Niebywałe, co zrobili dla Lewandowskiego. Historyczne sceny, Messi mógłby zazdrościć

Przeżyliśmy historyczny moment. Robert Lewandowski rozegrał ostatni mecz na Camp Nou. Wspaniałe pożegnanie Polaka było godne jego spektakularnej kariery w Barcelonie.
Tak ze sceny schodzą tylko najwięksi z największych. Legendy. Niedzielny wieczór na Camp Nou był festiwalem na cześć Roberta Lewandowskiego, który ma już za sobą ostatni domowy występ w barwach Barcelony. Trudno byłoby wyobrazić sobie lepsze zwieńczenie czteroletniego pobytu w stolicy Katalonii. Ponad 60 tysięcy kibiców Barcelony, piłkarze, trenerzy, Joan Laporta i pozostali działacze - wszyscy okazali wdzięczność za to, czego napastnik dokonał, przyczyniając się do renesansu całego klubu.
W trakcie wzruszającej ceremonii nie zabrakło niczego. Była opaska kapitana na ramieniu. Były banery z napisami po katalońsku “Robert, rozpocząłeś to wszystko” i po polsku “Dziękuję Lewy”. Cały stadion jeszcze podczas rywalizacji z Betisem wielokrotnie intonował przyśpiewkę na cześć napastnika. A po ostatnim gwizdku główna gwiazda wieczoru najlepiej podsumowała to, co przeżyła w barwach “Blaugrany”.
- Przybyłem tu w trudnym momencie, ale wiedziałem, że ten klub będzie wielki. Od pierwszego dnia poczułem się jak w domu. Nigdy nie zapomnę momentów, kiedy śpiewaliście moje nazwisko, wasze uczucie wobec mnie było niesamowite. Dziękuję kibicom, kolegom z drużyny, trenerom, wszystkim pracownikom klubu. Gra tutaj była zaszczytem, jestem dumny z tego, co osiągnęliśmy razem w ciągu czterech lat. Dziś żegnam się, ale Barcelona na zawsze pozostanie w moim sercu. Niech żyje “Barca”, niech żyje Katalonia - powiedział Lewandowski.
Niezapomniany
Cudownie było obserwować reakcje barcelońskiego środowiska, kiedy w sobotę Lewandowski ogłosił odejście po sezonie. Praktycznie wszyscy zawodnicy publicznie podziękowali mu za pomoc i możliwość wspólnej gry, a słowo “legenda” było odmieniane przez wszystkie przypadki. Uwielbienie całego klubu idealnie spuentowali działacze, którzy przypomnieli, jak wielką chęcią wykazał się Polak, aby cztery lata temu móc trafić na Camp Nou. Wyszedł ze strefy komfortu, opuścił Bayern, gdzie przecież spokojnie mógł nadal kolekcjonować mistrzostwa i rekordy. Wolał wyruszyć w nieznane.
- Dziękuję Robertowi, który na zawsze zapisał się w historii Barcelony. Przybył w trudnym momencie dla klubu, ten transfer był możliwy tylko dzięki jego wytrwałości i pragnieniu, aby reprezentować barwy “Barcy”. Zespół wygrał trzy mistrzostwa w czterech ostatnich sezonach w dużej mierze dzięki profesjonalizmowi, zaangażowaniu i bramkom Roberta. Barcelona i Katalonia zawsze będzie twoim domem. Dziękujemy za wszystko - napisał Joan Laporta.
- Robert pokazał się tu z doskonałej strony. Jako piłkarz, ale też poza boiskiem. Był wzorem dla innych, to niesamowity profesjonalista. W każdym możliwym aspekcie. Inno mogli go podpatrywać, to jak się prowadzi, jak o siebie dba. Naprawdę można go stawiać za wzór. Barcelona nigdy nie zapomni mu też determinacji, jaką wykazał się, aby mogło dojść do tego transferu. Pamiętajmy, jakie były wtedy uwarunkowania, Barcelona przechodziła restrukturyzację, sytuacja klubu była trudna, również pod względem ekonomicznym. Robiliśmy, co mogliśmy, ale bez wielkiej determinacji samego piłkarza to i tak mogło się nie udać. Robert bardzo nam pomógł, ze swojej strony zrobił wszystko, aby tu przyjść - przyznał w rozmowie z Goal.pl Jordi Cruyff, były dyrektor Barcelony.
