Największa sensacja letniego okienka? Niebywałe, co wymyślił angielski gigant

Największa sensacja letniego okienka? Niebywałe, co wymyślił angielski gigant
News Images / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 08:00
Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu ktoś przewidział, że Chelsea ściągnie dwóch ligowych wyjadaczy grubo po trzydziestce, to nikt by w to nie uwierzył. Pozyskanie Danny’ego Welbecka i Jordana Hendersona to bardzo nietypowe ruchy, ale są odpowiedzią na problem, który dostrzegał już pożegnany w styczniu Enzo Maresca.
Danny Welbeck i Jordan Henderson zostali zawodnikami Chelsea. To ruchy niesamowicie zaskakujące. “The Blues” w ostatnich latach chorobliwie wręcz skupiali się na pozyskiwaniu młodych, perspektywicznych zawodników i mieli zdecydowanie najmłodszą kadrę w Premier League. Transfery weteranów to wyraźne odejście od polityki klubu w poprzednich sezonach. Obaj wnoszą jednak do szatni coś, czego nie da się kupić - doświadczenie. I przede wszystkim dlatego są potrzebni Xabiemu Alonso.
Dalsza część tekstu pod wideo

Kompletny szok

W takie ruchy jeszcze kilka miesięcy temu trudno byłoby uwierzyć. Welbeck został kupiony za około pięć milionów funtów. Henderson ściągnięty na zasadzie wolnego transferu po polubownym rozwiązaniu umowy z poprzednim klubem. Doświadczeni, dobrze znający realia Premier League, ale uważani powszechnie za graczy, którzy już nie mieli prawa myśleć o przenosinach do jednego z czołowych angielskich klubów. Wszak zawodnicy w ich wieku raczej wędrują w przeciwnym kierunku - z zespołów walczących o najwyższe cele do ekip środka tabeli. Tymczasem oni zamienili Brighton i Brentford na Chelsea. A ta, choć ma za sobą bardzo rozczarowujący sezon, zawsze mierzy wysoko.
Na dodatek podpisali kontrakty z klubem kupującym w ostatnich latach przede wszystkim młodych, perspektywicznych piłkarzy i to na bardzo dużą skalę. Od maja 2022 roku, gdy klub zmienił ręce, do startu obecnego okienka, pozyskał on na zasadzie transferu definitywnego 47 zawodników. Zaledwie czterech z nich miało więcej niż 25 lat. W ciągu ostatnich trzech sezonów na Stamford Bridge trafił taki… jeden: Tosin Adarabioyo w 2024 roku.
W efekcie najstarszymi zawodnikami Chelsea w poprzednich rozgrywkach byli wspomniany Tosin oraz Robert Sanchez - dwaj 28-latkowie. Nic więc dziwnego, że “The Blues” mieli najniższą średnią wieku piłkarzy wystawionych w rozgrywkach Premier League w każdym ostatnich trzech sezonów.
Taka polityka budowy składu miała swoje konsekwencje. Ekipa ze Stamford Bridge, pomimo ogromnych nakładów finansowych, nie potrafi utrzymać na dłużej statusu drużyny ścisłej czołówki. Pod wodzą Clearlake Capital finiszowała odpowiednio na dwunastym, szóstym, czwartym i ostatnio dziesiątym miejscu w lidze. W międzyczasie wygrała też Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwa Świata 2021 (w obu przypadkach zakwalifikowała się do rozgrywek dzięki wcześniejszemu triumfowi w Lidze Mistrzów), a także Ligę Konferencji i pierwsze KMŚ w nowej formie, rozgrywane w 2025 roku. To jednak wciąż daleko od oczekiwań fanów, przyzwyczajonych do skutecznych bojów o największe trofea.

