Mocny transfer Wisły Kraków. Robił double-double, Legia nie była w stanie go kupić
Świętowanie 120-lecia przez Wisłę może nie przebiegło dokładnie tak, jak wymarzyli sobie kibice, ale pod kilkoma względami udało się dotrzymać danego słowa. Do klubu trafił bowiem kolejny zawodnik, który zwiększa szanse na to, że powrót do Ekstraklasy nie przerodzi się w chwilowy pobyt.
Do tej pory Wisła zrealizowała trzy transfery, mocne przynajmniej na papierze. Do beniaminka trafili Maxence Maisonneuve, podstawowy stoper RAAL, zespołu z ligi belgijskiej, a także Marcel Łubik, którego Augsburg znów zdecydował się wypożyczyć. W poprzednim sezonie Łubik grał w Górniku Zabrze i nie ustrzegł się błędów na linii, ale wyróżniał się grą nogami, rzeczą ważną w taktyce Mariusza Jopa. Teraz Krakowianie poszli za ciosem.
W piątek ogłoszony został transfer Eliego Youana. Francuski skrzydłowy, wyceniany przez Transfermarkt na 1,2 mln euro, ma duże zadatki na to, aby zostać gwiazdą Wisły. Jednocześnie dobrze wpisuje się w plan transferowy publicznie nakreślony przez Jarosława Królewskiego - wzmocnienia bez konieczności opłacania kwot odstępnego, piłkarze poniżej 28. roku życia, łącznie około siedmiu nowych nazwisk. Wisła jest mniej więcej w połowie drogi, a każdy z graczy spełnia wymagania.
Czy Youan szybko znajdzie drogę do pierwszego składu? Jeśli spojrzymy na czyste liczby - 27-latek grał w mocniejszej niż zaplecze Ekstraklasy lidze szkockiej, gdzie radził sobie przyzwoicie, choć nie lepiej niż potencjalni konkurenci do gry. Uzbierał cztery gole i dwie asysty w łącznie 23 spotkaniach kampanii 2025/26. Frederico Duarte miał 18 punktów w "kanadyjce" przy 35 występach, ale regularnie zmieniano mu pozycję. Marko Bozić, który naprawdę regularnie zaczął grać dopiero wiosną, w 19 meczach zanotował sześć bramek i jedną asystę.
Jednocześnie, Duarte miał problem z regularnością, przytrafiło mu się 12 występów z pustym przelotem (z tego względu na chwilę wylądował na ławce), a Bozić, jako się rzekło, nie był w stanie pomóc zespołowi w całym sezonie. Szkopuł w tym, że Youan również nie był idealny za każdym razem, gdy meldował się na boisku, a na finiszu rozgrywek... nie meldował się wcale.
Kłopoty z trenerami, kłopoty z kibicami
Youan trafił do Krakowa na zasadzie wolnego transferu, bowiem wygasł mu kontrakt z Hibernianem. Nieprzypadkowo więc w lutym odcięto go od składu. Jeszcze na początku tamtego miesiąca zaczął w wyjściowym składzie starcie z Dundee United. Dwie kolejki później siedział już na ławce, a w trzech ostatnich spotkaniach nawet nie załapał się do kadry. W taki sam sposób potraktowano go na początku sezonu, ale wtedy po okresie banicji wszedł z Aberdeen i strzelił gola na wagę trzech punktów.
Gol był to zacny, atakujący przejął piłkę na środku boiska, minął trzech rywali, a następnie uderzył obok bezradnego golkipera. Był to jeden z ostatnich przebłysków zawodnika będącego wcześniej naprawdę ważną postacią w ekipie Hibs.

Popisowy dla pochodzącego z Nantes zawodnika okazał się sezon 2023/24. Francuz zanotował wtedy double-double - strzelił dziesięć goli, zanotował dziesięć asyst. Trafiał w eliminacjach Ligi Konferencji, dwukrotnie z Hearts, miał asystę w starciu z Celtikiem. Jednocześnie, niczym anegdotyczny Andrzej Strejlau, był potrzebny wszędzie. Zagrał na lewym i prawym skrzydle, lewym i prawym wahadle, a nawet na środku ataku. Najlepsze liczby notował na lewym skrzydle, co nie jest przypadkiem. Bo chociaż Youan to zawodnik bardzo uniwersalny, jego naturalna pozycja wydaje się jasno określona.
