Niewiarygodne, co zrobił Mbappe. Mało kto zauważył. "Pięć razy"

Niewiarygodne, co zrobił Mbappe. Mało kto zauważył. "Pięć razy"
IMAGO / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 06:50
Nawet kiedy sam rzuca sobie kłody pod nogi, po chwili przeskakuje je z uśmiechem na twarzy i daje kolejny koncert. Kylian Mbappe na tym mundialu jest kosmitą. W ćwierćfinałowym meczu z Marokiem (2:0) zaczął od zmarnowania rzutu karnego, ale potem pięknym strzałem skruszył mur i otworzył wynik rywalizacji. Na 1:0 trafił już po raz... piąty na tym mundialu! Łącznie na koncie ma osiem bramek i trzy asysty.
Francja przez trwające mistrzostwa świata przechodzi suchą stopą. W fazie grupowej wszystkie trzy mecze wygrała w naprawdę dobrym stylu i szybko wyrosła na głównego faworyta do zdobycia złota. Kiedy w 1/16 finału dosłownie zmiażdżyła Szwecję (3:0), tego typu głosy jedynie się nasiliły. I nie ucichły nawet wówczas, gdy trochę bardziej “Trójkolorowi” musieli napocić się podczas rywalizacji z grającym totalny antyfutbol Paragwajem.
Dalsza część tekstu pod wideo
Większy test miał czekać na nich w ćwierćfinale. Po drugiej stronie barykady było Maroko, które nie tak dawno potrafiło zdominować i wyeliminować naszpikowaną gwiazdami Holandię, w fazie grupowej zatrzymało Brazylię, a patrząc wstecz nieco bardziej - wywalczyło brąz na poprzednim mundialu. Tymczasem na tle Francji w czwartkowy wieczór wicemistrzowie Afryki (bo trudno traktować poważnie tytuł przyznany im po czasie przy zielonym stoliku) wyglądali jak drużyna juniorów. I nie do końca to nawet ich wina. Po prostu kapela Didiera Deschampsa jest obecnie za mocna. Chyba dla każdego.
Do przerwy było jeszcze 0:0, choć na dobrą sprawę Francuzi temat powinni zamknąć już w pierwszych 45 minutach. Oddali w tym czasie 13 strzałów, podczas gdy Marokańczycy… jeden. No i przede wszystkim - mieli rzut karny. Zmarnował go jednak Kylian Mbappe, co zdarza mu się niezwykle rzadko, szczególnie w trykocie reprezentacyjnym. Gwiazdor Realu Madryt długo musiał czekać na możliwość wykonania jedenastki, a gdy już faktycznie podbiegł do piłki, uderzył po prostu źle. Jakby przestraszył się pojedynku z prawdziwym specjalistą w tym fachu - Bounou.
Golkiper “Lwów Atlasu” w pierwszej części spotkania bronił jak w transie. Powstrzymał nie tylko Mbappe (dwukrotnie), ale też Upamecano i Doue, którzy mieli kapitalne okazje, by otworzyć wynik. W końcu jednak tytuł bohatera meczu Marokańczykowi postanowił odebrać podrażniony zmarnowaną jedenastką Mbappe. Równo po godzinie gry 27-letni napastnik fantastycznie uderzył po długim słupku i wyprowadził Francję na prowadzenie.
Nastawione do tamtego momentu jedynie na utrzymanie bezbramkowego remisu Maroko nie miało planu B. Bramka Mbappe zabiła ten mecz. A warto dodać, że piłkarz Realu Madryt już piąty raz na tym mundialu strzelił gola na 1:0! Było tak z Senegalem, Irakiem, Szwecją, Paragwajem, a teraz także Marokiem. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że takie trafienia docenić należy podwójnie. Często ustawiają one później całe spotkanie, dają drużynie większą swobodę, pozwalają - zwłaszcza w fazie pucharowej - spuścić trochę ciśnienia.
Liczby Mbappe w ogóle wyglądają fenomenalnie. W sześciu spotkaniach tych mistrzostw uzbierał osiem bramek i trzy asysty (jedną dorzucił też w meczu z Marokiem - to on zagrywał do Ousmane’a Dembele przy trafieniu na 2:0). Miał więc już udział przy 11 bramkach. Jak łatwo policzyć - średnio macza palce w prawie dwóch golach na spotkanie. Wywalczył ponadto wspomniany już rzut karny, który jednak akurat zmarnował. Jak widać - nie jest bezbłędną maszyną, choć momentami obserwując jego popisy można mieć w tej kwestii pewne wątpliwości.
Przy okazji Mbappe rzucił kolejne wyzwanie Leo Messiemu. Po pierwsze, zrównał się z nim pod względem liczby bramek na tym mundialu, po drugie - odjechał mu w liczbie asyst (obecnie 3:1), a to one są brane pod uwagę w wyścigu o miano króla strzelców, jeśli większa liczba piłkarzy uzbiera tyle samo goli. Argentyńczyk ma tu natomiast inny handicap, bo dopiero rozegra swój mecz w ćwierćfinale. Ta rywalizacja, w której uczestniczą przecież też Erling Haaland (siedem trafień) i Harry Kane (sześć), zapowiada się pasjonująco.
Coraz głośniej trzeba też mówić i pisać o tym, że Mbappe realnie włącza się do walki o… Złotą Piłkę. Jeśli poprowadzi Francję do złota, zostanie najlepszym strzelcem imprezy, a przy okazji zgarnie też pewnie nagrodę dla MVP - będzie mógł bardzo realnie liczyć na otrzymanie nagrody od France Football. Nawet pomimo faktu, że w sezonie 2025/26 nie wygrał niczego z Realem Madryt.
Póki co Mbappe musi jednak zapomnieć o indywidualnych laurach i skupić się na tym, by drugi raz w swojej karierze wygrać mistrzostwa świata. Ma na to spore szanse, wszak “Trójkolorowi” prezentują się po prostu najlepiej. Mają nieograniczony wręcz potencjał w ofensywie, a jak pokazuje póki co faza pucharowa, w której nie stracili żadnego gola, coraz pewniej wyglądają też z tyłu.
Do wykonania pozostały dwa kroki. Kto wie, czy ten trudniejszy nie nadejdzie już w półfinale, bo tam czekać może mająca wielkie aspiracje Hiszpania. O ile oczywiście wcześniej upora się z Belgią. “La Roja” zanotowała na tym czempionacie falstart, ale potem wskoczyła na zdecydowanie wyższe obroty i na pewno jest w stanie Francji się postawić. W niedalekiej przeszłości robiła to już przecież z dobrym skutkiem kilka razy. Czy to na EURO 2024, czy w Lidze Narodów.

Przeczytaj również