Niesamowite, co powiedział Flick. Tak rośnie nieoczekiwana gwiazda Barcelony

Niesamowite, co powiedział Flick. Tak rośnie nieoczekiwana gwiazda Barcelony
IMAGO / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 12:00
Nieco dziwne decyzje transferowe, wystrzał kolejnych młodych gwiazd i oczekiwania, które mogą przerastać możliwości. Oto krajobraz Barcelony u progu sezonu 2026/27. Na Camp Nou ten rok będzie niepodobny do innych.
Spora liczba zawodników Barcelony walczących do końca na mundialu sprawiła, że zespół rozpocznie sezon ligowy z tygodniowym opóźnieniem. Z jednej strony Katalończycy mieli więcej czasu na odpoczynek, z drugiej ich poczynania w okresie przygotowawczym mogły przynieść więcej pytań niż odpowiedzi. Poza przekonującym zwycięstwem 5:2 w sparingu z Basel, podopieczni Hansiego Flicka raczej męczyli oko niż je cieszyli. Jedni mogą odebrać to za zwiastun nieudanego sezonu, drudzy zachowują spokój, podkreślając, że mecze towarzyskie nie są żadnym wyznacznikiem. Jak to zwykle bywa, prawda leży pewnie gdzieś pośrodku.
Dalsza część tekstu pod wideo
Fakty są takie, że “Blaugrana” na starcie rozgrywek nie wydaje się być do nich w pełni przygotowana. Kadra nie jest zamknięta, o potrzebie wzmocnienia co najmniej dwóch pozycji wie każdy kibic, a czas zdecydowanie nie gra na korzyść Deco i jego świty. O ile Real Madryt, główny kontrkandydat do walki o mistrzostwo, właściwie już na początku sierpnia dopiął wszystkie niezbędne ruchy, o tyle na Camp Nou można spodziewać się zmian kadrowych aż do wrześniowego deadline day. Zobaczymy, która strategia przyniesie dorodniejsze owoce.

Transfery na opak

Porównując obecną kadrę Barcelony z tą z poprzedniego sezonu, trudno uznać, która jest lepsza. One są po prostu inne. Spora część piłkarzy pozostała na miejscu, ale ruchy transferowe doprowadziły do zupełnie odmiennego rozłożenia akcentów. Wcześniej Flick miał dość spory komfort w ofensywie, który jednak mu odebrano. Z klubem pożegnali się Robert Lewandowski, Ferran Torres i Marcus Rashford, którzy w rozgrywkach 2026/27 brali bezpośredni udział przy 75 bramkach “Dumy Katalonii”. Atak został wzmocniony Anthonym Gordonem i Karim Adeyemim, natomiast na pozycji numer dziewięć wciąż jest nie tyle dziura, co ogromna wyrwa. Wielki kanion.
- Wiemy, że straciliśmy dwóch napastników. Możemy pokryć pozycję Ferrana, ale zastąpienie Lewandowskiego będzie znacznie trudniejsze. Mamy gotowe rozwiązania, ale spróbujemy jeszcze wykonać pewne ruchy na rynku - rzucił Deco po Pucharze Gampera.
Włodarze zostawili zakup napastnika na ostatnią chwilę, co zdecydowanie nie ułatwia sprawy. Który topowy klub pod koniec sierpnia zechce sprzedać ofensywną gwiazdę, nie mając dopiętego następcy? Zapewne żaden. “Barca” zbyt długo biegała za Julianem Alvarezem, gdzie od wielu tygodni wiadomo było, że nie ma szans na transfer, przez co sama postawiła się pod ścianą. Nie ma szans, że tuż przed zamknięciem okienka nagle uda jej się sprowadzić gracza kalibru Lautaro Martineza. To po prostu nierealne. Sukcesem będzie transfer jakiegokolwiek snajpera, który zagwarantuje chociaż 20 goli w sezonie.
Barcelona nie kupiła ani napastnika, ani lewonożnego stopera, chociaż przed startem okienka te dwie pozycje wskazywano jako najbardziej palące. Wzmocniła, i to bardzo konkretnie, najlepiej obsadzoną formację, czyli pomoc. Sprowadzenie Rodriego musi być odbierane jako ogromny sukces, ponieważ naprawdę rzadko zdarza się możliwość zakontraktowania triumfatora Złotej Piłki i świeżo upieczonego MVP mundialu. Nikogo nie zdziwiło, kiedy Flick w trakcie prezentacji 30-latka powiedział, że to najlepsza “szóstka” świata. Trudno z tym polemizować.
- Barcelona niesamowicie rozwinęła się w ostatnich dwóch latach. Wygrała dwa mistrzostwa, co jest niezwykle trudnym osiągnięciem. Jest o krok od wygrania Ligi Mistrzów. Przyczyną takich osiągnięć nie jest tylko obecna forma, ale też ogromny potencjał drużyny. Na każdej pozycji mamy fantastycznych zawodników, pomoc jest spektakularna. Podejmując takie decyzje, zawsze kierowałem się względami sportowymi. Dlatego “Barca” była moim pierwszym wyborem - wytłumaczył Rodri.
Barcelona ma w pomocy wszystkie niezbędne narzędzia, aby w swoim stylu móc dominować poprzez posiadanie. Spokojnie można wyobrazić sobie scenariusz, w którym Pedri, Rodri i Olmo urządzają sobie rondo wśród rywali, śrubując statystyki. Jednocześnie istnieje obawa, czy koniec końców w tej układance nie zabraknie konkretów. Można wymienić tysiąc podań i przegrać mecz, jeśli w decydującej fazie zabraknie skutecznego napastnika.

