Najwięksi wygrani i przegrani powołań Urbana. "Trudno taką decyzję zrozumieć"
Poznaliśmy powołania na nadchodzące zgrupowanie reprezentacji Polski. Kto może czuć się największym wygranym decyzji selekcjonera, a dla kogo nieobecność na liście jest niewątpliwie większym bądź mniejszym rozczarowaniem? Do obu grup można przypasować kilka nazwisk.
To będzie do tej pory najmniej istotne zgrupowanie kadry z Janem Urbanem w roli selekcjonera. Obecny sternik biało-czerwonych póki co musiał grać niemal wyłącznie o stawkę. Poprowadził drużynę tylko w jednym sparingu, ale nawet on poprzedzał rozgrywany kilka dni później mecz eliminacyjny z Litwą. Teraz biało-czerwoni zjeżdżają na zgrupowanie, podczas którego będą rywalizowali wyłącznie towarzysko - najpierw z Ukrainą (31.05), potem z Nigerią (3.06).
Presja jest zatem zdecydowanie mniejsza, a to pozwala na więcej testów i eksperymentów. Widać to w powołaniach, bo Urban na zgrupowanie zaprosił kilku potencjalnych debiutantów i graczy, którzy ostatnio nie mieli okazji do zakładania koszulki z orzełkiem na piersi. Nic zatem dziwnego, że kandydatów do miana “wygranych powołań” jest całkiem sporo. Tych przegranych nieco mniej, choć i tu da się wskazać na kilka postaci.
Najwięksi wygrani
Karol Czubak
Do ostatniej kolejki walczył o tytuł króla strzelców PKO BP Ekstraklasy, ale ostatecznie musiał uznać wyższość Tomasa Bobcka. Nawet mimo to został jednak wybrany najlepszym napastnikiem sezonu w lidze. Na ligowym gruncie dla Motoru Lublin strzelił 18 goli, dorzucił do tego trzy asysty. Odżył niesamowicie po nieudanej przygodzie na belgijskich boiskach. I po prostu zasłużył na powołanie, o którym mówiło się już przy okazji kilku poprzednich zgrupowań. Atak reprezentacji od lat był niemal zabetonowany przez tych samych piłkarzy. Czas na trochę świeżego powietrza. Bardzo prawdopodobne, że przynajmniej w jednym z nadchodzących sparingów 26-latek zaliczy debiut z orzełkiem na piersi.
Mateusz Żukowski
Kolejna świeża krew wśród napastników. Jeszcze jakiś czas temu Żukowski grał na zupełnie innej pozycji i nikt nie widział w nim “dziewiątki”, ale trochę niespodziewanie odnalazł się w tej roli po transferze do Magdeburga. Chociaż przez uraz stracił początek sezonu, w końcówce listopada rozpoczął swoje show. Potem w 22 meczach rozegranych na boiskach 2. Bundesligi ustrzelił 17 goli i dorzucił do tego trzy asysty. Dodajmy - grając dla drużyny niemal do końca walczącej o utrzymanie. To musi robić wrażenie. Mówimy o piłkarzu wciąż stosunkowo młodym, bo 24-letnim, mającym naprawdę sporo atutów. Jest szybki, silny i jak widać bardzo skuteczny. Żal byłoby nie sprawdzić go w kadrze. Tym bardziej wobec coraz większej posuchy w reprezentacyjnym ataku.
Kacper Potulski
Kolejny z naszych stranierich występujących na co dzień za zachodnią granicą. Potulski, nie będzie to chyba przesadne stwierdzenie, zapracował w minionych miesiącach na miano jednego z odkryć Bundesligi. Nie zawsze mógł liczyć na miejsce w jedenastce Mainz, ale kiedy już grał, zazwyczaj zbierał dobre recenzje. Nie tylko za umiejętności typowe dla klasowego środkowego obrońcy, ale też za wkład w poczynania ofensywne. Potrafił przecież strzelić gola Bayernowi, a ostatnio niczym rasowy skrzydłowy zaliczył asystę podczas wieńczącego sezon starcia z Heidenheim. Bezcenne szlify zebrał ponadto w Lidze Konferencji. Portal Transfermarkt wycenia go już na 12 mln euro, co tylko podkreśla skalę talentu 18-latka. Powołania dla niego wiele osób domagało się już wcześniej, Urban tonował nastroje, ale tym razem nie pominął mierzącego 195 cm wzrostu stopera, podobnie jak w przypadku poprzedników - potencjalnego debiutanta.
Oskar Wójcik
Być może premierowy mecz w seniorskiej kadrze rozegra też inny środkowy defensor - Oskar Wójcik. Nieco starszy od Potulskiego, bo 22-letni zawodnik, był podczas ostatnio zakończonego sezonu niezwykle chwalony za swoje występy w Cracovii, choć błyszczał głównie jesienią. Potem, jaka cała drużyna “Pasów”, wyraźnie spuścił z tonu. Jak jednak widać, nie wpłynęło to znacząco na notowania u Urbana, który z jakiegoś względu wolał powołać Wójcika, nie zaś najlepszego obrońcę sezonu na boiskach PKO BP Ekstraklasy - Wojciecha Mońkę. Zawodnik Cracovii póki co w ligowej elicie rozegrał 32 spotkania. Co ciekawe, na koncie nie ma nawet jednego meczu w kadrach młodzieżowych. Od razu może więc zaliczyć debiut w ten najważniejszej.
