Najdziwniejszy transfer okienka? Ciągle ma być kimś, kim nie jest. A znowu płacą fortunę

Najdziwniejszy transfer okienka? Ciągle ma być kimś, kim nie jest. A znowu płacą fortunę
IMAGO / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 12:00
Ponad 46 milionów euro plus bonusy za golkipera, który zaliczył zaledwie jeden, niepełny sezon regularnej gry na poziomie najwyższej ligi. Co więcej: dwa lata temu.. Tyle ma kosztować James Trafford, zaraz najdroższy bramkarz w historii, jeśli chodzi o sumaryczną kwotę transferów na przestrzeni całej kariery. To nie jest dowcip.
Ledwie rok po tym, jak wracał do Manchesteru City z nadzieją, że zostanie “jedynką” i zaistnieje na topowym poziomie, James Trafford opuszcza klub jako wielki przegrany tego ruchu. Po sezonie spędzonym na ławce utalentowany golkiper w poszukiwaniu regularnych występów przenosi się do Leeds United i ma zostać bohaterem piątego pod względem ceny transferu bramkarza w historii futbolu. A jeśli zsumujemy wszystkie zapłacone za niego kwoty - wysunie się na czoło tego rankingu.
Dalsza część tekstu pod wideo
23-latek będzie miał na koncie już trzy transfery za sumy przekraczające 17, 31 i ponad 45 milionów euro, choć najwięcej występów zaliczył… w trzeciej lidze angielskiej. I ma ich tam ponad dwukrotnie więcej niż w Premier League. Wokół młodego wciąż golkipera stale kręcą się ogromne sumy, choć jego doświadczenie na najwyższym poziomie ligowym to zaledwie jeden, niepełny sezon, a w City zrezygnowano z planu postawienia na niego po zaledwie trzech meczach.

Złote dziecko angielskiej bramki

Już od dłuższego czasu w Anglii panuje opinia, że to Trafford jest faworytem do przejęcia w przyszłości reprezentacyjnej bluzy z numerem jeden po Jordanie Pickfordzie. Wielokrotnie udowadniał swoje umiejętności na poziomach młodzieżowych. Nie bez powodu powszechnie uważa się go za ogromny talent. Przy jego nazwisku widnieje bowiem kilka naprawdę imponujących osiągnięć. W 2023 roku zdobył z kadrą do lat 21 mistrzostwo Europy, nie tracąc na turnieju ani jednego gola. Zrobił to jako pierwszy bramkarz w historii. Co więcej, odegrał kluczową rolę w wygranej 1:0 w finale, broniąc rzut karny Abela Ruiza, a następnie dobitkę Aimara Oroza we właściwie ostatniej akcji spotkania.
Choć wówczas na dorosłym poziomie miał jedynie doświadczenie na poziomie League One, gdzie wypożyczano go z Manchesteru City (najpierw spędził pół roku w Accrington Stanley, potem półtora w Bolton Wanderers), po turnieju zameldował się od razu dwie ligi wyżej, w Premier League. Beniaminek, Burnley, zdecydował się wyłożyć na niego ponad 17 milionów euro - kwotę bliską własnego transferowego rekordu. Płacił jednak za naprawdę wielki talent. Trafford nie tylko błysnął na EURO U21, ale też świeżo co zapisał się w historii Boltonu jako pierwszy golkiper z rekordową liczbą meczów na zero z tyłu w jednym sezonie (26).
W najwyższej klasie rozgrywkowej nie poszło mu najlepiej. Anglik rozpoczął sezon podstawowym składzie, ale ekipa Vincenta Kompany’ego zaliczyła bolesne zderzenie z rzeczywistością. Jej odważny, oparty na posiadaniu piłki styl gry poprowadził ją wprost do spadku. Trafford w 28 występach puścił aż 62 gole (tylko trzech bramkarzy wypadło pod tym względem gorzej na przestrzeni całego sezonu). Na dziesięć kolejek przed końcem rozgrywek wypadł ze składu, wygryziony przez Arijaneta Muricia, ale Kosowianin odszedł przed startem kolejnej kampanii. Trafford zameldował się między słupkami w Championship i spisał się fenomenalnie.
“The Clarets” wrócili do Premier League po zaledwie roku, a awans wywalczyli, opierając się o niesamowitą defensywę. W 46 kolejkach aż 30-krotnie grali na zero z tyłu i puścili zaledwie 16 goli. 29 czystych kont było dziełem Trafforda, dzięki czemu wyrównał rekord profesjonalnych lig w Anglii. W międzyczasie wykręcił też rekord Championship, nie tracąc bramki przez… dwa i pół miesiąca: między 21 grudnia i 4 marca. Łącznie przez 1132 minuty gry (12 kolejnych spotkań).

