Mundial pokazał światu "potwora". Cztery mecze, udział przy sześciu golach. Te kluby chcą go mieć

Mundial pokazał światu "potwora". Cztery mecze, udział przy sześciu golach. Te kluby chcą go mieć
SPP / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 16:30
Dobry sezon w klubie, korona króla strzelców w drodze po historyczny triumf w europejskich rozgrywkach, a teraz wyrównany rekord kontynentu na mistrzostwach świata. Ismaila Sarr pracuje na duży transfer.
Żaden afrykański piłkarz nie zdobył na pojedynczym mundialu więcej bramek niż Ismaila Sarr podczas trwającego turnieju. Choć Senegal pechowo odpadł w 1/16 finału, jego ofensywny zawodnik zaliczył udane mistrzostwa świata, którymi tylko podbił swe wysokie notowania w rozgrywkach 2025/26. Gracz Crystal Palace sięgnął z klubem po pierwsze w historii europejskie trofeum, zostając przy okazji najlepszym snajperem i piłkarzem sezonu Ligi Konferencji. Londyński klub w ostatnich latach wypuścił w świat Michaela Olise oraz Eberechiego Eze. Teraz ma w kadrze kolejne ciekawe nazwisko.
Dalsza część tekstu pod wideo

Miał zastąpić gwiazdę

Sarr trafił do Palace latem 2024 roku. Miał pomóc załatać dziurę po rekordowej sprzedaży Michaela Olise do Bayernu Monachium za 53 miliony euro. Zastąpienie w stu procentach gracza o talencie Francuza musiało stanowić bardzo trudne zadanie i wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Wyzwanie było duże, bo Senegalczyk, który wcześniej występował w barwach Watfordu, wracał do Anglii po zaledwie przyzwoitym sezonie w Olympique’u Marsylia. Szybko potwierdził jednak, że jest w stanie grać na naprawdę wysokim poziomie.
Olise w pożegnalnych rozgrywkach na Selhurst Park strzelił 10 ligowych goli i zaliczył sześć asyst. Ściągnięty za 15 milionów euro, czyli ponad trzykrotnie mniejszą kwotę Sarr, niemal wyrównał jego dorobek w klasyfikacji kanadyjskiej, notując bezpośredni udział przy 15 trafieniach (osiem goli, siedem asyst).
Warto oczywiście zwrócić przy tym uwagę, że Senegalczyk rozegrał dwa razy więcej spotkań. Francuz wystąpił w zaledwie połowie meczów Premier League z powodu kłopotów z kontuzjami, a jego następca nie ominął ani jednego starcia. Sama dostępność to jednak również duża wartość. Jeśli chodzi o umiejętność gry na małej przestrzeni, kontrolę piłki czy umiejętność zagrania zmyślnego, kreatywnego podania, którymi szczególnie wyróżniał się Olise, różnica była wyraźna, ale Sarr pomagał w inny, własny sposób. Dynamika, umiejętność odnalezienia się w polu karnym i bezpośredniość okazały się bardzo przydatne.
- To naprawdę świetny człowiek i bardzo ważna część naszego zespołu. Ma ogromne umiejętności, znakomite warunki fizyczne - szybkość sprintera połączoną z techniką. To zawsze pomaga zdobywać bramki - mówił o nim cytowany przez Guardian ówczesny menedżer Crystal Palace, Oliver Glasner.
- Wyglądało na to, że zagubił się w Marsylii, ale w Palace stał się podstawowym zawodnikiem. Sprawia rywalom mnóstwo problemów dzięki swojej szybkości, a jego pewność siebie rośnie, bo zdobywa bramki - zwracał z kolei uwagę w BBC Sport były napastnik “The Eagles”, Clinton Morrison.
Wraz z Eberechim Eze i Jeanem-Philippe’em Matetą stworzył tercet ofensywny, który poprowadził Palace do historycznego sukcesu: pierwszego trofeum w 120-letniej historii klubu, po wygranej z Manchesterem City w finale FA Cup. Sarr był zresztą bohaterem w półfinale przeciwko Aston Villi. Maczał palce w każdym z trzech goli “Orłów”, najpierw asystując do Eze, a potem dwukrotnie trafiając samemu.

