Przełomowa decyzja Messiego. Nikt się nie spodziewał. "Z dnia na dzień nowa era"
W Katalonii znów zrobiło się głośno o Leo Messim. Argentyńczyk oficjalnie przejął władzę w UE Cornella. Zespół z piątego poziomu rozgrywkowego nie jest żadnym potentatem, ale odcisnął piętno na hiszpańskiej piłce.
Znani piłkarze coraz częściej inwestują w mniejsze kluby. Czasami chwytliwe nazwiska wystarczą, aby drużyny, o których na co dzień nie słyszy się za często, trafiły na usta tysięcy kibiców. Gerard Pique od kilku lat zarządza ekipą FC Andorra, która rywalizuje na zapleczu La Liga. Kylian Mbappe zainwestował w SM Caen, Thibaut Courtois w Le Mans FC, Jordi Alba oraz Thiago Alcantara są współwłaścicielami CE L’Hospitalet, a na początku roku Cristiano Ronaldo nabył 25% akcji Almerii. Kto wie, czy za kilka lat nie dojdzie do pojedynku ekip CR7 i Leo Messiego.
W miniony czwartek pojawił się bowiem dość niespodziewany komunikat. Piątoligowa UE Cornella została przejęta przez Messiego. Wcześniej nie pojawiła się w tej sprawie praktycznie ani jedna plotka, co jest dość rzadkim zjawiskiem we współczesnych realiach. Dosłownie wszyscy mieli prawo czuć zdziwienie. Dziennik Mundo Deportivo informował, że nawet piłkarze tej drużyny dowiedzieli się o wszystkim właśnie po oficjalnym ogłoszeniu. Z dnia na dzień w katalońskim zespole nastała nowa era.
- Przybycie Leo Messiego stanowi otwarcie nowego rozdziału w historii klubu. Ruch ten ma na celu pobudzenie rozwoju sportowego, jak i instytucjonalnego, wzmocnienie fundamentów oraz dalsze inwestowanie w młode talenty. Projekt w perspektywie długoterminowej ma łączyć ambicje sportowe wraz z silnym poczuciem lokalnej wspólnoty - podkreślono.
Z boiska do gabinetu
Messi nie spieszy się z zawieszeniem butów na kołku. Nadal cieszy go gra u boku przyjaciół w Interze Miami, w październiku przedłużył kontrakt do końca 2028 roku. Wszystko wskazuje na to, że właśnie w wieku 41 lat wybitny Argentyńczyk zakończy karierę piłkarską. Trzeba jednak podkreślić, że właściwie już teraz w pewien sposób cieszy się przedwczesną emeryturą. Rywalizacja w MLS nie sprawia mu większych problemów, nawet przy grze na niższej intensywności regularnie notuje hurtową liczbę bramek i asyst.
Jednocześnie mistrz świata przygotowuje się na życie po karierze. Wielu z nas pewnie chciałoby w przyszłości zobaczyć “La Pulgę” przy linii bocznej. Kibice i eksperci mogliby prześcigać się w opiniach na temat tego, czy piłkarski geniusz zdołałby przekazać wiedzę w taki sposób, aby stać się uznanym szkoleniowcem. Wiemy przecież, że nawet najbardziej spektakularna kariera nie musi przełożyć się na umiejętności trenerskie, o czym przekonali się m.in. Diego Maradona czy Thierry Henry. Sęk w tym, że samego Messiego raczej nie pociąga wizja bycia menedżerem.
- Nie widzę siebie w roli trenera. Lubię zarządzanie, więc gdybym miał wybrać posadę, na której mógłbym się najlepiej odnaleźć, to raczej wolałbym zostać właścicielem klubu. Chciałbym mieć własny zespół, w którym mógłbym dać młodszym szansę na rozwój. Myślę, że właśnie to by mi odpowiadało - przyznał niedawno Messi w rozmowie z Luzu TV.
Messi powoli buduje całkiem intrygujące portfolio. Już wcześniej nabył część akcji Interu Miami. Wraz z Luisem Suarezem stali się współwłaścicielami drużyny Deportivo LSM, która występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym w Urugwaju. Wspólnie z rodziną zarządza też Leones de Rosario, małym klubem z miejscowości, w której się urodził. Teraz w rękach 38-latka znalazł się kolejny zespół, który wbrew pozorom ma całkiem ciekawą historię.
