Niesamowity 17-latek odkryciem mundialu? Już raz przebił Yamala. Miejcie go na oku

Mistrzostwa świata zbliżają się nieubłaganie, a jak wiadomo, nieodłącznym elementem każdego wielkiego turnieju są jego piłkarskie odkrycia. Zarówno EURO jak i mundial nieraz potrafiły pokazać kibicom nieoczywistego piłkarza, o którym po zakończeniu imprezy mówił cały świat. Liczymy, że będzie tak również i w tym roku - dlatego przygotowaliśmy dla was listę nazwisk, dla których warto będzie odpalić telewizor.
Spośród szerokiego grona kandydatów na odkrycie mundialu wyselekcjonowaliśmy siedem postaci. Większość z nich możecie już kojarzyć z europejskich boisk, ale to właśnie te mistrzostwa będą dla nich szansą na to, by wejść na jeszcze wyższy poziom. Zarówno ten sportowy, jak i rozpoznawalności.
Marc Pubill (Hiszpania)
Zaczniemy z grubej rury, bo od zawodnika reprezentującego barwy obecnych mistrzów Europy. Pubill jeszcze nigdy nie rozegrał meczu w seniorskiej reprezentacji, a na mundial pojechał kosztem m.in. Deana Huijsena i Robina Le Normanda, czyli klubowego kolegi z Atletico Madryt. W ostatnich miesiącach 23-latek mocno zaimponował chociażby w rewanżu z Arsenalem w Lidze Mistrzów, gdzie kapitalnie poradził sobie z Viktorem Gyokeresem. Wyrósł na czołowego obrońcę ligi hiszpańskiej, co jest tym bardziej imponujące, że do Madrytu trafił zaledwie rok temu jako dodatkowe uzupełnienie defensywy. “Los Colchoneros” zapłacili za niego Almerii 16 milionów euro - dziś można to uznać za promocyjną cenę.
- To młody, pełen energii zawodnik. Podoba mi się jego determinacja, by pomagać drużynie. Wyobrażałem sobie, że w pewnym momencie mógłby nam pomóc na pozycji środkowego obrońcy. Rozwija się w niesamowitym tempie, dobrze gra nogami. Jest głodny sukcesu, a ja lubię takich zawodników - chwalił 23-latka na łamach AS Diego Simeone.
Luis de la Fuente najpewniej wystawi na MŚ defensywny duet Laporte - Cubarsi, ale kto wie, czy w fazie grupowej nie zdecyduje się na kilka rotacji, szczególnie w meczach ze słabszymi rywalami. To może być dla Pubilla szansa na wejście do pierwszego składu. I choć w kadrze mamy jeszcze Erica Garcię, to defensor Atleti nie jest bez szans.
Gilberto Mora (Meksyk)
Z drużyny mistrzów Europy płynnie przenosimy się do ekipy gospodarzy. To już nie ten sam mierny i dotknięty starzejącą się kadrą Meksyk, co cztery lata temu. Wśród podopiecznych Javiera Aguirre znajdziemy dziś kilku bardzo obiecujących zawodników poniżej 23. roku życia. W oczy rzucają się tu chociażby klubowy kolega Pubilla, Obed Vargas, czy ofensywny duet z Chivas Guadalajara - Brian Gutierrez i Armando Gonzalez. Tym, o którym mówi się najgłośniej, jest jednak Gilberto Mora - 17-letni pomocnik Tijuany oraz jeden z najmłodszych zawodników na całym turnieju.
Mimo bardzo młodego wieku Mora nie jest w kadrze “Trójkolorowych” żółtodziobem - jak do tej pory rozegrał osiem meczów w seniorskiej reprezentacji. Nieco głośniej było o nim rok temu, kiedy pomógł Meksykowi wygrać Złoty Puchar CONCACAF. Tym samym pobił rekord Lamine’a Yamala, zostając najmłodszym zawodnikiem w historii, który wygrał mistrzostwa kontynentu. Miał wtedy zaledwie 16 lat i 265 dni. Na mundialu też będzie podstawowym zawodnikiem, więc już wiecie, na kim można zawiesić oko podczas meczu otwarcia.
