Najgłośniejszy transfer lata?! Aż 150 mln euro w grze

Najgłośniejszy transfer lata?! Aż 150 mln euro w grze
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 19:30
To największa saga letniego okienka. Na rynku transferowym szykuje się prawdziwa batalia o Juliana Alvareza. Topowe kluby mają ponad sto milionów powodów, aby ściągnąć gwiazdę Atletico Madryt.
Wyścig trwa. Praktycznie codziennie pojawiają się nowe informacje na temat niepewnej przyszłości Juliana Alvareza. Atletico Madryt ewidentnie nie chce sprzedawać swojego najlepszego piłkarza, co jest całkowicie zrozumiałe. Już w ostatnich dwóch sezonach był liderem drużyny, a przy odejściu Antoine’a Griezmanna jego rola w całym projekcie mogłaby tylko wzrosnąć. Mogłaby, ponieważ według doniesień sam zainteresowany byłby otwarty na opuszczenie Metropolitano. Na dziś trudno z pełnym przekonaniem stwierdzić, że “Arana” rozpocznie sezon 2026/27 pod skrzydłami Diego Simeone.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jeśli mistrz świata opuści stolicę Hiszpanii, powinien mieć na stole kilka bardzo ciekawych opcji. Kluby z najwyższej półki ustawiają się w kolejce po zawodnika, który znajduje się w ścisłej czołówce “dziewiątek”. Krytycy mogą oczywiście powiedzieć, że w minionych rozgrywkach klubowych strzelił tylko osiem goli. Jednocześnie w Lidze Mistrzów wykręcił dziesięć trafień i cztery asysty, był drugim najlepszym kreatorem turnieju po Ardzie Gulerze. To jednocześnie strzelec, asystent, drybler i maszyna do pressingu. W skrócie: napastnik warty grzechu.

Barcelona - marzenie (ściętej głowy)

Nie jest tajemnicą, że Alvarez zajmuje pierwsze miejsce na liście życzeń Barcelony. Katalończycy rozbili już bank na Anthony’ego Gordona, ale wciąż nie załatali w pełni luki po pożegnaniu Roberta Lewandowskiego. Patrząc na profil, umiejętności i doświadczenie, Argentyńczyk ma wszystko, czego wymaga Hansi Flick. Co więcej, wielu dziennikarzy sugerowało, że 26-latek widziałby siebie na Camp Nou. Ale chcieć, a móc, to dwie różne sprawy.
“Blaugrana” miała wysłać ofertę w wysokości 100 mln euro, która jedynie rozsierdziła “Atleti”. Madrytczycy w odpowiedzi zamieścili serię ironicznych wpisów prezentujących oferty w stylu “bilety na koncert Bad Bunny’ego i paczka orzeszków za Lamine’a Yamala”. Włodarze z Metropolitano jasno zasygnalizowali, że nie zamierzają więcej rozmawiać na temat Juliana i uznają sprawę za zamkniętą. Katalończycy stoją na przegranej pozycji, ale letnie okienko jest długie, zatem nie zdziwi nas kolejny zwrot akcji i potencjalna poprawa obecnie napiętych relacji między klubami.
- Atletico publicznie wykazuje się twardą postawą, wysyła mocne przekazy, ale wewnątrz sytuacja jest inna. Osoby z madryckiego klubu twierdzą, że trudno będzie zatrzymać Juliana na kolejny rok. Spodziewane są długie i skomplikowane negocjacje między Atletico, Barceloną i być może także PSG - podkreślał Gaston Edul, jeden z najlepiej poinformowanych dziennikarzy piłkarskich w Argentynie.

PSG - mistrzowski projekt

Stara miłość nie rdzewieje. PSG już dwa lata temu zabiegało o Alvareza, ale wtedy wybrał ofertę Atletico. Od tej pory napastnik nie zdobył w Madrycie żadnego trofeum, a Luis Enrique zbudował na Parc des Princes zwycięską dynastię. W miniony weekend Paryżanie obronili Ligę Mistrzów i już podkreślają, że teraz celem będzie trzeci tytuł z rzędu. Oni się nie zatrzymają, nie osiądą na laurach. Już są najlepsi i chcą jedynie podnieść poprzeczkę. Wychowanek River Plate z pewnością mógłby w tym pomóc.
Finał z Arsenalem pokazał, że w PSG jest miejsce na poprawę i to właśnie na środku ataku. Nie zawsze tercet Kwaracchelia - Dembele - Doue jest w stanie rozmontować rywala, więc trzeba mieć asa w rękawie. Goncalo Ramos sprawdza się w rotacji w Ligue 1, ale rzadko wnosi coś więcej na arenie europejskiej. Francuskie media podawały już, że Enrique zaakceptowałby sprzedaż Portugalczyka i ściągnięcie napastnika wyższej klasy. Ktoś mógłby oczywiście zastanowić się, jak pomieścić tyle ofensywnych gwiazd w jednym zespole. Pamiętajmy jednak, że “Lucho” uwielbia żonglować składem, starając się utrzymać najwyższy poziom konkurencyjności. Jeśli Alvarez marzy o wygraniu drugiej Ligi Mistrzów w karierze, to Paryż może być dla niego najlepszym kierunkiem. Ale nie jedynym.