Zagrozić największym
UE Cornella została założona w 1951 roku. Przez większość działalności zespół błąkał się w rejonach piątej ligi. Nie miał oczywiście szans na to, aby stać się lokalnym wyborem numer jeden. Dosłownie żyje bowiem w cieniu Espanyolu, czyli drugiego największego klubu z Katalonii. Stadion piątoligowca znajduje się około 15 metrów od obiektu, na którym swoje mecze rozgrywają barcelońskie “Papużki”. Rzut beretem.
Najlepszy moment Cornelli nastąpił w sezonie 2013/14, kiedy po raz pierwszy udało jej się awansować na trzeci poziom rozgrywkowy. W latach 2017-2019 Katalończycy w niechciany sposób zapisali się w historii hiszpańskiej piłki. Po raz pierwszy trzy razy z rzędu jakakolwiek drużyna ponosiła porażki w barażach o awans do drugiej ligi. To w pewnym momencie odbiło się czkawką, bo od 2024 roku klub ten zaliczył dwa spadki. Obecnie istnieje szansa na odwrócenie negatywnego trendu. Podopieczni Ignasiego Senabre, byłego trenera rezerw Espanyolu, walczą o awans do czwartej ligi. Są już pewni baraży, a dodatkowo wciąż mają szansę na bezpośrednią promocję, którą wywalczy tylko jeden zespół. Na trzy kolejki przed końcem strata do pierwszej Manresy wynosi cztery punkty. 2 maja Cornella podejmie lidera, a nabycie klubu przez Messiego może posłużyć jako dodatkowy bodziec.
- Cztery miesiące temu odbyło się spotkanie Rady Miasta z przedstawicielami Leo Messiego. Dowiedzieliśmy się wówczas, jakie są intencje i plany dotyczące nabycia klubu. Szybko zrozumieliśmy, że to bardziej operacja sportowa niż ekonomiczna. Celem jest wzmocnienie działań, które od lat kształtują ten zespół - przekazał na antenie RAC 1 Antonio Balmon, burmistrz Cornelli.
Spoglądając w przeszłość klubu, trzeba wspomnieć o niespodziewanej kampanii pucharowej w sezonie 2020/21. Cornella sprawiła wówczas gigantyczną sensację, eliminując Atletico Madryt. Katalończycy wygrali 1:0 z drużyną, która zakończyła rozgrywki jako mistrz Hiszpanii. Diego Simeone naturalnie posłał w bój rezerwowy skład, ale na murawie pojawili się m.in. Jose Gimenez, Saul Niguez, Angel Correa, Lucas Torreira czy Joao Felix. Sam Portugalczyk kosztował przecież 127 mln euro, czyli więcej niż kiedykolwiek przewinęło się przez Nou Municipal de Cornella.

W 1/16 finału Pucharu Króla Cornella odpadła wtedy z Barceloną. Przegrała jednak tylko 0:2 i to po dogrywce. Najlepszy występ w karierze zaliczył bramkarz, Ramon Juan, który obronił rzuty karne Miralema Pjanicia i Ousmane’a Dembele. Jako ciekawostką można dodać, że 120 minut po stronie gospodarzy rozegrał anonimowy wówczas zawodnik, który teraz dość regularnie występuje w pierwszym składzie “Dumy Katalonii”. Gerard Martin jest jednym z przykładów na to, jak sprawnie w Cornelli funkcjonuje szkolenie.
Kuźnia talentów
- Akademia UE Cornella cieszy się światową renomą za sprawą licznej grupy zawodników, którzy pierwsze kroki stawiali w naszym klubie. Znajdujemy się w gronie 10 najlepszych szkółek w Hiszpanii. W ostatnich pięciu latach ponad 90 zawodników z przeszłością w Cornelli trafiło do klubów z wyższych klas rozgrywkowych, w tym do Arsenalu, Barcelony czy Lazio - możemy przeczytać na oficjalnej stronie klubu.
