Niebywałe, gdzie gra taki kozak. "Przemienia się w Zidane'a"

Niebywałe, gdzie gra taki kozak. "Przemienia się w Zidane'a"
Pawel Andrachiewicz / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 08:30
Drugi po “bogu”. Taką funkcję w reprezentacji Argentyny pełni Rodrigo de Paul. Złośliwi mogą mówić, że to jedynie prywatny ochroniarz Messiego. W rzeczywistości jest spoiwem mistrzowskiej ekipy “Albicelestes”.
Po pierwszym meczu Argentyny na tegorocznym mundialu nazwisko Messiego odmieniano przez wszystkie przypadki. Trudno było nie zachwycać się geniuszem, który na wcześniejsze dublety Mbappe i Haalanda odpowiedział hat-trickiem przeciwko Algierii. Pokazał, że w wieku prawie 39 lat wciąż potrafi bez trudu dotrzymywać kroku najlepszym piłkarzom świata, a nawet ich wyprzedzać. Jednak nie zrobił tego sam.
Dalsza część tekstu pod wideo
Rodrigo de Paul był cichym bohaterem zwycięstwa 3:0. To jego fantastyczne prostopadłe podanie przyspieszyło pierwszą akcję bramkową. Tym jednym zagraniem pomocnik udowodnił, że na boisku potrafi zrobić niemal wszystko, aby ułatwić życie Messiemu. Ktoś gra na fortepianie piękne etiudy, ktoś musi wcześniej przynieść instrument w odpowiednie miejsce. RdP wywiązuje się ze swojej roli bez zarzutu.

Bodyguard

Niedawno viralem stało się porównanie zachowań Messiego z dwóch poprzednich mundiali. W 2018 roku wyglądał na zafrasowanego i załamanego jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. On wiedział, że projekt z Jorge Sampaolim na ławce, Cristianem Pavonem na skrzydle i trójką Mascherano - Ever Banega - Enzo Perez w środku pola nie ma szans na sukces. Cztery lata później podczas odgrywania hymnu prezentował się już zupełnie inaczej. Jak lider, dowódca prywatnej armii, która ma jedno zadanie - wygrać mundial.
Rodrigo de Paul wpłynął na zmianę zachowania “La Pulgi”. Trafił on do reprezentacji pod koniec 2018 roku, będąc częścią wielkich zmian, które zaszły po kompletnie nieudanych MŚ w Rosji. Zmienił się selekcjoner, rozpoczęto proces odmłodzenia kadry, a Messi musiał odnaleźć się w nowym środowisku. I pomógł mu w tym właśnie ówczesny debiutant. Pomocnik opowiadał, że na pierwszym zgrupowaniu specjalnie “podsiadł” Leo w autokarze i na stołówce, aby znaleźć jakiś temat do rozmowy. Później tego samego dnia po prostu zapukał do pokoju, w którym mieszkał kapitan i zaproponował wspólne wypicie mate. Widział, że potencjalny lider zespołu jest odizolowany, początkowo trochę niechętny do poznania nowej grupy. De Paul okazał się pomostem między legendą Barcelony i młodszym pokoleniem.
- Po mundialu w 2018 trafiłem do nowej grupy. Zaczynaliśmy właściwie od zera, a Rodrigo bardzo mi pomógł. Zbudowaliśmy świetną relację, spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. Gadamy, pijemy mate, mieszkamy w jednym pokoju przez jakieś 40-50 dni w roku. Dzielę z nim wiele pięknych chwil - przyznał Leo na antenie FOX Sports.
De Paul stał się przyjacielem, ale też najlepszym uzupełnieniem Messiego na boisku. Genialny napastnik potrzebował mieć za swoimi plecami kogoś, kto wypruje żyły w walce o piłkę, aby on mógł czarować już z futbolówką przy nodze. Co istotne, dostał nie jednego takiego “żołnierza”, a cały legion. W podobnym momencie kluczowymi elementami kadry stali się Enzo Fernandez czy Alexis Mac Allister, którzy również są gotowi zostawić na boisku serce, duszę i płuca.
Można oczywiście delikatnie śmiać się, że De Paul i Messi są jak papużki nierozłączki. Pomocnik nie odstępuje starszego kumpla na krok. Nawet kiedy Leo w listopadzie ubiegłego roku “wkradł się” na jeszcze remontowane Camp Nou, towarzyszył mu właśnie wychowanek Racingu. Przede wszystkim jednak liczy się to, w jaki sposób obaj koegzystują na boisku. A ich współpraca układa się po prostu perfekcyjnie. O ile do świadomości kibiców trafiają głównie highlighty genialnych akcji “La Pulgi”, o tyle zwykle są one poprzedzone katorżniczym wysiłkiem argentyńskiej “siódemki”. Rodrigo haruje w pressingu, nie odpuszcza żadnej piłki i potrafi jednym dobrym podaniem otworzyć drogę do bramki.

