Nieprawdopodobne, co zrobił Messi. "Absolutnie chore"

Nieprawdopodobne, co zrobił Messi. "Absolutnie chore"
SPP / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 08:00
Leo Messi już cztery lata temu przeszedł grę. Teraz, nadal w imponującym stylu, robi tylko misje poboczne. Dawno zamknął dyskusję pt. “Kto jest najlepszym piłkarzem w historii?”, ale wciąż, już jako 39-latek, zachwyca wszystkich dookoła. Chyba mało kto przypuszczał, że na tym mundialu argentyński gwiazdor będzie aż tak dobry.
Biega niewiele, sprinty robi od wielkiego dzwonu, przez większość meczu spaceruje po murawie, a potem potrafi uruchomić się w odpowiednim momencie i swoim geniuszem przesądzić o losach spotkania. Leo Messi po przenosinach do MLS trochę zniknął nam z radarów, dlatego przed startem mundialu mogliśmy stawiać przy jego nazwisku liczne znaki zapytania. Czy po kilku latach gry w nieszczególnie wymagającej lidze udźwignie wielki turniej reprezentacyjny? Czy nadal, zmierzając do 39. urodzin, a potem będąc już świeżo po nich, będzie w stanie wytrzymać jego trudy, zwłaszcza te fizyczne? Odpowiedź, jednoznacznie twierdzącą, dostajemy regularnie od kilku tygodni.
Dalsza część tekstu pod wideo

13 meczów z rzędu

Messi na tym mundialu przechodzi samego siebie. Można poważnie zastanawiać się, czy nie jest jeszcze lepszy niż cztery lata temu, gdy prowadził “Albicelestes” do złota w Katarze. Wtedy wydawało się, że to jego last dance. Że postawił kropkę nad “i” w przepięknej opowieści o najlepszym piłkarzu w historii. Tymczasem teraz, mimo wszystko dość niespodziewanie, dopisuje do tej historii imponujący epilog.
Messi strzelał gola lub notował asystę w KAŻDYM meczu tych mistrzostw świata. Ba, kilkukrotnie kończył spotkania z dwoma czy trzema punktami do klasyfikacji kanadyjskiej. Zaczął od hat-tricka z Algierią, dorzucił dublet z Austrią, jako zmiennik skarcił Jordanię, przeciwko Wyspom Zielonego Przylądka strzelił gola i zanotował kluczowe dośrodkowanie przy samobójczym trafieniu na 2:1, asystą i bramką uratował “Albicelestes” mecz 1/8 finału z Egiptem, idealnie dośrodkował na głowę Alexisa Mac Allistera przy golu na 1:0 w ćwierćfinale ze Szwajcarią, a na deser zaliczył dwie asysty przeciwko Anglikom, które w końcówce odwróciły losy rywalizacji i dały Argentynie awans do finału.
Leo Messi
Transfermarkt
Osiem goli i cztery asysty. W siedmiu meczach. A przecież do statystyk nie wlicza się udział przy bramce samobójczej Cabo Verde. No i dwa zmarnowane rzuty karne, które mogą być małym kamyczkiem do ogródka. Dowodem na to, że nawet taki geniusz ma mimo wszystko jakieś deficyty.
Jeszcze ciekawiej seria Messiego wygląda wówczas, jeśli dodamy do niej ostatnie występy z Interu Miami i towarzyskie starcia Argentyny sprzed mundialu. Wówczas “La Pulga” będzie miał na koncie 13 meczów z rzędu z przynajmniej jednym golem lub asystą. Ostatni raz jakiekolwiek spotkanie bez udziału przy bramce swojej drużyny zaliczył 26 kwietnia. Prawie trzy miesiące temu. Absolutnie chore.

Rekord za rekordem

Messi w międzyczasie bije oczywiście kolejne rekordy, które trudno jest zliczyć i wynotować. Stał się najlepszym strzelcem w historii mistrzostw świata (choć tu goni go i pewnie w końcu dogoni Kylian Mbappe) i najlepszym asystentem. Ma też chrapkę na to, by trzeci raz zgarnąć nagrodę dla MVP mundialu. Jako jedyny zrobił to póki co dwukrotnie (2014, 2022), ale jak widać - wciąż mu mało. Jeśli w finale poprowadzi “Albicelestes” do triumfu, kolejny skalp ma jak w banku. Ale nawet przy ewentualnej porażce jego szanse będą spore. Żaden z Hiszpanów nie gra bowiem indywidualnie aż tak imponującego turnieju.
Co natomiast ciekawe, Messi jeszcze nigdy nie był królem strzelców mistrzostw świata. Cztery lata temu minimalnie przegrał z Mbappe, teraz natomiast właśnie z Francuzem toczy zażarty bój o nagrodę. Na “kolejkę” przed końcem wyprzedza młodszego rywala liczbą… asyst. To one bowiem liczą się w pierwszej kolejności, gdy przynajmniej dwaj piłkarze zgromadzą taką samą liczbę trafień. A w tym momencie Messi i Mbappe uzbierali po osiem bramek. Argentyńczyk dorzucił cztery asysty, Francuz trzy. Jeden o podreperowanie bilansu powalczy w finale, drugi w meczu o trzecie miejsce. Jeśli dojdzie do remisu w obu wspomnianych kryteriach, pod uwagę brana będzie mniejsza liczba rozegranych minut na tym turnieju. Póki co, głównie z uwagi na brak rozegranych dogrywek, minimalnie mniej w nogach ma gwiazdor “Trójkolorowych”.

Złota Piłka?

W przypadku Messiego coraz głośniej można też mówić o… Złotej Piłce. Chociaż nie brakuje głosów, że piłkarz grający na co dzień w MLS nie powinien otrzymać nagrody “wyłącznie” za jeden turniej, to patrząc na sprawę realnie - Argentyńczyk staje się dziś faworytem numer jeden do kolejnego, dziewiątego już wyróżnienia w tym plebiscycie. Jeśli zdobędzie na tym mundialu złoto, zgarniając przy okazji zasłużenie tytuł MVP, wynik głosowania stanie się oczywisty. Trudno będzie wówczas znaleźć kogoś, kto mógłby mu realnie zagrozić. Trzeba pamiętać, że w dużej mierze to też plebiscyt popularności, a Messi po ewentualnym poprowadzeniu “Albicelestes” do obrony tytułu, i to w wieku 39 lat, będzie wznoszony pod niebiosa. Sprawiedliwie czy nie, po prostu dostanie nagrodę. Nie zagrozi mu Mbappe, nie zagrozi Kane, nie zagrozi Yamal.
Nieprawdopodobne jest to, jak Messi przez lata przeżywający w narodowych barwach istne katusze, nagle na finiszu kariery to właśnie w kadrze zamyka wszelkie dyskusje dotyczące najlepszego z najlepszych. GOAT. Po prostu GOAT.

Przeczytaj również