Nieprawdopodobne, co zrobił Messi. "Odpowiedź na nurtujące pytanie"

Nieprawdopodobne, co zrobił Messi. "Odpowiedź na nurtujące pytanie"
Pawel Andrachiewicz / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 05:01
On wciąż jest wielki! Leo Messi rozpoczął swój mundialowy last dance od kapitalnego występu przeciwko Algierii (3:0). 38-latek rozgrywał, odbierał, napędzał akcje i hat-trickiem zapewnił Argentynie zwycięskie wejście w tegoroczne mistrzostwa świata!
Trudno określić, na jakiej dokładnie pozycji Leo Messi grał w meczu z Algierią. Czasami widzieliśmy go jako najbardziej wysuniętą postać w ekipie “Albicelestes”, by po chwili zobaczyć, jak cofa się na własną połowę, by rozegrać futbolówkę. Od samego początku 38-latek nie migał się też od gry w obronie. Minęło kilkadziesiąt sekund widowiska, gdy to właśnie on wrócił pod pole karne Argentyńczyków i odebrał piłkę.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki rozkręcał się wraz z każdą akcją. Błyskawicznie, bo już w piątej minucie, w swoim stylu umieścił piłkę w siatce, w sytuacji sam na sam z bramkarzem uderzając po krótkim rogu. Euforię w zarodku zdusił jednak gwizdek arbitra, który słusznie dopatrzył się minimalnego spalonego.
To zupełnie nie wybiło “La Pulgi” z rytmu. Skoro nie udało się raz, to spróbował drugi. Tym razem do bramki było znacznie dalej, ale co to dla niego? Po nieco ponad kwadransie Messi znalazł sobie trochę miejsca, podprowadził futbolówkę, po czym kropnął z dystansu niemal w okienko i wyprowadził obrońców tytułu na prowadzenie. Czy Luca Zidane, syn legendarnego “Zizou” i bramkarz reprezentacji Algierii, mógł zrobić w tej sytuacji nieco więcej? Tak. Sam strzał, silny i precyzyjny, też trzeba jednak docenić. Podobnie jak poprzedzające go znakomite podanie Rodrigo de Paula.
Po zdobytej bramce Messi tylko się rozochocił. W 36. minucie spróbował nawet bezpośredniego strzału z rzutu wolnego, gdy chyba absolutnie wszyscy, głównie z uwagi na dużą odległość, spodziewali się dośrodkowania. Przez mistrza świata sprzed czterech lat i najlepszego piłkarza tamtego turnieju, i tym razem przechodziła niemal każda akcja “Albicelestes”. Rozdzielał piłki, szukał niekonwencjonalnych podań, strzelał, odbierał. Pełen zestaw. W 54. minucie mógł mieć asystę, ale Lautaro Martinez trafił w bramkarza po świetnym prostopadłym podaniu starszego kolegi. Niedługo później Messi skompletował natomiast dublet. Tym razem sam rozpoczął akcję na skrzydle, by kilka sekund później wejść w pole karne i skutecznie dobić strzał Alexisa Mac Allistera.
Kropkę nad "i" najlepszy piłkarz w historii futbolu postawił w 76. minucie. Znów zobaczyliśmy wówczas jego firmowe zagranie. Zejście na lewą nogę i precyzyjny strzał po dłuższym słupku. Hat-trick!
Jeśli ktokolwiek przed pierwszym gwizdkiem obawiał się, czy Messi “nadal to ma”, szybko poznał odpowiedź na nurtujące go pytanie. Były gracz Barcelony i PSG po transferze do Interu Miami trochę zniknął z radarów szerszej publiczności, ale zupełnie nie zamienił się w piłkarskiego emeryta. Nadal posiada genialny zmysł do gry kombinacyjnej, świetną technikę, cyrkiel w nodze, a i z jego szybkością nie jest aż tak źle. Gdy ma piłkę, wciąż potrafi z nią przyspieszyć.
Chociaż Argentyna ma w składzie gwiazdy topowych europejskich klubów, jedno się nie zmieniło - liderem drużyny i jej najbardziej wyróżniającą się postacią wciąż jest ten, który czaruje swoim geniuszem od ponad dwóch dekad. Nie rozmienia się na drobne, nie świeci już tylko nazwiskiem, nie osłabia drużyny. Wręcz przeciwnie. Nadal dźwiga ją na swoich barkach. Boże, co to jest za piłkarz. Po prostu GOAT.
Warto dodać, że Messi po ustrzeleniu hat-tricka jest już najlepszym strzelcem w historii mistrzostw świata! Wyprzedził Kyliana Mbappe, wyprzedził Ronaldo Nazario, zrównał się z Miroslavem Klose. Jeśli jednak utrzyma taką formę, jeszcze na tym mundialu wyprzedzi byłego reprezentanta Niemiec i zostanie samodzielnym liderem.
Co natomiast z “Albicelestes”? Dość spokojnie pokonali Algierię, nie zaliczyli - jak cztery lata temu - falstartu na mundialu. A pewnie i tak podkręcą jeszcze tempo, bo momentami można było odnieść wrażenie, że mimo wysokiego zwycięstwa nieszczególnie się przemęczali.

Dyskusja

Przeczytaj również