Niewiarygodne, kogo powołali na mundial. On nadal gra?! "Wyciągnięty z formaliny"
Wielkie gwiazdy rozpoczynają swój last dance. Dla wielu legend światowej piłki tegoroczny mundial będzie tym ostatnim. A nie ma lepszego sposobu na zejście ze sceny, niż zrobienie tego z medalem najważniejszego turnieju na szyi.
Topowi piłkarze lubią delikatnie oszukiwać czas. Wydawało się, że kilku największych może wykorzystać poprzedni mundial w Katarze na pożegnanie z futbolem reprezentacyjnym. W końcu Leo Messi skompletował wtedy futbol, Cristiano Ronaldo był w Katarze jedynie zmiennikiem, a Luka Modrić czy Manuel Neuer przecież nie będą grać w nieskończoność. Czy na pewno?
Minęły niecałe cztery lata, a wspomniani weterani wciąż “są w komisjach”. Utrzymują wysoką formę, zgarniają trofea, a na mistrzostwa świata przyjadą nie jako “Atmosferovicie” służący doświadczeniem, ale liderzy naprawdę mocnych reprezentacji. Dla kilku uznanych zawodników to powinien być ostatni mundial, chociaż naprawdę nie zszokuje nas, jeśli w 2030 roku znów pokażą, że w ich słowniku brakuje terminu “starzenie się”.
Guillermo Ochoa - Luchador
Wielu może dziwić się, że on jeszcze gra. Gdyby w ogóle nie funkcjonował w piłce klubowej, raczej niewielu neutralnych kibiców dostrzegłoby jakąkolwiek zmianę. Co cztery lata Meksykanie wyciągają jednak weterana z formaliny i powołują na kolejny mundial. Ten będzie już szóstym, na który pojedzie i prawdopodobnie czwartym, w którym pojawi się na murawie. Tym samym będzie miał szansę na dopisanie kolejnego rozdziału pięknej historii, która rozpoczęła się w 2014 roku, gdy niemal samodzielnie zatrzymał Brazylię. Superbohaterowie zwykle noszą pelerynę, ale Ochoi wystarczyła para rękawic.
Ochoa to piłkarz momentów, ale tych naprawdę widowiskowych. W 2018 roku Meksyk z pomocą niezawodnego bramkarza wygrał 1:0 z Niemcami. Cztery lata później “El Tri” nie wyszli z grupy, chociaż Ochoa znów błysnął. Uratował swojej kadrze bezbramkowy remis z Polską, wyłapując piłkę po rzucie karnym Roberta Lewandowskiego. Od tamtej pory bronił barw Salernitany, AVS i AEL-u Limassol, czyli ekip z niekoniecznie najwyższej półki. Przez prawie dwa lata nie grał też w kadrze, wydawało się, że jego czas minął. A tu niespodzianka. Zbliżający się mundial sprawił, że Meksykanie znów sięgnęli po opcję, która właściwie nigdy nie zawiodła. Ochoa wrócił do gry w ostatnim sparingu z Australią, wygranym 1:0. Teoretycznie Raul Rangel wciąż jest pierwszym wyborem w hierarchii Javiera Aguirre, ale będziemy bardzo zdziwieni, jeśli “Memo” nie otrzyma minut na turnieju.
- Założenie barw narodowych nigdy nie jest rutyną. To przywilej. Zaczynam swoje ostatnie zgrupowanie, patrząc na wszystko inaczej. Z sercem pełnym pięknych wspomnień, blizn, ale przede wszystkim z tym samym entuzjazmem, który towarzyszył mi, kiedy jako młody chłopiec mogłem jedynie marzyć o grze w kadrze. Przeżyłem w tej drużynie wiele wspaniałych wieczorów, chwil, które zmieniły moje życie. I przy okazji każdego powołania te uczucia wracają ze zdwojoną siłą. Jestem z moją reprezentacją. Jestem w domu - napisał po otrzymaniu powołania.
Manuel Neuer - w bezpiecznych rękach
Nigdy nie ufaj niemieckim legendom, które kończą grę w kadrze. Toni Kroos odszedł z reprezentacji w 2021 roku, po czym wrócił na EURO 2024. Manuel Neuer ogłosił definitywny koniec po poprzednich mistrzostwach Europy i też dał się namówić na zmianę zdania. Julian Nagelsmann miał bowiem problem ze znalezieniem jakościowego następcy. Ter Stegen od paru sezonów częściej pauzuje niż gra, a Oliver Baumann nie spełnił oczekiwań selekcjonera. Od ponad pół roku w niemieckich mediach trwała kampania pt. “Powrót Manuela”. Kampania zakończona sukcesem.
