Najgorzej prowadzona kariera w historii. Miał być topowy, wybrał transfer hańby
MLS, Arabia Saudyjska, przystanek w Turcji i liga rosyjska. Brzmi jak schyłkowy okres 40-letniej gwiazdy, która odcina kupony przed emeryturą. Tymczasem jest to ścieżka kariery niezwykle obiecującego 22-latka. Jhon Duran marnuje własny talent.
Okienko transferowe potrafi być okresem ciągłych niespodzianek. Pod koniec stycznia wydawało się, że Jhon Duran spróbuje wreszcie zawalczyć o odbudowę kariery. Zawodnik przebywający na wypożyczeniu w Fenerbahce był łączony z Juventusem, Tottenhamem i Lille. Finalnie postanowił opuścić Stambuł, ale nie na rzecz ekipy z ligi TOP5 w Europie. Reprezentant Kolumbii zdecydował się na przenosiny do Rosji, wzmacniając Zenit. Kolejne wybory napastnika zdają się być kompletnie niezrozumiałe, patrząc na aspekt czysto sportowy, a niekoniecznie finansowy.
Dobry, ale krnąbrny
Duran to zawodnik, którego można określić naturalnym talentem, bowiem bardzo szybko uwidoczniły się jego ogromne zdolności. Jako 16-latek strzelał w Envigado na poziomie kolumbijskiej ekstraklasy. W wieku 18 lat zadebiutował w seniorskiej kadrze, zmieniając Radamela Falcao. Można było uznać to za symboliczny moment przekazania pałeczki w ofensywie “Los Cafeteros”. W styczniu 2022 roku podpisał kontrakt z Chicago Fire, gdzie szybko zaprezentował wady i zalety. Z jednej strony potrafił gwarantować gole, a z drugiej miał problemy z dyscypliną. W pierwszych sześciu występach na poziomie MLS zebrał trzy żółte kartki i jedną czerwoną. Trzeba było panować nad jego temperamentem.
- Moje pierwsze wrażenie było takie, że ściągnęliśmy niezwykle uzdolnionego piłkarza, który może wejść na szczyt. Był dobrym dzieciakiem, ale potrzebował wskazówek i autorytetu. Często zapraszałem go do biura i rozmawiałem o nieregularności w jego pracy na treningach. Czasami nie słuchał nikogo poza mną. Musiałem dbać o to, aby zmienił swoje zachowanie, bo chciałem, żeby słuchał też asystentów. Tak to czasem bywa z młodymi zawodnikami. Mają wielki talent, ale czasami ich niedojrzałość może być kosztowna dla zespołu - opisał na antenie Sky Sports Ezra Hendrickson, były trener Chicago Fire.
Duran w Stanach Zjednoczonych spędził tylko rok. Aston Villa zainwestowała w potencjał, ściągając go za 29,5 mln euro. Docelowo miał on być zmiennikiem Ollie’ego Watkinsa, ale nominalny rezerwowy zaczął przerastać główną gwiazdę ataku. Jesienią poprzedniego sezonu Kolumbijczyk stał się prawdziwym asem w rękawie Unaia Emery’ego. Po wejściach z ławki trafiał z Bayernem, RB Lipsk, West Hamem, Leicester, Evertonem i Wolverhampton. W pewnym momencie zdobywał bramki w Premier League średnio co 85 rozegranych minut. W tej statystyce ustępował jedynie Erlingowi Haalandowi. Rywale nie mogli sobie poradzić ze snajperem, który dysponował techniką, odpowiednimi warunkami fizycznymi, groził strzałami z dystansu i z łatwością dochodził do sytuacji podbramkowych.
- Wierzę w Jhona. Jego potencjał jest oczywisty, trudno nawet przewidzieć, jak daleko może zajść - chwalił Unai Emery. - Duran to najlepsze, co spotkało reprezentację Kolumbii od dłuższego czasu - mówił Luis Diaz. - Może stać się jednym z najlepszych napastników świata. Musi tylko ciężko pracować i stąpać twardo po ziemi - podkreślał Emiliano Martinez w rozmowie z The Athletic.
Młody piłkarz był chwalony, chociaż czuć było, że trzeba nad nim mocno pracować. Sam zainteresowany przyznał, że z Emerym łączy go “love and hate relationship”. Trener miał pewne obiekcje związane z wypełnianiem poleceń i stosowaniem się do taktyki. Dopóki jednak Kolumbijczyk robił to, z czego głównie rozlicza się napastników, czyli kierował piłkę do siatki, wszystko utrzymywało się we względnej normie.