W 2022 roku Lewandowski zaryzykował i wygrał. Z perspektywy czasu wiemy, że jego transfer do Barcelony okazał się sukcesem właściwie na każdym polu. Nie przez przypadek w pożegnalnym wpisie podkreślił, że to właśnie ten czteroletni etap jest najpiękniejszym rozdziałem jego kariery. Nie można oczywiście deprecjonować Bayernu, który jest hegemonem i jednym z najlepiej zarządzanych organizacji na piłkarskiej mapie świata. Wychodzi jednak na to, że “Blaugrana” to naprawdę coś więcej niż klub.
Pożegnanie godne mistrza
Samo spotkanie z Betisem zdecydowanie nie przejdzie do historii. Tempo rywalizacji było letnie, co można zrozumieć, ponieważ obie drużyny już wcześniej osiągnęły swoje cele na ten sezon. Lewandowski niestety nie zdołał zdobyć pożegnalnej bramki, chociaż nie można mieć do niego żadnych pretensji. Nie miał właściwie żadnej okazji, jedyny strzał oddał tuż przed zejściem. Przy czym właśnie ta zmiana była ważniejsza od wyniku, dubletu Raphinhi i wszystkiego innego. To był wieczór “Lewego”, którego pożegnano dokładnie tak, jak na to zasłużył.
Obrazki na Camp Nou przejdą do historii, ponieważ naprawdę niewielu zawodników doczekało się takiego hołdu. W ostatnich latach równie emocjonalne ceremonie zorganizowano jedynie na cześć Xaviego i Andresa Iniesty. Ale już Leo Messi opuścił klub tylnymi drzwiami, ostatni mecz rozegrał przy pustych trybunach, kiedy świat był sparaliżowany przez koronawirusa. Argentyńczyk mógłby z zazdrością patrzeć na to, co potencjalnie go ominęło. Na szczęście teraz nic nie stanęło na przeszkodzie, aby tysiące kibiców mogło okazać Lewandowskiemu wdzięczność za jego dokonania.
Będąc Polakiem, nie można nie czuć szczególnej dumy w takich momentach. Naprawdę trudno bowiem wyobrazić sobie lepszego ambasadora w świecie sportu. Lewandowski pokazał, jak w stosunkowo krótkim okresie zaskarbić sobie niemal nieśmiertelną chwałę. Na boisku osiągnął w Barcelonie wszystko poza Ligą Mistrzów. Na trybunach rozkochał w sobie rzesze kibiców. A w szatni pozostawił wspomnienie profesjonalisty, z którego warto brać przykład. Czy można mówić adios w lepszych okolicznościach?
- Robert od pierwszego dnia był wzorem do naśladowania. Gra u jego boku to była przyjemność. Dał nam wiele poprzez swoje gole, doświadczenie i etykę pracy. Możemy tylko mu podziękować, jego dziedzictwo w tym klubie nie przeminie - przyznał Raphinha po zwycięstwie z Betisem. - Będę tęsknił za Robertem. To jeden z najlepszych napastników w historii, życzę mu wszystkiego najlepszego. Szkoda, że już odchodzi, bardzo nam pomógł - wtórował Gavi. - Lewandowski to zawodnik z najwyższej półki, co potwierdził w Barcelonie swoimi występami, golami. Zasłużył na tak wspaniałe pożegnanie - dodał Manuel Pellegrini. Do gratulacji dołączył się nawet Bastian Schweinsteiger, który przez jeden sezon dzielił w Bayernie szatnię z Lewandowskim.
Na zawsze “culer”
Lewandowski musi opuszczać Camp Nou z poczuciem perfekcyjnie wykonanego zadania. I nie chodzi nawet tylko o dodanie do kolekcji siedmiu trofeów i ponad stu goli. 37-latek widzi, że odchodzi ze znacznie lepszej drużyny niż ta, którą zastał. U jego boku rozwinęła się nowa generacja piłkarzy, którzy powinni stanowić o sile “Dumy Katalonii”. W 2022 roku “Barca” potrzebowała doświadczonej gwiazdy, będącej gwarancją bramek, jakości i profesjonalizmu. Teraz weteran może zostawić zespół w dobrych rękach nowego pokolenia, które wychowało się pod jego czujnym okiem.
Na razie nie wiemy, gdzie weteran planuje kontynuować karierę. Niezależnie od tego, czy będą to Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska czy jeszcze inny kierunek, jedno pozostaje niemal pewne. W żadnym innym miejscu nie będzie kochany tak, jak w mieście Gaudiego. I trzeba podkreślić, że w bezgraniczna miłość katalońskich kibiców jest w pełni zasłużona. Barcelonismo nie zapomni, ile Robert Lewandowski zrobił dla tego klubu. Nie zapomni.