Słowa te mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Przez Cornellę przewinęło się kilku naprawdę znanych zawodników. Barwy tej drużyny reprezentowali m.in. Jordi Alba, David Raya, Gerard Martin, Keita Balde, Javi Puado, który jest obecnym kapitanem Espanyolu, czy Aitor Ruibal, podstawowy element Betisu. W młodości rok na wypożyczeniu w Cornelli spędził też Andre Onana. Wykonywana tam praca jest doceniana w Katalonii, o czym świadczy choćby przykład Andresa Manzano. Były dyrektor sportowy piątoligowca latem ubiegłego roku stał się koordynatorem sekcji młodzieżowej w FC Barcelonie.
Cornella zna swoje miejsce w szeregu i wie, że nie ma szans rywalizować z “Blaugraną” czy Espanyolem. Wyszukuje zatem zawodników, którzy z różnych powodów nie mogą przebić się w tych drużynach. Choćby Jordi Alba w 2005 roku został oddelegowany z La Masii, gdzie uznano, że nie ma odpowiednich warunków fizycznych, aby przejść na zawodowstwo. Dwa lata w Cornelli wystarczyły, by przykuł uwagę Valencii. “Nietoperze” zapłaciły za niego zaledwie sześć tysięcy euro. Znacznie więcej na konto małego klubu z Katalonii trafiło po 2012 roku, kiedy “Barca” odkupiła Albę za 14 milionów.
- Akademia Cornelli funkcjonuje na bardzo wysokim poziomie. Wielu młodych piłkarzy stamtąd trafia później do większych klubów. Sam miałem okazję przekonać się, jak profesjonalnie funkcjonuje szkółka. Dzięki pracy wielu ludzi stajesz się nie tylko lepszym piłkarzem, ale też człowiekiem. Na każdym etapie czujesz wsparcie ze strony klubu. Ten etap pomógł mi w dalszej karierze - powiedział Alba w 2021 roku dla Sky Sports.
Przejęcie klubu przez Messiego ma pomóc w jeszcze odważniejszym stawianiu na młodzież. Argentyńczyk nie ukrywa, że zależy mu na próbie wychowania nowego pokolenia. W grudniu odbyła się pierwsza edycja Messi Cup, turnieju, w którym wzięły udział szkółki m.in. Barcelony, Chelsea, Atletico czy Manchesteru City. Całą imprezę wygrali juniorzy River Plate. Nie ma naturalnie gwarancji, że w Cornelli nagle pojawią się epokowe talenty hiszpańskiej piłki. Na pewno jednak sama obecność ośmiokrotnego triumfatora Złotej Piłki powinna ułatwić proces nabywania nastoletnich graczy. Pewnie, że dla lokalnych perełek La Masia pozostanie pierwszym wyborem. Ale niejeden młody piłkarz może zechcieć spróbować swoich sił w projekcie sygnowanym wizerunkiem prawdopodobnie najlepszego zawodnika w historii dyscypliny.
- Messi poprzez nabycie Cornelli poszedł w ślady Pique (FC Andorra), Thiago czy Jordiego Alby (CE L’Hospitalet). Członkowie wybitnej generacji Barcelony odnaleźli nową pasję w postaci zarządzania. Inwestycje w lokalne projekty potwierdzają ich pamięć o korzeniach i chęć silnego zaangażowania w rozwój młodzieży. Złote pokolenie zakłada garnitury i krawaty, ale ich wizja piłki pozostaje niezmienna - opisał Sergi Castillo z dziennika Sport.
Efekty decyzji Messiego już są widoczne. Przed zmianą właściciela Cornella miała 47 tys. obserwujących na Instagramie. Po 24 godzinach liczba wzrosła do ponad 200 tys. Praktycznie we wszystkich największych mediach hiszpańskich pojawiła się informacja w tej sprawie. Krótko mówiąc, jest hype. Czekamy na to, czy za wyraźnym wzrostem zainteresowania pójdą namacalne sukcesy sportowe. Pierwszym krokiem może być wywalczenie awansu do czwartej ligi. Per aspera ad astra.