Na uboczu wielkiej piłki

Patrząc na poziom prezentowany przez De Paula, można być zszokowanym, że występuje on w MLS. Pewnie, że tamtejsza liga idzie do przodu, jej poziom konsekwentnie rośnie i to już nie jest tylko folwark dla emerytów. Wciąż nie są to jednak rozgrywki, do których w pełni pasuje zawodnik tej klasy, którego kariera jeszcze nie chyli się ku końcowi. Latem 2025 roku opuszczał Atletico, będąc w topowej dyspozycji. I zrobił to z jednego prostego powodu - aby być bliżej Messiego.
- Kiedy rozmawiałem z Leo, zawsze pojawiał się temat wspólnej gry w jednym klubie. Chcieliśmy przełożyć to, co było w kadrze. Kiedy został mi rok kontraktu w Atletico, to marzenie zaczęło nabierać kształtów. Gdy pojawiła się opcja przenosin do Miami, sprawy bardzo mocno przyspieszyły, bo zawsze chciałem dzielić w klubie szatnię z Leo. On czuwał nad negocjacjami, chciał wiedzieć, czy sprawy zmierzają w odpowiednim kierunku. Kiedy przyleciałem do Miami, jako pierwszy powitał mnie na lotnisku - opowiadał po podpisaniu kontraktu.
De Paul oczywiście radzi sobie bez zarzutu w MLS. Średnio w co drugim występie dla Interu Miami notuje udział przy bramce (19 G/A w 38 meczach), był kluczowym elementem drużyny, która w poprzednim sezonie zgarnęła mistrzostwo. Kiedy Javier Mascherano prowadził jeszcze ekipę z Florydy, chwalił 32-latka za to, że ten zaraża energią wszystkich wokół. Gra tak, jakby był domyślnie zaprogramowany na bieganie sprintem, a nie truchtem. To szczególnie imponujące w lidze, która jednak nie znajduje się w czołówce pod względem intensywności. Sam Rodrigo podkreślał, że w ostatnich 2-3 miesiącach odbył z Messim sporo dodatkowych sesji treningowych poza klubem, aby jak najlepiej przygotować się na mundial pod kątem kondycyjnym. Argentyńscy dziennikarze zastanawiali się, czy stawianie na zbyt dużą liczbę graczy z MLS nie wpłynie negatywnie na poziom dynamiki w reprezentacji, ale selekcjoner szybko uciął temat.
- Nie obchodzi mnie liga, w której gra dany piłkarz, ale to jak się w niej prezentuje. Najważniejsza jest forma. De Paul zawsze gra dobrze, kiedy wychodzi na murawę, to daje z siebie wszystko. Jego intensywność potrafi odmieniać losy spotkań - podkreślał Scaloni, cytowany przez portal FIFA.