Jeśli nie wydarzy się nic złego, Neuer rozpocznie turniej między słupkami. Niestety w jego przypadku słowo “jeśli” jest obarczone dużym ryzykiem. 40-latek w ostatnich miesiącach miał sporo problemów zdrowotnych, nie doznawał może poważnych kontuzji, ale stosunkowo często wypadał na dwa czy trzy tygodnie. Aktualnie zmaga się z urazem łydki. Baumann musi zatem być w gotowości, chociaż wie, że tak naprawdę nie cieszy się pełnym zaufaniem Nagelsmanna. Zobaczymy, jak przełoży się to na skuteczność defensywy w ekipie “Die Mannschaft”, która od 2014 roku czeka na występ w fazie pucharowej MŚ. Teraz zagra w grupie z Curacao, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Ekwadorem, zatem brak awansu byłby potencjalnie największą kompromitacją w historii.
Luka Modrić - jak wino
Bezapelacyjnie jeden z najlepszych pomocników w dziejach. To naprawdę niesamowite, że gracz, który debiutował w kadrze w 2006 roku, po 20 latach wciąż utrzymuje taki poziom. Nie chałturzy w Arabii Saudyjskiej czy Katarze, ale bryluje w Milanie. “Rossoneri” oczywiście zakończyli sezon w nieudany sposób, rzutem na taśmę wypadli z TOP4, ale trudno mieć o to większe pretensje do chorwackiego senatora.
Modrić spróbuje powiększyć swoją już i tak imponującą kolekcję w reprezentacji. Przypomnijmy, że “Vatreni” w ostatnich ośmiu latach zgarnęli srebrne i brązowe medale mistrzostw świata oraz kolejne srebro w Lidze Narodów. To wyniki, którymi w tym okresie nie mogliby pogardzić Niemcy, Anglicy, Holendrzy, o Włochach nawet nie wspominamy, żeby nie kopać leżącego. Bałkański kraj z ludnością na poziomie czterech milionów zawstydza teoretycznych gigantów.
- Im starszy jest Luka, tym lepszy. To niezwykły zawodnik, architekt naszej gry. Stawiamy na niego, ponieważ wciąż zapewnia ogromną jakość, zarządza naszą drużyną, jest liderem - stwierdził niedawno Zlatko Dalić.
James Rodriguez - druga dojrzałość Złotego Chłopca
Kiedy to minęło? Przecież jeszcze wczoraj James zdobywał spektakularną bramkę z Urugwajem, zgarniał tytuł króla strzelców mundialu i pakował walizki przed transferem do Realu Madryt. Chociaż ofensywny pomocnik wygląda niemal identycznie jak w 2014 roku, to niestety czas odcisnął piętno na jego piłkarskich zdolnościach. W ostatnich sezonach bez większych sukcesów reprezentował barwy Al-Rayyan, Olympiakosu, Sao Paulo, Rayo, Club Leon i ostatnio Minnesoty United. Od kilku lat jest zawodnikiem przebłysków, choćby 11 maja zaliczył dwie asysty z Austin FC.
James niczym Ochoa zasługuje na miano piłkarza reprezentacyjnego. W klubie może mieć problemy z regularną grą i utrzymaniem formy, ale jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienia się, kiedy przywdziewa narodowy trykot. Wystarczy przypomnieć poprzednie Copa America, na którym Kolumbia dotarła do finału, gdzie dopiero po dogrywce przegrała 0:1 z Argentyną. Rodriguez wykręcił wówczas gola i sześć asyst, został wybrany MVP całego turnieju. W fazie grupowej MŚ “Los Cafeteros” zagrają z Uzbekistanem, DR Konga i Portugalią, zatem 34-latek powinien mieć szansę na pokazanie umiejętności.
Neymar - powołanie od narodu
Temat roku w Brazylii. Najpierw przez kilka miesięcy przy praktycznie każdej okazji pytano Carlo Ancelottiego, czy Neymar wróci do kadry. Selekcjoner regularnie podkreślał, że gwiazdor Santosu znajduje się w kręgu zainteresowań, ale przede wszystkim musi być zdrowy. Ostatecznie Carletto powołał 34-latka, co cały kraj przyjął z ogromnym entuzjazmem. Sielanka dość szybko przerodziła się w nerwowy wyścig z czasem.
Neymar tuż przed startem zgrupowania uszkodził łydkę. Według doniesień Globo Esporte Santos utrzymywał, że to nic poważnego, ale lekarze kadry wysłali piłkarza na dodatkowe badania, które potwierdziły kontuzję. Na tę chwilę ma on celować w występ przeciwko Haiti w drugiej kolejce fazy grupowej. Istniała opcja, że Ancelotti dokona korekty i awaryjnie wyśle powołanie np. do Joao Pedro, jednego z największych nieobecnych na turnieju. Włoch wierzy jednak w to, że najlepszy strzelec w historii reprezentacji “Canarinhos” zdąży się wykurować.
