Niebywały blamaż uczestnika mundialu. 0:4 z… Haiti. A w składzie gość z Ekstraklasy

Niebywały blamaż uczestnika mundialu. 0:4 z… Haiti. A w składzie gość z Ekstraklasy
IMAGO / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 16:00
To już siódmy artykuł z naszego cyklu, w którym grupa po grupie analizujemy moc poszczególnych reprezentacji z nadchodzącego coraz większymi krokami mundialu. Jaka drużyna powinna spokojnie awansować z pierwszego miejsca? Kto znajdzie się za jej plecami? Dla kogo pożegnanie z czempionatem może przyjść wyjątkowo szybko? Zapraszamy do lektury.
Codziennie, aż do 9 czerwca, będziemy brać pod lupę jedną grupę. Następnie, 10 czerwca, na dzień przed startem mundialu, opublikujemy także ogólny ranking sił, wskazując najmocniejsze zespoły całych mistrzostw i faworytów do zdobycia złota. W międzyczasie pojawi się oczywiście także wiele innych artykułów związanych z nadchodzącym mundialem. Bądźcie z nami.
Dalsza część tekstu pod wideo
Dziś czas na grupę G, w której jedna z drużyn dość wyraźnie, tak się przynajmniej wydaje, góruje nad trzema pozostałymi. Zaczynamy od naszym zdaniem najsłabszego zespołu, kończymy na faworycie do pierwszej lokaty.

4. Nowa Zelandia

Nowa Zelandia powraca na mundial po 16 latach. Wówczas, w RPA, zremisowała wszystkie trzy mecze w grupie i ostatecznie nie wywalczyła awansu do fazy pucharowej. Plamy jednak nie dała, potrafiła zatrzymać choćby Włochy. Teraz apetyty będą pewnie większe, bo po pierwsze - o wyjście z grupy jest łatwiej, po drugie zaś - losowanie było dla przedstawiciela Oceanii naprawdę niezłe. Nawet mimo to wydaje się natomiast, że to właśnie Nowa Zelandia jest najmniej jakościowym zespołem w tym czterozespołowym gronie. Eliminacje były dla niej formalnością. Półfinał? 7:0 z Fidżi. Finał? 3:0 z Nową Kaledonią. No nie brzmi to jak ścieżka zdrowia. Ostatnie sparingi też nie dają jednoznacznej odpowiedzi na temat możliwości tej reprezentacji. W marcu udało się wysoko pokonać Chile (4:1), ale już mecz przed kilku dni to prawdziwa kompromitacja. 0:4 z Haiti. Czterokrotnie piłkę z siatki musiał wyciągać Alex Paulsen, golkiper, który przez ostatnie miesiące przebywał na wypożyczeniu do Lechii Gdańsk.
Selekcjonerem od lipca 2023 roku jest Anglik, Darren Bazeley, który ma do dyspozycji dość anonimową dla przeciętnego kibica z Europy kadrę. Największa gwiazda to bez wątpienia kapitan, doskonale znany z boisk Premier League - Chris Wood. 34-latek reprezentuje dziś Nottingham i choć ostatni sezon miał kiepski, to jeszcze w kampanii 2024/25 potrafił zdobyć 20 bramek w angielskiej elicie.

3. Iran

Iran w XXI wieku regularnie melduje się na mistrzostwach świata (wyjątek to impreza z 2010 roku), ale w tym czasie za każdym razem kończył swoją przygodę już po fazie grupowej. Teraz powtórzenie takiego scenariusza byłoby bardzo dużym rozczarowaniem. Nadzieję daje dość korzystne losowanie, nowy format z awansem większości zespołów z trzecich miejsc, ale też sama dyspozycja “Persów”. W decydującej grupie eliminacyjnej zajęli oni pierwsze miejsce, co ciekawe - wyprzedzając dwóch innych uczestników nadchodzącego mundialu, a więc Uzbekistan i Katar. Umiarkowanym optymizmem napawają także tegoroczne sparingi. Może niekoniecznie minimalna porażka z Nigerią (1:2), ale na pewno triumfy z Kostaryką (5:0) oraz Gambią (3:1).
Podczas nadchodzącego turnieju Iran będzie musiał radzić sobie bez dobrze znanego polskim kibicom Aliego Gholizadeha, zawodnika Lecha Poznań, który zmaga się z poważnym urazem. Amir Ghalenoei, pełniący funkcję selekcjonera od marca 2023 roku, za ocean zabierze głównie piłkarzy grających na co dzień w ligach azjatyckich. Jest oczywiście kilka wyjątków. Największa gwiazda drużyny to Mehdi Taremi, aktualnie napastnik Olympiakosu, a w niedalekiej przeszłości Interu Mediolan czy FC Porto.

