Wielkie kluby się o niego "pozabijają". Został MVP, słynny trener pieje z zachwytu
Wygrał już Ligę Mistrzów i mistrzostwo Europy. Na razie tylko na poziomie młodzieżowym, ale może to stanowić przedsmak naprawdę wielkiej kariery. Holandia wypuściła w świat kolejny piłkarski diament. Jest nim Kees Smit.
Linia pomocy holenderskiej kadry to prawdziwa kopalnia talentu. Frenkie de Jong, Ryan Gravenberch i Tijjani Reijnders mogliby walczyć o miejsce w składach większości reprezentacji. Niewykluczone jednak, że prędzej niż później przyjdzie im rywalizować o utrzymanie obecnej hierarchii we własnym zespole. Na krajowym poletku coraz mocniej rozpycha się piekielnie uzdolniony Kees Smit. 19-latek bryluje w AZ Alkmaar, jest łączony z topowymi klubami, a niektórzy widzą w nim drugie wcielenie Pedriego.
Pogromca Yamala i spółki
Smit w bardzo młodym wieku przykuł uwagę holenderskich skautów. W wieku 12 lat mógł dołączyć do akademii Ajaksu Amsterdam, ale coś mu się tam nie spodobało. Wolał dołączyć do szkółki AZ Alkmaar, gdzie z powodzeniem przechodził przez kolejne szczeble piłki młodzieżowej.
- Mogłem wybrać między AZ i Ajaksem. W Amsterdamie niezbyt mi się podobało. Miałem tam odbyć sześć sesji treningowych, ale już po czwartej dałem sobie spokój. W AZ przedstawili mi lepszy plan drogi do rezerw, a później pierwszego zespołu. Poza tym bardziej odpowiadała mi atmosfera na treningach - wspominał w magazynie Helden.
W 2021 roku zgłosił się po niego Bayern, jednak nastolatek odrzucił zaloty bawarskiego hegemona. Wolał kontynuować karierę w swoim pierwszym i jak na razie jedynym klubie. Tam dał się poznać jako inteligentny pomocnik, który uwielbia być pod grą, notować sporo kontaktów z piłką, wyznaczać rytm funkcjonowania całej drużyny. Szeroki wachlarz umiejętności sprawia, że bywa opisywany jako “szóstka” z umiejętnościami “ósemki” i duszą “dziesiątki”. Ktoś, kto pobroni, rozegra i jeszcze dołoży swoje w ofensywie.
W sezonie 2022/23 został twarzą historycznego sukcesu AZ Alkmaar. Holenderski zespół po raz pierwszy w historii wygrał Młodzieżową Ligę Mistrzów. I zrobił to w naprawdę przekonującym stylu. W fazie pucharowej wygrywał 3:0 z Barceloną, 4:0 z Realem Madryt i 5:0 w finałowym starciu z Hajdukiem Split. Ozdobą całych rozgrywek był gol Smita z połowy boiska przeciwko “Dumie Katalonii”. Akcja bramkowa rozpoczęła się od straty Lamine’a Yamala, na murawie przebywali też m.in. Marc Casado, Marc Guiu czy Hector Fort, czyli zawodnicy, którzy później debiutowali w seniorach “Blaugrany” i zdecydowanie nie są anonimowymi postaciami. Wszyscy mogli jednak tylko przyglądać się geniuszowi Holendra.
- Oczywiście, że dobrze pamiętam tamtą bramkę. Ale wiem też, że rok później ja byłem na młodzieżowym EURO, a Lamine na dorosłym, gdzie został mistrzem. Jego poziom w tym wieku nie jest czymś normalnym. W meczu z nami został praktycznie schowany do kieszeni przez Daniela Beukersa, ale później jego rozwój spektakularnie przyspieszył. To wyjątkowy gracz - opowiedział na łamach Lezerij.nl.
Mistrzowska klasa
Patrząc na styl życia, Smit raczej nie lubi być w centrum uwagi. Nadal mieszka w domu rodzinnym, jego pasje to słuchanie rapu, gra w padla i oglądanie seriali. W jednym z wywiadów przyznał, że szczególnie lubi “Dom z Papieru”. Krótko mówiąc, nic ekstrawaganckiego. Wszystko zmienia się, kiedy 19-latek wchodzi na boisko. To jest jego królestwo, gdzie trudno przejść obojętnie wobec kolejnych popisów.
