Przykra decyzja wybitnego piłkarza. Dlaczego teraz? "Najbardziej niedoceniany na świecie"
Sztuką jest zejść ze sceny niepokonanym. Antoine Griezmann postanowił odejść z Atletico Madryt, będąc w szczytowej formie. Można nawet dojść do wniosku, że Francuz nieco zbyt wcześnie rezygnuje z gry na topowym poziomie.
Konferencje prasowe raczej nie są najważniejszym elementem piłki nożnej. Niejednokrotnie piłkarze i trenerzy biorą w nich udział, aby jedynie wyklepać formułki, które wszyscy znają. Zdarzają się jednak spotkania z mediami, które zapadają w pamięć. Takie odbyło się przed pierwszym meczem Atletico z Barceloną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Przed mikrofonami zasiedli Diego Simeone i Antoine Griezmann, jednak nadchodząca rywalizacja nie była gwoździem programu. “Cholo” wykorzystał okazję, aby w pięknych słowach podziękować swojemu podopiecznemu, który latem odejdzie do Orlando City. Trener podkreślił, że żegna piłkarza, ale też przyjaciela. A przede wszystkim wzór do naśladowania dla innych. Francuz przez lata wykazywał się bowiem pokorą, pracowitością, łączył to ze spektakularnymi umiejętnościami. O pracy z takim zawodnikiem marzy pewnie każdy szkoleniowiec.
- Bardzo wiele zawdzięczam Realowi Sociedad, Atletico i przede wszystkim "Cholo". Gra dla niego to zaszczyt i przywilej. Wciąż cieszę się grą. Marzec poprzedniego roku mnie zranił, miałem bardzo wysokie oczekiwania, ale ponieśliśmy kilka bolesnych porażek. Nie mogłem znaleźć właściwej formuły, która pozwoliłaby odnieść sukces. Teraz się tego nauczyłem. Psychicznie czuję się znacznie mocniejszy, a to pomaga na boisku - odpowiedział Griezmann na tamtej konferencji.
Mały Książę
Atletico w ostatnich latach nie oszczędzało na transferach do ataku. Sama głębia kadry musi imponować. Do dyspozycji Simeone są przecież m.in. Julian Alvarez, Alexander Sorloth, Ademola Lookman, Thiago Almada czy Alex Baena. A jednak w wielu momentach tego sezonu rolę lidera ofensywy przejmował 35-letni Antoine Griezmann. Zawodnik, który znajduje się coraz bliżej końca kariery, potrafił brać na siebie odpowiedzialność i osobiście prowadzić do sukcesów. W lidze strzelał Realowi Madryt, w Pucharze Króla trafił z Barceloną. W 1/8 finału Ligi Mistrzów zaserwował prawdziwy popis przeciwko Tottenhamowi, notując gola, asystę, cztery odbiory i pięć wygranych pojedynków. Od 2014 nie było roku, w którym “Griezou” nie zdobyłby bramki w Champions League. To wiele mówi o jego długowiecznej klasie.
Liczby weterana muszą imponować. W tym sezonie zanotował 13 goli i cztery asysty. W lidze jest liderem “Atleti” pod względem oczekiwanych bramek i asyst na 90 minut. Jednak suche cyferki stanowią tylko dodatek. Prawdziwa wartość Griezmanna leży w jego boiskowej inteligencji, umiejętności znajdowania najlepszych możliwych rozwiązań. Pewnie, że kondycja już nie ta, nie jest najszybszym zawodnikiem, coraz rzadziej może grać po 90 minut. Ale stara się maksymalnie wykorzystywać każdy moment spędzony na murawie.
- Griezmann to dla mnie najbardziej niedoceniany piłkarz świata. Spójrzcie nie tylko na jego bramki, ale też asysty, pojedyncze zagrania, to, co robi na boisku. On regularnie potwierdza, że talent w połączeniu z ciężką pracą przynosi najlepsze efekty - chwalił Thierry Henry, ekspert CBS Sports. - Griezmann to fantastyczny zawodnik. Osiągnął bardzo wiele w Hiszpanii i Francji. Życzę mu wszystkiego najlepszego, zawsze podobał mi się jego styl gry - przyznał niedawno Vinicius. - Griezmann to prawdziwa legenda. Dzielenie z nim boiska to przywilej. Jego klasa i doświadczenie sprawiają, że wszystko staje się łatwiejsze. Dziękuję mu za pomoc i wsparcie zarówno na boisku, jak i poza nim - to już słowa Juliana Alvareza.
Odejść na tronie
24 marca oficjalnie ogłoszono, że Griezmann po sezonie przeniesie się od Orlando City. Decyzja ta z jednej strony mogła szokować, biorąc pod uwagę, że wciąż jest on jednym z najlepszych piłkarzy na hiszpańskich boiskach. Z drugiej jednak, od dawna zanosiło się na tego typu ruch. Już kilka lat temu Francuz otwarcie mówił o tym, że chciałby zakończyć karierę w MLS. W 2023 roku udzielił wywiadu stacji ESPN, podkreślając, że marzy o przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych, ponieważ bardzo podoba mu się ten kraj i chciałby móc łatwiej śledzić zmagania w NBA i NFL. Zwracał też wówczas uwagę na to, jak liga rozwinęła się po przybyciu Leo Messiego. Za kilka miesięcy będą oni toczyć bezpośrednie boje o prym w Konferencji Wschodniej. Na razie 35-latek ma jednak kilka niedokończonych spraw w “Atleti”.