W każdym razie, jeszcze w 2024 roku piłkarz był kluczową postacią mocnej drużyny ligi szkockiej i nawet gdyby Wisła występowała wówczas w Ekstraklasie, miałaby iluzoryczne szanse na transfer. W ciągu następnych dwóch lat sytuacja znacznie się zmieniła - swoją rolę odegrał wygasający kontrakt, ale też zmiany trenerów, formacji, brak przekonania względem piłkarza. Ostatnio Hibs grali w ustawieniu z wahadłowymi, a miejsce Youana zajął bardziej defensywnie usposobiony Jordan Obita. Prawa flanka też była obsadzona bardzo dobrze - czy to przez Chrisa Caddena, czy, już po zimowym okienku, przez Felixa Passlacka.
Sprowadzenie w lutym kolejnego wahadłowego potwierdziło, że w zespole nie dojdzie do prędkiego powrotu do gry skrzydłowymi. Dla Youana zwyczajnie zabrakło miejsca. Rozstać było się tym łatwiej, że kibice nigdy nie zapałali miłością do Francuza. 27-latka regularnie obrażano na tle rasowym, a piłkarz wdawał się w dyskusje z fanami zarzucjącymi zawodnikowi, że ten symuluje kontuzje.
- Youan miał wzloty i upadki w Hibs, jego niewątpliwy talent czasami się pokazywał, ale to prawdopodobnie było za mało. To jeden z powodów, dla których trenerzy nie dawali mu regularnie grać - podsumował portal Hibs Observer. Sam zawodnik, ogłaszając odejście, podziękował jednak za wspaniały czas w Szkocji.
Legia się odbiła
Ostatecznie Szkoci nie zarobili nawet grosza na piłkarzu, co musi nieco drażnić, biorąc pod uwagę wcześniejsze doniesienia. Francuza łączono ze Stoke City oraz Blackburn Rovers, mówiono również o zainteresowaniu ze strony klubów francuskich. Finalnie Hibernian nie otrzymało żadnej oferty, a przynajmniej nie taką, która mogłaby skłonić do zaawansowanych negocjacji. Panowało przekonanie, że da się z zyskiem sprzedać skrzydłowego wykupionego z St. Gallen za około 600 tysięcy euro.
Ostatecznie, jak już wiemy, to się nie udało. Nie powiódł się też plan Legii. Według Goal.pl w 2025 roku stołeczni chcieli wydać kilkaset tysięcy euro na Francuza, ale Szkoci nawet nie spojrzeli na taką sumę. Finalnie przy Łazienkowskiej wylądował inny skrzydłowy, zdecydowano się na wypożyczenie Noaha Weisshaupta. Niemiec, delikatnie mówiąc, szału w Polsce nie zrobił.
Tym razem, kiedy po Youana ruszyła Wisła, Legia już nie zamierzała starać się o podpis zawodnika niezbyt pasującego do koncepcji Marka Papszuna. Nie oznacza to jednak, że beniaminek miał wolną drogę do zrealizowania transferu. Trzeba było konkurować z klubami saudyjskimi i kilkoma innymi egzotycznymi drużynami, a Królewski określił trudność w zrealizowaniu tego ruchu na "50 w skali od 1 do 10". To w oczywisty sposób napędziło oczekiwania względem nowego gracza "Białej Gwiazdy".
Ostatnie kłopoty Francuza mogą sprawiać, że nie rzuca on od razu na kolana, ale nawet mimo bardzo ograniczonego czasu gry był zawodnikiem wyróżniającym się w lidze szkockiej. Dane z WyScout pokazały, że 743 minuty wystarczyły, aby Youan znalazł się w czołówce skutecznych dośrodkowań, kluczowych podań, kontaktów z piłką w polu karnym rywala, a także rajdów z piłką. To nie wyjątek od reguły, bo w poprzednich rozgrywkach skrzydłowy wypadał na zbliżonym poziomie.
Warto dodać, że Youan to wielokrotny reprezentant francuskich kadr młodzieżowych. Dzielił szatnię m.in. z takimi piłkarzami jak Aurelien Tchouameni (Real Madryt), Bryan Mbeumo (Manchester United), Matteo Guendouzi (Fenerbahce), Jean-Clair Todibo (West Ham) czy Evan Ndicka (AS Roma). W CV ma ponadto takie kluby jak FC Nantes, FC St. Gallen czy KV Mechelen.
27-latka trzeba nieco odrestaurować, zadbać o jego zdrowie (kilkanaście meczów w Szkocji stracił właśnie ze względu na kontuzje). Wydaje się jednak, że nieprzypadkowo trafił na sam szczyt listy życzeń Wisły. To skrzydłowy, o którym spokojnie mogłyby myśleć drużyny rywalizujące w Ekstraklasie od dłuższego czasu. Ponownie jednak Krakowianie pokazali, że są na rynku mocni i konkretni. Teraz czas na nowego napastnika.