Niebywały plan Ronaldo?! Czegoś takiego świat nie widział. "Znając Cristiano"

Niebywały plan Ronaldo?! Czegoś takiego świat nie widział. "Znając Cristiano"
Pawel Andrachiewicz / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 21:02
To jest niemożliwe. Kiedy wydawało się, że czas Cristiano Ronaldo dobiegł końca, on znów pokazał, że stać go na wielkie rzeczy. W wieku 41 lat zapisał się w historii mistrzostw świata i reprezentacji Portugalii. Co najlepsze, nie jest powiedziane, że to na pewno jego Last Dance na mundialu.
Zryw w polu karnym, strzał z pierwszej piłki i gol. Na początku meczu z Uzbekistanem Cristiano Ronaldo zrobił to, co potrafi najlepiej. Weteran nie zatracił instynktu i bezbłędnie wykorzystał dogranie Joao Cancelo z prawego skrzydła. Tym samym dopisał kilka linijek do swoich potwornie przepastnych annałów. Jako pierwszy piłkarz w historii trafiał do siatki na sześciu mundialach. W wieku 41 lat i 138 dni został drugim najstarszym strzelcem gola na MŚ. A to nie był wcale koniec popisów.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Spadają głazy z serca, zeszło ciśnienie z Ronaldo, zeszło z Martineza, bo wiemy, jaka jest komitywa między napastnikiem i trenerem. Myślę, że dzisiaj mogła odbyć się taka dyskusja selekcjonera z liderami: “Musimy zagrać dla niego, on musi zagrać dla nas. To jest wszystkim potrzebne” - mówił Mateusz Borek, komentując spotkanie na antenie TVP Sport.

Zapaść

W poprzednich dniach pojawiło się wiele negatywnych głosów na temat Ronaldo. I nie wzięły się one znikąd. To nie była wielka zmowa nienawistników, którzy z czystej złośliwości chcą zdyskredytować legendę. Cristiano swoim występem z DR Konga sam dostarczył paliwa krytykom. W pierwszej kolejce mundialu zagrał słabo, nawet bardzo, wyróżnił się jedynie dwoma zepsutymi okazjami, które wykreował mu Conceicao. Poza tym nie miał ani jednego dryblingu, celnego strzału, kluczowego podania, udanej akcji. Trzeba było zakłamywać rzeczywistość, aby po tamtym spotkaniu znaleźć pozytywy w poczynaniach 41-latka.
Co najgorsze, nie był to jego pierwszy tego typu występ. Weteranowi wybiła wówczas seria dziesięciu meczów na wielkich turniejach bez gola. Zaczęła się na mundialu w Katarze, trwała przez całe EURO 2024 i była kontynuowana przy okazji remisu 1:1 z Kongiem. Nic dziwnego, że dziennikarze i kibice zaczęli zastanawiać się, czy na pewno Portugalia potrzebuje swojego kapitana na boisku. Najważniejsze jednak, że nie zwątpił w niego Roberto Martinez.
- Cristiano jest liderem i wzorem do naśladowania. Wszyscy możemy korzystać z jego niesamowitego doświadczenia. Po tylu latach wciąż wyróżnia się wyjątkową pasją i chęcią pomocy drużynie - podkreślał selekcjoner przed wtorkowym meczem.
Wcześniej na turnieju bawili się Messi, Haaland i Mbappe, kolekcjonując kolejne gole. Cały świat czekał na odpowiedź Cristiano, która nie nastąpiła w pierwszym meczu. W drugiej kolejce Ronaldo wysłał jednak wszystkim kibicom jasny sygnał - to też mogą być moje mistrzostwa.

