Najciekawszy uczestnik mundialu. Państwo w ruinie, pół kadry z innego kraju

Najciekawszy uczestnik mundialu. Państwo w ruinie, pół kadry z innego kraju
Mark J. Rebilas / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 09:00
Meczów eliminacyjnych nie mogli rozgrywać u siebie. Drużyna składa się w dużej mierze z zawodników urodzonych poza krajem. Ojczyznę trawią ciągłe konflikty, a społeczeństwo jest jednym z najbiedniejszych wśród uczestników tegorocznego mundialu. Mimo tego Haiti znów chce zaskoczyć piłkarski świat.
Dla tego niewielkiego państwa - liczącego około 12 milionów mieszkańców - to drugi występ na mistrzostwach świata. Pierwszy miał miejsce w 1974 roku i zapisał się w historii. To właśnie Haitańczycy, wbrew wszystkim okolicznościom, zakończyli serię meczów Dino Zoffa bez straconego gola. Włoch, aż do momentu potyczki z outsiderami, był niepokonany przez 1174 minuty. Legendarnego bramkarza poskromił Manno Sanon, Haiti niespodziewanie znalazło się na ustach wszystkich, chociaż koniec końców przegrało 1:3.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ale z niemieckim turniejem wiążą się nie tylko miłe wspomnienia. Haiti ogłosiło niepodległość w 1804 roku, niespełna 30 lat po Stanach Zjednoczonych. Jednak w przeciwieństwie do Amerykanów nigdy nie miało szansy na całkowity rozkwit.

Odwieczne problemy

Pierwszym cesarstwem Haiti rządził Jakub I. Chociaż początkowo jawił się jako władca spokojny, zaraz po przejęciu kontroli doprowadził do ludobójstwa białych. W ciągu czterech miesięcy zginąć miały nawet cztery tysiące osób. Z pogromu wyłączono zaledwie kilka grup. Jedną z nich stanowili polscy żołnierze, którzy zdezerterowali z francuskiej armii Napoleona Bonapartego i przyczynili się do uzyskania niepodległości przez Haitańczyków.
USA nie uznały istnienia Haiti ze względu na obawę reakcji stanów niewolniczych. Mimo tego masowa emigracja z pogrążonego w kryzysie wewnętrznym państwa skierowała się właśnie do USA, a konkretnie do Nowego Orleanu. Jakuba I zamordowano w 1806 roku, a kraj podzielił się na dwie części. Lepiej rozwijała się ta kierowana przez Alexandre'a Petiona, który wprowadził szereg reform rolnych. Jego następca, Jean-Pierre Boyer, zjednoczył wyspę. W 1825 roku Haiti próbowali odzyskać Francuzi, ale Haitańczycy dosłownie wykupili swoją wolność. Jedna płatność jednak nie wystarczyła, Haiti przez lata było zobowiązane do łożenia na Europejczyków. Budżet znajdował się w ruinie, tym bardziej, że Wielka Brytania czy USA wciąż nie uznawały suwerenności. Zaciągnięto wówczas pożyczkę, którą spłacono dopiero w 1947 roku.
W międzyczasie na Haiti znacznie wzrosły wpływy niemieckie, co nie podobało się Stanom. Gdy Vilbrun Guillaume Sam próbował ochronić urząd przez masowe egzekucje więźniów politycznych, do akcji wkroczył Woodrow Wilson. Prezydent USA wysłał na wyspę wojsko, które błyskawicznie przejęło kontrolę nad najważniejszymi urzędami. Fotel prezydenta otrzymał Philippe Sudre Dartiguenave, Amerykanie wprowadzili zaś nową konstytucję, a ta pozwalała na posiadanie ziemi na Haiti przez zagranicznych inwestorów. USA z jednej strony doprowadziły do rozwoju Haiti, z drugiej zaś pogłębiły dysonans między miastami a wsią. Okupacja została zakończona dopiero 1934 roku.
W 1937 roku doszło jednak do jednego z najgorszych wydarzeń w historii Haiti. Rafael Trujillo, dyktator Dominikany, wykorzystał wycofanie się amerykańskich wojsk. W październiku przeprowadzono "masakrę pietruszkową" (nazwa wzięła się z legendy dotyczącej metod podczas przesłuchań), w wyniku której zginęło, według różnych szacunków, około 50 tysięcy Haitańczyków. Dominikańczycy stronili od używania kul, zamiast tego zadźgali ludność bagnetami i zapędzili do morza prosto w paszcze rekinów. O tym wszystkim musiał pamiętać Francois Duvalier.

