okazji. Nie ukrywam, lubię dryblować, rywalizować jeden na jeden z obrońcami, ale futbol się zmienia. Grając na skrzydle, często byłem zbyt daleko od pola karnego. Ważna była rola szkoleniowca, który jest dla mnie jak ojciec. Nawet jeśli zmarnuję okazję, to prosi mnie, żebym nigdy się nie poddawał i pozostał skupiony na swoich obowiązkach - powiedział Leao dla CBS Sports.
- Kiedy Rafa grał na lewej stronie, zdarzało mu się "zasypiać". Wyłączał się z gry. Na środku ataku jest bardziej aktywny, ma większy wpływ na grę. Uważam, że ma wszelkie niezbędne umiejętności, aby być "dziewiątką". Grał tam już w Lille, więc to nie jest dla niego całkowita nowość - zaznaczył Allegri na antenie Sky Sports.

Nowa wersja

Statystyki potwierdzają rewolucję w grze Leao. Zamiast czterech dryblingów na mecz wykonuje mniej niż jeden. Średnia liczba kontaktów z piłką spadła z 44 do 36. Jednocześnie widać wzrost w innych wartościach. Jego wskaźnik oczekiwanych goli podskoczył niemal dwukrotnie względem poprzedniego sezonu. W minionych rozgrywkach notował średnio 1,9 strzału na mecz, z czego 0,9 celnego. Teraz zalicza po 2,5 uderzenia i 1,3 w światło bramki. Zebrał już siedem trafień, które zapewniły drużynie dziesięć dodatkowych punktów. Bez jego goli Milan byłby bliżej środka tabeli niż jej szczytu.
Pewnie, że Portugalczyk nie stał się nagle jedną z najlepszych “dziewiątek” świata. Ale aktualnie robi to, czego wymaga od niego trener, czyli z powodzeniem dźwiga na sobie ciężar odpowiedzialności za ofensywne poczynania. Dziś największą bolączką 26-latka nie są wahania formy, a jedynie kwestie zdrowotne. Na przełomie roku znów stracił trzy mecze z powodu drobnego urazu. Po powrocie do gry strzelił dla Milanu oba gole w starciach z Cagliari i Genoą. Bez zarzutu wywiązuje się z nowego pakietu obowiązków.
Alessandro Florenzi powiedział niedawno, że jego zdaniem Leao jest najlepszym piłkarzem w tym sezonie Serie A. Fabio Capello przyznał, że wątpił w przydatność Portugalczyka na środku ataku, ale dał się pozytywnie zaskoczyć. Davide Bartesaghi zdradził, że jego kolega z drużyny ma teraz obsesję na punkcie goli i przed każdym meczem prosi go, aby dobrze podawał, dzięki czemu zamieni jego dogrania na asysty. Andrij Szewczenko chwalił Allegriego za odkrycie 26-latka na nowo.
- Rafael to wyjątkowy piłkarz. Trenowałem go odkąd miał 12 lat i mogę powiedzieć, że w Lizbonie widziałem tylko jednego piłkarza, który dysponowałby większym talentem. To był Cristiano Ronaldo. Nie dziwi mnie też, że teraz Rafa gra jako napastnik. To dla niego żadna nowość. Od dziecka wyróżniał się szybkością i skutecznością, spokojnie może być podstawową "dziewiątką" w topowym klubie - powiedział dla Tuttomercatoweb Tiago Fernandes, były trener młodzieżówek Sportingu.
- Leao nie mógł wymarzyć sobie lepszego trenera niż Allegri. W tym sezonie wykonał duży skok jakości. Teraz potrafi mieć w ciągu pół godziny trzy okazje do strzelenia gola. To zawodnik, który robi różnicę - podkreślił Alessandro Del Piero. - Na początku sezonu Allegri wystawiał Leao na "dziewiątce" z konieczności. Teraz jednak to już nie jest eksperyment. Portugalczyk odnalazł się na nowej pozycji, strzela decydujące gole, jest innym zawodnikiem niż w poprzednich sezonach - wtórował Andrea Ramazzotti, dziennikarz La Gazzetta dello Sport.

Legenda uciszona

Oczywiście nie wszyscy są zwolennikami talentu Leao. W krytyce pod jego adresem przoduje Antonio Cassano. 43-latek regularnie sugeruje, że gwiazdor Milanu jest najbardziej przereklamowanym zawodnikiem na Półwyspie Apenińskim. Kolejne udane występy Portugalczyka nie wpływają na ocenę byłego gracza m.in. Interu i Realu Madryt.
- Wiecie, kogo przypomina mi Leao? Richarlisona. Może strzelić kilka goli, ale jest do niczego. Porównajcie sobie jego grę i Orsoliniego w ostatnich pięciu latach. Nie mówię, że uwielbiam Orsoliniego, ale gra lepiej, prezentuje równiejszy poziom i to w Bolonii, a nie w Milanie. Leao zarabia osiem milionów euro, a nie zasługuje nawet na dwa. On nie potrafi grać tyłem do bramki, nie umie strzelać słabszą nogą - pomstował Cassano dla Viva El Futbol.
Statystyki pokazują nieco inną prawdę. Leao inkasuje spore pieniądze, ponieważ od lat jest jednym z boiskowych liderów Milanu. Co ciekawe, na poziomie Serie A zebrał on 62 gole w 210 występach, co daje średnią 0,29 bramki na spotkanie. Antonio Cassano przez całą karierę zanotował 112 trafień w 400 ligowych występach (średnia 0,28 na mecz). Nie musimy przypominać, kto przez dekady był klasycznym napastnikiem, a kto dopiero uczy się tej roli.
Na początku sezonu można było mieć pewne wątpliwości odnośnie przyszłości Leao na San Siro. Istniało ryzyko, że Allegri po przyjściu do klubu z miejsca skreśli zawodnika, który niekoniecznie pasuje do jego formacji. Swego czasu nie brakowało też doniesień na temat zainteresowania Chelsea, która lubi sięgnąć głębiej do kieszeni. Portal Transfermarkt obecnie wycenia Portugalczyka na 70 mln euro, zatem jego ewentualna sprzedaż byłaby sporym zastrzykiem do budżetu. Dziś wiemy jednak, że nie ma tematu odejścia 26-latka. Daniele Longo informował, że Milan jest bardzo zadowolony z tej współpracy i już prowadzi rozmowy na temat przedłużenia umowy. Obecne porozumienie obowiązuje do 2028 roku, ale Tare, Ibrahimović i spółka chcą zabezpieczyć się w jeszcze dłuższej perspektywie.
Już kilka lat temu zauważono, że kiedy Leao prowadzi piłkę, zwykle robi to z szerokim uśmiechem. Dziś szczególną radość mogą odczuwać kibice Milanu, kiedy widzą, że futbolówka zmierza do zawodnika z “dyszką” na plecach. Coraz częściej wiąże się to bowiem z nadchodzącym golem. Rafa nadal strzela i nie zamierza przestać.

Przeczytaj również