- Niełatwo wyrazić słowami, co teraz czuję, bo Atletico to mój dom, kibice są moją rodziną. To była niesamowita podróż, pełna niezapomnianych meczów, bramek, radości i pasji, którą zrozumieją tylko ludzie związani z "Atleti". Co najpiękniejsze, ta podróż jeszcze się nie kończy. Zostawmy na razie przyszłość, ponieważ ja jeszcze nie odchodzę. Zostało mi parę miesięcy w tej koszulce i zrobię wszystko, aby zdobyć Puchar Króla oraz zajść jak najdalej w Lidze Mistrzów. Przed nami wciąż wiele okazji, aby wspólnie świętować i dzielić się radością - przyznał, kiedy już ogłoszono nadchodzący transfer.
Chociaż Francuzowi leci dziesiąty sezon w Atletico, jego gablota nie jest zbyt okazała. W barwach “Rojiblancos” świętował jedynie Ligę Europy, Superpuchar Hiszpanii i Superpuchar UEFA. Umówmy się, to nie jest dorobek godny piłkarza tego formatu. Wiadomo już, że nie pozna smaku mistrzostwa Hiszpanii, ponieważ Madrytczycy dawno wypisali się z tego wyścigu. Pozostają jednak żywi w pucharach. “Los Colchoneros” będą zdecydowanym faworytem nadchodzącego finału Copa del Rey, gdzie zmierzą się z Realem Sociedad, czyli pierwszym klubem, który postawił na Griezmanna. A przecież “Banda Simeone” wciąż gra też w Lidze Mistrzów i w półfinale z Arsenalem nie jest bez szans.
- Zawsze trudno gra się przeciwko Atletico. Mają świetnych zawodników, jak np. Griezmann, który jest fantastyczny. Wydaje się, że on tańczy z piłką na murawie - chwalił Hansi Flick przed ligowym meczem na Metropolitano.
Słowa niemieckiego trenera okazały się niemal prorocze. Griezmann wziął je sobie do serca i faktycznie zatańczył z obrońcami Barcelony. W trzech ostatnich meczach z Katalończykami wyglądał znakomicie. Skutecznie dryblował, mądrze rozgrywał piłkę, w swoim stylu dokładał do tego harówkę w obronie. Jednocześnie pełnił funkcję podwieszonego napastnika, “ósemki” i “szóstki”.
- Antoine Griezmann był świetny. Dziś był znowu tym Griezmannem, którego stworzył Cholo Simeone. Niesamowity pod względem kreacji, wizji, ale też pracy na boisku. Gdyby przed sezonem ktoś nas zapytał, kto w decydujących momentach będzie graczem do pierwszego składu - rewelacyjny w poprzednim sezonie Alex Baena czy coraz starszy Antoine Griezmann - to pewnie byśmy powiedzieli, że Baena do pierwszego składu, a Griezmann ewentualnie z ławki. A okazuje się, że to Francuz jest dziś piłkarzem, który zasługuje na miejsce w XI - powiedział Sebastian Chabiniak na kanale Meczyki po awansie Atletico do półfinału Ligi Mistrzów.
Apollo 13
Cała hiszpańska piłka niedługo pożegnają kogoś, kto spełnia każdą definicję legendy. Griezmann może nigdy nie został mistrzem tego kraju, ale zapisał na Półwyspie Iberyjskim kawał historii. Na poziomie La Liga rozegrał aż 557 spotkań. Więcej w dziejach uzbierali jedynie Andoni Zubizarreta, Joaquin i Raul Garcia. Strzelił 211 goli w barwach “Rojiblancos”, podczas gdy drugi w klubowej klasyfikacji Luis Aragones zebrał “tylko” 159 trafień.
Przede wszystkim trzeba też docenić sposób, w jaki Francuz odkupił miłość kibiców. W 2019 roku wbił im sztylet w serca, odchodząc do Barcelony. Z perspektywy czasu wiemy, że tamten transfer był kompletną pomyłką. Po dwóch latach wrócił jako syn marnotrawny i musiał akceptować zrozumiały gniew fanów. Miesiącami był wygwizdywany, pewnie nasłuchał się wszystkich możliwych przekleństw. Wytrzymał to. Kolejne sezony ciężkiej pracy, ogromna liczba bramek, asyst, magicznych momentów - to wszystko sprawiło, że dawne rany zostały zabliźnione. Dziś już nikt na Metropolitano nie pożegna Griezmanna w inny sposób niż poprzez huczne oklaski.
Mateu Alemany przyznał, że stoi przed trudnym zadaniem, ponieważ będzie musiał znaleźć zastępcę piłkarza, którego tak naprawdę nie da się zastąpić. Faktycznie, nie zazdrościmy dyrektorowi Atletico. Na rynku trudno znaleźć zawodnika, który gwarantowałby jakość w ofensywie i gotowość do pracy na całej długości boiska. “Los Colchoneros” interesowali się Joaquinem Panichellim, rewelacją tego sezonu w Ligue 1. Napastnik Strasbourga zerwał jednak więzadła krzyżowe w kolanie, co wyklucza temat transferu w tym roku. Madrytczycy mają też na oku Kang-ina Lee, ale raczej byłby on opcją do uzupełnienia kadry, a nie pierwszego składu. Na dziś naprawdę trudno wskazać zawodnika, o którym z pełnym przekonaniem można powiedzieć: “To jest kandydat na następcę Griezmanna”. Rynek po prostu nie oferuje takich dobroci.
Pozostaje jedynie życzyć Alemany’emu powodzenia w poszukiwaniu nowej gwiazdy. Z perspektywy kibicowskiej można jedynie żałować. Szkoda, że tak wybitny piłkarz tak wcześnie decyduje się na spełnienie marzenia o grze za oceanem. Coś nam mówi, że Europa szybko za nim zatęskni.