Ostatnia misja

De Paul jest marzeniem każdego trenera. Nie tylko z powodu jakości, ale też dostępności. Przez całą karierę opuścił zaledwie sześć spotkań z powodu urazów. Na poprzednim mundialu zagrał w ćwierćfinale z Holandią, chociaż miał problemy z kostką. Pod wodzą Scaloniego rozegrał 87 meczów, najwięcej ze wszystkich Argentyńczyków. Drugi w tej klasyfikacji Messi zebrał “tylko” 72 występy. Pewnie, że to od nazwiska “La Pulgi” zwykle zaczyna się układanie składu, ale każdy Batman musi mieć swojego Robina.
Tuż przed mundialem Gaston Edul zapytał De Paula o to, co chciałby przekazać kibicom. Odpowiedział, że może złożyć jedną obietnicę.
- Damy z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej, żeby uszczęśliwić nasz naród. Chcę zobaczyć całą Argentynę zjednoczoną jak po triumfie w Katarze. Mam nadzieję, że uda się to powtórzyć - odparł. A potem zamienił słowa w czyny.
Przeciwko Algierii zaprezentował pełen pakiet posiadanych atutów. Posłał asystę, wygrał pięć pojedynków, zaliczył sześć interwencji w defensywie. Znamienna była akcja z końcówki meczu, kiedy już przy stanie 3:0 powalczył o piłkę przy linii bocznej i celebrował udaną akcję niczym gola. Taki sposób bycia bez wątpienia wpływa pozytywnie na całą grupę. W trakcie spotkania kibice w mediach społecznościowych pisali, że kiedy 32-latek zakłada trykot Argentyny, przemienia się w Zidane’a lub Gullita. Na co dzień jest dobrym pomocnikiem, ale barwy narodowe dodają mu jeszcze co najmniej +10 do wszystkich umiejętności.
- De Paul jest niesamowity, to motor napędowy naszej kadry. Nie ma może jakości Verona, dynamiki Ardilesa, determinacji Simeone, wszechstronności Olarticoechi czy talentu Joty Lopeza. Ale ma wszystkiego po trochu. Jego atuty są przydatne w każdym elemencie gry, co czyni go decydującym zawodnikiem reprezentacji. Bez wątpienia to jeden z najlepszych pomocników w historii Argentyny - opisał ostatnio Rodolfo Cingolani, dziennikarz TyC Sports. - Pięciu najważniejszych piłkarzy w historii Argentyny? Messi, Maradona i Kempes na pewno są w TOP3. Dalej może Passarella i z obecnej kadry uwzględniłbym De Paula. To kluczowy element naszej kadry. Wniósł życie do tej drużyny. Jest jak silnik, to kapitan bez opaski - stwierdził Angel Di Maria dla La Nacion.
Pierwszy mecz na mundialu nie musi o niczym świadczyć. Argentyna cztery lata temu zaczęła MŚ od porażki 1:2 z Arabią Saudyjską, po czym wygrała cały turniej. Teraz pewnie pokonała Algierię 3:0, co nie oznacza, że znajduje się już na autostradzie po kolejny tytuł. “Albicelestes” mają jednak wiele argumentów, które pozwalają wierzyć w potencjalną obronę mistrzostwa. Wcale nie muszą one zaczynać i kończyć się na Leo Messim. W pobliżu “dziesiątki” zawsze będzie orbitował wszechstronny pomocnik, który nie ukrywa jednej rzeczy. Uciszanie krytyków sprawia mu ogromną przyjemność.
- Uwielbiam uciszać ludzi. Przysięgam, kocham to. Chcę, żeby ludzie na mnie narzekali, żeby rzucali złośliwymi komentarzami. Potem wychodzę na boisko, robię swoje i czekam, co mają wtedy do powiedzenia - rzucił parę lat temu na kanale OLGA.
Trudno o lepsze podsumowanie stylu bycia Rodrigo de Paula.

Dyskusja

Przeczytaj również