Johan Manzambi (Szwajcaria)
Dawno Szwajcarzy nie mieli w swoich szeregach tak wielkiego talentu. W erze zmierzchu Xherdana Shaqiriego, który mimo świetnej formy w Bazylei w 2024 roku zakończył reprezentacyjną karierę, kadrze będzie potrzebny nowy lider potrafiący dźwignąć odpowiedzialność w kluczowych meczach.
Do przejęcia pałeczki nie można sobie wyobrazić lepszego kandydata niż Manzambi. 20-latek ma absolutnie wszystko, by zostać gwiazdą szwajcarskiej reprezentacji na kolejne kilkanaście lat - jest niesamowicie wyszkolony technicznie, a na boisku czuje się świetnie zarówno w środku pola, jak i na prawej stronie boiska. Oczywiście nie ma co porównywać go do Shaqiriego pod względem charakterystyki, gdyż nie jest on skrzydłowym, a dość wszechstronnym “box-to-boxem”. W “Nati” zachwyca jednak tak samo, jak we Freiburgu - strzelił już trzy gole w 12 meczach rozegranych w narodowych barwach.
Dla przypomnienia, liczby Manzambiego w Bundeslidze to pięć goli i pięć asyst w 27 meczach. Na dokładkę Szwajcar dorzucił jeszcze od siebie dwa trafienia w Lidze Europy, gdzie jego klub dotarł do finału. Interesują się nim topowe kluby - Bayern, PSG, Napoli i nie tylko. Transfer zdaje się być kwestią czasu.
Valentin Barco (Argentyna)
Cztery lata temu rzutem na taśmę do argentyńskiej kadry na MŚ dostał się Enzo Fernandez. Dziś podobną historię ma za sobą Valentin Barco, który od pierwszej minuty u Lionela Scaloniego zadebiutował dopiero w minioną niedzielę. Pomocnik Strasbourga rozegrał 45 minut w sparingu z Hondurasem (2:0), a wcześniej wystąpił tylko w dwóch spotkaniach, również towarzyskich. Nigdy nie grał dla kadry w meczu o punkty. Na turnieju może się to jednak zmienić, bo mówimy o jednym z największych talentów w kraju, który już jako 16-latek grał w finale Copa Libertadores w barwach Boca Juniors.
Ciekawostką jest, że Barco na początku kariery uznawany był za nadzieję “Albicelestes” na lewej obronie, która od dłuższego czasu jest piętą Achillesową argentyńskiej kadry. Patrząc na obecne powołania, dziś wybór selekcjonera na tej pozycji zaczyna i kończy się na 33-letnim Nicolasie Tagliafico. Teoretycznie jest jeszcze Facundo Medina, ale to wciąż mało - przydałby się jakiś klasowy piłkarz na tę pozycję. Barco tym klasowym piłkarzem miał zostać, ale w Brighton i Sevilli nie poradził sobie ze względu na defensywne braki. Dopiero w Strasbourgu, gdzie przesunięto go do środka pola, jego kariera “wystrzeliła”. Stał się absolutnym liderem drużyny, która w tym sezonie dotarła aż do półfinału Ligi Europy. Niezależnie od poczynań na mundialu, czeka go wielki transfer - podobnie jak lata temu Enzo Fernandez, dołączy bowiem do Chelsea.
Kerem Alajbegović (Bośnia i Hercegowina)
RB Salzburg wychował sobie kolejny diament. Co więcej, już go sprzedaje - od następnego sezonu 18-letni skrzydłowy będzie występował w Bayerze Leverkusen. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko tego, by dobrze pokazać się na nadchodzącym mundialu, a zdecydowanie widać u niego potencjał na wielkie rzeczy.
Alajbegović to piłkarz, który mimo bardzo młodego wieku zdążył już bośniacką kadrę zbawić. W półfinale baraży o mundial z Walią asystował przy wyrównującym golu Edina Dżeko w 86. minucie, a w serii rzutów karnych wykorzystał ostatnią “jedenastkę”, wysyłając swój zespół do wielkiego finału z Włochami. Jak dobrze wiemy - wygranego.