Król Ligi Konferencji

Lato 2025 przyniosło kolejną wielką sprzedaż Palace. Rok po Olise odszedł Eze. Jego zastępca - Yeremy Pino - nie spełnił oczekiwań. Zespół mocno odczuł stratę gwiazdy i na przełomie roku zaliczył katastrofalną passę 12 meczów bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach. To właśnie bramka Sarra w spotkaniu z Brighton pozwoliła ją przerwać.
Ostatecznie “Orły” wycisnęły z kampanii 2025/26 naprawdę wiele. W lidze, pomimo prawdziwej zapaści w połowie sezonu, wywalczyły w miarę bezpieczne utrzymanie, a debiutancką kampanię w Europie zakończyły z kolejnym historycznym osiągnięciem. Wygrały Ligę Konferencji, sięgając po europejskie trofeum na zakończenie pierwszej przygody w rozgrywkach międzynarodowych.
Zamiast ciągnącego drużynę tercetu ofensywnego, mieliśmy duet. Sarr i Mateta pod nieobecność Eze wzięli odpowiedzialność na swoje barki. Senegalczyk strzelił 21 goli, dorzucając dwie asysty w 45 meczach na wszystkich frontach. Szczególnie błyszczał w Lidze Konferencji. Zdobył tam aż dziewięć bramek, trafiając w sześciu z dziewięciu spotkań fazy pucharowej. Dzięki temu został jedynym zawodnikiem, który strzelił w tych rozgrywkach więcej goli od Mikaela Ishaka, sięgając po koronę króla strzelców. Wybrano go też najlepszym graczem turnieju.
W turbulentnym, choć zakończonym wielkim sukcesem sezonie Palace, Sarr był jednym z jaśniejszych punktów drużyny. Jeśli chodzi o ewentualny transfer, najwięcej mówiło się jednak o Matecie, stanowiącym regularną gwarancję bramek od kilku lat. Francuskiego napastnika łączono z Juventusem czy Milanem. Jego zimowe odejście do drugiego z tych klubów przekreśliły nieprawidłowości wykryte podczas testów medycznych. Niemniej, nie można zapomnieć o Senegalczyku. Zwłaszcza w obliczu tego, co pokazał na mundialu.

Dorównał legendzie

Od dłuższego czasu nie było żadnych wątpliwości, że Sarr dostanie powołanie na Mistrzostwa Świata 2026. Gracz Palace wyruszył do Ameryki Północnej i pokazał się jako lider ofensywy “Lwów Terangi”. Choć ekipa z Afryki wygrała tylko jeden mecz, on zapisał się w historii swojego kontynentu, zdobywając cztery bramki. W gronie afrykańskich piłkarzy tylko legendarny Roger Milla mógł pochwalić się takim dorobkiem strzeleckim na pojedynczym turnieju o mistrzostwo świata. Łącznie Sarr ma już pięć goli na MŚ. Jeśli chodzi o reprezentantów afrykańskich państw, lepszy od niego jest tylko Ghańczyk Asamoah Gyan, który zgromadził o jedno trafienie więcej.
Naturalnie wyrównywanie czy pobijanie tego typu rekordów często podlega w obecnych czasach dewaluacji przez udział coraz większej liczby drużyn w turniejach i rozgrywanie na nich większej liczby spotkań. Sarr potrzebował do tego zaledwie czterech występów, a trzy z czterech bramek zdobył w spotkaniach z rywalami o ugruntowanej reputacji - dwa razy trafił do siatki Norwegii, raz Belgii. Do tego dorzucił gola z “kopciuszkiem” - Irakiem. Dodatkowo zanotował też asystę w konfrontacji z Irakiem, a przeciwko Belgom to po jego uderzeniu w słupek piłkę do pustej bramki dobił Habib Diarra.
- Jest bardzo nieśmiały, cichy, ale najważniejsze jest to, co robi na murawie - tam już nie wygląda na nieśmiałego. Pokazuje, co potrafi. Zawsze daje z siebie wszystko dla kraju - komplementował Sarra kolega z kadry, Moussa Niakhate, cytowany przez Reutersa.
28-latek podczas meczów Senegalczyków rozgrywanych na stadionach w USA i Kanadzie pokazał atuty prezentowane w Palace. Miał “power”, gdy ruszał do przodu. Jego dynamika i umiejętność odnalezienia się pod bramką rywali pozwalały stwarzać duże zagrożenie. Dawały o sobie jednak znać też jego drobne problemy, choćby chaotyczność. Wszak trafienie z Francją odebrał mu spalony po zbyt szybkim starcie za linię obrony, a przeciwko Belgom zabrakło mu zaledwie kilku centymetrów, aby po błędzie Thibaut Courtoisa szybko dać prowadzenie swojej ekipie.
Niemniej, takie liczby wykręcone na mundialu tylko dodatkowo przykuwają uwagę do wychowanka renomowanej senegalskiej akademii Generation Foot. Piłkarz wszechstronny, świetny fizycznie, mogący obsadzić kilka pozycji w ofensywie i sprawdzony na poziomie Premier League, może stanowić ciekawą opcję dla wielu mocnych europejskich zespołów. Cena po mistrzostwach świata zapewne wzrosła, ale już pojawiły się plotki, że na celownik wzięły go Manchester United czy Juventus.
Palace ostatnio co roku sprzedawało jednego z kluczowych ofensywnych zawodników do wielkich europejskich klubów. Jeszcze niedawno wydawało się, że faworytem, aby pójść w ślady Olise i Eze jest Mateta. Teraz notowania Sarra wzrosły. I zależnie od oczekiwań finansowych “Orłów” - portal Transfermarkt wycenia go na 40 milionów euro - może on okazać się naprawdę interesującym nazwiskiem na piłkarskim rynku transferowym.

Dyskusja

Przeczytaj również