Półtora roku temu Durana przymierzano do wielu topowych ekip. W mediach spekulowano o zainteresowaniu m.in. Bayernu, PSG czy Chelsea. Dziennikarze Daily Mirror podawali, że latem 2024 roku Aston Villa odrzuciła 40 ofert za Kolumbijczyka. Pół roku później włodarze musieli już zaakceptować kosmiczną propozycję z Al-Nassr. Saudyjczycy wyłożyli na snajpera aż 77 mln euro. A ten z Birmingham pożegnał się w niezbyt ładny sposób. W jednym z ostatnich występów dla “The Villans” zdeptał Fabiana Schara, za co dostał czerwoną kartkę i parę meczów zawieszenia. Kolumbijska krew buzowała w nim aż zbyt mocno.
W pogoni za fortuną
- Wiele osób spekuluje na mój temat, ale tylko ja, rodzina i agent wiemy, dlaczego zdecydowałem się na ten krok. To nie jest krok wstecz. Liga saudyjska staje się bardzo konkurencyjna, gra tu coraz więcej gwiazd. Jestem podekscytowany możliwością nauki od najlepszego piłkarza na świecie. Mogę teraz świętować gole razem z Cristiano Ronaldo, czuję się, jakbym grał na konsoli - opowiedział Duran, cytowany przez Daily Mail.
Piłkarz wielokrotnie podkreślał, że nie wybrał Al-Nassr wyłącznie ze względów finansowych. Trudno jednak było brać te słowa w pełni na poważnie, wiedząc, że podpisał kontrakt z pensją na poziomie 320 tys. funtów tygodniowo. Żaden klub w Europie nie zagwarantowałby mu takiej wypłaty. Najważniejszy pozostaje jednak aspekt związany z grą. I tu trzeba pochwalić Durana za naprawdę mocne wejście do ligi saudyjskiej. Przywitał się z nią dubletami przeciwko Al-Fayha i Al-Ahli. W pierwszych spotkaniach potrafił nawet delikatnie przyćmić Cristiano Ronaldo.
Duran zdążył wystąpić w 18 meczach Al-Nassr, notując w nich 12 goli. Taka dyspozycja spokojnie predestynowałaby go do powrotu na europejskie boiska. Zwłaszcza, że jeszcze przed startem trwającego sezonu pojawiały się doniesienia o delikatnych problemach zawodnika. Miał on dość szybko zniechęcić się do perspektywy regularnych występów na Bliskim Wschodzie.
- Według źródeł bliskich Al-Nassr pojawiają się spore wątpliwości w sprawie dalszej gry Durana w Arabii Saudyjskiej. Zawodnik może odejść ze względu na kwestie osobiste, które wpływają na jego stan psychiczny i formę sportową - opisał latem portal Arriyadiyah.com.
W lipcu Duran podpisał kontrakt z Fenerbahce, które ściągnęło go na zasadzie rocznego wypożyczenia. Piłkarz zdradził, że do tego ruchu przekonała go rozmowa z Jose Mourinho. Portugalczyk miał przedstawić mu projekt, którego byłby integralną częścią. Dodał też, że miał wiele ofert na stole, ale najbardziej spodobała mu się ta ze Stambułu. Jak szybko zaczęła się sielanka, tak szybko dobiegła końca.
- Dlaczego Duran gra mniej? Bo nie jest w najlepszej formie fizycznej. Mniej z nami trenował, a Talisca prezentuje się lepiej - mówił Mourinho, kiedy Duran na początku sezonu wchodził z ławki lub był szybko zmieniany.
Na początku września Domenico Tedesco zastąpił “Mou” na stanowisku. Zmiana trenera zbiegła się w czasie z kontuzją Kolumbijczyka. Z powodu problemów zdrowotnych w tym sezonie opuścił 12 spotkań. Włoski trener niejednokrotnie informował, że snajper zgłasza po treningach różne dyskomforty, które utrudniają mu grę. Ciężko było oprzeć ofensywę na tak chwiejnym zawodniku, więc więcej szans otrzymywali Youssef En-Nesyri i wspomniany Talisca. Były gracz Aston Villi miał zaś tylko przebłyski. Potrafił strzelić ważne gole przeciwko Galatasaray w lidze czy Samsunsporowi w Superpucharze Turcji, ale też czasami osłabiał zespół. W listopadzie dostał czerwoną kartkę za uderzenie głową Toona Raemaekersa z Ferencvarosu.