Nobert Wojtuszek
Z kilku względów dość podobny przypadek. Wojtuszek też jako junior nie był największym talentem, nie grał w młodzieżówkach, piłkarsko dojrzał dość późno. Ale kiedy już w Jagiellonii wystrzelił z formą, to dla wielu stał się wręcz oczywistym kandydatem do powołania. Znakomitą miał przede wszystkim rundę jesienną, klasę potwierdzał nie tylko na polskich boiskach, ale też w europejskich pucharach. Na wiosnę grał w kratkę, sporadycznie lądował nawet poza jedenastką, ale finisz kampanii 2026/26 znów był dla niego solidny. Mecze towarzyskie z Ukrainą czy Nigerią to bardzo dobra okazja, by sprawdzić tego prawego obrońcę w boju. Tym bardziej, że z powodów zdrowotnych na zgrupowanie nie dotrze Matty Cash.
Najwięksi przegrani
Wojciech Mońka
Jeśli powołanie dostał Wójcik, to tym bardziej mógł (powinien?) otrzymać je lepszy od niego w minionym sezonie Mońka, wybrany zasłużenie obrońcą sezonu w PKO BP Ekstraklasie. Wiemy natomiast, że Urban podąża czasami swoimi ścieżkami, nie lubi za bardzo “hajpować” młodych zawodników, często idzie w swoich wyborach pod prąd. I tak jest tym razem. Według selekcjonera na powołanie dla 19-latka, który w środku sezonu szturmem wdarł się do jedenastki Lecha Poznań i niemal z miejsca został w nim liderem defensywy, jest po prostu za wcześnie. Trudno taką decyzję zrozumieć, skoro w kadrze jest niewiele bardziej doświadczony Wójcik.
- Rozumiem takie głosy, ale z tego, co wiem, to Wojtek zagrał dopiero połowę sezonu na tym poziomie, gdybyśmy zsumowali jego mecze. A już rozmawiamy o pierwszej reprezentacji - stwierdził Urban w rozmowie z Przemysławem Langierem z Interii.
Bartosz Nowak
Zawodnik w poniedziałkowy wieczór wybrany oficjalnie piłkarzem sezonu 2025/26 w PKO BP Ekstraklasie. Lider rewelacyjnego na wiosnę GKS-u Katowice, który rzutem na taśmę wywalczył przepustkę do el. Ligi Konferencji. Zawodnik obdarzony wyjątkową wizją gry, świetną techniką, kapitalnie ułożoną nogą. Autor 14 goli i 16 asyst w zakończonej właśnie kampanii. A mimo to znów nieobecny na liście powołanych. Debiut w wieku 32 lat? A dlaczego nie? Skoro selekcjoner ponoć nie patrzy w metrykę, tylko chce korzystać z najlepszych graczy, powinien docenić Nowaka. Zwłaszcza przy okazji zgrupowania z meczami towarzyskimi. Szkoda, że tego nie zrobił.
Krzysztof Piątek i Adam Buksa
Napisać można o nich niejako w pakiecie, bo sporo ich łączy. Obaj przez lata, jeśli tylko byli zdrowi, zazwyczaj cieszyli się zaufaniem kolejnych selekcjonerów. Tworzyli wraz z Robertem Lewandowskim i Karolem Świderskim praktycznie nietykalny zestaw powoływanych napastników. Teraz natomiast zostają zastąpieni przez Czubaka i Żukowskiego. Wydaje się, że zadecydowały tu aspekty stricte sportowe, bo i Piątek, i Buksa, kończyli sezon klubowy na boisku. Nie zachwycali jednak formą w Al-Duhail oraz Udinese, co najwidoczniej zauważył też Urban, wpuszczając do tej formacji więcej świeżej krwi.
***
Odnotować warto też choćby brak Łukasza Skorupskiego, natomiast on dopiero co wrócił do zdrowia po kontuzji i zdążył rozegrać po niej zaledwie dwa spotkania. Być może więc Urban w takim momencie nie chciał ciągnąć golkipera Bolonii na mecze towarzyskie. Z kolei Sebastian Walukiewicz, jak przyznał sam selekcjoner, ma ślub i także pewne problemy zdrowotne. Z urazami zmagają się ponadto Jakub Moder czy Matty Cash.
Zmian w kadrze względem marcowego zgrupowania jest oczywiście więcej. Tym razem pominięci zostali choćby Bartłomiej Drągowski, Bartosz Bereszyński i Jan Ziółkowski. Wracają z kolei Bartosz Kapustka, Kacper Kozłowski czy Jakub Piotrowski.