Niewiarygodne, co piszą o Pietuszewskim! Szaleństwo. Mercado Azul poszło po bandzie
Co to jest za dzieciak? Oskar Pietuszewski przerasta najśmielsze oczekiwania w FC Porto. Kiedy wydaje się, że nie może zagrać lepiej, on wychodzi na kolejne spotkanie i jeszcze podnosi poprzeczkę. Obserwujemy rozwój piłkarskiego giganta.
Oskar Pietuszewski wrócił do gry po prawdopodobnie najlepszym meczu w karierze. W poprzedniej kolejce oczarował cały świat, strzelając cudownego gola z Benficą. Jego spektakularna akcja stała się viralem, delikatnie skomplikowane dla obcokrajowców nazwisko było odmieniane przez wszystkie przypadki. Nicolas Otamendi pewnie do dziś ma zawroty głowy po przegranych pojedynkach z wychowankiem Jagiellonii. 17-latek miał zaś sporo czasu na przygotowanie się do kolejnego spotkania. Co z perspektywy czasu musi dziwić, skrzydłowy nie jest zgłoszony do Ligi Europy, więc ominął czwartkową rywalizację ze Stuttgartem. Z Moreirense musiał zatem wystąpić od pierwszej minuty. I ewidentnie chciał pokazać głód gry.
Bezcenny
Pietuszewski po raz kolejny potwierdził, że praktycznie nie odczuwa presji związanej z grą w lidze portugalskiej. On wychodzi na murawę i wygląda tak, jakby był przekonany, że jest lepszy od rywali i to o kilka klas. To nie arogancja, ale świadomość własnych umiejętności. Wiara w to, że kiedy piłka trafia pod jego nogi, zespół może, a w większości przypadków wręcz musi mieć z tego namacalne korzyści. Tak było w 14. minucie meczu z Moreirense, kiedy Polak oddał celny strzał, który zakończył się interwencją Andre Ferreiry i skuteczną dobitką Gabriego Veigi.
Pietuszewski nie zamierzał się zadowalać tak skromnym jak na siebie udziałem przy bramce. W 25. minucie sam wziął sprawy w swoje nogi, podwyższając prowadzenie. Po raz kolejny w tym sezonie wykazał się zimną krwią i przytomnością umysłu. W polu karnym było wielu rywali, ale on wiedział, jak uderzyć piłkę tak, aby ta poleciała prosto do siatki. Co warte uwagi, była to trzecia bramka Polaka w lidze portugalskiej. Od momentu jego debiutu żaden inny gracz Porto nie zebrał więcej trafień.
- Z Pietuszewskim na boisku rywale mają znacznie większe trudności z przewidywaniem i interpretacją akcji ofensywnych Porto. Potrafimy lepiej atakować przestrzeń, stwarzać przewagę w grze jeden na jeden na skrzydle. Dodatkowo dobrze wspiera pomocnika po swojej stronie - oceniło Canto do FC Porto. - To niezwykłe, że w wieku 17 lat Pietuszewski wykazuje się taką dojrzałością, jasnością umysłu, skutecznością. Potrafi z chirurgiczną precyzją kończyć akcje - opisał Pedro Barata z Trribunaexpresso.pt. - Kto jest najlepszym skrzydłowym na świecie i dlaczego nazywa się Pietuszewski? - rzucił mający kilkadziesiąt tysięcy obserwujących profil Mercado Azul.
Pewnie, że jest to hiperbola i spokojnie dałoby się znaleźć co najmniej kilku lepszych skrzydłowych. Ale już coraz trudniej wskazać jakiegokolwiek konkurenta wśród zawodników poniżej 18. roku życia. I to bez podziału na pozycje. Żaden inny 17-latek nie gra tak dobrze i tak skutecznie w tak mocnym klubie.
Jeden z liderów
Pietuszewski teoretycznie dopiero zaczyna karierę w Porto, ale już teraz stał się jednym z liderów drużyny. Pepe Aquino i Deniz Gul wspólnie nie dają drużynie tyle, ile młodzieżowy reprezentant Polski. Na boisku wszędzie go pełno, z ogromną łatwością dochodzi do kolejnych sytuacji. Przeciwko Moreirense mógł mieć nawet hat-tricka po 33 minutach, aczkolwiek nie wykorzystał dwóch kolejnych okazji w polu karnym. Nawet niecelne strzały spotkały się jednak z oklaskami kibiców na Estadio do Dragao. Oni wiedzą, że na ich oczach rodzi się gwiazda światowego formatu.
