Legenda wraca z reprezentacyjnej emerytury! Specjalnie na mundial. Niebywałe, czego dokonał

Legenda wraca z reprezentacyjnej emerytury! Specjalnie na mundial. Niebywałe, czego dokonał
Icon Sport / pressfocus
Piotrek - Przyborowski
Piotrek PrzyborowskiDzisiaj · 16:30
Kiedy w 2023 roku Stopira zakończył przygodę z reprezentacją Republiki Zielonego Przylądka, z pewnością nie spodziewał się, że życie napisze dla niego zupełnie inny scenariusz. 38-latek ostatecznie wrócił do kadry, a teraz stanie z nią przed szansą na debiut w MŚ. I to jako świeżo upieczony, sensacyjny zdobywca Pucharu Portugalii.
Zaledwie 10 małych wysepek i mniej niż pół miliona mieszkańców. Republika Zielonego Przylądka to jeden z najmniejszych krajów, jakie kiedykolwiek pojechały na mistrzostwa świata. Nic więc dziwnego, że chętnie korzysta też z piłkarzy, którzy niekoniecznie się tam urodzili, a jedynie posiadają kabowerdeńskie korzenie. Ianique “Stopira” Tavares, który swój pseudonim zawdzięcza byłemu francuskiemu napastnikowi Yannickowi Stopyrze, to jednak Kabowerdeńczyk z krwi i kości. A przy tym gość, który totalnie poświęcił się historycznemu udziałowi “Niebieskich Rekinów” na mundialu. Do tego stopnia, że… powrócił z emerytury.
Dalsza część tekstu pod wideo

Węgierska ziemia obiecana

Urodził się w Prai, stolicy tego maleńkiego i położonego na Atlantyku państwa. Do Europy trafił latem 2008 roku, kiedy ściągnęła go do siebie Santa Clara. Podobnie jak wielu jego rodaków, to właśnie w Portugalii dorastał i tam otworzyły się przed nim drzwi do większej kariery piłkarskiej. Po dwóch sezonach na zapleczu tamtejszej Primeira Ligi wzięły go do siebie rezerwy Deportivo La Coruna, w którym przez rok wypromował się już do gry w portugalskiej ekstraklasie. Na jej poziomie spędził w sumie też tylko jeden sezon w barwach Feirense, po czym przed rozpoczęciem rozgrywek 2012/2013 zawędrował na Węgry - do Videotonu.
- ⁠Stopira przybył do Fehervaru chwilę po tym, jak Videoton pod wodzą Paulo Sousy sięgnął po swój pierwszy tytuł mistrzowski. Przez kolejną dekadę dał się wszystkim poznać jako bardzo wysportowany, silny fizycznie i dużo biegający defensor, który dysponował przy tym doskonałymi umiejętnościami w walce o piłkę i niezawodnością. W “Vidi” nie miał w zasadzie żadnych problemów z formą. Jego wielką siłą jest gra głową, dzięki której był groźny i skuteczny po stałych fragmentach gry. Zapamiętałem go jako bardzo skromną, uśmiechniętą osobę. Do tego nie mieszkał w Budapeszcie, ale właśnie w oddalonym o 50 kilometrów Szekesfehervarze, czym zaskarbił sobie sympatię kibiców, którzy szybko go pokochali - mówi nam Balazs Bobory, węgierski dziennikarz z Nemzeti Sport.
To właśnie Szekesfehervar miał okazać się jego piłkarską ziemią obiecaną. Do Videotonu przyszedł na chwilę - po to, aby się wypromować i zaraz czmychnąć gdzieś z powrotem na Zachód, a najlepiej pewnie znów wylądować w Portugalii. Tyle że ten z pozoru krótki epizod ostatecznie stał się jednym z najważniejszych etapów jego całej kariery. Spędził tam łącznie aż 11 lat. Z “Vidi” sięgnął po dwa mistrzostwa i jeden krajowy puchar, występował w Lidze Europy, a i otarł się też o fazę grupową Ligi Mistrzów. To Węgrzy z utalentowanego lewego defensora stworzyli solidnego stopera.
- Nie mam żadnych wątpliwości, że to jeden z najważniejszych piłkarzy w historii Videotonu. Grał dla tego zespołu przez ponad dekadę, zdobył tu trzy trofea, ale przede wszystkim zawsze można było na niego liczyć, strzelał ważne gole, a z czasem stał się wyraźnym autorytetem zarówno na boisku, jak i w szatni. Kibice go uwielbiali, a on sam dobrze się tu czuł. W 2019 roku dostał zresztą węgierskie obywatelstwo i od tego czasu już w ogóle nikt nie uważał go tu za obcokrajowca. Biorąc pod uwagę jego umiejętności, mógł pewnie nawet znaleźć się w naszej reprezentacji - zauważa Bobory.

