Miał być największą gwiazdą Ekstraklasy. Przykre, co się z nim dzieje

Miał być największą gwiazdą Ekstraklasy. Przykre, co się z nim dzieje
Radoslaw Makuch / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 13:00
Na tegorocznej gali Oscarów jednym z nagrodzonych były "Zniknięcia". W filmie Zacha Creggera kluczowym wątkiem jest nagłe zniknięcie kilkunastu dzieci. W tym sezonie Ekstraklasy również doszło do zniknięcia, w dodatku piłkarza młodego, jednego z najbardziej utalentowanych w tej generacji polskich zawodników.
Bądźmy uczciwi: letnie okienko w wykonaniu Legii było oceniane bardzo dobrze. Na papierze wiele ruchów wyglądało rozsądnie, ale zachwyt dotyczył przede wszystkim transferu Kacpra Urbańskiego. Środkowy pomocnik miał wprawdzie problemy z regularnym graniem we Włoszech, a jeszcze słabiej wyglądał pod względem liczb - jeden gol na profesjonalnym poziomie - ale zdawano sobie sprawę, że w innej rzeczywistości Legia nie miałaby szans na sprowadzenie 11-krotnego reprezentanta Polski.
Dalsza część tekstu pod wideo
Perspektywa odbudowania Urbańskiego była kusząca. Wszyscy wiedzieli, że to zawodnik obdarzony dużym talentem, mimo wszystko trudno uzbierać blisko 40 meczów w Serie A, wciąż łapiąc się do kategorii wiekowych przeznaczonych dla młodzieżowców. Urbański miał wnieść jakość do drugiej linii Legii, ożywić jej funkcjonowanie, stanowić znaczący krok do przodu względem dotychczasowych zawodników. Przede wszystkim liczono, że odsunie w cień krytykowanego Bartosza Kapustkę.
Nie wyszło. Legia zadziałała nie tylko wbrew wybrańcowi pionu sportowego, ale też konkretnej opinii z Włoch, która wskazywała, że problemy Urbańskiego nie są wyłącznie związane ze złym wypożyczeniem do Monzy oraz obsadą sztabu szkoleniowego Bolonii. Z perspektywy czasu wydaje się, że Vincenzo Italiano miał swoje konkretne argumenty, wykraczające daleko poza prześmiewczą łatkę "trenera antypolaka". Przeciwny Urbańskiemu był też Edward Iordanescu.
- Legia próbowała przekaz wygładzić. (...) Iordanescu bojkotował transfer Urbańskiego do tego stopnia, że nie chciał wziąć udziału w wideokonferencji, która miała zachęcić Kacpra do transferu do Legii. Ostatecznie do takiego spotkania doszło i udało się przekonać trenera, żeby się zjawił - ujawnił Mateusz Rokuszewski w programie na kanale Meczyki.
W Warszawie czerwona lampka się nie zapaliła. Na Urbańskiego naciskała góra, kadrowicza bardzo chciał między innymi Dariusz Mioduski. Klub postawił na swoim, ale perspektywa kilku miesięcy pokazuje, że to bardzo zachowawczy Iordanescu miał rację w sprawie. Rumun nie był problemem Urbańskiego. To nie przypadek, że pomocnik nie potrafi się przebić niezależnie od tego, kto siedzi na ławce trenerskiej "Wojskowych".
Iordanescu miał swoich ulubieńców, Inaki Astiz poszedł w jego ślady, a Marek Papszun odkurzył Kacpra Chodynę i Patryka Kuna. W tych trzech kadencjach Legia miała naprawdę rozmaite postaci wiodące, ale na żadnym etapie - wykraczającym poza obręb jednego spotkania - drużyny nie prowadził Urbański. 21-latek zaczął przegrywać z oczekiwaniami, które okazały się znacznie przerastać to, co potrafi Legii dać.
Gol i trzy asysty to dorobek słaby, niezależnie od tego, jak podejdziemy do postrzegania piłkarza przez pryzmat tak sztywnych liczb. W wewnętrznej klasyfikacji kanadyjskiej Legii Urbański zajmuje siódme miejsce, równy mu Ermal Krasniqi, a tuż za plecami Kacper Chodyna, Rafał Augustyniak czy Antonio Colak. Średnio to współgra z nadziejami, że na Łazienkowską trafia gwiazda nie tylko stołecznych, ale całej ligi. Problemem Urbańskiego stała się również przezroczystość - nie gra katastrofalnie źle, nie gra też dobrze. Gra średnio, a do tego miewa pecha.
Przede wszystkim zaś zdaje się mieć problemy z odpowiednim nastawieniem. To nie moja teza, ale problem naświetlony przez Mauro Bianchessiego, byłego dyrektora sportowego Monzy. Włoch, w niedawnej rozmowie z Przeglądem Sportowym, pochwalił piłkarskie zdolności kadrowicza, ale też zasygnalizował, że Urbański nie będzie w stanie ich pokazać, jeśli - nawiązując do klasyka - nie przeskoczy mu coś w głowie.
- Jeśli chodzi o jego charakter, wciąż musi rozwinąć swoją piłkarską osobowość, ponieważ ten sport, szczególnie we Włoszech, opiera się także na agresji. (...) Musi poprawić się mentalnie i zdecydować, czy chce być przeciętnym piłkarzem, czy pracować ciężej i mierzyć w większe stadiony - ocenił Bianchessi. To zaś problem poważniejszy niż kwestie sportowe, bo Urbańskiego na właściwe tory nie potrafili nakierować Italiano, Nesta, Iordanescu, Astiz, a teraz Papszun.
Za kadencji nowego trenera Legii Urbański gra w kratkę. Tylko cztery razy wyszedł w pierwszym składzie i to na początku przygody Papszuna. Cztery ostatnie mecze to już tylko jeden raz z Urbańskim w podstawie. Pomocnik dostał szansę z Cracovią, wypadł kiepsko. Od czytelników portalu Legia.net dostał notę 4,72 - najgorszą po Colaku. Sprawę z tego, że nie wszystko układa się dobrze, zdaje sobie też Papszun.
- Mentalność buduje się też poprzez doświadczenia, bycie w trudniejszych sytuacjach. Wcześniej wszystko szło zgodnie z planem, dziś się to troszkę załamało. Jesteśmy na etapie budowania Kacpra, by uwolnił potencjał. Ta liga nie jest łatwa dla takich piłkarzy, jak on - stwierdził trener Warszawiaków. Stwierdził dość rozsądnie, tym bardziej, że ten sezon układał się dla Legii fatalnie, więc i błysnąć trudniej, ale gdyby Urbański tak wyglądał w średniaku ligi czeskiej, byłby odsądzany od czci i wiary. A przecież mowa o chłopaku, który jeszcze w 2024 roku sam celował w Złotą Piłkę. Tej ambicji nie widać jednak na boisku.
21-latek słabo wypada właściwie pod każdym względem. To obecnie piłkarz bez konkretów, chociaż z niewątpliwym potencjałem, aby jeszcze wyjść na prostą. Ale, zupełnie szczerze, na ten moment mówimy o zawodniku, który wracał do Ekstraklasy, aby ją zjeść i w Legii pograć maksymalnie rok, a jest 188. pod względem celnych strzałów, 206. w podaniach do przodu, 86. w kluczowych podaniach, 124. w celnych dośrodkowaniach, 221. w wygranych pojedynkach, 118. w dryblingach na mecz, 318. pod względem sprintów i 216. w przebiegniętych kilometrach. Przed Legią o Urbańskim myślała Mallorca, ale w tej formie do Hiszpanii to tylko na wakacje.

Dyskusja

Przeczytaj również