Zaciąg młodych

Kiedy na Camp Nou pojawia się problem, nierzadko rozwiązują go przedstawiciele młodego pokolenia. Tym razem może być podobnie. “Barca” nie kupiła nikogo na środek ataku, więc Flick prawdopodobnie odważniej postawi na Hamzę Abdelkarima. 18-latek już w czasach gry dla Al-Ahly bywał nazywany egipskim Haalandem. Z gwiazdą Manchesteru City łączą go pokaźne warunki fizyczne, wiodąca lewa noga, dość podobny sposób poruszania i przede wszystkim zagrożenie, które generuje w polu karnym. W presezonie strzelił cztery gole, czym być może wywalczył nawet miejsce w pierwszym składzie. Oczywiście nie twierdzimy, że Egipcjanin faktycznie jest na poziomie Haalanda, natomiast widać w nim naprawdę pokaźny potencjał.
Kolejnym graczem, na którego warto zwrócić szczególną uwagę, jest Xavi Espart. W poprzednim sezonie dostał od Flicka pojedyncze szanse na prawej obronie. W ostatnich sparingach grał już jako głęboko ustawiony pomocnik, gdzie prezentował się co najmniej bardzo dobrze. Widać u niego ogromną łatwość w posyłaniu prostopadłych podań między liniami. Konkurencja w pomocy (Rodri, Pedri, Gavi, Bernal, chwilowo kontuzjowany Frenkie) i na prawej stronie defensywy (Kounde, Eric Garcia, Cancelo) jest ogromna, aczkolwiek czuć, że 19-latek cieszy się zaufaniem trenera.
- Xavi ma cechy podobne do Philippa Lahma. Też może grać na boku obrony i w środku pomocy. Wyróżnia go pewność siebie oraz komfort, z jakim czuje się zarówno z piłką, jak i bez niej. Jestem z niego bardzo zadowolony - chwalił Flick.
Ostatnim z młodych gniewnych jest Jesse Bisiwu, którego w tym okienku Barcelona pozyskała z Club Brugge za 8,5 mln euro. To niemała kwota, biorąc pod uwagę, że 18-latek nawet nie zadebiutował w pierwszym zespole z Brugii. Lewoskrzydłowy dał już próbkę talentu, kompletując dublet w sparingu z Basel. Wyróżnia go dynamika, lekkość w dryblingu, spore zdolności w zakresie gry na małej przestrzeni. Według doniesień początkowo zostanie zarejestrowany w drugim zespole, ponieważ priorytetem są regularne występy. Jeśli zasłuży na szansę, na pewno ją otrzyma.

Oczekiwania

Kadra Barcelony nie jest kompletna, ale kibice i sami piłkarze oczekują maksymalnych sukcesów. Śledząc różne wypowiedzi, łatwo dostrzec, że Katalończykom już nie wystarczy samo mistrzostwo. Oczywiście nie wiadomo, czy w ogóle je zdobędą, ponieważ Real wkroczył na rynek transferowy z drzwiami i uzbroił się po same zęby. W mieście Gaudiego spokojnie zaakceptowaliby krajową detronizację, gdyby poszła ona w parze z powrotem na tron w Europie.
- Liga Mistrzów jest moim największym marzeniem. Nie ma ważniejszego trofeum w piłce klubowej. To cel, który wyznaczyliśmy sobie jako cały zespół, chociaż oczywiście będziemy skupieni na wszystkich rozgrywkach - przyznał Joan Garcia. - W Barcelonie liczy się każdy mecz, który musisz wygrać, ale najważniejsza jest Champions League. Spróbuję pomóc drużynie sięgnąć po ten puchar - wtórował Karim Adeyemi. - Liga Mistrzów to jedyne trofeum, którego nie udało się zdobyć w ostatnich latach. Chcemy spełnić to marzenie - dodał Marc Bernal.
Problem polega na tym, że trudno w pełni skupić się na rozgrywkach, gdzie jeden fałszywy krok potrafi zniweczyć wysiłek z całego roku. W lidze masz margines błędu, pojedyncza porażka jeszcze nie oznacza końca świata. A Barcelona nie ma takiego komfortu jak choćby PSG, które taśmowo zgarnia Ligue 1, grając sporo kolejek drugim garniturem. W La Liga, chociaż jej poziom drastycznie spadł w ostatnich latach, to nie przejdzie. Odpuścisz kilka meczów, to obudzisz się z wielopunktową stratą do Realu. Celem podopiecznych Flicka musi być próba utrzymania tempa w Hiszpanii przy jednoczesnym podniesieniu poprzeczki na arenie międzynarodowej.
Czy Barcelona na papierze ma lepszą kadrę od Realu? Nie. Czy w tym momencie można ją upatrywać jako głównego faworyta w Lidze Mistrzów? Nie. Czy zdziwi nas, jeśli podopieczni Flicka znów będą walczyć o wszystkie trofea? Odpowiedź znów musi być przecząca. Mistrzowie Hiszpanii mają widoczne braki, jednak oni już przyzwyczaili kibiców do takiej sytuacji. Kiedy w składzie pojawia się luka, zwykle do głosu dochodzą wychowankowie La Masii lub gracze z rezerw. Kto wie, czy za kilka tygodni Joan Laporta nie będzie mógł triumfalnie ogłosić, że klub intencjonalnie nie rozbił banku na nowego napastnika, ponieważ od początku wierzył w Abdelkarima. Jak to się mówi, prawda nie może przeszkodzić w dobrej narracji.

Dyskusja

Przeczytaj również