Urban zaskoczy wszystkich? Weteran może zagrać kosztem młodszych. "Skłaniam się ku tej opcji"

Urban zaskoczy wszystkich? Weteran może zagrać kosztem młodszych. "Skłaniam się ku tej opcji"
Radoslaw Makuch / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 12:40
Kilka chwil przed startem zgrupowania Jan Urban przyznał, że nie wybrał jeszcze składu na mecz z Albanią, zastanawia się nad obsadzeniem dwóch pozycji. Zagwozdka musiała dotyczyć między innymi trzeciego ze stoperów, bo gdyby było inaczej, selekcjoner musiałby chyba posiadać kryształową kulę. Trzeciego do tanga z Jakubem Kiwiorem i Janem Bednarkiem trzeba sobie niejako wyczarować.
FC Porto przysłużyło się reprezentacji Polski w sposób nadzwyczajny. Oskar Pietuszewski pokazał, że ma umiejętności wystarczające na drużynę znacznie mocniejszą niż Jagiellonia, Jakub Kiwior zaczął grać znacznie regularniej niż w Arsenalu, natomiast Jan Bednarek został liderem obrony zespołu mocniejszego niż funkcjonującego w trybie jo-jo i bujającego się między Premier League i Championship.
Dalsza część tekstu pod wideo
Nie ulega wątpliwości, że Bednarek z Kiwiorem dogadują się lepiej. Chociaż filarem drużyny Francesco Farioliego pozostaje ten pierwszy, to okazji do wspólnych występów nie brakowało. Od początku lutego FC Porto rozegrało 11 meczów, duet od początku grał razem w pięciu, a w kolejnym Kiwior wszedł na lewą stronę obrony. Wynik byłby pewnie jeszcze lepszy, gdyby nie drobna kontuzja mięśniowa - na początku lutego 26-latek został wykluczony z dwóch spotkań.
Piłkarze FC Porto ugruntowali swoją pozycję w kadrze, nikt nie wyobraża sobie defensywy bez ich obecności. To absolutnie naturalne podejście. Jednocześnie jednak do gry w reprezentacji potrzeba jeszcze jednego stopera. Może trzeba poczekać, aż Portugalczycy ściągną kolejnego polskiego obrońcę, żeby problem rozwiązał się sam. Zanim to jednak nastąpi, Jan Urban musi wybierać między trzema zawodnikami. To, kto wyjdzie w podstawowym składzie na Albanię, wciąż rodzi największą niepewność. Do wyboru są Tomasz Kędziora, Jan Ziółkowski oraz Przemysław Wiśniewski. Każdy ma swoje zalety, ale i wady.