Rządy terroru i futbolu

Urodzony w 1907 roku Haitańczyk zdołał zakończyć studia medyczne w Michigan. Wrócił do ojczyzny i pomógł w walce z chorobami zakaźnymi, dzięki czemu otrzymał pseudonim "Papa Doc". W 1957 roku z gigantyczną przewagą głosów zwyciężył w wyborach prezydenckich. Po niespełna 12 miesiącach udaremnił zamach wojskowy i rozpoczął rządy autokratyczne. W 1961 roku miał otrzymać... 100% głosów. Był jedynym kandydatem. W 1964 roku sfingował referendum, wybory i ogłosił się dożywotnim prezydentem.
W Haiti zapanowała atmosfera strachu. Polityczna policja (Tonton Macoute) eliminowała przeciwników Duvaliera. Przerażenie stało się tak powszechne, że ludzie nie zamierzali protestować. Na swoje prywatne siły prezydent przeznaczał ponad połowę budżetu państwa. Sporą część pozostałych środków łożono na... futbol. Dyktatorzy kochają piłkę nożną, "Papa Doc" nie był wyjątkiem od tej reguły. Zawodnicy nie mieli jednak zagwarantowanego bezpieczeństwa. Joe Gaetjens, który na Mistrzostwach Świata 1950 występował dla USA, wrócił do ojczyzny po zakończeniu kariery. Zniknął w 1964 roku, jego ciała nigdy nie odnaleziono. Ojciec Gaetjensa uczestniczył w nieudanym spisku przeciwko Duvalierowi.
W 1971 roku władzę w kraju przejął syn "Papa Doca", Jean-Claude, chociaż był za młody (ojciec sfingował konstytucję i akt urodzenia potomka). Otyły "Baby Doc" też kochał futbol i zamierzał zrobić wszystko, aby reprezentacja zawitała na mundial w Monachium. W 1973 roku Haitańczycy rozpoczęli eliminacje, w pierwszej fazie trafili tylko na Puerto Rico, pokonali je najpierw 7:0, następnie 5:0. "Les Grenadiers" mieli naprawdę mocny zespół. "Papa Doc" dbał o to, aby rozwijał się krajowy futbol, transfery zagraniczne zostały zakazane. Trzon drużyny stanowili więc piłkarze występujący w rodzimych zmaganiach, na czele zaś stał rewelacyjny Manno Sanon. W rywalizacji z Puerto Rico zdobył sześć bramek.
Haiti awansowało do fazy zasadniczej, gdzie musiało zmierzyć się z Antylami Holenderskimi, Gwatemalą, Hondurasem, Meksykiem oraz Trynidadem i Tobago. Wszystkie (!) spotkania rozegrało u siebie. Z polecenia "Baby Doca" mecze toczyły się wyłącznie w Port-au-Prince. Haitańczycy ograli Antyle (3:0), Honduras (1:0), Gwatemalę (2:1) i przegrali z Meksykiem (0:1). Nie pojechaliby na mundial, gdyby nie triumf z Trynidadem i Tobago (2:1). W tym meczu sędzia Henriquez nie uznał czterech goli dla zespołu gości.
Haiti zajęło pierwsze miejsce w grupie, Sanon był drugim najlepszym strzelcem z pięcioma trafieniami na koncie (dzięki czemu trafił do amerykańskiego Miami Toros). "Les Grenadiers" obrali kurs na Niemcy.

W Monachium

Dla wielu Haitańczyków była to pierwsza w życiu podróż na Stary Kontynent. Ale euforia i sposobność zmierzenia się z Polską, a nade wszystko Włochami i Argentyńczykami, mieszała się z ciągłym niepokojem. Za reprezentacją podążali przedstawiciele Tonton Macoute. Zawodnicy mieli świadomość, że są zdani na łaskę i niełaskę "Baby Doca". Ten wciąż utrzymywał władzę, a dzięki silnie antykomunistycznym poglądom dogadywał się z USA Richarda Nixona i Gerlada Forda. Stany przymykały oko na politykę strachu.
- Dał jasno do zrozumienia, że ​​to jego drużyna i to jego pieniądze doprowadziły nas do tego miejsca. Przychodził na treningi i regularnie dzwonił do mnie i innych zawodników, żeby sprawdzić, czy wszystko u nas w porządku. Niektórzy uważali, że zbytnie zbliżenie Jean-Claude'a do drużyny jest niebezpieczne - wspominał Sanon, cytowany przez portal Medium.
Dyktator musiał być jednak przeszczęśliwy po pierwszym spotkaniu na niemieckiej imprezie. Haiti, jako się rzekło, uległo Włochom 1:3, ale przez sześć minut prowadziło po golu swojej największej gwiazdy. Gdy podopieczni Antoine'a Tassy'ego schodzili z boiska, byli oklaskiwani. Nic nie zwiastowało nadchodzącego koszmaru, dopóki Ernst Jean-Joseph nie został wezwany na testy antydopingowe.
Wynik próbki stopera był pozytywny. Zawodnik zarzekał się, że to wina leków na astmę, lekarz reprezentacji Haiti zaprzeczył. Jeszcze przed meczem z Polską Jean-Joseph został wywleczony ze szkoły, którą zajmowała reprezentacja. Piłkarza pobito, wrzucono do auta i odesłano do Haiti! Zrozpaczony Jean-Joseph zdołał skontaktować się z niemiecką sprzątaczką, a ta przekazała szczegóły zajścia attache Kurtowi Rennerowi. Ten zgłosił się do FIFA, a także poinformował media. Organizatorzy turnieju byli na Rennera wściekli, wyrzucili go z posady. Żadnego śledztwa w sprawie Jeana-Josepha nie wszczęto.
Rozbity mentalnie zespół został skompromitowany przez Polskę (0:7). W ostatnim meczu znów zagrał lepiej, zdołał strzelić gola Argentynie (4:1). Do siatki trafił oczywiście Sanon, który został w Europie, kupiło go belgijskie Beerschot, gdzie napastnik grał przez sześć lat. Kilku innych piłkarzy też znalazło zatrudnienie na Starym Kontynencie. Henri Francillon trafił do 1860 Munich, Serge Racine wzmocnił Wacker 04 Berlin, a Wilner Nazaire wciąż występował w Valenciennes. Jean-Joseph żyje do dziś.

