16 dni i koniec. Kompromitacja w słynnej reprezentacji, upadły gigant na dnie

16 dni i koniec. Kompromitacja w słynnej reprezentacji, upadły gigant na dnie
ANP / pressfocus
Paweł - Grabowski
Paweł GrabowskiDzisiaj · 10:34
Włoska piłka przespała trzy mundiale, a kiedy wreszcie ogłosiła reformę, to cały plan posypał się w 16 dni. Duet Paolo Maldini i Leonardo złożył rezygnację, bo prezes Giovanni Malagò zablokował Andreę Pirlo. Włosi dalej siedzą w swoim betonowym bunkrze i szukają selekcjonera. Na karuzeli już krążą stare nazwiska, co zapowiada bardziej “bezpieczny” reset niż jakikolwiek wyłom.
Można ich porównać do starego mistrza boksu, który siedzi w szlafroku i w kółko opowiada o dawnych triumfach, choć na ring już nie wychodzi. Ewentualnie - jak wyjdzie, to kończy się śmiechem i kompromitacją. Włosi doskonale wiedzą, że już dawno nie są potęgą piłki. Kiedy wiosną przegrali baraże o mundial, a do dymisji podał się prezes Gabriele Gravina, wreszcie coś miało ruszyć. Cztery miesiące później Włosi taplają się w tym samym błocie. Poszło o Andreę Pirlo i rosyjskiego bukmachera.
Dalsza część tekstu pod wideo

Pole minowe

Początkiem nowej ery miał być 11 lipca. Włoska federacja z dumą ogłosiła, że Paolo Maldini i Leonardo będą zarządzać projektem Club Italia. Nad nimi czuwał nowy prezes Giovanni Malago, padały słowa o mundialu w 2030 roku i odnowie włoskiej piłki. Oczywiście 16 dni później cały ten projekt trzeba wyrzucić do kosza. Temat, który rozbudzał nadzieje Włochów, bardzo szybko zamienił się w kolejną sagę porażek. Maldini chciał na selekcjonera Andreę Pirlo, bo świetnie się znają jeszcze z czasów Milanu. Malago tymczasem ugiął się presji mediów, które pisały o współpracy Pirlo z rosyjskim bukmacherem. Powstała z tego wielka drama. Maldini nie chciał udawać, że ma władzę, kiedy de facto jej nie ma.
Włosi w tym momencie odgrywają teatrzyk, na który z rozbawieniem patrzy świat. Nacja, która cztery razy wygrywała mundial, ma ogromny problem ze znalezieniem selekcjonera, który na nowo przywróci wiarę. Odmówili Pep Guardiola i Carlo Ancelotti, co wywołało paniczne ruchy i szukanie dalej. Andrea Pirlo był dziwną propozycją, bo jako trener daleko mu do sukcesów z boiska. Jego trzy ostatnie lata to pobyt w Turcji, epizod w Serie B z Sampdorią i Dubaj. Broniło go jednak to, że ciągle wzbudza pozytywne emocje wszystkich Włochów.

Utwardzanie betonu

Dla Maldiniego był idealną opcją, ale kiedy rozmowy weszły w finalną fazę, pojawił się temat feralnego bukmachera. Pirlo jeszcze dwa miesięcy temu był na rosyjskich Łużnikach jako ambasador firmy. W kontekście trwającego od 2022 roku ataku na Ukrainę i sankcji wobec Rosji, taki związek stał się politycznym polem minowym. Strony Fonbetu są zablokowane we Włoszech przez władze celne i monopolowe. Pirlo bardzo szybko wystosował oświadczenie, mówiące, że to tylko współpraca komercyjna, bez politycznego kontekstu. W tamtym momencie było to już jednak nieważne. Malago podjął decyzję, a Maldini z Leonardo zaraz potem powiedzieli “basta”.
To jest naprawdę niezwykła sztuka: skompromitować się na oczach świata, nie rozgrywając w tym czasie żadnego meczu. Włosi stali się tak mentalnie zamknięci na zmiany, że nawet propozycja Guardioli wywoływała dyskusję, bo przecież nigdy w historii ich kadry samodzielnie nie prowadził człowiek z zagranicy. Wyjątkiem był Argentyńczyk Helenio Herrera w latach 60., ale wówczas obok niego siedział też Włoch Ferruccio Valcareggi. Ten fakt jasno pokazuje w jakim zaułku znaleźli się Włosi. Ciągle są zapatrzeni w “swoich”, choć w Serie A akurat największe poruszenie robi Como, gdzie trenerem jest Hiszpan, a Włochów jest raptem kilku.