- Widziałem krytykę dotyczącą kwoty, jaką zapłaciliśmy za Pietuszewskiego, więc porównałem ją z cenami, które za zawodników płaciły niektóre rywalizujące kluby. Być może wydały trochę mniej, ale w rzeczywistości poniosły znacznie wyższy koszt, bo poziom sportowy tych zawodników nie jest dobry - mówił Tomas Araujo, szef skautingu Porto, cytowany przez Record.
Działacze “Smoków” ubili nawet nie tyle dobry, co fantastyczny interes. Nie oszukujmy się, 10 mln euro to nic dla klubów tej klasy. Włodarze na Do Dragao pewnie wiedzą już, że w bliższej lub dalszej przyszłości będą mogli sprzedać Pietuszewskiego z pokaźną przebitką. Każdy boiskowy popis sprawia, że coraz atrakcyjniej wygląda jego klauzula odstępnego na poziomie 60 mln euro. Oczywiście nie chcemy już teraz szukać 17-latkowi nowego klubu. Lepiej, aby został w Porto na kolejny sezon, pokazał się w Lidze Mistrzów, zgarnął parę trofeów w Portugalii. Dopiero później przyjdzie pora na ewentualny transfer i to pewnie już do drużyny z jeszcze wyższej półki. Naprawdę nie zdziwi nas, jeśli za kilka lat Oskar będzie występował w ekipie pokroju Barcelony, Manchesteru City czy Manchesteru United. Z takim talentem mamy do czynienia.
Reprezentacja na horyzoncie
Pietuszewski niestety przedwcześnie zakończył udział w niedzielnym meczu. W 56. minucie bez kontaktu z rywalem zgłosił jakiś problem i poprosił o zmianę. Po ostatnim gwizdku podano, że powodem były kłopoty żołądkowe. Warto podkreślić, że był to ostatni występ tego piłkarza przed ogłoszeniem listy reprezentantów na baraże. I naprawdę nie można sobie wyobrazić, aby mogło na niej zabraknąć nazwiska 17-latka, jeśli oczywiście będzie zdrowy. Według wielu doniesień Jan Urban zamierza powołać tego zawodnika, co będzie absolutnie logicznym posunięciem. Selekcjoner po prostu nie mógłby pominąć gracza, który w tym roku kalendarzowym znajduje się w ścisłej czołówce Polaków, patrząc na formę, liczby, statystyki i wrażenia artystyczne.
Przy czym trzeba podkreślić, że samo powołanie nie wystarczy. W takiej dyspozycji skrzydłowy powinien być bardzo poważnym kandydatem do gry w pierwszym składzie. Z marszu. Polska potrzebuje zawodników przebojowych, jakościowych, będących utrapieniem dla rywali. Zwłaszcza pod kątem półfinałowego barażu z Albanią, w którym Nicola Zalewski nie zagra z powodu zawieszenia za kartki. Mając taki skarb, aż żal z niego nie korzystać.
- Z Portugalii płyną zachwyty w szerokim zakresie. Niezłe liczby, bramki, asysty. Portugalczycy też zauważyli jego odwagę. Nie boi się wchodzić w drybling, nie mamy wielu takich zawodników. Taki piłkarz w naszej reprezentacji jest jak perełka - ocenił niedawno Radosław Majdan dla Przeglądu Sportowego Onet.
- Serce rośnie, patrząc na to, jak Oskar radzi sobie w lidze portugalskiej. Czujemy dumę, patrząc na Oskara. Mogliśmy dostać za niego wyższą kwotę odstępnego, sprzedając do innego klubu, ale nie wiadomo, czy grałby np. w Anglii. Może siedziałby na ławce i wrócił po dwóch latach. Nie chodziło nam o maksymalizowanie zysków, ale również rozwój zawodnika. To nasz wychowanek, tu się urodził, wychował. Jak klub jest dumą Podlasia, tak Oskar jest wizytówką Jagiellonii. Uważam, że zasłużył na szansę w reprezentacji, ale to Jan Urban najlepiej wie, co ma zrobić - powiedział w minioną sobotę Wojciech Strzałkowski na antenie Canal+ Sport.
W nocy z niedzieli na poniedziałek odbyła się gala wręczenia Oscarów. Nie trzeba być specjalistą od kinematografii, aby wiedzieć, że na statuetkę za swoje występy zasługuje Oskar Pietuszewski. Kompilacje jego kolejnych popisów w Porto powinny być wyświetlane na srebrnym ekranie.