Niebywałe, co wybrał Salah. Pstryczek w nos gigantów. Zaraz może zagrać w Polsce
Nie Arabia Saudyjska, nie Stany Zjednoczone i nie Besiktas. Mohamed Salah wybrał Trabzonspor. Co - poza bajecznym kontraktem - przekonało Egipcjanina do wyboru azjatyckiej części Turcji?
Opowie nam o tym Filip Cieśliński, ekspert od piłki tureckiej. Zacznijmy od podkreślenia, w jak dobrym momencie jest dzisiaj były klub Tymoteusza Puchacza. Najlepszym od mistrzostwa w sezonie 2021/22, a może nawet od lat 80., kiedy to wygrywał ligę po raz czwarty, piąty i szósty. Sezon 2025/26 skończył na trzecim miejscu, ze stratą tylko pięciu punktów do Fenerbahce i przewagą dziewięciu nad Besiktasem.
Mądra polityka, sprawny prezes
- W klubie ustabilizowały się rządy sprawnego prezesa Ertugrula Dogana, może on liczyć na wsparcie lokalnego biznesu, na ławce sukcesy w roli trenera odnosi klubowa legenda Fatih Tekke, a mądra polityka transferowa spowodowała, że Trabzonspor bieżące okienko zaczynał ze sporą grupą młodych, zagranicznych piłkarzy ogranych w klubie, których można było spieniężyć za kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt milionów za głowę.
- Finalnie pozbyli się dwóch - Christa Oulaia i Felipe Augusto, a zarobione pieniądze wydali na szereg wzmocnień, które nawet przed przyjściem Salaha robiły wrażenie - Rusłan Malinowskij, mający za sobą udany mundial Sidny Lopes Cabral, Noah Saviolo czy kilku sprawdzonych graczy z lokalnego rynku - wymienia Cieśliński.
Do tej listy możemy dodać Ernesta Muciego, który w zeszłym sezonie był wypożyczony z Besiktasu i po tym jak zanotował 15 goli i dziewięć asyst w 41 występach, został na stałe wykupiony za ponad osiem milionów euro.
Teraz były piłkarz Legii będzie miał po prawej stronie słynnego kolegę. Długo wydawało się, że Mohamed Salah trafi właśnie do Besiktasu. Już to było trochę niespodzianką, bo liga turecka, mimo dużych możliwości finansowych, nadal jest postrzegana na Zachodzie jako nieco niszowa, częściowo pewnie przez brak sukcesów w europejskich pucharach. Ale najlepszy piłkarz Premier League sprzed dwóch sezonów od dawna nie krył się z tym, że chce wraz z rodziną zamieszkać w kraju muzułmańskim, a jednocześnie nadal pokazywać się w Europie.
Odeszli od stołu
Rozmowy z Besiktasem były na tyle zaawansowane, że klub planował już przylot piłkarza, drukował koszulki i nagrywał film powitalny. Nagle jednak agent zawodnika, Remy Abbas (a jest to niełatwy gracz, o czym nieraz przekonali się w Liverpoolu), miał nieoczekiwanie poprosić o sięgający 50 procent udział ze sprzedaży gadżetów z wizerunkiem Egipcjanina, co skłoniło Besiktas do odejścia od stołu. W tym momencie do gry wkroczył Trabzonspor.
- Jak twierdzi prezes Dogan, rozmowy trwały 10 dni i odbyły się profesjonalnie i bezproblemowo. Finalnie warunki poznamy w środowym oświadczeniu giełdowym Trabzonsporu, ale pisze się o łącznej sumie 22 mln euro netto za rok (o 10 mln więcej niż proponował Besiktas) i dwuletnim kontrakcie. Plotki mówiły o wsparciu sponsorskim na poziomie podzielenia się pensją, ale prezes twierdzi, że dopiero teraz zacznie szukać finansowania i wierzy tu we wsparcie lokalnego biznesu - opisuje Cieśliński.
Tak czy inaczej ruch nie wywróci raczej stabilnej sytuacji Trabzonsporu - w razie czego mają jeszcze kogo sprzedać, mądra polityka ogrywania zagranicznych talentów w ostatnich latach procentuje.
Największy muzułmański piłkarz w historii
- Dla Trabzonsporu to ruch symbol - potwierdzenie chęci włączenia się w walkę o mistrzostwo, ale też, a może nawet bardziej, pokazanie siły regionu. W Turcji od zawsze trwa rywalizacja bogatego Stambułu z biedną Anatolią, której flagowym symbolem jest mocno rolniczy, relatywnie niewielkie Trabzon. Ściągając do siebie największego muzułmańskiego piłkarza w historii po raz kolejny pstrykają w nos potężnych rywali że Stambułu i budują dumę i godność całego regionu - podsumowuje nasz rozmówca.
Pierwszy mecz ligowy - 15 sierpnia na wyjeździe z Kasimpasą, w której w zeszłym sezonie świetnie się odnalazł Adrian Benedyczak. Ale z polskiej perspektywy ciekawsze jest, czy Salah zagra 20 i 27 sierpnia w meczach 4. rundy eliminacji Ligi Europy z Górnikiem Zabrze. O ile wicemistrz Polski przejdzie Ferencvaros.
Na razie zdobywca 257 bramek dla Liverpoolu kończy wakacje w Grecji, leci do Turcji i w czwartek ma być oficjalnie zaprezentowany jako nowy nabytek siedmiokrotnych mistrzów kraju. W Stambule zastanawiają się, jak do tego doszło. A tysiąc kilometrów na wschód świętują i wierzą, że ten ruch jeszcze raz wywróci tradycyjny układ sił w Super Lig.