Zero nadziei

Rezygnacja z Pirlo nie jest skandalem samą w sobie, bo jego kontakty z Rosjanami są haniebne i wstydliwe. Poza tym włoska piłka pełna jest przykładów, kiedy zawodnicy grali u bukmachera i dostawali ogromne kary (np. Sandro Tonali). Postawienie na selekcjonera, który firmuje ten biznes, byłoby sporym zgrzytem. W tej całej sprawie bardziej chodzi o to, że całe środowisko nie potrafi znaleźć wspólnego głosu. Skoro w 16 dni rozleciał się plan, który zapowiadano na 8-10 lat, to znaczy, że z Włochami jest naprawdę źle. Synowie Pirlo i Maldiniego dodatkowo są agentami piłkarskimi - to też nie pomogłoby w budowie spójnej, przejrzystej grupy. To szambo prędzej czy później by wybiło.
Włosi obudzili się dziś w rzeczywistości, kiedy ostatni raz na mundialu grali w 2014 roku. Wyrosło całe pokolenie, które nie ma prawa pamiętać wielkich sukcesów ich klubów. Czasem aż trudno uwierzyć, że kiedyś stała tu liga, która zgarniała najlepszych zawodników świata, płaciła najwięcej i dawała największy prestiż. Dzisiaj Włosi kojarzą się raczej ze zmurszałymi stadionami i z tym, że w ich akademiach obcokrajowcy wypierają “swoich”. W poprzednim sezonie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów nie było żadnej włoskiej drużyny. Inter odpadł z Bodo/Glimt.

Ten sam syf

Włochy już za niecałe dwa miesiące, bo 25 września, rozpoczynają Ligę Narodów meczem z Belgią. W tym czasie muszą nakreślić nowy plan, znaleźć kogoś na miejsce Maldiniego i przede wszystkim zatrudnić nowego selekcjonera. La Gazzetta dello Sport spekuluje, że w buty dyrektora Club Italia może wejść Giorgio Chiellini. Jako alternatywy trenerskie wymieniani są m.in. Silvio Baldini, czyli trener U-21, albo Thiago Motta, który od marca 2025 roku pozostaje bezrobotny. Oczywiście w mediach najwięcej będzie mówić się o Antonio Conte i Roberto Mancinim. Obaj też są “do wzięcia”.
Ciągle mówimy jednak o szkoleniowcach, którzy mieli już swoje rozdziały w reprezentacji. To znowu byłoby kręcenie się w kółko bez postawienia na mocniejsze ryzyko, które w momencie kryzysu pasowałoby najbardziej. Rakiem włoskiej piłki jest to, że często opiera się na starych układach personalnych i rzadko wpuszcza nowe powietrze. Włosi i tak nie mają nic do stracenia, a mimo to najchętniej odpaliliby te same schematy.
Za kandydaturą Conte przemawia znajomość z Chiellinim, jeśli to on dostałby rolę dyrektora. Jeszcze przed chwilą mówiło się, że problemem byłaby jego pensja, ale skoro federacja była gotowa płacić krocie Guardioli, to zapłaci też i Conte. Gotowy na objęcie kadry jest również Roberto Mancini, który wygrał Euro w 2021 roku. U niego problemem jest jednak to jak rozstał się z kadrą, kiedy zostawił ją z dnia na dzień i ruszył po arabskie pieniądze. Nie ma już tak krystalicznego wizerunku, jaki miał kilka lat temu. Poza tym Mancini jako selekcjoner to byłby powrót do punktu wyjścia. Federacja pokazałaby, że nie ma odwagi zrobić niczego innego niż wrócić do tego, co zna. To nie byłby restart. To byłby kolejny obrót tej samej, zardzewiałej karuzeli.

Dyskusja

Przeczytaj również