W czerwcu pomocnik pomógł Holandii sięgnąć po mistrzostwo Europy do lat 19. Z dorobkiem czterech goli został królem strzelców i przy okazji MVP całego turnieju. Bieżący sezon rozpoczął jako podstawowy gracz AZ Alkmaar, gdzie regularnie potwierdza ogromny potencjał. W tym sezonie zaliczył dwa gole i cztery asysty w 20 meczach. Posłał 55 progresywnych podań, co stanowi najwyższy wynik wśród pomocników U-20 z siedmiu najlepszych lig w Europie. Średnio w każdym meczu kreuje kolegom dwie okazje, utrzymuje celność zagrań na poziomie 88-90%. Gra odważnie, nieszablonowo, potrafi zdobywać przestrzeń zarówno podaniem, jak i udanym dryblingiem. Sam podkreśla, że największy postęp musi jeszcze zrobić w poczynaniach defensywnych. Jeśli chodzi o grę do przodu, trudno mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia.
- Kees widzi na boisku rzeczy, których inni nie dostrzegają - chwalił Maarten Martens, trener AZ, cytowany przez Goal.com. - Obserwowanie go w akcji to czysta przyjemność - powiedział Peter van der Veen, selekcjoner holenderskiej młodzieżówki. - Smit to jedna z największych nadziei holenderskiej piłki. Eredivisie jest "wylęgarnią" wielkich piłkarzy, co potwierdzają przypadki Ibrahimovicia, Cruyffa, Robbena, Ronaldo, Romario, Van Bastena i wielu innych. Najnowszym nazwiskiem, które wyłoniło się z fabryki talentów, jest właśnie Kees Smit - wtórował Jorge Serrano z Mundo Deportivo.
Śladami idola
- Muszę uważać na to, co mówię, ale trenowałem Pedriego i widzę wiele podobieństw między nim i Smitem. Umiejętność gry obiema nogami, boiskowa wizja, zmiany kierunku, to wszystko widziałem u Pedriego i dostrzegam też w nim - powiedział Ronald Koeman w trakcie poprzedniej przerwy reprezentacyjnej.
Słowa selekcjonera odbiły się bardzo szerokim echem. Wypowiedź zaczął od sugestii, że nie chce wywoływać zbędnego szumu, ale koniec końców i tak to zrobił. Hiszpańskie, holenderskie czy angielskie media prędko naznaczyły Smita mianem “nowego Pedriego”. Sam zainteresowany przyznał zresztą, że śledzi Barcelonę, ponieważ lubi oglądać grę wychowanka Las Palmas. Jego idolami są również Vitinha i Frenkie de Jong. Z biegiem czasu pewnie też zacznie być do nich porównywany. Chociaż koledzy mają zadbać o to, aby 19-latek nie pomyślał, że już znajduje się na poziomie najlepszych pomocników świata.
- Musimy trzymać go twardo na ziemi. On jeszcze nie jest Pedrim - odpowiedział na antenie ESPN Wouter Goes, stoper AZ Alkmaar. - Widziałem, że Kees jest bardzo utalentowany, ale myślę, że nie trzeba porównywać go do nikogo. Tego typu rzeczy nikomu nie pomagają - dodał Frenkie de Jong.
Pochwały od Koemana poszły w parze ze sporą liczbą doniesień na temat potencjalnego opuszczenia Alkmaar. Portal CaughtOffside informował, że Smit znajduje się na celowniku Manchesteru United. Według dziennikarzy Teamtalk chrapkę na niego ma Liverpool prowadzony przez Arne Slota, byłego opiekuna AZ. Stacja Sky Sports podawała zaś, że o usługi Holendra najmocniej zabiegają Barcelona i Real Madryt. Katalończycy uważają, że “nowy Pedri” mógłby odnaleźć się u boku jeszcze niedoścignionego pierwowzoru. Z kolei “Los Blancos” tak naprawdę nie załatali luki na pozycji rozgrywającego, którą pozostawił Toni Kroos. Nie można wykluczyć scenariusza, w którym będziemy świadkami dodatkowego El Clasico, tym razem na rynku transferowym. Cena? Różne źródła podają, że działacze z Alkmaar nie zejdą poniżej 25 mln euro. Na papierze nie jest to najbardziej wygórowana kwota za gracza z takim potencjałem.
- Robię postępy, ale myślę, że muszę pokazać więcej w AZ, aby móc myśleć o kolejnych krokach np. występach w pierwszej kadrze. Frenkie, Gravenberch czy Reijnders to świetni zawodnicy, więc na pewno są przede mną w hierarchii - zaznaczył wychowanek AZ w rozmowie z Voetbal Zone.
Z wielu wypowiedzi nastolatka bije ogromny spokój. Zdaje się nie przejmować szumem powstałym po kolejnych udanych występach. Na zasadzie Smit swoje, dziennikarze i eksperci swoje. Tak zrównoważone podejście w połączeniu z ogromnym talentem może zaowocować naprawdę udanym rozwojem kariery. Na papierze ma on wszystko, aby w przyszłości brylować w klubach z szeroko pojętej czołówki. Od A do Z.