- Oczekujemy, że Neymar będzie gotowy na pierwszy mecz turnieju z Marokiem lub na następny z Haiti. Nie będzie żadnego dodatkowego powołania. Wybrałem 26 zawodników i to oni pojadą na mundial. Moje plany nie ulegną zmianie - powiedział selekcjoner.
Edin Dżeko - 40 lat minęło
Edin Dżeko wystąpi na takiej samej liczbie mundiali, jak Robert Lewandowski. To zdanie jest prawdziwe, co świadczy nie najlepiej o polskiej kadrze, ale znakomicie o Bośniakach. Podopieczni Sergeja Barbareza sprawili absolutną sensację, eliminując Włochów w finale baraży o awans na MŚ. Decydującą jedenastkę wykorzystał 21-letni Esmir Bajraktarević, który wychował się na doświadczonym snajperze.
Dżeko w marcu obchodził 40. urodziny, ale nawet tak zaawansowany wiek nie wpływa na jego umiejętności strzeleckie. W zimowym okienku przeszedł do Schalke, gdzie następnie zaliczył sześć goli i trzy asysty w 11 spotkaniach. Z jego pomocą “Die Koenigsblauen” wywalczyli upragniony awans do Bundesligi. Na razie nie wiadomo, czy Bośniak będzie kontynuował karierę w Gelsenkirchen. Pewne jest natomiast, że Bośni nie można skreślać. W grupie z Kanadą, Szwajcarią i Katarem wbrew pozorom może nie być tak łatwo wskazać wyraźnego faworyta.
Cristiano Ronaldo - gol na 1000 sposobów
Na koniec dwóch największych. Cristiano Ronaldo i Leo Messi zostaną jedynymi zawodnikami w historii, którzy zagrają na sześciu mundialach. Najbardziej imponujące jest to, że w 2026 roku przyjadą na turniej nie jako wsparcie z ławki czy “maskotki” motywujące młodszych kolegów. Oni wciąż mają być kluczowymi elementami reprezentacji, które spokojnie można umieścić w gronie faworytów nawet do złota.
- Cristiano to ikona futbolu. Pozostaje kluczowym zawodnikiem, strzela mnóstwo goli. Przede wszystkim jest wzorem do naśladowania, młodsze pokolenie powinno uczyć się od niego mentalności, podejścia do sportu - zachwalał Roberto Martinez.
O ile Fernando Santos próbował ograniczyć rolę Ronaldo, o tyle obecny selekcjoner rozumie, że nie ma do dyspozycji lepszego snajpera. 41-latek strzelił pięć goli w pięciu meczach eliminacji MŚ, rok temu dołożył trzy trafienia w wygranej fazie pucharowej Ligi Narodów. Sezon w Al-Nassr zakończył z mistrzostwem i dorobkiem 30 bramek w 37 występach. Jeśli na mundialu ktoś ma korzystać z dograń Vitinhi czy Bruno Fernandesa, to właśnie Cristiano.
Leo Messi - GOAT w obronie statusu
18 grudnia 2022 roku przeszedł tę grę. Po epickim finale wraz z Argentyną zdobył mistrzostwo świata, kompletując futbol. Później w wielu wywiadach podkreślał, że właściwie osiągnął już w piłce wszystko, czego pragnął. W pewnym momencie sugerował nawet, że może nie pojechać na kolejny mundial, ale ostatecznie dał się namówić. Na szczęście.
Leo stara się tonować nastroje, mówiąc, że Argentyna nie znajduje się w ścisłym gronie faworytów. Jego zdaniem inne drużyny, w tym Hiszpania, Francja, Portugalia i Brazylia, prezentują wyższą formę i mogą być stawiani w roli głównych kandydatów do złota. Nie wiemy, ile w tym prawdy, a ile kurtuazji. Na pewno wraz z pierwszym gwizdkiem optyka może ulec całkowitej zmianie. Messi do spółki z m.in. Julianem Alvarezem, Lautaro Martinezem, Enzo Fernandezem czy Rodrigo de Paulem raczej nie zaakceptują tak łatwo, że ktoś miałby być od nich lepszy.
38-latek jest rekordzistą pod względem liczby rozegranych meczów (26) na mistrzostwach świata. Raczej spokojnie przekroczy 30-tkę, biorąc pod uwagę, że “Albicelestes” zagrają w grupie z Algierią, Austrią i Jordanią. Drabinka ułożyła się w taki sposób, że Argentyna już w ćwierćfinale może trafić na Portugalię. Ten mecz mógłby być najlepszym zwieńczeniem odwiecznej debaty Ronaldo vs Messi. Tego potrzebujemy, na to czekamy.