2. Egipt

Egipt zawita na mundial dopiero drugi raz w XXI wieku. Pierwsza przygoda, z 2018 roku, była zupełnie nieudana, bo “Faraonowie” opuszczali Rosję po trzech porażkach na etapie fazy grupowej. Teraz celują znacznie wyżej, a trafienie na Nową Zelandię czy Iran daje im naprawdę spore nadzieje. Eliminacje nie okazały się absolutnie żadnym problemem. Osiem zwycięstw, dwa remisy, w efekcie pierwsze miejsce. Do tego bilans bramek 20:2. A potem, już na początku tego roku, przyzwoita dyspozycja na Pucharze Narodów Afryki, gdzie dotrzeć udało się do półfinału, minimalnie przegranego z Senegalem. Wspomnieć warto też o ostatnich sparingach, bo one pompują w Egipcie mityczny balonik z oczekiwaniami. Wysokie pokonanie Arabii Saudyjskiej (4:0) i przede wszystkim remis z Hiszpanią (0:0) robią spore wrażenie.
Dziś Egipt ma ten atut, że nie straszy już - jak w 2018 roku - tylko Mohamedem Salahem. Owszem, piłkarz Liverpoolu to nadal lider kadry i jej największa gwiazda, ale do pomocy ma on choćby Omara Marmousha z Manchesteru City. Powołanie otrzymali też m.in. talent FC Barcelony - Hamza Abdelkarim, a także Trezeguet, znany z występów dla Aston Villi, obecnie reprezentujący egipskie Al Ahly.

1. Belgia

Zdecydowany faworyt do wygrania grupy. Może i złote pokolenie Belgów powoli odchodzi w zapomnienie, może i przy okazji kilku poprzednich mundiali nadzieje związane z tą kadrą były większe, ale i teraz “Czerwone Diabły” mogą podczas mistrzostw świata porządnie namieszać. Meczu nie przegrali już od ponad roku, wygrali swoją grupę eliminacyjną, w marcu potrafili rozbić kadrę USA, pakując jej pięć goli, a dosłownie kilka dni temu dość spokojnie ograli towarzysko Chorwację (2:0). Jeśli mają swój dzień, rywale proszą o jak najmniejszy wymiar kar, choć wpadki też się Belgom zdarzają, bo tak trzeba określić nie tak dawne remisy w meczach o punkty z Kazachstanem czy Macedonią.
“Czerwone Diabły” wciąż starają się na dobre odbudować po erze Roberto Martineza, który najpierw doprowadził zespół do brązowego medalu podczas mundialu w Rosji, a cztery lata później zrezygnował z funkcji selekcjonera, gdy jego kadra dała plamę w Katarze. Zastąpić w dobrym stylu nie potrafił go Domenico Tedesco, teraz zaś, od stycznia 2025 roku, próbuje to robić Rudi Garcia. Póki co wykręca solidną średnią 2,08 punktu na mecz, ale prawdziwy test przyjdzie dopiero przy okazji za moment rozpoczynającego się mundialu. Wśród powołanych znajdziemy kilka ikonicznych wręcz dla Belgów postaci, takich jak Romelu Lukaku, Kevin De Bruyne, Thibaut Courtois czy Axel Witsel, wspomaganych m.in. przez przeżywającego drugą młodość Leandro Trossarda z Arsenalu czy mającego za sobą niezły sezon Jeremy’ego Doku z Manchesteru City.
TUTAJ znajdziesz wszystkie artykuły z cyklu, w którym oceniamy siłę poszczególnych uczestników MŚ 2026. Grupa po grupa, drużyna po drużynie.

Dyskusja

Przeczytaj również