Ma szczęście do ważnych goli

Wychowanek Sportingu Praia pozostał jednak wierny rodzimej kadrze. Już zresztą długo przed przeprowadzką na Węgry, bo w 2008 roku, zagrał po raz pierwszy w jej barwach. Dwa lata później wystąpił w meczu towarzyskim z przygotowującą się do startu w mundialu reprezentacją Portugalii, który zakończył się historycznym bezbramkowym remisem. Przez wiele lat tamta potyczka była traktowana jako jedna z najważniejszych w dziejach tego atlantyckiego państwa. Cabo Verde zadebiutowało na Pucharze Narodów Afryki dopiero w 2013 roku. Wówczas Stopiry zabrakło w zespole z uwagi na kontuzję, ale w sumie pojechał z kadrą na trzy kontynentalne czempionaty. Po PNA 2023, podczas którego nie podniósł się z ławki, choć dotarł z kolegami do ćwierćfinału, zakończył reprezentacyjną karierę.
- Stopira zrezygnował z gry w kadrze, bo chciał w niej zrobić miejsce dla młodszych i bardziej perspektywicznych kolegów. Bubista nigdy jednak nie odpuścił i dążył do tego, aby weteran powrócił do kadry. I wreszcie dopiął swego. Selekcjoner zdawał sobie sprawę, że jego zespół jest bardzo blisko awansu na mundial, ale potrzebował prawdziwego lidera, kogoś, kto może mieć mieć realny wpływ na morale innych zawodników i poprowadzić ich na boisku. W skrócie - potrzebował piłkarza w stylu właśnie Stopiry. Kiedy sam zawodnik dostał ostatecznie ponownie powołanie, przyjął je, zdając sobie sprawę, że w razie awansu na mundial wszystko jest możliwe - opowiada nam Silvio Vieira, komentator Sport TV.
Na początku 2024 roku kabowerdański defensor miał powody, aby zrezygnować z gry w kadrze. Był kilka miesięcy po powrocie z Węgier do ojczyzny, gdzie próbował odbudować formę w Boavista da Praia. Wydawało się, że to w zasadzie kres jego profesjonalnej gry w piłkę. Aż tu nagle zgłosiło się po niego występujące na drugim poziomie rozgrywkowym w Portugalii - Torreense. Nie bał się podjąć wyzwania i po czasie z pewnością nie żałuje. Wrócił do formy i dał się przekonać do ponownej gry w reprezentacji, a w październiku zdobył bramkę na 3:0 w meczu Eswatini, która przypieczętowała historyczny awans jego drużyny na mistrzostwa świata. Jakby tego było mało, również z Torreense sięgnął po dziejowy sukces, czyli Puchar Portugalii, wygrywając sensacyjnie w finale w serii rzutów karnych ze Sportingiem. I w tym przypadku to właśnie on podszedł do decydującej o triumfie jedenastki.
- Bez wątpienia w mijającym sezonie był też jedną z najważniejszych postaci Torreense. Stopira ma swego rodzaju szczęście do tych kluczowych momentów dla swoich drużyn. W krótkim odstępie czasu zdobył te trzy niezwykle istotne bramki, choć oczywiście bardziej niż ze strzelania, znany jest z tego, że potrafi zatrzymać ataki rywali. Na portugalskich boiskach cechuje go to samo, co w kadrze - przywództwo, wysoka odpowiedzialność oraz pewność siebie. Nie musi krzyczeć, aby wywrzeć wpływ na grę swoich kolegów. Mimo wieku wciąż jest też bardzo szybkim zawodnikiem, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że jako młody gracz występował też jako boczny obrońca. Czuję, że urodził się trochę za wcześnie. Choć na Węgrzech zdobył sporo tytułów, to jest typem defensora, który gdyby dziś był młodszy, mógłby zrobić znacznie większą karierę - dodaje Vieira.