Siła przyzwyczajenia

Urban poprowadził Polskę w pięciu meczach o punkty. W trzech z nich zdecydował się na identyczną linię obrony - Bednarek, Wiśniewski, Kiwior. Wspomniany tercet wystąpił z Holandią (1:1), Finlandią (3:1) oraz Litwą (2:0). W rewanżu z "Oranje" (1:1) Kiwiorowi towarzyszyli Jan Ziółkowski oraz Tomasz Kędziora, a w starciu z Maltą (3:2) trójkę stworzyli Wiśniewski, Kiwior i Kędziora. Selekcjoner nieco kombinował, ze względu na kartki i urazy nie był w stanie zrealizować podstawowego pomysłu.
Na jego podstawie można uznać, że największe szanse na rozpoczęcie starcia z Albanią ma zatem Wiśniewski. To nie będzie ruch jakkolwiek zaskakujący. Stoper Widzewa cieszy się zaufaniem Urbana, a piłkarski konserwatyzm selekcjonera - dobrze widoczny przy okazji powołań - nie zakłada możliwości jakiejkolwiek rewolucji. To zrozumiałe podejście wobec rangi czwartkowego spotkania.
Wiśniewski nie przekonywał mnie na początku swojej przygody z Widzewem, ale trzy ostatnie występy miał udane. Niezłe spotkanie z Lechem, dobre z Arką i równie sprawne z Górnikiem, gdzie był postacią wyróżniającą się na boisku, chociaż poprzeczka leżała na ziemi. 27-latek udanie czytał zamiary przeciwników, chociaż czasami ratował sytuację faulem. Inna sprawa, że rywalizował głównie ze słabym Sondrem Lisethem. Swego rodzaju wątpliwości względem postawy pięciokrotnego reprezentanta wyrazili również członkowie sztabu.
- Jeśli chodzi o piłkarzy Widzewa, to nie jest to ich optymalna forma. Przemysław Wiśniewski nie gra tak, jak np. w meczu z Holandią. Być może w klubie ma inne założenia. (...) Jest w reprezentacji, bo uważamy, że jego umiejętności i walory są na tyle potrzebne, że potrzebujemy takiego zawodnika. Stać go jednak na więcej - ocenił sam Jacek Magiera.
Spotkanie z Holandią stało się zresztą swoistym mitem założycielskim dla Wiśniewskiego. Po długim okresie bycia kompletnie pomijanym wszedł z buta do reprezentacji, zebrał rewelacyjne noty. Jednocześnie w kolejnych meczach nie wszedł już na poziom z debiutu. Z Finlandią zaplątał się w gola dla rywali, z Litwą zaskakująco często trudził się z powstrzymaniem przeciwników, w końcu dostał głupią kartkę eliminującą z rewanżu przeciwko Holandii. Wreszcie przyszła potyczka z Maltą, w trakcie której Wiśniewski nie zawalił gola w przeciwieństwie do Kiwiora, ale i tak wyglądał niewiele lepiej. Był ociężały, nerwowy, do notesu za kartkę trafił już w piątej minucie. Ostatecznie wytrwał niemal do końca, ale gdyby z Albanią też został napomniany tak szybko, problem stałby się wielokrotnie większy.
Częste przewinienia to jeden z największych mankamentów piłkarza Widzewa. W czterech meczach o punkty zobaczył aż trzy żółte kartki. W klubie pokazuje, że to nie przypadek, w trzech ostatnich spotkaniach Łodzian żaden z obrońców nie złamał przepisów częściej. Wiśniewski wybiegał swoje w marcu, stanowi bardzo ważną postać w zespole walczącym o utrzymanie w Ekstraklasie, ale trudno ocenić go jako pewniaka do towarzyszenia Kiwiorowi i Bednarkowi. Jeśli otrzyma taką rolę, to w dużej mierze ze względu na siłę przyzwyczajenia.

Siła fantazji

W listopadowej potyczce z Holandią, z której Wiśniewski się wykartkował, do bloku obronnego wskoczył między innymi Jan Ziółkowski. Dla młodziutkiego zawodnika był to raptem trzeci występ w reprezentacji Polski, wcześniej sprawdzono go jedynie w sparingu z Nową Zelandią i na krótką chwilę z Litwą. Ziółkowski jednak zadowolił większość obserwatorów. Bo chociaż niekiedy przesadzał ze wślizgami, to charakteru, zaangażowania i pasji do gry miał tyle, że przesłoniły one bardziej widoczne mankamenty.
- Wytrzymał ten mecz fizycznie i, co najważniejsze, dojechał sportowo. Odważny, agresywny, pilnujący rywali, potrafił dobrze interweniować, przytomnie się ustawiać, jak i współpracować jak trzeba z kolegami. Zdarzyło mu się błysnąć w grze ofensywnej - pisaliśmy wtedy przy podsumowaniu występu (noty znajdziecie TUTAJ).
Ziółkowski przyjechał na tamto zgrupowanie jako rezerwowy Romy. W miesiącu poprzedzającym uzbierał 66 minut (10% możliwych), wobec czego pojawiały się pewne obawy dotyczące występu od pierwszej minuty. Zapewne nie doszłoby do niego, gdyby nie wspomniany błąd Wiśniewskiego z Litwą. Urban niejako musiał się na Ziółkowskiego zdecydować, do wyboru miał jeszcze tylko Kryspina Szcześniaka, który stanowił zdecydowanie większy znak zapytania. Ostatecznie 20-latek stanął na wysokości zadania i w marcu byłby pewnie poważnym kandydatem do gry od początku, gdyby nie... jeszcze gorsza sytuacja w klubie. Ziółkowski na moment przeskoczył kilka miejsc w hierarchii Romy, ale ostatni miesiąc stanowił dla niego bolesne zderzenie z rzeczywistością.
W marcu uzbierał tylko 26 minut (4% możliwych), co jest zdecydowanie najgorszym wynikiem ze wszystkich powołanych przez Urbana. Możemy oczywiście starać się rozmywać dyskusję stwierdzeniami, że treningi w Romie dają Ziółkowskiemu więcej niż regularna gra w Ekstraklasie, ale trudno znaleźć kogoś, kto za taką tezą naprawdę będzie w stanie skoczyć w ogień. Ziółkowski ostatni okres ma bardzo nieudany, niepewny. Nie ma przypadku w odsunięciu stopera na boczny tor. Gian Piero Gasperini nie obdarza młodego piłkarza kredytem zaufania, podkreśla konieczność jeszcze znacznego rozwoju. Słuszność słów Włocha widać w tych kilkudziesięciu minutach uzbieranych przez defensora. Czasami, chociaż głupio to zabrzmi, za bardzo chce, ryzykuje wślizgami, bardzo gwałtownymi atakami. Miewa też pecha - choćby z Como, kiedy niefortunnie zgubił krycie przy decydującym golu ekipy Cesca Fabregasa. Forma Ziółkowskiego faluje, co może zniechęcać szukającego pełnej stabilizacji Urbana.