Konsekwentnie w dół
W poprzednich klubach Duran miewał różne perypetie, ale wyróżniała go skuteczność. W Stambule ten atut zanikł. W barwach “Fener” spędził na murawie 1130 minut, zdobywając w tym czasie raptem pięć bramek. W tym roku strzelił tylko jednego gola w sześciu meczach. Patrząc na całą karierę klubową, ma już więcej kartek (55, w tym pięć czerwonych) niż trafień (54). Wygląda na to, że nie umie utrzymać nerwów zarówno na boisku, jak i poza nim. Po meczu z Goztepe miał wdać się w szatni w sprzeczkę z trenerem Tedesco. W tureckich mediach można znaleźć wiele opinii na temat 22-latka, które delikatnie mówiąc, nie są zbyt przychylne.
- Duran nie jest napastnikiem na poziomie Fenerbahce. W przeszłości ten klub miał Pierre’a van Hooijdonka, Kenneta Anderssona, Van Persiego. “Dziewiątką” na miarę tej drużyny mógłby być Sorloth, ale nie Duran - powiedział Oguz Altay, dziennikarz HT Spor. - Duran był oferowany wszystkim drużynom. Zaproponowano go nawet Galatasaray, ale nie chcieli - zdradził Haluk Yurekli. - Duran ciągnął drużynę w dół, stwarzał problemy. Prezes Sadettin Saran mówił, że nawet swoim dzieciom nie poświęcał tyle uwagi, a i tak nie udało mu się rozwiązać problemów tego piłkarza - dodał Murat Asik ze Sports Digitale.
Samo przerwanie wypożyczenia Durana nie może dziwić, patrząc na jego “osiągnięcia” w Fenerbahce. Ale już kierunek, który obrał, czyli Petersburg, musi budzić szok. Robienie interesów z Zenitem jest niemoralne, wiedząc, że Rosja kontynuuje wojnę prowadzoną na terytorium Ukrainy. Świadomy sytuacji na świecie sportowcy nie powinni akceptować ofert z Rosji. Niestety takich przypadków w piłce prawdopodobnie będzie więcej, biorąc pod uwagę, że sam Gianni Infantino optuje za ociepleniem relacji z rosyjskimi zespołami. Jak zawsze, przykład idzie z góry.
Decyzja o wyjeździe do ligi rosyjskiej jest też absurdalna, biorąc pod uwagę jedynie kwestie sportowe. Nawet jeśli Duran spędzi tam tylko sześć miesięcy, będzie to okres stracony. To świadome zaprzepaszczenie talentu, który niewątpliwie w nim drzemie, niestety ukryty coraz głębiej i głębiej. Co dalej? Może latem wybierze ligę cypryjską, gdzie oligarchowie pompują coraz większe pieniądze. Albo przeniesie się do Kazachstanu, dołączając m.in. do Naniego czy Victora Mosesa. Jeszcze nie było go w lidze katarskiej. Teraz tego typu destynacje brzmią nieprawdopodobnie. Ale w połowie poprzedniego sezonu też nikt by nie powiedział, że snajper, który dość regularnie strzela w Premier League i Lidze Mistrzów, w ciągu 13 miesięcy zaliczy Al-Nassr, Fenerbahce i Zenit.
Kolumbijczyk nigdy tego nie potwierdzi, ale łatwo domyślić się, dlaczego zaczął co pół roku zmieniać barwy. Każdy transfer wiąże się przecież z bonusem za podpis, prowizjami dla agenta, ewentualną podwyżką itd. Oczywiście, że każdy piłkarz ma prawo do tego, aby akceptować najróżniejsze oferty. Nawet takie, po których większość kibiców złapie się za głowy. Pytanie brzmi, czy w pogoni za kolejnymi zerami na koncie nie warto czasem pomyśleć, który klub byłby najlepszą opcją z perspektywy rozwoju sportowego. Jhon Duran miał papiery na to, aby grać w naprawdę topowych zespołach z Europy. Po czym wziął te papiery, zgniótł w kulkę i wyrzucił do kosza.