Druga ulubiona reprezentacja

Teraz Stopira w wieku 38 lat przeżywa paradoksalnie swoją drugą młodość. W mijającym sezonie ligowym nie pojawił się na boisku w jedynie czterech meczach. Chociaż w tym roku w reprezentacji wystąpił od pierwszej minuty tylko raz, miało to miejsce w ostatnim teście Cabo Verde przed debiutem na mundialu - w wygranym 3:0 pojedynku z Bermudami. Bez względu na to, czy Bubista ostatecznie umieści Stopirę w wyjściowej jedenastce na historyczne spotkanie z Hiszpanią, to właśnie doświadczony zawodnik Torreense formalnie został wyznaczony na kapitana “Kreolów”. Już sam udział w mundialu budzi zainteresowanie nie tylko w jego ojczyźnie, ale również w Portugalii.
- Faktycznie panuje tu spore podekscytowanie reprezentacją Republiki Zielonego Przylądka. Musimy pamiętać o tym, że w Portugalii mieszka naprawdę duża społeczność wywodząca się z tego kraju. Widzieliśmy to doskonale pod koniec maja podczas ostatniego meczu towarzyskiego przeciwko Serbii, który podopieczni Bubisty rozegrali na Estadio do Restelo w Lizbonie. Pojawiło się tam ponad 10 tysięcy kibiców. Można więc powiedzieć, że dla nas jest to druga ulubiona reprezentacja zaraz po Portugalii. Stopira ma oczywiście ważne miejsce w sercach kibiców Torreense, był jedną z najważniejszych postaci w czasie świętowania zdobycia Pucharu Portugalii - podkreśla Vieira.
Teraz Stopira, mimo zaawansowanego jak na piłkarza wieku, ma szansę napisać kolejny przepiękny rozdział swojej piłkarskiej historii. Swoje, podobnie jak cała jego reprezentacja, już przecież zrobił. Dla Republiki Zielonego Przylądka sam awans na mistrzostwa świata to przecież ogromne osiągnięcie. Do mundialu przystąpi jako 67. drużyna w rankingu FIFA - niżej od niej notowani są zaledwie trzej inni uczestnicy mistrzostw - Haiti, Curacao i Nowa Zelandia. Nie zmienia to faktu, że “Niebieskie Rekiny” są w gronie najlepszych i zaraz zagrają z Hiszpanią, Urugwajem oraz Arabią Saudyjską. A przecież na turnieju brakuje wielu bardziej renomowanych ekip, w tym choćby drugiej ojczyzny doświadczonego defensora, czyli Węgier. Ostatecznie wydaje się, że dla samego Stopiry wyszło więc całkiem dobrze, że pozostał wierny rodzimej kadrze.
- ⁠Węgierscy kibice długo czekają na powrót reprezentacji na mistrzostwa świata. Po raz ostatni zagraliśmy na nich w 1986 roku. W ostatnich dekadach nasi fani musieli więc dopingować inne zespoły. Zawsze łatwiej jest wspierać kogoś, z kim łączą cię jakieś osobiste więzi. To dlatego wiele osób w Szekesfehervar i w całym kraju będzie teraz kibicować Stopirze i jego kadrze. Jest przecież honorowym obywatelem naszego miasta i ludzie ucieszą się na widok znajomej twarzy na mundialu - podsumowuje Bobory.

Dyskusja

Przeczytaj również