Alonso rozwiązuje problem

Prowadzący Chelsea od lata 2024 roku Enzo Maresca miał z upływem czasu odczuwać coraz większą frustrację ze struktury wiekowej składu. W grudniu 2025, zaledwie kilka miesięcy po swoim największym sukcesie w solowej trenerskiej karierze - zdobyciu Klubowego Mistrzostwa Świata - jego ekipa zaczynała łapać zadyszkę i tracić dystans do miejsc gwarantujących udział w Lidze Mistrzów. Wówczas stwierdził w rozmowie z TNT Sports: - Gdy masz 20-, 21-latków i graczy w wieku 30, 31 lat, którzy coś im tłumaczą, jest to nieocenione. Strategia klubu wygląda jednak, jak wygląda.
Te słowa sugerowały, że chciałby mieć w ekipie bardziej doświadczonych piłkarzy, mogących wesprzeć młodszych kolegów w trudnych, bardziej wymagających okresach. Według niektórych ekspertów to właśnie brak doświadczonych, chłodnych głów, trzymających partnerów z boiska w ryzach, miał duży wpływ na to, że gracze “The Blues” obejrzeli w poprzednim sezonie aż osiem czerwonych kartek. Czyli dwa razy więcej niż zawodnicy jakiegokolwiek innego klubu Premier League. Z kolei słowa Mareski to tylko jedna z kilku wypowiedzi wskazujących na rosnące za kulisami napięcie między Włochen, marzącym o przejęciu pałeczki po Pepie Guardioli w Manchesterze City, i zarządem Chelsea. Niedługo potem poskutkowało to pożegnaniem. Maresca zakończył pracę w Londynie 1 stycznia.
Krótka przygoda Liama Roseniora w roli szkoleniowca “The Blues” okazała się kompletną porażką, zaś Calum McFarlane pracował tylko tymczasowo. Nowa era otworzyła się dopiero po zakończeniu sezonu, gdy kontrakt z klubem podpisał Xabi Alonso. I, jak się wydaje, zdiagnozował podobne problemy do Mareski. Bo choć Londyńczycy znów naściągali mnóstwo młodych graczy, wreszcie postanowili dać drużynie również zastrzyk doświadczenia. Wcześniej próbowali pozyskać znanego Hiszpanowi z Bayeru Leverkusen pomocnika Sunderlandu, Granita Xhakę. To jednak nie wypaliło i klub postawił na inne nazwiska.
Ostatecznie obok takich ruchów jak najdroższy Anglik w historii - Morgan Rogers, a także Maxence Lacroix, Geovany Quenda, Marco Palestra, Valentin Barco czy Emmanuel Emegha, znaleźli się doświadczeni ligowcy. Henderson i Welbeck najpewniej mają pomóc przede wszystkim nie na boisku, a poza nim.

Małe ryzyko

Obaj pozyskani weterani znają realia walki o puchary. Henderson przez osiem lat kapitanował Liverpoolowi, wygrywając wszystkie krajowe trofea (w tym przede wszystkim Premier League) oraz Ligę Mistrzów. Welbeck, choć ostatnie siedem lat spędził w Watfordzie i Brightonie, wcześniej grał dla Manchesteru United i Arsenalu. Z oboma zespołami osiągał sukcesy na polu krajowym. Piłkarsko wychował się w szatni walczącej o najwyższe cele.
Naturalnie trudno mówić o którymkolwiek z nich jako rzeczywistym wzmocnieniu sportowym. Henderson co prawda był wartościowym ogniwem Brentfordu, a także pojechał na mundial z reprezentacją Anglii - powołanie dostał w dużej mierze właśnie z uwagi na doświadczenie. Już podczas końcówki pobytu w Liverpoolu odstawał na topowym poziomie. Welbeck wykręcił ostatnio osobisty rekord, jeśli chodzi o dorobek strzelecki w lidze, ale to… 13 goli - zaledwie druga (i to druga z rzędu) dwucyfrówka w karierze. Pomimo 400 spotkań na murawach Premier League, dalej nie dobił do granicy 100 trafień na jej murawach. Obaj boiskowo powinni stanowić raczej tylko ogniwa rotacji - choć akurat w przypadku 36-letniego napastnika można stwierdzić uszczypliwie, że i tak stanowi lepszą opcję od zawodzącego Liama Delapa. Niemniej, takie ruchy nie przekonują np. eksperta Sky Sports i legendy Liverpoolu, Jamiego Carraghera.
- Nie rozumiem tego z perspektywy Chelsea. Ludzie mówią, że potrzebują doświadczenia, ale w mojej opinii nie brakowało im 35-latków, a raczej 27-, 28-letnich piłkarzy. Lacroix to dla mnie przykład bardzo dobrego nabytku - stwierdził w podcaście Football Ramble. - Henderson miał problemy jeszcze z trzy, cztery lata temu w Liverpoolu. (...) Jakby motali się ze skrajności w skrajność. Kupowali bardzo młodo, teraz biorą weteranów, a potrzebują piłkarzy “ze środka”. Nie jestem przekonany, czy Jordan może grać co mecz w Premier League - mówił o byłym koledze z Anfield.
Ostatecznie jednak wszystko wskazuje na to, że priorytetem nie są względy czysto sportowe. Zarówno Henderson, jak i Welbeck, mają nieposzlakowaną opinię świetnych profesjonalistów, więc powinni stanowić bardzo dobry przykład dla młodszych kolegów z szatni. Mają na koncie odpowiednio 463 i 400 występów w Premier League. W aktualnej kadrze Chelsea za ich plecami, na trzecim miejscu pod tym względem, plasuje się Pedro Neto. Ma ich zaledwie 180. To prawdziwa przepaść, jeśli chodzi o ligowe doświadczenie.
Transfery przeprowadzono właściwie minimalnym kosztem, więc to ruchy o minimalnym ryzyku. Mocno zaskakujące, prawdopodobnie nie odmienią oblicza zespołu, ale mogą mu pomóc w nieco nieoczywisty, niewidoczny na pierwszy rzut oka sposób. Wszystko zależy od tego, jak Alonso zamierza ich wykorzystać.

Dyskusja

Przeczytaj również