Nieprzerwany kryzys

W latach 80. przez Haiti przelała się fala protestów, turystyka została zahamowana w związku z coraz częstszymi przypadkami HIV oraz AIDS. Odpowiedzią Duvaliera była dziesięcioprocentowa obniżka cen podstawowych produktów spożywczych, ale też cenzura mediów i zwiększenie represji wojskowych. Administracja Ronalda Reagana zaczęła naciskać, aby "Baby Doc" opuścił Haiti. W lutym 1986 roku uciekł do Francji.
Jego tymczasowym następcą został generał Henri Namphy z krótką przerwą na kadencję Lesliego Manigata. Przez nieco ponad rok rządził Prosper Avril. W latach 90. trzy kadencje miał Jean-Bertrand Aristide, ale dwie z nich przerwano po niespełna roku. Dopiero W 1996 wybory wygrał Rene Preval i prowadził Haiti przez pięć lat. Sprywatyzował przedsiębiorstwa państwowe, przeprowadził reformę rolną, badał kwestie naruszeń praw człowieka. Jednocześnie jednak wciąż dochodziło do wewnętrznych konfliktów, a w 2010 roku, podczas drugiej kadencji, Haiti zrujnowało trzęsienie ziemi. Preval nie potrafił poradzić sobie z kryzysem.
W 2021 roku zamordowano prezydenta Jovenela Moise. Od tamtej pory Haiti nie ma prezydenta, ale przewodniczącego Tymczasowej Rady Prezydenckiej, obecnie na jej czele stoi Alix Didier Fils-Aime. Krajowi wciąż wiedzie się fatalnie. IMF podaje, że PKB per capita wynosi w Haiti 3,08 tysiąca dolarów, to drugi najgorszy wynik ze wszystkich uczestników Mistrzostw Świata. DR Konga ma 1,12 tysiąca dolarów. Polska, dla porównania, 31,34 tysiąca.
W trakcie eliminacji do mundialu "Les Grenadiers" nie występowali na własnych boiskach ze względu na niemożność zagwarantowania bezpieczeństwa. W 2024 roku gangi zniszczyły główny stadion Sylvio Cator, obecnie na Haiti nie ma obiektu spełniającego wymogi FIFA. Fatalna sytuacja skazała drużynę na banicję w Curacao. Mimo tego udało się wygrać z Nikaraguą, a nade wszystko Kostaryką. Podopieczni Sebastiena Migne zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie, cztery gole strzelił współczesny odpowiednik Sanona, Duckens Nazon.
To jeden z szeregu reprezentantów kraju, który nie urodził się na Haiti, lecz we Francji. To samo z Yassinem Fortune, Johnym Placidem, Alexandrem Pierrem, Jeanem-Kevinem Duvernem, Martinem Experiencem, Jeanem-Ricnerem Bellegardem i Rubenem Providencem. Josue Duverger przyszedł na świat w Kanadzie, Keeto Thermoncy w Szwajcarii, Josue Casimir w Gwadelupie, natomiast Duke Lacroix i Derrick Etienne Jr. w USA. Z Haiti pochodzą Hannes Delcroix grający dla Lugano, Carlens Arcus reprezentujący Angers, Danley Jean Jacques z Philadelphii czy Frantzdy Pierrot z Rizesporu. Ale czy miejsce urodzenia ma dla Haiti i jego kibiców znaczenie? Żadnego. Sześć lat temu Nazon obiecał nowe Haiti i dotrzymał słowa.
Ten kraj potrzebuje radości, czegoś na miarę gola strzelonego Włochom. Kiedy to zrobić, jeśli nie na największej ze scen.
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 09:00
Źródło: własne

Dyskusja

Przeczytaj również