Trzy mecze i tyle

Po rekordowym sezonie 2024/25 łączony był z wieloma mocnymi klubami Premier League. Ostatecznie klauzulę odkupu zawartą w umowie sprzedaży wykorzystał Manchester City, wykładając na stół ponad 31 milionów euro. Drożsi z angielskich bramkarzy byli tylko Jordan Pickford i Aaron Ramsdale. Pep Guardiola wiązał jednak z Traffordem wielkie nadzieje. Ten wracał bowiem do klubu, w którym grał od 12. roku życia i przeszedł właściwie całą juniorską drabinkę. Został ukształtowany piłkarsko w stylu gry “Obywateli”, świetnie czuł się w rozegraniu od tyłu, co stanowiło bardzo ważny aspekt w ich systemie. Gdy przyszedł start ligi, to Anglik stanął między słupkami “The Citizens”, a Ederson, po ośmiu pełnych sukcesów latach, został odesłany na ławkę.
Debiut w nowych barwach wypadł dobrze, bo City pokonało Wolverhampton 4:0, dzięki czemu Trafford zanotował swoje zaledwie trzecie konto w Premier League. Już w drugiej kolejce z Tottenhamem nowy bramkarz zaliczył za to ogromny błąd, fatalnie wyprowadzając piłkę ze strefy obrony, co dało “Kogutom” prowadzenie 2:0, które utrzymało się do końca spotkania. Kolejny mecz, z Brightonem, również zakończył się porażką - tym razem 1:2. Niedługo później “The Citizens” ściągnęli Gianluigiego Donnarummę i… układ sił w bramce się zmienił.
Pozyskanie Włocha zdawało się świadczyć o zmianie podejścia Pepa. Zamiast skupiać się na tym, aby jego bramkarze dobrze operowali nogami jak Trafford, wreszcie zdecydował się postawić na gracza ograniczonego w tym aspekcie, ale świetnego, jeśli chodzi o grę na linii. Anglik wylądował na ławce i zamiast “jedynką”, został bramkarzem pucharowym. Guardiola co prawda nazywał go przyszłym numerem jeden angielskiej reprezentacji i podkreślał istotną rolę w zespole, ale sam zawodnik czuł się zawiedziony funkcją zmiennika.
- Nie spodziewałem się, że sprawy tak się potoczą, ale tak już jest, trzeba sobie z tym radzić. Muszę ciężko pracować i dać z siebie wszystko - tłumaczył Trafford, cytowany przez Guardiana, sugerując, że pozyskując go, klub nie zapowiadał ściągnięcia tak poważnego konkurenta.
Ostatecznie zagrał łącznie w 17 spotkaniach na wszystkich frontach. Czterech w Premier League (trzech przed transferem Donnarummy i w ostatniej kolejce), jednym, “o pietruszkę”, w Lidze Mistrzów, i 12 w krajowych pucharach, gdzie pomógł klubowi sięgnąć po podwójną koronę. Liczył jednak na zdecydowanie więcej. Sentymentalny powrót do City okazał się dla niego rozczarowaniem pod względem minut. Sezon siedzenia na ławce, na tym etapie kariery, nie był tym, czego potrzebował. Nawet pomimo tego, że otrzymał szansę debiutu w narodowych barwach i Thomas Tuchel ostatecznie zabrał go na mundial.

Niewart swojej ceny?

Teraz nadchodzi kolejna zmiana barw. Druga przygoda na Etihad zapowiadała się na naprawdę długą i owocną, lecz kończy się po roku, bo 23-latek chce grać. A w City znów na nim nieźle zarobią, ponieważ odchodzi za kwotę przekraczającą 46 milionów euro. Nowym domem Trafforda będzie Leeds United, które powinno zapewnić mu miejsce w pierwszej jedenastce, czyli to, czego potrzebuje.
Przy takiej sumie transferu, zostanie najdroższym angielskim bramkarzem w historii, a także piątym najdroższym w ogóle. Zaś biorąc pod uwagę łączne kwoty wszystkich transferów na przestrzeni całej kariery, Trafford wskoczy na pierwsze miejsce w tabeli, zbliżając się do 100 milionów euro. Z jednej strony mowa o - potencjalnie - przyszłości angielskiej bramki. Z drugiej, patrząc na jego dotychczasowe osiągnięcia na najwyższym poziomie, może to wyglądać zaskakująco.
Oczywiście, czyste konta nie są tylko zasługą bramkarza i ocenianie go tylko na ich podstawie może być krzywdzące, ale w 32 występach na poziomie Premier League zachował zaledwie trzy (wygrywając przy okazji tylko cztery mecze). W rozgrywkach 2023/24, gdy przez większość sezonu grał w miarę regularnie, według danych portalu FotMob zanotował 63,1% skutecznych interwencji - był to 16. wynik w lidze. A zdecydowaną większość kariery spędził w League One oraz Championship (odpowiednio 78 i 45 występów). Tam imponował, natomiast obie dotychczasowe przygody w Premier League były jednak dla niego nieudane.
Leeds United płaci więc ogromną kasę za duży potencjał Trafforda. Pytanie tylko, czy można go uznać za gościa, który zagwarantuje jakość na najwyższym poziomie już tu i teraz. Zasadne są pewne wątpliwości. Z drugiej strony, regularne występy w solidnym defensywnie Leeds mogą być odpowiednią szansą, by wreszcie udowodnił swoją wartość na poziomie Premier League. Warto go obserwować.

Dyskusja

Przeczytaj również