Arsenal - lubię wracać tam, gdzie byłem

Alvarez znajduje się też na celowniku Arsenalu. Rok temu “Kanonierzy” wydali już 67 mln euro na Viktora Gyokeresa, który w miarę obronił się liczbami (21 goli w 55 meczach), ale niekoniecznie samą grą. Szwed oczywiście ma pozostać na Emirates, jednak Mikel Arteta z pewnością nie pogardziłby snajperem o zupełnie innej charakterystyce. Bardziej mobilnym, z lepszym dryblingiem i wyższymi umiejętnościami gry na małej przestrzeni.
Arsenal ma być gotów sięgnąć bardzo głęboko do kieszeni, aby spróbować dopiąć ten transfer. Za rozmowy będzie odpowiadał Andrea Berta, który obecnie pracuje na Emirates, ale wcześniej przez 12 lat był dyrektorem “Atleti”. Jeśli ktoś może skruszyć mur postawiony przez Madrytczyków, którzy nie chcą żegnać Alvareza, to właśnie Włoch.
- Chociaż Atletico na razie odmawia negocjacji, Arsenal stara się o Alvareza i zamierza złożyć ofertę. Transfer mógłby wynieść 150 mln euro. “Atleti” utrzymuje, że nie sprzeda Juliana do Barcelony, dla madryckiego klubu to praktycznie sprawa wagi państwowej. Z kolei Arsenal pozostaje zdeterminowany, aby rozpocząć negocjacje - opisał AS.

Atletico - życie jak w Madrycie

Nie można też wykluczyć scenariusza, w którym Atletico nie ugnie się i zatrzyma “Pająka”. Kontrakt Alvareza obowiązuje jeszcze przez cztery lata, a klauzula odstępnego na poziomie 500 mln euro na pewno nie zostanie aktywowana. Jeśli inni chcą kupić tego piłkarza, będą musieli dogadać się z “Los Colchoneros”. Warto też dodać, że 26-latek, chociaż ma wyrażać chęć odejścia, to nie robi tego publicznie. Deklaracja w stylu: “Mój rozdział w Atletico jest zamknięty” mogłaby stanowić punkt kulminacyjny całej sagi transferowej. Sęk w tym, że napastnik nie zamierza palić za sobą mostów na Metropolitano.
Klub może zaś przekonać gwiazdę, dokonując mocnych ruchów na rynku. A taki jest plan Alemany’ego, który zarzucił już sidła na kilku ciekawych graczy. Finaliści Copa del Rey pracują nad transferami m.in. Bernardo Silvy, Marca Cucurelli, Joao Gomesa czy Kang-ina Lee. Te ruchy najpewniej zwiększyłyby szanse “Atleti” na wywalczenie pierwszego trofeum od pięciu lat.
- To jasne jak słońce, że Julian chce trafić do Barcelony. Argentyńczyk doszedł z “Blaugraną” do wstępnego porozumienia na pięć lat. Ale Alvarez nie będzie też się buntował. Jeśli będzie musiał zostać w Atletico, to zostanie, chociaż jego główną intencją jest gra w Barcelonie - podał David Sanchez z Radio Marca.
Na dziś nie wiemy, w którym klubie Julian Alvarez rozpocznie kolejny sezon. Ba, być może nawet on jeszcze nie jest w pełni przekonany, czyje barwy będzie reprezentował. Atletico ma wszystkie karty w ręku, ale Barcelona, PSG i Arsenal z pewnością tak łatwo nie odpuszczą. Argentyńczyk jest zbyt dobrym piłkarzem, aby jedna odmowa wystarczyła. Za najlepszymi trzeba się nachodzić.

Dyskusja

Przeczytaj również