Siła doświadczenia

Tomasz Kędziora może nie jest najbardziej elektryzującym nazwiskiem w reprezentacji Polski, ale ma bardzo mocną pozycję w klubie regularnie mierzącym się w europejskich pucharach. W Grecji wypracował sobie lepszą renomę niż na ten moment Karol Świderski, a przecież PAOK w tym sezonie znacznie uciekł rywalom i ma realne szanse na mistrzostwo. Świderski pełni funkcję zmiennika w układance Rafaela Beniteza, natomiast Kędziora pozostaje podstawowym wyborem Razvana Lucescu. Na ławce wylądował jedynie na początku roku - od tamtej pory gra, o ile nie pauzuje za kartki. Zdarzyło mu się również kapitanować drużynie w potyczce z Olympiakosem (kibice wybrali go wtedy MPV) i rewanżu z Celtą Vigo. 31-latek ostatecznie został przerzucony na pozycję środkowego obrońcy, chociaż, co może być mankamentem dla Urbana, PAOK funkcjonuje w ustawieniu z dwójką stoperów.
Z drugiej strony selekcjoner już Kędziorę przetestował, a ten zdał egzamin bardzo dobrze. 31-latek dostał szansę w czterech z sześciu meczów za kadencji obecnego szkoleniowca, trzykrotnie wyszedł w pierwszym składzie. Był najlepszym obrońcą w felernej potyczce z Maltą, chociaż tam Wiśniewski z Kiwiorem bardzo nisko zawiesili poprzeczkę. Co więc istotniejsze, Kędziora świetnie sprawdził się w starciu z Holandią. Należał do grona najwyżej ocenianych reprezentantów Polski - porównywalne wrażenie mogli zrobić Piotr Zieliński, Jakub Kamiński czy Matty Cash. Nie ulega wątpliwości, że Urban może ufać doświadczonemu piłkarzowi. Ten naprawdę go nie zawiódł w dotychczasowych rywalizacjach, a to rzecz bardzo cenna.
- Ustawiony jako centralny ze stoperów rozegrał koncertową pierwszą połowę. Tu przecinał, tam wybijał czy główkował, grał skutecznie na wślizgu, dobrze się ustawiał, czytał grę, był na swoim miejscu, a nawet rozpoczął akcję na 1:0 - pisaliśmy przy okazji listopadowego starcia z "Oranje". Wychowanek Lecha mógł się wprawdzie zachować nieco lepiej przy trafieniu Memphisa Depaya, lecz i tak zasłużył przede wszystkim na komplementy.
Być może sam skłaniam się właśnie ku postawieniu na Kędziorę. Owszem, ma mankamenty, dwumecz z Celtą nie był w jego wykonaniu szczególnie udany, ale z drugiej strony w lidze greckiej jest przynajmniej w TO20 obrońców pod względem przechwytów, wybić, wygrywa blisko 65% pojedynków, popełnia bardzo mało fauli, a także pewnie czuje się w rozegraniu, o czym świadczy 88,5% celności podań. Widzę ryzyko związane z postawieniem na Kędziorę, lecz jednocześnie jestem dziwnie spokojny, że byłby w stanie je unieść.

Kto obok Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora?

  • Tomasz Kędziora58.57%
  • Przemysław Wiśniewski22.86%
  • Jan Ziółkowski18.57%

Dyskusja

Przeczytaj również