Najbardziej szokujący transfer lata?! Niewiarygodne, za kogo dali 74 mln euro

Najbardziej szokujący transfer lata?! Niewiarygodne, za kogo dali 74 mln euro
Gleb Soboliev / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 13:30
AC Milan przebija swój rekord transferowy o prawie 25 mln euro. To samo w sobie nie dziwi, biorąc pod uwagę inflację i galopujący wzrost cen na piłkarskim rynku. Szokować musi jedynie fakt, że ze wszystkich dostępnych zawodników “Rossoneri” rozbijają bank akurat na Goncalo Ramosa.
Transfer napastnika był priorytetem Milanu. Niedawne zatrudnienie Rubena Amorima sugerowało, że pewnie “Rossoneri” skuszą się na kolejną osobę ze stajni Jorge Mendesa. Słynny agent lubi w pakiecie wprowadzać swoich klientów do poszczególnych klubów. Na celowniku znalazł się zatem Goncalo Ramos, co można było uznać za logiczny wybór. Solidny napastnik, w dobrym wieku, zapewne chętny na przenosiny do ekipy, w której regularnie grałby w pierwszym składzie. Wszystkie elementy pasowały, dopóki nie wyciekły szczegóły całej operacji.
Dalsza część tekstu pod wideo
Patrząc stereotypowo na transferowe poczynania włoskich klubów, można było spodziewać się, że Milan wypożyczy 25-latka z opcją wykupu w okolicach 30-40 mln euro. Klauzula mogłaby stać się obligatoryjna w przypadku awansu do Ligi Mistrzów, brzmiałoby to jak uczciwy deal. Mediolańczycy postanowili jednak pójść na całość i od razu opróżnić klubowy sejf. Wstępne doniesienia sugerowały, że zapłacą za Ramosa 60 mln euro. Ostatecznie kwota wyniosła aż 74 “bańki”. To szaleństwo. I nie wiadomo, czy jest w nim jakaś metoda.

Luksusowy zmiennik i niewiele więcej

Latem 2023 roku PSG sprowadziło Ramosa z Benfiki, płacąc 65 mln euro. Wtedy całkowicie można było zrozumieć taką inwestycję. Napastnik miał za sobą najlepszy sezon w karierze (27 goli i osiem asyst w 47 spotkaniach “Orłów”), a swoją wartość wyraźnie podbił na mundialu w Katarze. Przypomnijmy, że w fazie pucharowej wygryzł z podstawowego składu samego Cristiano Ronaldo. Za zaufanie Fernando Santosa odpłacił się hat-trickiem przeciwko Szwajcarii w 1/8 finału. W tamtym momencie akcje Ramosa osiągnęły szczyt.
W trakcie trzech sezonów spędzonych na Parc des Princes nie zrobił on jednak wiele, aby umocnić swój status. Nie okazał się oczywiście żadnym flopem, miał udane momenty, ale nie wyskoczył ponad rolę luksusowego rezerwowego. Raz trafiał częściej, raz rzadziej, jednak raczej nigdy w głowie Luisa Enrique nie pojawiła się myśl: “A może posadzić w ważnym meczu Doue lub Dembele, aby wystawić Goncalo”. No nie. Kiedy Portugalczyk meldował się w wyjściowej jedenastce, to zwykle w spotkaniach ligowych o niezbyt okazałym ciężarze gatunkowym. Podstawowe gwiazdy mogły złapać oddech przeciwko Montpellier czy Le Havre, aby być gotowym na prestiżowe potyczki z np. Bayernem i Arsenalem. W poprzednim sezonie ligowym Ramos tylko 13 razy znalazł się w podstawowym składzie. W PSG łącznie rozegrał w Lidze Mistrzów 30 spotkań, z czego zaledwie trzy od pierwszej minuty. Bez cienia wątpliwości plasował się w dolnych okolicach ofensywnej hierarchii “Lucho”.
- W PSG nie ma podstawowych zawodników i zmienników. Wszyscy chcemy grać, jesteśmy gotowi do rywalizacji przez 5, 10 czy 90 minut. Trener podkreśla, że każdy z nas jest ważny - zaznaczał Ramos.
Co najgorsze, forma napastnika nie wykazuje tendencji wzrostowej. W sezonie 2024/25 zanotował 19 bramek i sześć asyst, przebywając na murawie 1813 minut. W poprzednim było to 12 trafień i dwa otwierające podania w 1704 minuty. W tym okresie jego wskaźnik celnych strzałów na mecz spadł z 1,5 do 0,8. Ogromną bolączką pozostaje też nieskuteczność. W dwóch ostatnich latach strzelił w Ligue 1 o siedem bramek mniej niż wskazywałby na to model expected goals. Kolejna niepokojąca kwestia dotyczy też stanu zdrowia. W 2024 roku doznał poważnej kontuzji kostki, przez którą pauzował ponad trzy miesiące. Sam przyznał później, że obawiał się, czy w ogóle będzie mógł jeszcze chodzić. Oczywiście wrócił później na murawę, ale jednak pojawiają się pewne znaki zapytania odnośnie gry na maksimum potencjału.
- Ramos nie jest złym piłkarzem, to solidny napastnik, ale raczej nie jest typem piłkarza, który zapewni ponad 20 bramek na sezon. A takiej “dziewiątki” potrzebują na San Siro - powiedział na łamach Tuttomercatoweb Massimo Orlando, były gracz Milanu.