Można więc powiedzieć, że Bośniacy mają swojego Oskara Pietuszewskiego. Po Edinie Dżeko nadchodzi nowe - Kerem może stworzyć świetny duet skrzydłowych z Esminem Bajraktareviciem z PSV, który również uznawany jest za ogromny talent. Kto wie, być może to właśnie bałkańska reprezentacja oczaruje świat. Pragnienie dostania się na wielki turniej zaspokoiła dopiero po 12 długich latach przerwy, więc mobilizacja jest jeszcze większa.
Christ Inao Oulai (Wybrzeże Kości Słoniowej)
WKS to obok Maroka najsilniejsza personalnie afrykańska kadra, która pojedzie na mundial. Selekcjoner Emerse Faé może przebierać w przyszłych gwiazdach. Ousmane Diomande? Wielki talent Sportingu, czołowy obrońca ligi portugalskiej. Amad Diallo? Lider kadry, podstawowy gracz Manchesteru United. Yan Diomande i Bazoumana Touré? Dwaj genialni skrzydłowi z Bundesligi, których na pewno wkrótce czekają wielkie transfery.
Wśród tych wszystkich nazwisk można zapomnieć o Chriście Inao Oulaiu. Atletyczny pomocnik od roku jest częścią Trabzonsporu. Turecki klub w sezonie 2025/26 skompletował naprawdę ciekawą drużynę, w której jednym z liderów jest między innymi były gracz Legii Warszawa, Ernest Muci. Iworyjczyk też pełni w niej kluczową rolę - imponuje swoją grą na tyle, że zainteresowane nim jest już kilka drużyn Premier League. Dobrze pokazał się też na ostatnim Pucharze Narodów Afryki, gdzie pomógł dotrzeć swojej reprezentacji do ćwierćfinału.
“Słonie” pokazały również moc w ostatnich sparingach, odnosząc w 2026 roku trzy zwycięstwa w trzech starciach. W marcu rozbiły Koreę Południową (4:0) i pokonały Szkocję (1:0), a na deser przed samym mundialem udało im się wygrać z Francją (2:1). Inao Oulai wystąpił w każdym z tych meczów.
Antonio Nusa (Norwegia)
Niektórzy mogą się zdziwić, że najbardziej zaufanym asystentem Erlinga Haalanda w reprezentacji nie zawsze był Martin Odegaard. Mało tego, w przeszłości pomocnik Arsenalu częściej zawodził niż pozytywnie się wyróżniał. Dziś jednak Norwegia jest już na tyle naoliwioną maszyną, że trudno wyobrazić sobie Martina inaczej niż jako lidera kadry.
Jednym z najgorszych okresów Odegaarda w norweskiej reprezentacji były eliminacje EURO 2024. Mniej więcej w tym samym czasie do kadry wprowadzany był Antonio Nusa - wówczas 18-letni skrzydłowy Club Brugge. Do drużyny narodowej wszedł z wielkim impetem. Na dzień dobry: gol i cztery asysty w pierwszych trzech występach. Jego wizytówką był wygrany przez Norwegię 4:1 mecz ze Słowenią, w którym popisał się dubletem. Już jako zawodnik RB Lipsk.
Od tego momentu trudno sobie wyobrazić drużynę Stale Solbakkena bez Nusy w pierwszym składzie. Kolejny koncert skrzydłowy dał w zeszłym roku, kiedy Norwegia zmiażdżyła Włochów 3:0. Zanotował gola i asystę. Trafienie dorzucił też w rewanżu (4:1), gdy Italia grała u siebie. Mimo wyrobionej pozycji w reprezentacji, nie jest jeszcze specjalnie rozpoznawalną postacią w klubowej piłce. Ale mundial może to zmienić.
***
Potencjalnych odkryć zbliżających się mistrzostw świata jest całe mnóstwo. Kto wie, czy nowych, wschodzących gwiazd nie ujrzymy też w drużynach pokroju Maroka, Turcji lub Ekwadoru, które obecnie mają najlepsze pokolenia piłkarzy w swojej historii. Ten turniej może zupełnie odmienić kariery wielu zawodnikom, dlatego czekamy ze zniecierpliwieniem na to, aż będzie można to zobaczyć.