Przełamanie

Przeciwko Uzbekistanowi Ronaldo zaprezentował wszystko, czego należy oczekiwać od rasowego snajpera. Przy pierwszym golu wykorzystał centrę Joao Cancelo, w 39. minucie skompletował dublet po prostopadłym podaniu Bruno Fernandesa. Były to jego bramki numer 974 i 975 w seniorskiej karierze. Z dorobkiem dziesięciu goli przebił reprezentacyjny rekord Eusebio na mundialach. W kadrze zebrał już 145 trafień, o 98 więcej od drugiego w klasyfikacji Pedro Paulety. Przede wszystkim strzelał na sześciu różnych mundialach, co może przetrwać jako niepobity wyczyn przez bardzo długie dekady. Cytując Włodzimierza Szaranowicza przy historycznym biegu Usaina Bolta: “To jest po prostu rekord XXII wieku”.
Pewnie, że to był Uzbekistan. Rywal z dolnej półki, który właściwie co parę minut dopuszczał Portugalię pod swoją bramkę. Oczywiście, że to nie wymazuje też poprzednich gorszych występów na EURO 2024 czy z DR Konga. Nie można jednak w żaden sposób deprecjonować tego, że 41-letni zawodnik, który gdyby chciał, mógłby od dawna cieszyć się emeryturą, wciąż wykazuje się takim głodem. Głodem gry, goli i sukcesów. Jego nienasycona ambicja wciąż popycha go do przesuwania granic. Chociaż można odnieść wrażenie, że zdobył już wszystkie bramki tego świata, najważniejsza dla niego wciąż jest ta następna.
- Cristiano Ronaldo znów bije rekordy, a nawet superrekordy. Jego miłość do strzelania goli nie gaśnie. Zdobywanie bramek w wieku 41 lat to nie lada wyczyn. Tak gra prawdziwa ikona - opisał na gorąco dziennik AS. - Legenda Ronaldo wciąż trwa. Zwalczył wątpliwości, które pojawiły się na początku turnieju. Przebił nawet Messiego, strzelając na sześciu mistrzostwach świata - wtórowała Marca. - Cristiano znów gra na pełnych obrotach. W dwóch akcjach bramkowych pokazał, że jest zabójczy w polu karnym. To wyjątkowy moment dla naszego kapitana, który trafił na sześciu kolejnych mundialach. Kolejne historyczne osiągnięcie - podkreślił portugalski Record.

(Przed)ostatni taniec?

Wydaje się, że obserwujemy ostatni występ Ronaldo na mundialu. Właśnie, wydaje się. Dopóki nie padnie konkretna deklaracja, nie możemy mieć tej kwestii całkowitej pewności. Już w 2022 roku, kiedy załamany Cristiano schodził do szatni po ćwierćfinałowej porażce z Marokiem, pojawiały się głosy, że on już nie wróci na MŚ. A jednak tego dokonał. I to nie jako głęboki rezerwowy, a lider linii ataku. Czy można zatem w pełni wykluczyć, że w 2030 roku nie zobaczymy CR7 na turnieju, którego dodatkowo Portugalia będzie współgospodarzem? Nie dalibyśmy sobie za to uciąć ręki, a nawet paznokcia. Miałby wówczas 45 lat, czegoś takiego świat nie widział. Ale jeśli ktoś może tego dokonać, to właśnie on.
- Czy to ostatni wielki turniej Cristiano w karierze? Nigdy nic nie wiadomo. W jego przypadku nauczyliśmy się już, że nie warto niczego wykluczać. Najważniejsze jest to, że jest zdrowy, szczęśliwy i nadal ma ogromną motywację do gry. Niedawno sam mówił, że czuje się dobrze i to jest najważniejsza wiadomość dla Portugalii. Oczywiście każdy zdaje sobie sprawę z jego wieku i z tego, jak długa jest już jego kariera. Jeśli byłby to jego ostatni mundial, z pewnością byłby to wyjątkowy moment dla całego futbolu. Ale znając Cristiano, nigdy nie można powiedzieć z pełnym przekonaniem, że coś jest jego ostatnim rozdziałem. Czas pokaże - powiedział niedawno legendarny Pepe w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Na koniec warto jedynie cieszyć się, że Messi i Ronaldo wciąż to robią. To przywilej móc obserwować tak wybitnych zawodników u kresu karier, którzy nadal potrafią błyszczeć. I to na mundialu, największej scenie ze wszystkich. W takich momentach przychodzi do głowy myśl, że oni są niemal nieśmiertelni. Minęła przecież prawie dekada od zakończenia ich bezpośredniej rywalizacji w El Clasico. Obaj zeszli do słabszych lig, pojawiły się gwiazdy nowego pokolenia, piłka nożna miała kręcić się wokół pojedynku Haalanda z Mbappe. Norweg i Francuz muszą jednak zostawić trochę miejsca na scenie. “La Pulga” i CR7 jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa.

Dyskusja

Przeczytaj również