Bohater ostatnich akcji

Aby nie było tak gorzko, trzeba wspomnieć o największej zalecie Ramosa. A jest nią umiejętność zachowania chłodnej głowy w decydujących fragmentach spotkań. W poprzednim sezonie strzelał gole po 90. minucie w starciach z Tottenhamem, Atalantą, Barceloną, Niceą, Rennes, Marsylią i Tuluzą. Najważniejsze były bramki w Superpucharach Europy i Francji, kiedy w doliczonym czasie ratował zespół przed porażką. W obu przypadkach doprowadził do remisów, a PSG triumfowało później w rzutach karnych. Można zatem uznać, że pomógł zapewnić dwa dodatkowe trofea.
- Goncalo to mój żołnierz, bardzo cieszę się, że mamy go w zespole. To bardzo dobry piłkarz i człowiek. Czasami wystarczy, że wprowadzam go na kilka minut, a on i tak robi swoje. Zawsze można na niego liczyć. Praca z nim to przyjemność - mówił Enrique po wygraniu Superpucharu Francji.
25-latek zdobył w PSG 45 bramek, w tym aż 21 po wejściach z ławki. Żaden gracz w historii Paryżan nie był tak skutecznym zmiennikiem, co bez wątpienia jest niemałym osiągnięciem. Problem polega na tym, że na San Siro będzie on musiał przyzwyczaić się do zupełnie innych okoliczności. Czym innym jest wejście w końcówce, kiedy drużyna przegrywa, potrzebuje gola i rzuca wszystkie siły do ataku, a czym innym gra od pierwszej minuty i konieczność rywalizacji przeciwko “świeżym” rywalom. Portugalczyk od trzech lat nie był w sytuacji, w której to od jego nazwiska trener zaczyna komponowanie ofensywy.

Cmentarzysko dziewiątek

Nie chcemy siać defetyzmu, ale trudno oceniać optymistycznie transfer Ramosa za 74 mln euro, mając w pamięci wcześniejsze ruchy Milanu. “Rossoneri” nie tak dawno temu wydali łącznie ponad 120 mln euro na takich zawodników, jak Charles De Ketelaere, Alvaro Morata, Santiago Gimenez i Christopher Nkunku. Żaden z nich nie wypalił, łącznie strzelili dla klubu zaledwie 21 goli. Do tego można doliczyć nieudany pobyt Joao Felixa, który był tylko wypożyczony, ale swoje zarabiał, a nie dał drużynie praktycznie niczego. Dokładając kolejnego Portugalczyka, wychodzi 200 mln euro na wzmocnienie jednej pozycji w ciągu czterech lat. I wciąż trudno z pełnym przekonaniem stwierdzić, że środek ataku “Rossonerich” jest obsadzony w najlepszy możliwy sposób.
Do Włochów przylgnęła łatka biedniejszych graczy na rynku transferowym. Kiedy w Anglii bez mrugnięcia okiem szasta się setkami milionów, na Półwyspie Apenińskim utarło się oglądanie każdego eurocenta po dwa razy. Milan postanowił kompletnie zaprzeczyć temu stereotypowi i wykonać ruch, jakiego na San Siro jeszcze nie widziano. Poprzedni rekord zakupowy “Rossonerich” wynosił 49,5 mln euro i należał do Rafaela Leao. Samo wydanie ponad 70 milionów na zawodnika nie musi być niczym złym czy nierozsądnym. Ale czy na pewno nie dało się znaleźć lepszej opcji niż Goncalo Ramos? Przy założeniu, że włodarze mieli wybór szerszy niż lista klientów konkretnego agenta.
- Prawdziwym dyrektorem sportowym Milanu jest Jorge Mendes. Transfer Ramosa to tylko kolejne potwierdzenie. Wcześniej ściągnął do klubu m.in. Andre Silvę, Joao Felixa, Estupinana, Sergio Conceição. Seria nieudanych interesów - opisał Luca Cilli, dziennikarz SportItalia.
W przypadku tak kosztownych inwestycji naturalnym następstwem staje się maksymalny poziom oczekiwań. Od napastnika za taką kasę należy wymagać co najmniej 25-30 goli na sezon. Ramos tylko raz zakręcił się wokół takich liczb i to w sezonie, po którym został kupiony przez PSG za 65 mln euro. Przez trzy następne lata Portugalczyk naprawdę nie zrobił aż tyle, aby mistrzowie Francji mogli myśleć o sprzedaży z zyskiem. A jednak. Bogatemu to i byk się ocieli.

Dyskusja

Przeczytaj również